WOJOWNICZE ŻÓŁWIE NINJA - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Wojownicze żółwie ninja

Najnowsza wersja przygód żółwi jest beznadziejna, ale jeśli podejdzie się do filmu bez żadnych oczekiwań - da się to to obejrzeć bez bólu.




Typowe guilty pleasure




Jędrzej Dudkiewicz
07.08.2014


129118651Każdy, kto kiedyś był dzieckiem, na pewno wie kim są wojownicze żółwie ninja. Szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażałem sobie, że z bajki tej da się zrobić w miarę przyzwoity film z udziałem żywych aktorów. Kiedy dodatkowo okazało się, że producentem ma być Michael Bay, a stołek reżyserski okupować będzie Jonathan Liebesman, moje obawy przed seansem wzrosły jeszcze bardziej. Jak się okazało, przewidywania generalnie się sprawdziły. 

April O’Neil to ambitna dziennikarka, której marzeniem jest zajmować się poważnymi tematami. W tym celu stara się dowiedzieć czegoś więcej na temat działalności Klanu Stopy, gangu terroryzującego Nowy Jork. Podczas jednej ze swoich szpiegowskich wypraw April widzi, jak bandyci zostają pokonani przez tajemniczych mścicieli. Okazują się nimi być wojownicze żółwie ninja, które przed wielu laty bohaterka uratowała z pożaru laboratorium swojego ojca.

Wszystko w „Wojowniczych żółwiach ninja” jest zbudowane ze znanych klocków – schemat pogania tu schemat. Jeśli ktokolwiek liczy na choćby jeden moment zaskoczenia, srodze się zawiedzie. Nie trzeba nawet kojarzyć jakie mniej więcej role grywa William Fichtner, by po kilku minutach domyślić się prawdziwej natury jego działań. Z kolei April jako jedyna chce zajmować się prawdziwą sytuacją podziemia kryminalnego w mieście, ale że wciąż gada o zmutowanych żółwiach, nikt jej nie wierzy. Generalnie scenariusz filmu mógłby napisać każdy gimnazjalista i nie zabrałoby mu to zbyt wiele czasu. Próżno szukać tu jakichkolwiek głębszych treści, albo mrugnięcia okiem do starszego widza – przede wszystkim chodzi o szybkie łubudu. 

TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES

Problem w tym, że nawet do tego elementu można by się przyczepić. Większość scen akcji zmontowana jest tak szybko, że widz musi się nieźle wysilić, by cokolwiek zobaczyć. Dodatkowym utrudnieniem jest trzęsąca się kamera, która jeszcze bardziej utrudnia rozeznanie w tym kto się z kim bije i dlaczego. Nie umiem więc stwierdzić, czy walki w filmie Liebesmana są efektowne i mają przemyślaną choreografię – nie dane mi było tego po prostu zauważyć.

Nie lepiej jest w przypadku dialogów, które wypełnione są patosem, komunikatami objaśniającymi fabułę i drętwymi żartami. Dodatkowym mankamentem jest koszmarny, jak zawsze w przypadku filmu nie animowanego, dubbing. Nie wiem czy wszystkie kopie w polskich kinach pozbawione będą napisów, podejrzewam jednak, że tak, zważywszy na to, że film kierowany jest głównie do dzieci.

112772662

I właśnie chwilowe obudzenie w sobie kilkulatka może być jednym ratunkiem podczas seansu. Jeśli podejdzie się do „Wojowniczych żółwi ninja” bez żadnych oczekiwań – da się je obejrzeć bez większego bólu. Oczywiście, wciąż będzie to beznadziejny film, jednak w odróżnieniu od ostatnich Transformersów, beznadziejność ta nie powinna męczyć odbiorcy.

Nakręcona przez Liebesmana produkcja jest krótka i pędzi do przodu bez chwili przestoju, co mimo wszystko jest w stanie sprawić, że da się ją zaliczyć do kategorii guilty pleasure. Jedynym mankamentem, o którym nie da się zapomnieć jest fakt, że biedne żółwie muszą odgrywać swoje role, mając naprzeciwko obiekt CGI w postaci Megan Fox. Przyznać trzeba, że przynajmniej jest na co popatrzeć.

Jędrzej Dudkiewicz

Ma obroniony licencjat z historii na Uniwersytecie Warszawskim, obecnie robi licencjat z filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Odbył staż w Tygodniku Polityka, na co dzień współpracuje ze Stopklatką, Wirtualną Polską, Magazynem Kontakt, Dwutygodnikiem artPAPIER oraz stroną film.org.pl. Prowadzi również bloga Cisza na planie (ciszanaplanie.com/). Interesuje się filmem, serialami, książkami, polityką, piłką nożną i innymi ludźmi.

Latest posts by Jędrzej Dudkiewicz (see all)







  • mały

    Używaj polskich wyrazów bo wychodzisz na p……o hipstera.

    • Jan Dąbrowski

      Podzielam punkt widzenia, że używanie obcego słownictwa czasem – zamiast podnosić poziom tekstu – ośmiesza autora. Trudno jednak w tym przypadku o podobny zarzut – naliczyłem dwa ewidentnie obce określenia: ‚dubbing’ i ‚guilty pleasure’, z czego słowa ‚dubbing’ (podobnie jak ‚weekend’) nie da się zastąpić odpowiednikiem rodzimym. Bez przesady :)

    • Jak już napisał Jan Dąbrowski – są dwa obce określenia. To naprawdę nie jest tragedia. Poza tym zdecydowanie lepiej mi brzmi guilty pleasure, którego coraz częściej się używa, niż dowolny odpowiednik polski. W sumie nie bardzo mi się nawet chce myśleć nad sensownym zamiennikiem na polski. Wstydliwa przyjemność? Zostanę przy guilty pleasure – jeśli sprawia to, że w Twojej ocenie jestem p….onym hipsterem, cóż, c’est la vie.

  • Starszy pan

    Pierwsze zdanie z gruntu fałszywe.

    • Na pewno, ale chodziło raczej o to, by żartobliwie zaznaczyć, że żółwie są jednak popularne ;)

  • muf

    te kilka zdań na krzyż to jest recenzja? w sieciach multikino i cinema city dają zarówno dubbing, jak i napisy, no ale sprawdzić coś zanim się napisze to jak widać jeszcze większy trud, niż wykombinować jakieś argumenty pod swoje tezy w tekście.

    • kamp

      a argumentów nie ma? Poza tym to cholera, żółwie ninja, filmoznawczych elaboratów tu nie potrzeba. Jaki szajs każdy widzi.

    • Fakt, nie sprawdziłem, jakie wersje grają, masz rację. Wydaje mi się jednak, jak już zresztą napisał kamp, że nie ma sensu pisać więcej o takim filmie. Co tu można analizować albo rozwijać? A argumenty, wydaje mi się, są. Pozdrawiam.

      • muf

        ok, jestem już po seansie i zwracam honor – o tym filmie nie ma co pisać, chociaż ja jeszcze dodałbym analizy najważniejszych postaci ukazujące jak bardzo scenarzyści położyli tak dobry materiał źródłowy. z oceną się zgadzam, z tytułem nie, bo żaden hardcorowy fan tmnt nie będzie miał „pleasure” z tego klocka. film gorszy nawet niż II i III część starej trylogii, nie wspominając już o zupełnie przeciętnym, ale oglądalnym tmnt z 2007. w głowie się nie mieści jak mając do dyspozycji taki temat i tyle kasy do wydania można zrobić coś tak fatalnego.

  • Grz3chu

    Czyli wybieram się do kina na Obrońców Galaktyki. A propos ostatnie Transforrmersy były lepsze niż część 2 i 3 razem wzięte, ja nie czułem zażenowania oglądając tą część.

    • Strażnicy Galaktyki są znakomici, polecam. Co do Transformersów 4, to mnie ten film strasznie zmęczył. Moim zdaniem to poziom części 2, czyli koszmarny.

  • Andriej

    Z tym że da się to obejrzeć bym polemizował, ale niech Ci będzie. Zabawne że marvelowcy przyplątali się nawet tutaj, dla mnie GotG i ta szmira to akurat podobny poziom. Zresztą los żółwi było widać już w pierwszych zwiastunach – dobrze że nie wysilałeś się na dokładniejszą recenzję – naprawdę szkoda fatygi…
    Podobnie jak pieniędzy na bilet albo chociaż czasu na ściągnięcie i obejrzenie tego… czegoś.

    • Mi Strażnicy się bardzo podobali, Indiana Jones w kosmosie, fajny hołd dla kina nowej przygody. Ale każdy może mieć inne zdanie ;)

      Tak jak już wspomniałem we wcześniejszym komentarzu, nie ma sensu więcej pisać o Żółwiach, dobrze, że większość osób to rozumie.

      Chodząc do kina na szczęście nie płacę za bilety ;)

    • Dareth

      Podobny poziom? Śmieszny jesteś.
      A tak btw. Fuck you Andriej.

  • Kazik

    „Każdy, kto kiedyś był dzieckiem…”. Wiem, może się czepiam, ale znasz kogoś kto kiedyś nie był dzieckiem?

    • Już wyjaśniałem w którymś z poprzednich komentarzy. To zdanie jest z przymrużeniem oka i chodzi o żartobliwe zasygnalizowanie, że Żółwie ninja są popularne ;)

    • ludzik

      ludzie z progerią ?

  • Jan Nóż

    „Szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażałem sobie, że z bajki tej da się zrobić w miarę przyzwoity film z udziałem żywych aktorów.”

    Już jest taki. Od jakichś 24 lat.

    • muf

      nie inaczej, zwłaszcza że TMNT z 1990 jest lepszy niż wszystkie filmowe produkcje komiksowe, jakie ukazały się później, może jedynie Watchmen zbliża się do tego poziomu






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Seriale, które "przeskoczyły rekina"

Następny tekst

PLAKAT - Igrzyska Śmierci: Kosogłos. Część 1



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE