Teenage Mutant Ninja Turtles - Wojownicze Żółwie Ninja - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Wojownicze Żółwie Ninja

W tym przypadku dostaliśmy produkcję wtórną i przewidywalną, która wylatuje z głowy w kilka minut po seansie, a której jedynym plusem są bohaterowie.




Mogło być gorzej ...




Szymon Pajdak
11.08.2014


Teenage-Mutant-Ninja-Turtles-PosterNie wiem czym podpadłem Bayowi, że niszczy wszystko na czym się wychowałem. Najpierw zabrał mi „Transformers”, a teraz wziął się za Żółwie Ninja. Postacie, które ukochałem do tego stopnia, że przez 20 lat hodowałem w domu dwa żółwie greckie. Do tej pory mam na strychu kilka kaset VHS z odcinkami kreskówki z lat 90, a w którymś z pudeł figurki przedstawiające całą czwórkę. „Wojownicze Żółwie Ninja” z 1990 roku do tej pory robią ogromne wrażenie i uważałem, że nowy obraz o przygodach braci jest całkowicie zbędny. Moje wątpliwości zostały spotęgowane przez zwiastuny, informacje odnośnie fabuły i design bohaterów, który totalnie mnie odrzucił. Jednak nostalgia ponownie okazała się silniejsza, a ja zasiadłem w kinie oczekując najgorszego. Na szczęście, aż tak źle nie było.

To co rzuca się w obrazie Liebesmana praktycznie od razu, to rozkrok w jakim twórca stoi. Nie może się zdecydować czy chce zrobić film nawiązujący do oryginalnych komiksów, bowiem Żółwie obijają swoimi przeciwnikami ściany i siekają ich, aż miło. Czy też chce pójść z głównym nurtem popkultury i dać nam bohaterów jakich pamiętamy choćby z kreskówki z lat 90, złagodzonych i sympatycznych. Powoduje to dysonans i sprawia, że film jest zwyczajnie nijaki. Szkoda, bo zwłaszcza pierwsza połowa filmu, gdzie widzimy akcję w metrze, kanały czy dachy wieżowców z buchającymi oparami z wentylacji tworzą przyjemny, nieco mroczny klimat, rodem z lat 80. Niestety im dalej, tym gorzej.  Spory zgrzyt daje także zmienienie genezy zmutowanych braci. Tym razem ich narodziny nie są źródłem przypadku, a celowego eksperymentu, który wymknął się spod kontroli. Na szczęście porzucono pomysł o tym, że cała czwórka to obcy. Niestety produkcję dotyka casus „Niesamowitego Spider – Mana 2”, gdzie wszyscy się znają i są zamieszani w wydarzenia, które śledzimy na ekranie. Stąd April O’Neil spotkała się z żółwiami dużo wcześniej i odegrała kluczową rolę w ich wychowaniu. Wszystko to sprawia, że „Wojownicze Żółwie Ninja” ad. 2014 są wtórne i do bólu przewidywalne. Jeżeli dołożymy do tego chaotyczne sceny akcji i masę słabego CGI otrzymamy typowy, przeciętny blockbuster, który po obiecującym początku staje się kinem stricte familijnym.

MV5BMjIyNTI5Nzg5OF5BMl5BanBnXkFtZTgwMTExNTczMjE@._V1__SX1537_SY680_

Jedynym elementem, który mógł ten film uratować przed całkowitą porażką były nasze zmutowane gady. Te na szczęście są najjaśniejszym elementem produkcji Liebesmana. Są dokładnie takie jakie mają być – wygadane, po części dojrzałe, a po części nie, wszak to nastolatki! Interakcje pomiędzy nimi są świetne, bohaterowie przegadują się i docinają sobie, a błyszczy w tym zwłaszcza Michelangelo (głos Noela Fishera), który jest absolutnym lekkoduchem i robi za maskotkę całej grupy. Bardzo dobry jest także Raphael (Alan Ritchson), który gra typowego samca Alfa, zimnego, zdystansowanego i brutalnego. Cały czas podważa przywództwo Leonardo i działania paczki. Oprócz tego trzeba przyznać, że bohaterowie prezentują się wspaniale, a spece od efektów, przynajmniej w ich wypadku odwalili kawał dobrej roboty. Każdy z braci jest inny, na tyle charakterystyczny, że nawet jeżeli pojawili by się na ekranie bez kolorowych opasek, bez trudu zgadlibyśmy, który jest który. Nawet twarze, które na początku skutecznie mnie odrzucały, w ruchu okazały się całkiem znośne. Jeżeli miałbym w ich wyglądzie przyczepić się do czegokolwiek to było by to zbytnie „unowocześnienie” żółwi. Za dużo gadżetów zdobi ich skorupy – okulary, łańcuszki, itp. Bardziej klasyczny styl byłby lepszy. Na plus można zaliczyć jeszcze Megan Fox, która robi jedynie za ozdobnik ekranu, ale robi to bardzo dobrze. Niestety zarówno Splinter jak i Shredder wyglądają okropnie. Pierwszy, aż razi sztucznością, poza tym daleko mu do mentora, którego pamiętam z kreskówek, jest raczej połączeniem surowego rodzica z pseudofilozofem. Drugi to chyba niewykorzystany concept art z którejś części „Transformers”. Robotyczna zbroja z której wysuwają się ostrza bardziej pasuje do Megatrona niż do ninja, chociaż trzeba przyznać, że przeciwnikiem jest wymagającym. 

MV5BMTUwMzQyMjg4Ml5BMl5BanBnXkFtZTgwNzA1NTgyMjE@._V1__SX1537_SY680_

 Nowa wersja „Wojowniczych Żółwi Ninja” to film straconej szansy. Gdyby zabrał się za to ktoś, kto rozumie oryginał i podszedł do tego nieco solidniej niż Liebesman mogli byśmy otrzymać obraz podobny filmu z 1990 roku, który nawet teraz 24 lata po premierze ogląda się znakomicie. W tym przypadku dostaliśmy produkcję wtórną i przewidywalną, która wylatuje z głowy w kilka minut po seansie, a której jedynym plusem są bohaterowie i ich interakcje między sobą, niestety to trochę za mało. Nie powiem, żebym bawił się źle, ale nie wiem tak naprawdę do kogo ten film jest skierowany. Osoby, które wychowały się na oryginale pójdą chyba tylko z sentymentu, zaś współczesne dzieciaki mają nowych idoli.

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.

Arahan - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • muf

    Właśnie, że jednym z w wielu grzechów śmiertelnych tego filmu jest kompletne położenie tematu charakteru Żółwi, a zwłaszcza (!) interakcji między nimi. Mikey ok, ma kilka zabawnych tekstów, może być. Donatello też obleci, odważna i nawet udana odmiana od klasycznej wersji. Z resztą te żółwie nigdy nie były skomplikowane. M to ten zabawny, a Don to ten od technicznych zabawek. Za to Leo i Raphael, jako te postacie z teoretycznie większą głębią zostali zepsuci po całości. Ich „ciągłe kłótnie” to te 2 czy 3 razy na luzie wymienione uwagi? Serio? Leonardo to postać z największym potencjałem, tutaj jest tak nijaki, że nawet nie przypominam sobie żadnej konkretnej akcji z jego udziałem, a film widziałem przedwczoraj. Natomiast Raphael to ponoć miał być najbardziej pewny siebie Żółw, (….)

    SPOILER

    (…) a nie największy płaczek, który w dodatku w pojedynku ze Shredderem nie oddał ani jednego celnego ciosu, co ten skwitował z resztą słowami „szczur słabo was wyszkolił”. (a kto widział film z 1990 ten wie, że tam Shredder pochwalił umiejętności Żółwi).

    KONIEC SPOILERA

    Że film będzie słaby to wiedział każdy średnio ogarnięty fan serii. Ja miałem jednak nadzieję, że przynajmniej nie zepsują samych Żółwi i to tu właśnie jest największe rozczarowanie z mojej strony. Nie dość, że charaktery i interakcje między nimi leżały, to jeszcze ich umiejętności batalistyczne były słabsze niż powinny, że choreografii walk łaskawie nie skomentuję.

  • Andriej

    „Mogło być gorzej” – niezła filozofia u recenzenta, każde gówno można w ten sposób wybronić.
    To akurat jest jedno z tych, które nijak nie zasługują na jakąkolwiek obronę

    • Dareth

      Pierdzielisz.

  • Robert

    Kolejna zżyna recenzji z FW

  • Jaro

    Pierwsza recenzja, w której choć słowem wspomniano o performensie Megan… choć chciałoby się dowiedzieć więcej.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Epicentrum

Następny tekst

Chris Pratt. Nowa gwiazda na hollywoodzkim niebie.



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE