Tydzień z Nolanem - MEMENTO | FILM.ORG.PL

Tydzień z Nolanem – MEMENTO








04.11.2014


 

Maciej Niedźwiedzki

To najmisterniej upleciony film Christophera Nolana. Do tej pory nie miał w rękach lepszego scenariusza (trzymam kciuki za ten do Interstellara). Praktycznie co każdą scenę jesteśmy zmuszeni zmienić naszą ocenę bohaterów pod względem etycznym i zweryfikować wersję wydarzeń z przeszłości. Nie bardzo wierzę w to, by choroba, jaką jest „zanik pamięci krótkotrwałej”, objawiała się tak, jak zaprezentowano to w Memento, jednak wizja Nolana jest niezwykle sugestywna i momentami przerażająca. Jak rzadko u Nolana ten film pozbawiony jest nużącej ekspozycji. Jestem przekonany, że gdyby w 2000 roku, ten reżyser kręcił Incepcję, to byłaby ona zdecydowanie odważniejszym dziełem, pozbawionym ukłonów do popcornowej publiczności – tego jednak, nie da się uniknąć, gdy kręci się film dla gigantycznego studia, a zainwestowane pieniądze muszą się zwrócić. Trudno również nie cenić Memento od strony technicznej. Mroczna tonacja kolorystyczna oraz dynamiczne zdjęcia pomagają nam utożsamić się z Leonardem Shelbym (najlepsza kreacja w karierze Guya Pearce’a?). Możliwe, że największym bohaterem Memento jest tak naprawdę montaż (brawurowa robota Dody Dorn), który idealnie służy historii, podkręca tempo, wprowadza nas na ślepe uliczki, gra z naszą percepcją, i co najważniejsze – dzięki niemu, my-widzowie siedzący w wygodnych domowych fotelach, możemy faktycznie przyjąć pozycję głównego bohatera. Myślę, że nawet sam Nolan nie spodziewał się, że Memento wyjdzie mu tak dobrze. 8/10 

mementoss

Ewelina Świeca

Sztuką jest narracja, która logicznie i ciekawie przedstawi nam filmową historię, tak że nie mamy wątpliwości, co i w jakiej kolejności się zdarzyło, dlaczego kolejne wydarzenia po sobie następują, a zakończenie daje nam ostateczna satysfakcję. I o ile na uznanie zasługuje taki sprawny sposób opowiadania, to jeszcze większym sukcesem i osiągnięciem jest narracja, która przedstawi nam filmową historię od końca, pokazując najpierw skutki, a potem przyczyny, do tego na wstępie dając nam rozwiązanie, do którego drogę dopiero poznamy. Po filmie jesteśmy zmęczeni, ale jakże usatysfakcjonowani rozwiązaniem zagadki, ułożeniem historii w całość. A najlepsze jest to, że wracają do takiego filmu, nie czujemy nudy, wręcz przeciwnie odkrywały coś jeszcze albo ponownie rekonstruowanie fabuły funduje nam kolejną porcję satysfakcji. Takiego narracyjnego dzieła-cudu dokonuje Nolan w Memento. Tą niezapomnianą formę reżyser wykorzystuje do pokazania z pozoru prostej kryminalnej historii  (ale za to jakże komplikowanej  za sprawą choroby głównego bohatera), i tym samym autor prowokuje nas do przypomnienia sobie,  zastanowienia się, czym jest pamięć. Memento nie sposób zapomnieć, i o czym należy również wspomnieć: historia „opakowana” w taką formę wybrzmiewa dzięki genialnemu aktorstwu, a my nie musimy się zastanawiać, kto zagrałby lepiej zdezorientowanego Leonarda czy dziwacznego i podejrzanego Teddy’ego. 10/10

Miłosz Drewniak

Jeżeli podczas seansu Memento pójdziesz zaparzyć sobie herbatę, to przegrałeś. Musisz być jak Leonard Shelby – czujny i skoncentrowany, inaczej pogubisz się i przepadniesz, zupełnie jak bohater grany przez Guy’a Pierce’a. Postacie z filmu Nolana, starannie odrysowane od noirowych wzorców, próbują wkręcić Lenny’ego, a Nolan próbuje wkręcić nas. Każe nam patrzeć oczyma głównego bohatera, szatkując historię na drobne strzępki i wystawiając naszą przyzwyczajoną do wygodnej linearności percepcję na ciężką próbę. Nolan udowadnia nam, że na obiektywnych faktach, poukładanych odpowiednio precyzyjnie, można stworzyć każdą teorię, tak samo jak z odpowiednio poukładanych wątków i scen można stworzyć zupełnie świeży film. 9/10

memento-2000-tournage-03-g

Krzysztof Walecki

Od tego filmu zaczęła się międzynarodowa kariera Nolana, a on sam stał się z miejsca reżyserem, którego nazwisko trzeba znać. Memento wyróżnia ciekawa i niełatwa forma, gdyż jest to film opowiedziany od końca, aby następnie, scena po scenie, dojść do „początku” historii. Takie ujęcie tematu ma swoje uzasadnienie fabularne – Leonard cierpi na utratę pamięci krótkotrwałej, co uniemożliwia mu tworzenie nowych wspomnień. Ostatnie, co pamięta to śmierć żony, nic więc dziwnego, że podporządkowuje swoje życie zemście. Lecz czy vendetta ma jakikolwiek sens, jeżeli nie pamięta się jej? Nie ukoi ona bólu po stracie żony, nie da satysfakcji z wymierzenia sprawiedliwości, a co więcej Leonard nigdy nie ucieknie od przeświadczenia, że zabójca nadal gdzieś tam jest.

To wszystko sprawia, że thriller Nolana jest równocześnie dramatem egzystencjalnym o niemożliwości ucieczki, nie tylko od przeszłości, ale i samego siebie. Z drugiej strony, czy Leonard jest tym samym człowiekiem, za każdym razem, gdy na nowo wraca do punktu wyjścia? Memento nie daje prostych odpowiedzi, zostawiając nas sam na sam z bohaterem niewiarygodnym, którego decyzje i czyny powinniśmy podważać od pierwszej sceny. Kwestionuj!, krzyczy Nolan, tworząc swoje jedyne (jak dotąd) arcydzieło. 10/10

memento-3

Rafał Oświeciński

Jeśli istnieje jakiś ranking najlepszych filmowych historii, które zaczynają się, rozwijają się i kończą w sposób idealny, to drugi film Nolana jest w ścisłej czołówce. Czy to najlepszy film Nolana? Jeszcze tego pewien nie jestem, ale z pewnością to jedyne dzieło Brytyjczyka, które wzbudza wyłącznie zachwyt (mniej lub bardziej umiarkowany) i nawet malkontenci muszą przyznać, że w Memento gra wszystko i bardzo trudno znaleźć jakieś słabe punkty, potknięcie. Szczególnie znakomity jest precyzyjny, inteligentny scenariusz, który bawi się z widzem, sprowadza go na manowce, bawi, wzrusza, podnieca. Świetna intelektualna gimnastyka, a przy okazji intrygujący dramat… egzystencjalny? 9+/10

Filip Jalowski

W Following Nolan rozpoczął w widzem zabawę w poszukiwanie rozsypanych elementów filmowej układanki. Montaż igrał w nim z percepcją widza i sprawiał, że co i rusz musiał on weryfikować swoje podejście do konkretnych bohaterów oraz ich motywacji. Memento poszło jednak w tym aspekcie do przodu nie tyle o krok, a co najmniej o tych kroków setkę. W drugiej fabule Nolana to właśnie sposób złożenia filmu jest jego prawdziwym tematem. Bohaterowie i ich problemy schodzą tak naprawdę na drugi plan, giną pomiędzy kolejnymi zakrętami misternie wzniesionego labiryntu. Z jednej strony można doszukiwać się w tym słabości filmu, który woli z widzem igrać, niż przejąć go losami swoich bohaterów. Z drugiej można rozumieć to jako zaletę, ponieważ kiedy uda nam się złożyć ze sobą wszystkie elementy układanki, zauważymy, że opowiadana przez Nolana historia wcale nie jest tak pretekstowa, jak mogłoby wydawać się na początku. Memento jest solidnym dramatem, dobrym kryminałem i jedyną w swoim rodzaju kinową przygodą. Obok debiutanckiego Following najlepszy film Christophera Nolana. 8+/10

 

Sam Nolan o Memento:







  • hemp

    dokładnie, najlepszy film Nolana. nic dodać, nic ująć.

  • bobzielarz

    Film niemal interaktywny, sama forma niesamowicie angażuję, pozwala być obok głównego bohatera. Można się poczuć jakby samemu traciło się pamięć.

  • tom

    najlepszy film Nolana i jak dla mnie jeden z najlepszych filmów które kiedykolwiek powstały.Za scenariusz powinien dostać,nie jeden a dwa oscary

  • Ktos

    Najlepszy film Nolana to mało powiedziane, jak dla mnie top3 filmów ever, Uwielbiam do niego wracac

  • Bibliomisiek

    Z ról Pearce’a wyżej od Leonarda stawiam Eda Exleya z „L. A. Confidential”, ale mam świadomość, ze to z sentymentu dla samego filmu.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Zombeavers

Następny tekst

Rogi



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE