Recenzje

ZACK I MIRI KRĘCĄ PORNO (2008)

Czy takiego Smitha oczekiwaliśmy? Jak najbardziej, choć nie jest to seans ani tak zaskakujący jak Dogma, ani tak poruszający jak W pogoni za Amy.

Autor: Adrian Szczypiński
opublikowano

UWAGA!
Cytaty z dialogów zawierają słowa, powszechnie uznane za obelżywe.
Głosy moralnego sprzeciwu proszę jak zwykle kierować do Kevina Smitha.

Let us fuck!

Po wyjściu ostatniego klienta kawiarnia zamienia się w plan zdjęciowy.

Zack – gruby, zarośnięty, zaniedbany, prostolinijny, wulgarny, inteligentny. Miri – śliczna, uczuciowa, kobieca, zagubiona. Oboje – biedni i skazani na siebie. Mieszkają razem, żeby było taniej. Zero miłości, zero seksu. Układ czysto kumpelski. Jak mówi Zack – po co komplikować sobie życie seksem? Aha – oboje lubią aukcje w necie. Ona kupuje kolejne modele wibratorów, on beztrosko ładuje ostatnią kasę w latarkę ze sztuczną waginą. Ona oczekuje od niego choćby zdawkowych komplementów, on jest po kumpelsku beztroski, bez dostrzegania kobiety w swojej przyjaciółce. Nadchodzi zjazd absolwentów. Miri wychodzi ze skóry i godności, by zaciągnąć do łóżka najprzystojniejszego kolegę z dawnej szkolnej ławy. Zack pije piwo i poznaje czarującego kolesia, który okazuje się aktorem w gejowskich filmach porno i kocha swego przyjaciela, tego samego, którego bezskutecznie usiłuje poderwać Miri. Zonk. Zaległe rachunki dają o sobie znać po powrocie z balu. Zack i Miri zostają odcięci od prądu i wody. Wśród pomysłów na szybki zarobek pojawia się motyw nakręcenia filmu porno z nimi w rolach głównych. A kto chciałby to oglądać? Wszyscy, wszak kilka scen wcześniej przebierającą się Miri w ogromnych babcinych reformach nakręciło komórką dwóch szczyli, którzy puścili nagranie do sieci, gdzie okazało się przebojem Internetu. Skoro damski tyłek w wielkich gaciach okazał się sukcesem, to prawdziwe porno z udziałem amatorskich tyłków będzie żyłą złota, która spłaci zaległe zobowiązania wobec dostarczycieli prądu i wody.

Zack i Miri zaczynają produkcję. Angażują pozbawione zahamowań striptizerki, na castingu poznają kolesia opętanego seksem (Jason Mewes), Zack odnawia znajomość z dawnym kolegą, który posiada kamerę (Jeff Anderson), przy okazji namawiając innego kolegę z pracy, by ten, zamiast właścicielem nowego płaskiego telewizora, został producentem filmowym i odpowiadał za dopuszczenie castingowych cycków do produkcji. Wszyscy wynajmują zatęchłą budę, w której stawiają minimalistyczne dekoracje rodem z Gwiezdnych wojen, wśród których mają zamiar nakręcić porno wersję filmu Lucasa. Ale następnego dnia rudera zostaje zburzona razem z dekoracjami, kostiumami, kamerą i światłem. Zdruzgotani artyści siedzą w kawiarni Zacka, który nieoczekiwanie w swoim miejscu pracy widzi idealne miejsce do nakręcenia filmu porno. Po wyjściu ostatniego klienta kawiarnia zamienia się w plan zdjęciowy. Choć każdy z aktorów ma zagrać dwie sceny erotyczne, za każdym razem z inną osobą, Zack w scenariuszu przewiduje dla siebie i Miri tylko jedną, wspólną scenę…

– Po co kumplujesz się z laską, wiedząc, że nigdy jej nie przelecisz?
– Uzupełniamy się. Ona płaci czynsz, zmywa gary i budzi mnie rano. Po co komplikować to seksem? Poza tym znam ją od pierwszej klasy. Nie posuwa się koleżanki, którą poznałeś w pierwszej klasie.
– Dwa piwa poproszę! Dla ciebie też?
– Tak.
– Trzy piwa!

Fani Kevina Smitha będą zachwyceni tym filmem. Wszak ich idol znów pojechał po bandzie, nadział scenariusz fuckami jak dobrą kaszę skwarkami, zaangażował starych przyjaciół Jasona Mewesa (kiedyś Jay, tym razem Lester the Molester) oraz Jeffa Andersona (kiedyś Randal ze Sprzedawców) i postarał się o to, by każdy maniak jego twórczości dostawał orgazmu wobec korowodu nawiązań do poprzednich filmów i znaków rozpoznawczych Viewaskewniverse, choć Zack i Miri kręcą porno oficjalnie nie należą do świata Jaya i Cichego Boba. Powyższy opis fabuły ze zdroworozsądkowego punktu widzenia to katalog pobożnych życzeń typowego amerykańskiego filmowego slackera, który za podszeptami swej małej główki, na co dzień ukrytej w spodniach, realizuje marzenie o darmowym widoku cycków i przeleceniu swej atrakcyjnej koleżanki w imię niskiej sztuki filmu porno. Ale u Kevina Smitha nie ma miejsca na prawdziwie życiowe przełożenie takich fantazji, choć jeden jedyny raz udała mu się ta sztuka w W pogoni za Amy. Patrząc na śliczną Miri można dojść do wniosku, że z taką urodą wystarczyłoby skinięcie palcem w odpowiednim kierunku, by za jednym zamachem pozbyć się tak przyziemnych problemów jak brak kasy na prąd, odczepić się od niesolidnego lokatora i odlecieć z rycerzem na białym koniu. Z kolei Zack to przykład faceta, z którym kobieta może się szczerze przyjaźnić, ale z którym nigdy nie pójdzie do łóżka, bo jest po prostu nieatrakcyjny i żadne motyle w brzuchu nie zagrają na jego widok. Nieważne, czy on o tym marzy, czy nie.

– Nikt nie będzie chciał oglądać naszego rżnięcia!
– Wszyscy chcą oglądać rżnięcie wszystkich! Nienawidzę Rosie O’Donnell, ale gdybym wiedział, że jest taśma na której ktoś ją posuwa, to zapytałbym „czemu tego jeszcze, kurwa, nie oglądamy?”.
– Angażujemy cię! Jak się nazywasz?
– Lester the Molester Cockenschtuff.
– W życiu nie słyszałem lepszego porno pseudonimu!
– To mogę mieć porno pseudonim? W takim razie chcę być Pete Jones.

I w tym momencie hollywoodzka magia, tudzież scenariuszowe bajkopisarstwo Kevina Smtha biorą górę. W zaangażowanie Zacka można uwierzyć. W końcu kto oparłby się urodzie i urokowi Miri? Ale jednocześnie Miri „Stinky” Linky zaczyna bić mocniej serce na widok Zacka, z którym ma zagrać scenę erotyczną. Niemożliwe? Nie w filmie. Oboje nieśmiało spychają osobisty kontekst na dalszy plan, udając przed sobą – właśnie – udawanie. Ale do czasu. Zamiast wyrafinowanej sceny erotycznej, Zack i Miri zaczynają się kochać przed kamerą, zapominając o reszcie zdezorientowanej ekipy, oczekującej na fajerwerki pozycji zakończonych jego wytryskiem na jej piersi. Tu oczekiwana wymowa filmu wchodzi na właściwe tory. Przecież nie po to Kevin Smith skonstruował dwoje bohaterów, by ci przez resztę seansu pielęgnowali swoją przyjaźń bez prób wspięcia się na wyższy poziom, tym bardziej w obliczu tak jednoznacznego przełamania ich dotychczasowych relacji. Ale, jak to w życiu bywa, wzmocnione zazdrością okoliczności napędzają uczucia w złym, czyli normalnym kierunku. Jak zwykle kobieta będzie udawać, że nic się nie stało, choć facet wyzna jej miłość prosto w twarz, jak zwykle pozostaną niedopowiedzenia, brak szczerej reakcji na szczerość, a wszystko w imię bezsensownego ocalenia relacji, która właśnie została pogrzebana. Jak gdyby miłość była niechcianą konsekwencją przyjaźni Zacka i Miri, choć oboje tego chcą, ale się boją, bo nie przewidzieli sekwencji wydarzeń, która bezlitośnie zaprowadzi ich do nieuniknionego, i tak dalej.

Ostatnio dodane