Ugryź mnie | FILM.ORG.PL

Ugryź mnie

Choć „Ugryź mnie” nie będzie ani hitem, ani dziełem zapadającym na długo w pamięć, to jednak są spore szanse, że seans pozostawi nas z błogą tęsknotą za sielskim latem na wsi, gdzie czas spędzany na beztroskiej jeździe rowerem, kąpielach w rzece, spaniu pod gołym niebem i doświadczaniu uroków letniej pogody wydaje się nie mieć końca.




Piękno i bezsens




Ewelina Świeca
17.01.2015


143864259Oglądając „Ugryź mnie”, na myśl przychodzą filmy i stylistyka Jana Jakuba Kolskiego czy chociażby całkiem świeże debiutanckie „Małe stłuczki” Aleksandry Gowin oraz Ireneusza Grzyba, a to za sprawą plastyczności oraz baśniowości zdjęć, a z kolei w kwestii bohaterów – ich nietypowości i zachowania odbiegającego od normy. Przedstawiany świat wygląda inaczej niż ten widziany oczyma przeciętnego realisty, więcej w nim magii, jest bardziej baśniowy, to co brzydkie albo zwykłe staje się piękne i niesamowite.

Pasjonaci filmów będących przede wszystkim ucztą dla oczu powinni docenić serbską produkcję „Ugryź mnie”. Plastyczność scenografii oraz dobór szczegółów uzupełniających scenografię, kompozycja kadru i sposób kadrowania, do tego ciepła, subtelna kolorystyka oraz dodająca sielskiego, romantycznego klimatu muzyka retro stanowią największy plus filmu. Poza klimatyczną wizualno-muzyczną stroną obrazu trudno jest jednak szukać większych zalet w debiutanckim filmie Miny Djukic. To filmowy przypadek, kiedy obserwujemy przerost formy nad treścią. A po godzinie nasycania oczu pięknem kadru, zaczynamy się nudzić i zastanawiać: ale po co to wszystko? Bo nawet jeśli forma ma dominować, to jednak przez prawie dwie godziny filmu poza pięknymi ujęciami widz potrzebuje odpowiednio wyważonej dawki sensu, pewnej logiki czy zagadki do rozwikłania. Tymczasem znikomość fabuły i oczywistość wydarzeń, a na koniec melodramatyczna banalność puenty-przesłania budują poczucie bezsensowności oglądanej historii. Co prawda pełno tu scen znaczących, metaforycznych, z tym że są to dość powszechne i dobrze znane symbole, z których odczytaniem większej trudności nie mamy. I do tego wszystkiego, żeby przypadkiem widz się nie pogubił, dołożono postać narratora, która „spada z nieba”, żeby objaśnić, co się dzieje i co powinniśmy pomyśleć.

„Ugryź mnie” to smutno-wesoła historia miłosna dziwacznej pary. Leni i  Lazar spędzają razem dzieciństwo. Widzimy, że są do siebie przywiązani, świetnie się rozumieją, razem poznają oraz próbują zrozumieć otaczający ich świat. Testują na sobie emocje, które rodzą się w ich młodych umysłach i sercach. Po tym magiczno-sielskim czasie dzieciństwa, spędzanego na wsi w całkiem nieodległych czasach przenosimy się o parę lat w przód. Już dorośli bohaterowie, choć dopiero na samym początku dorosłego życia, spotykają się po wielu latach rozłąki. Spotkanie to staje się dla nich szansą odnowienia znajomości. Tym razem testowanie na sobie emocji nie jest już tak niewinne i nieświadome. Poza tym, czy po latach istnieje w ogóle szansa kontynuacji lub odnowienia uczuć, związku?

neposlusni

Emocjonalne problemy dwójki bohaterów, ich wchodzenie w dorosłość, spontaniczno-przygodowy sposób przeżywania świata oraz uczuć do drugiej osoby to jeden z głównych wątków filmu. Drugi to wędrówka, dosłownie i metaforycznie potraktowana. Wędrówka jako ucieczka, przyjemność, przygoda, wędrówka jako życie człowieka, wędrówka jako zmaganie się z życiowymi przeszkodami. I w końcu trzeci wątek zbudowany wokół dziecięcego bohatera: samotnego, porzuconego chłopca, którego postać, obok wspólnej wędrówki, staje się spoiwem dla relacji i przygód głównej pary bohaterów.

Kluczowe dla filmu, mające szokować, budzić konsternację, śmiech, ale i współczucie jest zachowanie Leni oraz Lazara. W zasadzie nacisk położony jest na postać głównej bohaterki. To głównie na nią i jej emocje skierowana jest kamera. Obserwujemy zwierzęce, wykraczające poza powszechnie przyjęte normy zachowanie bohaterki, jednocześnie nęcącej swoim ciałem i nie do końca uświadomionym zachowaniem. Słowa uznania należą się odtwórczyni głównej roli, która buduje swoją postać przekonująco. I nawet jeśli całość filmu gubi sens, to jednak przyjemnie ogląda się Hanę Selimović jako Leni, z jej wszystkimi dziwacznymi zachowaniami oraz pomysłami.

Choć „Ugryź mnie” nie będzie ani hitem, ani dziełem zapadającym na długo w pamięć, to jednak na chwilę uwagi z racji tego, że to dopiero debiutancki film młodej reżyserki zasługuje, a poza tym są spore szanse, że seans pozostawi nas z błogą tęsknotą za sielskim latem na wsi, gdzie czas spędzany na beztroskiej jeździe rowerem, kąpielach w rzece, spaniu pod gołym niebem i doświadczaniu uroków letniej pogody wydaje się nie mieć końca.

KINÓWKI.pl












Poprzedni tekst

Conversation with Stephen Murphy

Następny tekst

ROLA ROKU? Nightcrawler. URWANY FILM #67



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE