WIĘZY KRWI | FILM.ORG.PL

WIĘZY KRWI

Nawet dziś przy użyciu magii kina można stworzyć obraz wyjęty żywcem z innej epoki filmowej.




Nostalgia w kinie




Jan Dąbrowski
22.07.2014


Wiezy-krwi-plakatLata 70′. Brooklyn. Po dwunastoletnim uwięzieniu na wolność wychodzi Chris (Clive Owen). Powrót do domu nie będzie jednak zadaniem prostym. Jego brat Frank (Billy Crudup) został w międzyczasie policjantem, a do samego Chrisa zgłaszają się znajomi z przeszłości.

Więzy krwi Guilliama Caneta stanowią remake francuskiego filmu pod tym samym tytułem z roku 2008 (w którym Canet zagrał jednego z braci). Po powrocie w znajome rejony Chris rozpoczyna legalną pracę w warsztacie (jako podstawę zwolnienia warunkowego). Bez pieniędzy, mieszkając u brata, odbudowuje relację z ojcem (James Caan) i resztą rodziny. Próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji, lecz nie jest to zadanie proste. Jego dzieci znajdują się pod opieką jego byłej kobiety, prostytutki Moniki (Marion Cotillard). Na dodatek Chris nawiązuje znajomość z koleżanką z pracy, Natalie (Mila Kunis). Losy bohatera przebiegają w nieustannym splocie z losami jego brata. Konflikt między nimi od pierwszej do ostatniej sceny definiuje obu bohaterów – stoją po przeciwnych stronach prawa, są jednak połączeni. Na pracy Franka zacznie odbijać się mieszkanie z bratem, co nie poprawi relacji między nimi. Z kolei jego prywatne życie komplikuje związek z Vanessą (Zoe Saldana), która jest powiązana z przestępczym półświatkiem.

Pozornie wielowątkową fabułę reżyser prowadzi w sposób czytelny, a powiązania między bohaterami wykreowane są naturalne. Jest to także zasługa odtwórców głównych ról, którzy stroniąc od szarż aktorskich skupiają się na niuansach swoich postaci. Monica, była kobieta Chrisa jest twardą kobietą po przejściach. Dba o dzieci, by zdobyć pieniądze pracuje jako prostytutka. Ma swoje słabości i wady, jest pełnokrwistą postacią, lecz za mało jej na ekranie, by docenić aktorstwo Cotillard. Za to Natalie, obecna kobieta Chrisa, jest cichą, ciepłą osobą. Jest szczerą i sympatyczną postacią, lecz także zbyt rzadko widzimy ją na ekranie. Z kolei postać kochanki Franka, Vanessy możemy poznać dość dobrze. W roli rozdartej między dwoma mężczyznami kobiety z dzieckiem Zoe Saldana spisała się po prostu nieźle. Jest w miarę wiarygodna, lecz poprowadzenie postaci podczas seansu nie czyni z niej bohaterki interesującej.

O ile role kobiece są dość jednoznaczne, warto zwrócić uwagę na złożone i interesujące role męskie. Duet Owen-Crudup sprawdził się bardzo dobrze. Granie kontrastami, niewymuszony humor – bardzo wiarygodnie zbudowane relacje dwóch braci, a przy tym praktycznie nieznających się mężczyzn. Billy Crudup jako Frank jest pełen wewnętrznych sprzeczności, bardzo stara się wpasować w sytuacje w pracy, w domu, pogodzić to ze swoim związkiem z kobietą oraz jej przeszłością. Od wyjścia Chrisa z więzienia spadają na niego podejrzliwe spojrzenia kolegów policjantów, z czym ciężko mu sobie poradzić. Mimika Franka, jego nerwowe ruchy i chwilami niepewne zachowanie bardzo rzetelnie budują tę niejednoznaczną postać. Z kolei postać Chrisa została ukazana w oparciu o zgoła odmienną charakterystykę. Człowiek po przejściach, doświadczony i nieco przyciszony po wieloletnim uwięzieniu. Mimo naznaczenia swojej postaci piętnem skazańca, Owen nadaje swojej postaci lekkości, a w niektórych scenach niemal chłopięcej pogody ducha i humoru. Jest też mężczyzną świadomym utraty lat na wolności, w relacjach z rodziną i Natalie widać szczerą chęć zbudowania czegoś, nadrobienia lat w więzieniu. Kolejna dobra rola Clive’a Owena.

Na dalszym planie pojawiają się: Matthias Schoenaerts jako Scarfo (rasowy zabijaka), Mark Mahoney (guru tatuażu) jako Louis (kolega z przeszłości) oraz wspomniany wyżej James Caan jako Leon, ojciec rodziny. Ci bohaterowie dodają filmowi uroku, każda z nich na swój sposób zapełnia poszczególne sceny w filmie, każda jest charakterystyczna i odgrywa pewną rolę dla fabuły.

Na szczególną uwagę i duże brawa zasługuje stylizacja całego obrazu. Moda, fryzury, stroje, piękne samochody, klimat sięgający po klasykę kina gangsterskiego. W szczególnym stopniu trafne będą skojarzenia z Życiem Carlita. Pochodzenie głównego bohatera, skórzana kurtka – w fabule także odnajdziemy ślady dzieła de Palmy. Ciekawostka – w jednej ze scen Więzów krwi jest krótkie ujęcie identyczne z tym, kiedy Carlito zamyka się z toalecie lokalu podczas strzelaniny – bardzo miły akcent. Takich akcentów jest więcej, a występujące w obu filmach sceny na dworcu kolejowym Grand Central także korespondują ze sobą. Nie jest to prostackie kopiowanie pomysłów, lecz czerpanie z klasyku w dobrym stylu. Oglądając film aż dziw bierze, że nie pochodzi z lat 90′. Stylizacja godna pochwały. Jest to także zasługa świetnie dobranej ścieżki dźwiękowej filmu – YODELICE i Raphael Hamburger z Hamburger Records zaaranżowali świetny materiał muzyczny, a dobrane utwory „z epoki” dopełniają dzieła.

Więzy krwi Guilliama Caneta jest przyjemną podróżą w czasie oraz dowodem na to, że przy użyciu magii kina można stworzyć obraz jakby żywcem wyjęty z innej epoki filmowej – w tym przypadku z lat 90′. Mimo to nie stanie się raczej klasyką (jak  Życie Carlita), a jedynie ciekawym wehikułem czasu.

Reżyser zadedykował swój film pamięci Scotta Getzingera – rekwizytora oraz współproducenta filmowego. Pracował między innymi przy Dniu Niepodległości, Wyspie Tajemnic oraz filmie Mroczny Rycerz Powstaje. Zginął w wypadku samochodowym w 2012 roku.







  • Pietruszka

    Film wciąga, ale cierpi na nieumiejętny rozwój postaci drugoplanowych – ze wszystkich aktorów tylko Marion Cotillard miała szansę pokazać swój kunszt. No i może jeszcze Zoe Saldana.
    Cała reszta po prostu tam jest – nic innego nie da się o nich powiedzieć, szczególnie biorąc pod uwagę Milę Kunis. Lubię tą aktorkę, uważam, że w Czarnym Łabędziu godnie partnerowała Natalie Portman, ale tutaj po prostu jej postać nie ma osobowości. James Caan niby się tam przewija. Wygląda to tak, jakby scenarzyści całą parę dali w rozwój głównego wątku, zaniedbując postacie drugoplanowe.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Pierwsza zapowiedź PREDESTINATION o podróżach w czasie

Następny tekst

"Penny Dreadful" - recenzja ostatniego odcinka



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE