Stand By Me (1986) | FILM.ORG.PL

Stand By Me (1986)

Jeden z najpiękniejszych filmów o dorastaniu.




Lato, nostalgia i czekolada




Karolina Chymkowska
16.07.2016


Dla Karola. Bo czasem się jednak da

Pamiętacie ten dziwny, frustrujący, wysoce denerwujący i cudowny czas, gdy mieliście dwanaście, trzynaście lat? Zwłaszcza latem. Są wakacje, macie całe dwa miesiące, by nie myśleć w ogóle o szkole. Nie jesteście już dziećmi, oczywiście, właściwie uważacie się za zupełnie dorosłych.

To, co było bliskie i ekscytujące dwa lata temu… w zasadzie nadal jest bliskie i ekscytujące, ale oczywiście w wystudiowany sposób udajecie obojętność, bo to przecież dziecinada. Nadal pragniecie się bawić, ale przecież nie powiecie matce, że idziecie bawić się z przyjaciółmi. Nie, idziecie spotkać się z chłopakami, pogadać z dziewczynami, do Hani na ognisko albo na wyprawę. Będą tam dorośli? Oczywiście, mamo. Wrócisz na kolację? Jasne, mamo. Czy jego tata o tym wie? Przestań, mamo. Wybiegacie radośnie za próg i przed wami roztacza się cały świat – kuszący, pełen wyzwań i przygód. Czujecie w sobie siłę i pewność, wszystko jest przejrzyste, jasne i w zasięgu ręki. Jesteście niepokonani, jesteście władcami wszechświata.

Papieros buchnięty ojcu – bardzo uważasz, żeby się nie zakrztusić, chociaż dusi jak cholera. Sklepik, gdzie sprzedają najlepszą zimną oranżadę. Ogród sąsiada, od którego można zwinąć niedojrzałe wiśnie. Rower to najlepszy przyjaciel, kolana są wiecznie odrapane, a z tymi dwiema, trzema osobami łączy cię nierozerwalna sztama, więź na całe życie, najbardziej czysta i prawdziwa przyjaźń, której w tej formie nie zaznasz już nigdy, chociaż jeszcze o tym nie wiesz i wydałoby ci się to niemożliwe, gdyby ktoś ci o tym powiedział. Jesteście beztroscy i pewni, niczym się przesadnie nie przejmujecie. Do rozkosznego zmęczenia wzajemnie się prowokujecie do kolejnych wyzwań – kto wlezie wyżej na drzewo, skoczy z rozpędu do lodowatej wody, podrażni złośliwego psa sąsiada… Wiele lat później, kiedy będziecie już mieć rodzinę, te wspomnienia będą was przejmować dreszczem strachu. Taka nieodpowiedzialność! I tyle radości. Jakoś nie połamaliśmy karków. Jakoś przetrwaliśmy.

stand 1

Były też różne tajemnice, zapieczętowane rozmaitymi rytuałami gwarantującymi absolutną szczerość i milczenie po sam grób. Czasami głupiutkie i niewinne, czasami bardziej niebezpieczne, niż rodzice czy my sami zdawaliśmy sobie z tego sprawę. I oczywiście trudne, intymne problemy, od których nie dało się uciec. Rozwody rodziców, kłótnie w domu, chłód ojca, obojętność matki. Ukochana babcia, która zmarła za wcześnie. Pies, którego trzeba było uśpić. To, że w szkole wyśmiewają się z ciebie, bo jesteś gruby, powolny albo po prostu inny. Że tęsknisz za bratem. Że w zasadzie boisz się tego, że dorastasz i gdzieś za progiem czai się zupełnie inny świat, na który nie masz recepty. Że w sumie chciałbyś pozostać dzieckiem i jakoś magicznie sprawić, by to lato trwało wiecznie.

Nie musisz nawet z nimi o tym rozmawiać, oni i tak to wiedzą. Gordie, gawędziarz z talentem do pisania i opowiadania, Gordie, który czuje się niewidzialny, odkąd rodzice pogrążyli się w żałobie po jego starszym bracie. Widzicie, on też tęskni za bratem jak szalony, ale kto na to zważa? Najgorsze jest to, że nie jest taki jak on. Że nie jest nim. Vern, poczciwy Verno, okrąglutki i nieśmiały, ciągła ofiara prześladowań szkolnych dupków. Teddy, szalony, ekscentryczny Teddy, którego rodzony ojciec przycisnął siłą do rozgrzanego pieca. Stale rzucający wyzwanie losowi, żeby pokazać, że jest silniejszy, że poradzi sobie, że przetrwa i wygra ze wszystkimi. No i Chris, bo każda paczka musi mieć swojego lidera. Chris, któremu trudno się otworzyć, chociaż dusi w sobie zbyt wiele. Syn alkoholików i nieudaczników, wiecznie prany przez ojca i lekceważony przez brata. Złodziej, szumowina, nic dobrego. Dlaczego zadajesz się z Chrisem? Dlaczego spędzasz tyle czasu z Chrisem? Czy ty nie możesz mieć normalnych przyjaciół?

stand 2

Już się nie bawimy, oczywiście. Chodzimy na wyprawy. Na przykład po to, by znaleźć ludzkie zwłoki. Będziemy bohaterami, panowie, pokażą nas w gazecie albo nawet w telewizji. Starannie ukrywasz przed przyjaciółmi, że panicznie się boisz widoku trupa. Starannie ukrywasz sam przed sobą, jakie uczucia budzi w tobie myśl, że ten trup to chłopiec dokładnie w twoim wieku. Ciach, pociąg i koniec. I już nie ma zastanawiania się, co będzie dalej. Lato co prawda będzie w jakiś sposób trwało wiecznie, a ty na zawsze pozostaniesz dzieckiem, ale przecież… chcesz żyć. Chcesz zobaczyć, co będzie dalej. Nie chcesz, żeby ktoś ci to odebrał. To niesprawiedliwe, że ktoś – przypadek, splot okoliczności… – odebrał to jemu. I nagle wstyd ci, że podszedłeś do tego tak beztrosko. Że zrobiłeś sobie z tej śmierci kpinę i zabawę. Bo śmierć… bywa tak strasznie niesprawiedliwa. I nieuchronna. Po raz pierwszy czujesz się odpowiedzialny i po raz pierwszy widzisz, że ciąży na tobie wina i obowiązek. I to jest moment, kiedy naprawdę przestajesz już być dzieckiem.

Stand By Me to film z 1986 roku, jego treścią są przygody chłopców w roku 1959, ja osobiście osiągnęłam ich wiek w 1992. A jednak wszyscy jesteśmy na swój sposób tacy sami, jak wielu innych przed nami i wielu później, bo mechanizm dorastania się nie zmienia, nawet jeśli zmieniają się warunki i świat wokół. Zawsze jest ten przejściowy okres beztroski i nagły moment, kiedy nagle wkraczasz na nieznane wody i nie możesz się już cofnąć. Dorastasz. Czy to na rowerze, czy na deskorolce, czy ze smartfonem w dłoni… Wszyscy wiedzieliśmy, że bycie dzieckiem jest cudowne, a jednocześnie wcale nie tak jasne, proste i beztroskie, jak zwykło się uważać. Bo mieliśmy sekrety. Bo mieliśmy kłopoty. Bo nas bolało.

stand 3

O tym właśnie jest film Roba Reinera, ekranizacja opowiadania Stephena Kinga. Jedna z najpiękniejszych, najzabawniejszych i najsmutniejszych opowieści o dorastaniu, jakie znam. Z najjaśniejszym punktem w postaci młodziutkiego Rivera Phoenixa, w którym już wówczas widać było dziwny smutek, przedwczesną dojrzałość, jakby wisiało na nim jakieś fatum, chociaż ostatecznie ściągnął je przecież na siebie sam. To był początek wspaniałej kariery i zapowiedź niesamowitego talentu, ale miało to potrwać zaledwie siedem lat dłużej. River, tak jak jego bohater Chris, był pierwszym, który poszedł. Jest w tym jakaś tragiczna i przejmująca ironia.

Są wakacje. Niezależnie od tego, ile macie lat, zafundujcie sobie seans Stand By Me. Przypomnijcie sobie podarte dżinsy, akrobacje na trzepaku, obrzydliwe opowieści pełne fizjologicznych wydzielin, pierwsze wypite ukradkiem piwo (które smakowało paskudnie, ale co tam) i świerszczyki podkradzione starszemu bratu. Przypomnijcie sobie, jakie to wszystko było kiedyś inne, i trudne, i stresujące, i pełne znaków zapytania, w ogóle nie do zniesienia. I jak niesamowicie, niesamowicie piękne.

korekta: Kornelia Farynowska

Karolina Chymkowska

Karolina Chymkowska

Redaktor naczelny na film.org.pl.
Jestem filmowym profilerem. Kino to dla mnie przede wszystkim emocje. Bohaterowie. Niuanse. Półtony. Lubię wgryzać się pod powierzchnię, szukać tego, co niedopowiedziane.
Karolina Chymkowska

Latest posts by Karolina Chymkowska (see all)







  • Brog

    Świetny film. Zakochałem się w nim od pierwszego seansu. Podobny klimat u Kinga jest w powieści „TO”. Jest gorące lato, czas wakacji, siedmioro przyjaciół stawia czoło koszmarowi, dodatkowo prześladowani są przez szkolnego chuligana.

    • Karolina Chymkowska

      Ekranizacja TO (TEGO?) przeraziła mnie w dzieciństwie i strasznie rozczarowała, kiedy powróciłam po latach. Broni się już chyba tylko Pennywise. No, remake robią, ciekawe. Ale sama książka jest jedną z moich ulubionych Kinga.

      • Mefisto

        Chyba właśnie o to chodzi, że TO jest, wbrew pozorom, straszakiem dla młodszych, a nie starszych.

        • Karolina Chymkowska

          Myślisz? Ciekawa jestem zatem, jak współczesne młode pokolenie reaguje na „TO”.

          • Mefisto

            Współczesne młode pokolenie jest przede wszystkim spaczone technologią i polityczną poprawnością, więc połowa pewnie zeszłaby na zawał w trakcie filmu, a druga połowa wyłączyła, bo „za długi”. Ci najbardziej wytrwali pewnie wzruszyliby ramionami. Tak czy siak jak oglądałem za młodego, to film wydał mi się niepokojący. Nie jakoś okropnie straszny, bo już gorsze rzeczy widziałem wtedy, ale niepokojący na tyle, że długo nie szło zmrużyć oka (szczęśliwie były wakacje i noc krótka :). Powtarzać go jednak dzisiaj za diabła nie chcę, bo wiem, że magia po prostu uleci, wspomnienia nosa pęczniejącego w umywalce wyblakną. Zauważ zresztą, że opowieść ta jest m.in. właśnie wspominką przez dorosłych czasów szczenięcych, próbą zmierzenia się z horrorem dawnych lat.

            Aha, remake oczywiście potrzebny jak kutas w dupie i zapewne będzie porażką inscenizacyną, pełną durnot i skrótów albo łopat w głowę. Oryginał nigdy nie był dla mnie wybitnym kinem, ale przynajmniej nie głupim i coś ze sobą niósł. Teraz będzie tradycyjny skok na kasę i nostalgię tych, co pamiętają Curry’ego.

          • Używanie „poprawności politycznej” jako określenia pejoratywnego jest dla mnie największą zagadką wszechświata. Nie można też być nią skażony, bo przecież wiążą się z nią jedynie dobre, potrzebne przemiany.

          • Mefisto

            Taa, właśnie to widać po Europie :)

      • SilverAG

        Pamiętam, że obejrzenie TO kosztowało mnie sporo zachodu :-) W polskiej telewizji było emitowan tylko raz, częściej było na niemieckiej. Udało mi się nagrać na VHS i kilkukrotnie obejrzeć. Nie mam koulrofobii, ale klauny jako wcielenie zła uważam za bardzo niepokojące. Osobiście lubię filmy o złych klaunach (Mordercze klauny z kosmosu – na swój sposób film genialny), a TO zawsze było dla mnie szczególne. Po powieść (wydanie w trzech tomach) sięgnąłem dopiero na studiach. Pamiętam, że pomimo zacnej objętości (widziałem wydania ponad 1000-stronicowe) pochłonąłem tę powieść bardzo szybko. W sumie – to jak obejrzałem TO, postanowiłem napisać powieść na podstawie filmu :-) Moja starsza, rzekomo mądrzejsza, siostra uświadomiła mi, że film już jest na podstawie powieści. Może i dobrze, że nie dopiąłem swego, bo dzieło Kinga wydaje mi się skończone.

        • Karolina Chymkowska

          Naprawdę boję się klaunów. Ale chyba to nie Pennywise za tym stoi, tylko John Wayne Gacy:) Jestem odporna na wszystko generalnie, ale zimne okrucieństwo tego gościa jakoś szczególnie mną wstrząsa.

          • SilverAG

            Rzeczywiście, Gacy niewątpliwie wpłynął na pogłębienie lęku przed klaunami, bo był rzeczywistym zagrożeniem. O dziwo, nie ma fobii przed VW Garbusem spowodowanej przez Ted’a Bundy :-)

          • Karolina Chymkowska

            No, nie można przesadzać, w przeciwnym wypadku reagowalibyśmy paniką na widok pary pończoch, bo przecież Dusiciel z Bostonu;)

          • SilverAG

            Na całe szczęście nie reaguję paniką na widok pończoch :-) Już po seansie odświeżającym pamięć :-) Może spodziewałem się większego wrażenia, ale styl Stephena Kinga dosłownie wylewa się z ekranu. Dobrze wspominam młodego Corey’a, 1/2 of Two Coreys, dlatego świetnie się go ogląda. O’Connel niepodobny do siebie w ogóle, ale Wheaton to już w ogóle – lepiej kojarzę go z Toy Soldiers. Zresztą – ten film to esencja dzieciństwa :-)

  • SilverAG

    Tak, to jeden z tych filmów, które pozwalają znów poczuć się jak dziecko, typu filmy są jak wehikuł czasu. Chociaż nie dorastałem w USA, a szkoda, właśnie tak wyglądało moje dzieciństwo :-) W sumie w szkole średniej chodziliśmy z kolegą na skróty przez tory kolejowe, żeby oglądać zwłoki potrąconego przez pociąg psa… Całkiem podobnie :-) Najgorsze w tym filmie jest to, że wiem, że mi się podobał, ale nie pamiętam go prawie w ogóle :-( A żona za takimi tematami nie przepada, więc ciężko mi odświeżyć pamięć. Chyba że w pracy obejrzę :-) Ostatnio jakaś reklama przypomina mi ten film piosenką o tym samym tytule.

    • Karolina Chymkowska

      To znak losu:) Może żonę uda się jednak namówić?

      • SilverAG

        Dziś spróbuję :-)

  • Dzięki za ten tekst, nareszcie sięgnąłem po ten film. Urzekający. Obejrzałem dwa razy dzień po dniu.

    • Karolina Chymkowska

      Bardzo miło usłyszeć (przeczytać:) coś takiego. Cieszę się i dziękuję!

  • https://www.youtube.com/watch?v=XzZD69I-_Kc – filming location, fajne :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Pogromcy Duchów

Następny tekst

Pierwsze szkice koncepcyjne do sequela BLADE RUNNERA!



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE