nowości kinowe

WSZYSTKIE PIENIĄDZE ŚWIATA. Wiele hałasu o nic

Nużący thriller i łopatologiczny moralitet.

Autor: Filip Pęziński
opublikowano

O nowym filmie Ridleya Scotta było głośno długo przed premierą. Zaczęło się od Kevina Spaceya, który we Wszystkich pieniądzach świata zagrał jedną z ważniejszych postaci (i był do niej komputerowo postarzany), a który w następstwie obyczajowego skandalu został wycięty i zastąpiony Christopherem Plummerem (już oczywiście bez dodatkowej charakteryzacji), co zmusiło twórców do kosztownych dokrętek. Oszczędności zaczęto zatem szukać w gażach aktorów – świetna  Michelle Williams za dodatkowe dni na planie dostała 0,07% tego, co partnerujący jej, znudzony Mark Wahlberg. Koniec końców Wahlberg przekazał dodatkową wypłatę na cele kampanii Time’s Up walczącej z molestowaniem seksualnym, a Christopher Plummer niespodziewanie otrzymał za film nominację do Oscara, o której mówi się, że jest jedynie pokazaniem przez Hollywood, że radzi sobie w obliczu ogromnej seksafery. Jak ten cały rozgłos ma się do jakości samego obrazu? Nieadekwatnie. Scott popełnił film nużący i nieciekawy.

Wszystkie pieniądze świata opowiadają historię porwania i próby uwolnienia Paula Getty’ego, wnuka znanego przedsiębiorcy. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że miliarder jest osobą chorobliwie skąpą, niechętną do wpłacania okupu i przy tym mającą napięte stosunki z matką chłopaka. W całą sytuację wplątany zostaje również były agent CIA – Fletcher Chase.

Reżyserowi, zdaje się, bardziej zależało na stworzeniu przypowieści o chciwości i zepsuciu najwyższych warstw społecznych niż rasowego thrillera.

Film opisywany jest jako inspirowany autentycznymi wydarzeniami, ale nie boi się przyznać, że część z nich – dla podniesienia dramaturgii – została wymyślona. Szkoda tylko, że nie przyniosło to zamierzonego efektu, bowiem całość nudzi, jest niezwykle przewidywalna i nawet przez moment nie potrafi przykuć do ekranu, wywołać emocji, podnieść adrenaliny. Pochwalić mogę jedynie jedną, pojedynczą scenę w drugiej połowie filmu, która odrzuca drastycznością, ale cieszy bezkompromisowością. Reżyserowi, zdaje się, bardziej zależało na stworzeniu przypowieści o chciwości i zepsuciu najwyższych warstw społecznych niż rasowego thrillera. Nie miałbym mu tego za złe (tematyka bardzo mi odpowiada), gdyby jego głos nie był sztuczny, wymuszony i tak mało subtelny, że miejscami zahaczający o niezamierzoną groteskę.

Pozostaje kwestią sporną, czy historia rodziny Gettych broni się chociażby stroną audiowizualną.

Oczywiście Ridley Scott jest bardzo sprawnym rzemieślnikiem z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem, dlatego trudno odmówić mu warsztatu. Pozostaje przy tym kwestią sporną, czy historia rodziny Gettych broni się chociażby stroną audiowizualną. Całość nie schodzi poniżej pewnego poziomu, ale nie oferuje też nic szczególnie się wyróżniającego czy zapadającego w pamięć. W czasu seansu można zauważyć kilka ciekawych zabiegów technicznych, które jednak wylatują z głowy tuż po seansie. Podobnie jak przezroczysta ścieżka dźwiękowa.

Michelle Williams jako postać centralna dzielnie niesie na ramionach ten kiepski scenariusz.

Z całej aktorskiej drużyny pochwalić można zdecydowanie wspomnianą już wyżej Michelle Williams, która jako postać centralna dzielnie niesie na ramionach ten kiepski scenariusz i mimo wszystko udaje jej się stworzyć wyrazistą, ciekawą kreację. Podobnie przekonał mnie do siebie jej filmowy syn – Charlie Plummer. Christopher Plummer z kolei nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a przy tym nie wyobrażam sobie na jego miejscu widocznego w pierwszych zapowiedziach CGI-Spaceya, jednak nie jest to kreacja godna nominacji do statuetki Akademii Filmowej. Zgodzę się ze zwolennikami teorii, że jest ona tylko pokłosiem wiadomego skandalu.

Oglądając Wszystkie pieniądze świata, kilkukrotnie spoglądałem na zegarek, a to chyba najgorsza recenzja filmu. Szczególnie takiego, który reklamowany jest jako thriller. Pod koniec seansu, kiedy cała historia zmierzała już do podsumowania, usłyszałem głos siedzącej za mną dziewczyny, która pytała swojego towarzysza, czy śpi.

Nie usłyszała odpowiedzi.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane