Recenzje

SHREK 2. Jeszcze śmieszniej, jeszcze lepiej

Shrek 2 jest szybszy, śmieszniejszy i nieco odważniejszy w swych dowcipach. Szydzi wszak z całej popkultury.

Autor: Jacek Kozłowski
opublikowano

Zielony ogr po raz drugi

Shrek 2 jest już gotowy. Poprawiony i odświeżony przez ludzi z Dreamworks oraz dopieszczony i ugłaskany przez twórców polskiej wersji językowej. Z wielką przyjemnością stwierdzam więc, że zarówno jedni, jak i drudzy świetnie wykonali swoją pracę. Shrek 2 jest bowiem szybszy, śmieszniejszy i nieco odważniejszy w swych dowcipach. Szydzi wszak z całej popkultury. Obrywa się tutaj każdemu: filmowcom, muzykom i politykom. Shrek 2 przekłuwa ten nadęty balonik komercji w sposób błyskotliwie bezczelny, bo właśnie całkowicie komercyjny. Niczym w pełni kontrolowany wirus komputerowy nabija się z systemu, którego sam jest częścią. A wszystko w towarzystwie dzikiego rechotu wielomilionowej publiczności. Bo druga część Shreka jest przede wszystkim niesamowicie śmieszna…

KOT: „Kto ze mną zadrze – umarł w butach !”

Kolejna odsłona naszej historii mogła by śmiało nosić podtytuł „Poznaj mojego tatę”. Gdyby nie zaproszenie na planowany bal u teściów, Shrek i Fiona żyliby sobie bowiem beztrosko wśród błogiego smrodu leśnych bagien, pierdzieliby słodko podczas błotnych kąpieli, bekaliby niewinnie po ekologicznych, lecz sytych obiadkach, uciekaliby radośnie przed wyborcami Samoobrony uzbrojonymi w widły i transparenty „Złapać ogra !” oraz spędzaliby wieczory na ploteczkach w towarzystwie Osła i Smoczycy. Nie ma jednak tak dobrze! Teściowie – siła wyższa. Trzeba więc jechać na królewską imprezę do Zasiedmiogórogrodu (w oryginale kraina „Far Far Away”), gdzie rządzą rodzice królewny Fiony – królowa Lilian i król Harold. W tym magicznym, dalekim królestwie istnieje jednak swoista „grupa trzymająca władzę”. Szantaże, wymuszenia i zastraszenia – takimi kartami gra Dobra Wróżka, a zarazem matka chrzestna Fiony. Zrobi ona wszystko, aby zlikwidować niewygodnego ogra i zaaranżować ślub Fiony z jej synem – Księciem z Bajki. Pomoże jej w tym sam król Harold, który zmuszony będzie skorzystać z usług seryjnego mordercy ogrów na zlecenie, czyli Kota w Butach.

KRÓL: „Kim jest ten zielony pasztet ?”
KRÓLOWA: „Mniemam, że to nasze maleństwo.”

Tak oto zawiązuje się akcja drugiej części Shreka. Części – dodajmy – lepszej. Shrek 2 to 93 minuty niczym nieskrępowanego śmiechu. Humor jest tutaj nieco bardziej dosadny, dowcipy bardziej „fizjologiczne”, a kpiny z konkretnych postaci i zjawisk kultury masowej bardziej bezczelne. Mimo to film trzyma fason. Gdyż o ile normalne amerykańskie parodie są na całej linii zwyczajnie dosadne, o tyle Shrek 2 wspomnianą dosadność dowcipu miesza z tradycyjnym, słodkim i baśniowym klimatem. Ten maraton po nastrojach powinien być więc raczej niestrawny, narracja poprowadzona jest tu jednak tak zgrabnie, a postacie nakreślone tak finezyjnie, że całość, zamiast przytłaczać, po prostu poraża swoją lekkością. Warto podkreślić, że twórcy filmu – całkowicie świadomi, że wyczerpali już klasyczną formułę baśni – uciekają trochę od konwencji nieco niesfornego, ale jednak poprawnego politycznie filmu. Ucieczka ta prowadzi prosto do pastiszu. I nikt tu już nikogo nie zwodzi, że mamy do czynienia z filmem dla dzieci. Dreamworks zrobił bowiem animację dla starszego odbiorcy.

Ostatnio dodane