Recenzje

Stand By Me (1986)

Jeden z najpiękniejszych filmów o dorastaniu.

Autor: Karolina Chymkowska
opublikowano

Lato, nostalgia i czekolada

Dla Karola. Bo czasem się jednak da

Pamiętacie ten dziwny, frustrujący, wysoce denerwujący i cudowny czas, gdy mieliście dwanaście, trzynaście lat? Zwłaszcza latem. Są wakacje, macie całe dwa miesiące, by nie myśleć w ogóle o szkole. Nie jesteście już dziećmi, oczywiście, właściwie uważacie się za zupełnie dorosłych.

To, co było bliskie i ekscytujące dwa lata temu… w zasadzie nadal jest bliskie i ekscytujące, ale oczywiście w wystudiowany sposób udajecie obojętność, bo to przecież dziecinada. Nadal pragniecie się bawić, ale przecież nie powiecie matce, że idziecie bawić się z przyjaciółmi. Nie, idziecie spotkać się z chłopakami, pogadać z dziewczynami, do Hani na ognisko albo na wyprawę. Będą tam dorośli? Oczywiście, mamo. Wrócisz na kolację? Jasne, mamo. Czy jego tata o tym wie? Przestań, mamo. Wybiegacie radośnie za próg i przed wami roztacza się cały świat – kuszący, pełen wyzwań i przygód. Czujecie w sobie siłę i pewność, wszystko jest przejrzyste, jasne i w zasięgu ręki. Jesteście niepokonani, jesteście władcami wszechświata.

Papieros buchnięty ojcu – bardzo uważasz, żeby się nie zakrztusić, chociaż dusi jak cholera. Sklepik, gdzie sprzedają najlepszą zimną oranżadę. Ogród sąsiada, od którego można zwinąć niedojrzałe wiśnie. Rower to najlepszy przyjaciel, kolana są wiecznie odrapane, a z tymi dwiema, trzema osobami łączy cię nierozerwalna sztama, więź na całe życie, najbardziej czysta i prawdziwa przyjaźń, której w tej formie nie zaznasz już nigdy, chociaż jeszcze o tym nie wiesz i wydałoby ci się to niemożliwe, gdyby ktoś ci o tym powiedział. Jesteście beztroscy i pewni, niczym się przesadnie nie przejmujecie. Do rozkosznego zmęczenia wzajemnie się prowokujecie do kolejnych wyzwań – kto wlezie wyżej na drzewo, skoczy z rozpędu do lodowatej wody, podrażni złośliwego psa sąsiada… Wiele lat później, kiedy będziecie już mieć rodzinę, te wspomnienia będą was przejmować dreszczem strachu. Taka nieodpowiedzialność! I tyle radości. Jakoś nie połamaliśmy karków. Jakoś przetrwaliśmy.

stand 1

Były też różne tajemnice, zapieczętowane rozmaitymi rytuałami gwarantującymi absolutną szczerość i milczenie po sam grób. Czasami głupiutkie i niewinne, czasami bardziej niebezpieczne, niż rodzice czy my sami zdawaliśmy sobie z tego sprawę. I oczywiście trudne, intymne problemy, od których nie dało się uciec. Rozwody rodziców, kłótnie w domu, chłód ojca, obojętność matki. Ukochana babcia, która zmarła za wcześnie. Pies, którego trzeba było uśpić. To, że w szkole wyśmiewają się z ciebie, bo jesteś gruby, powolny albo po prostu inny. Że tęsknisz za bratem. Że w zasadzie boisz się tego, że dorastasz i gdzieś za progiem czai się zupełnie inny świat, na który nie masz recepty. Że w sumie chciałbyś pozostać dzieckiem i jakoś magicznie sprawić, by to lato trwało wiecznie.

Nie musisz nawet z nimi o tym rozmawiać, oni i tak to wiedzą. Gordie, gawędziarz z talentem do pisania i opowiadania, Gordie, który czuje się niewidzialny, odkąd rodzice pogrążyli się w żałobie po jego starszym bracie. Widzicie, on też tęskni za bratem jak szalony, ale kto na to zważa? Najgorsze jest to, że nie jest taki jak on. Że nie jest nim. Vern, poczciwy Verno, okrąglutki i nieśmiały, ciągła ofiara prześladowań szkolnych dupków. Teddy, szalony, ekscentryczny Teddy, którego rodzony ojciec przycisnął siłą do rozgrzanego pieca. Stale rzucający wyzwanie losowi, żeby pokazać, że jest silniejszy, że poradzi sobie, że przetrwa i wygra ze wszystkimi. No i Chris, bo każda paczka musi mieć swojego lidera. Chris, któremu trudno się otworzyć, chociaż dusi w sobie zbyt wiele. Syn alkoholików i nieudaczników, wiecznie prany przez ojca i lekceważony przez brata. Złodziej, szumowina, nic dobrego. Dlaczego zadajesz się z Chrisem? Dlaczego spędzasz tyle czasu z Chrisem? Czy ty nie możesz mieć normalnych przyjaciół?

stand 2

Już się nie bawimy, oczywiście. Chodzimy na wyprawy. Na przykład po to, by znaleźć ludzkie zwłoki. Będziemy bohaterami, panowie, pokażą nas w gazecie albo nawet w telewizji. Starannie ukrywasz przed przyjaciółmi, że panicznie się boisz widoku trupa. Starannie ukrywasz sam przed sobą, jakie uczucia budzi w tobie myśl, że ten trup to chłopiec dokładnie w twoim wieku. Ciach, pociąg i koniec. I już nie ma zastanawiania się, co będzie dalej. Lato co prawda będzie w jakiś sposób trwało wiecznie, a ty na zawsze pozostaniesz dzieckiem, ale przecież… chcesz żyć. Chcesz zobaczyć, co będzie dalej. Nie chcesz, żeby ktoś ci to odebrał. To niesprawiedliwe, że ktoś – przypadek, splot okoliczności… – odebrał to jemu. I nagle wstyd ci, że podszedłeś do tego tak beztrosko. Że zrobiłeś sobie z tej śmierci kpinę i zabawę. Bo śmierć… bywa tak strasznie niesprawiedliwa. I nieuchronna. Po raz pierwszy czujesz się odpowiedzialny i po raz pierwszy widzisz, że ciąży na tobie wina i obowiązek. I to jest moment, kiedy naprawdę przestajesz już być dzieckiem.

Stand By Me to film z 1986 roku, jego treścią są przygody chłopców w roku 1959, ja osobiście osiągnęłam ich wiek w 1992. A jednak wszyscy jesteśmy na swój sposób tacy sami, jak wielu innych przed nami i wielu później, bo mechanizm dorastania się nie zmienia, nawet jeśli zmieniają się warunki i świat wokół. Zawsze jest ten przejściowy okres beztroski i nagły moment, kiedy nagle wkraczasz na nieznane wody i nie możesz się już cofnąć. Dorastasz. Czy to na rowerze, czy na deskorolce, czy ze smartfonem w dłoni… Wszyscy wiedzieliśmy, że bycie dzieckiem jest cudowne, a jednocześnie wcale nie tak jasne, proste i beztroskie, jak zwykło się uważać. Bo mieliśmy sekrety. Bo mieliśmy kłopoty. Bo nas bolało.

stand 3

O tym właśnie jest film Roba Reinera, ekranizacja opowiadania Stephena Kinga. Jedna z najpiękniejszych, najzabawniejszych i najsmutniejszych opowieści o dorastaniu, jakie znam. Z najjaśniejszym punktem w postaci młodziutkiego Rivera Phoenixa, w którym już wówczas widać było dziwny smutek, przedwczesną dojrzałość, jakby wisiało na nim jakieś fatum, chociaż ostatecznie ściągnął je przecież na siebie sam. To był początek wspaniałej kariery i zapowiedź niesamowitego talentu, ale miało to potrwać zaledwie siedem lat dłużej. River, tak jak jego bohater Chris, był pierwszym, który poszedł. Jest w tym jakaś tragiczna i przejmująca ironia.

Są wakacje. Niezależnie od tego, ile macie lat, zafundujcie sobie seans Stand By Me. Przypomnijcie sobie podarte dżinsy, akrobacje na trzepaku, obrzydliwe opowieści pełne fizjologicznych wydzielin, pierwsze wypite ukradkiem piwo (które smakowało paskudnie, ale co tam) i świerszczyki podkradzione starszemu bratu. Przypomnijcie sobie, jakie to wszystko było kiedyś inne, i trudne, i stresujące, i pełne znaków zapytania, w ogóle nie do zniesienia. I jak niesamowicie, niesamowicie piękne.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane