Tydzień z Nolanem - BEZSENNOŚĆ (Insomnia) | FILM.ORG.PL

Tydzień z Nolanem – BEZSENNOŚĆ








05.11.2014


b

Maciej Niedźwiedzki

Przyzwoity kryminał, który bardziej podoba mi się za sprawą plastycznej strony wizualnej niż fabuły. Na pewno wpływ na taką opinię ma dobór niefortunnej dla mnie obsady. Nie przepadam niestety za nikim z trójki wiodącym aktorów. Bezsenność jednak przekonuje mnie swoim klimatem: wszechogarniającą mgłą, plenerami i ponurą rzeczywistością małego miasteczka odciętego od świata. To wizja bardzo plastyczna i wielowymiarowa, emocjonująca, działająca na wyobraźnię i, względem widzów, opresyjna. Brawa należą się bezsprzecznie dla pracującego po raz drugi z Nolanem, Wally’ego Pfistera. Sam reżyser znowu sięgnął po bohatera borykającego z bardzo niewygodną chorobą. W zwalczeniu jej nie pomaga przestrzeń: zasypana przez śnieg i ogarnięta chłodem Alaska, gdzie noce często są białe. Dzięki tym zabiegom operator umiejętnie wyraża psychiczny stan Willa Dormera. Swoją drogą, bardzo nie lubię, gdy bohaterowie otrzymują „mówiące” nazwiska. Ciągle mam wrażenie, że z „Dormerem” Nolan przesadził. 6/10

insomnia

Miłosz Drewniak

Nie wiem, jak to było z norweskim pierwowzorem, bo jeszcze nie widziałem, ale Nolan w stylistyce noir po raz trzeci odnajduje się doskonale. Świat, w którym nawet stróże prawa (a może nawet zwłaszcza oni) muszą ufajdać sobie ręce, żeby postąpić właściwie, wydawał się dla reżysera wymarzonym polem do popisu, dlatego też w połączeniu ze znakomitą obsadą pomysł amerykańskiej kalki Bezsenności okazał się strzałem w dziesiątkę. Jeśli zmęczony życiem glina, to tylko Al Pacino. Nikt nie zagra zmęczonego życiem gliny lepiej od Ala Pacino, ale twórcy filmu nie poszli wyłącznie drogą emploi, gromadząc obsadę. Robin Williams zalicza tutaj jeden z najlepszych występów w swojej karierze i to dzięki prostemu odwróceniu znaków swojego komicznego wizerunku. Malownicze plenery, piękne zdjęcia Pfistera i senna muzyka dopełniają hipnotycznego uroku Nolanowskiej Bezsenności9/10

Robin-Williams-and-Christopher-Nolan-on-the-set-of-Warner-Brothers-Insomnia-2002-12

Krzysztof Walecki

Pierwszy i jedyny raz, gdy Nolan nie napisał scenariusza do swojego filmu. Czy w tym właśnie należy upatrywać porażkę Bezsenności? Oczywiście mówimy tutaj jedynie o znaczącej obniżce formy, gdyż ten remake norweskiego thrillera mimo to odznacza się cudowną atmosferą oraz koncertem gry aktorskiej Ala Pacino i Robina Williamsa. Zdjęcia Wally’ego Pfistera podkreślają koszmar głównego bohatera, nie potrafiącego znaleźć oparcia nie tylko w innym człowieku, ale nawet w naturze, która odmawia mu prawa do snu. Intryga jest również zacna, skoncentrowana na dwóch postaciach, wiedzących o sobie zdecydowanie za dużo – pojedynek jest nieunikniony (nie tylko dlatego, że jeden jest policjantem, a drugi psychopatą), choć dużo bardziej wolę rozwiązanie z oryginału.

Najsłabiej wypada tu jednak to, co do tej pory było największą siłą filmów Nolana, czyli narracja. Brak w Bezsenności zabaw z chronologią, retrospekcji, które zawsze niosły ze sobą niespodzianki. Prostota trzeciego filmu okazała się wyzwaniem, któremu Nolan ledwo sprostał. Nakręcił niezły thriller, z bohaterem równie niejednoznacznym jak w swoim poprzednich dziełach, lecz w porównaniu do nich wyjątkowo blady i mało wymagający. Nadrabia to efektownością scen akcji, zwłaszcza początkowemu poszukiwaniu mordercy we mgle oraz późniejszemu pościgowi. 6/10

Rafał Oświeciński

Bardzo dobry, klimatyczny thriller, zrobiony grzecznie, zgodnie z kanonem gatunku. Perfekcjonizm i zimna kalkulacja reżyserska jest wyczuwalna, niemniej nie towarzyszy jej jakakolwiek oryginalność formalna czy scenariuszowa, a do tej Nolan już zdążył przyzwyczaić (a przecież i później jest to podstawa jego twórczości, bez względu na to jak jest ona postrzegana). Dlatego „Insomni” nie ma wśród najlepszych filmowych kryminałów – nie ma w niej tego pierwiastka szaleństwa, odmienności, które stawiały dużo wymagań przed widzem i  które cechowały np. Milczenie owiec, Siedem czy Zodiaka. Proste, oczywiste kino to nie jest świat Nolana, choć trzeba oddać cesarzowi co cesarskie: całość jest więcej niż przyzwoita, a Al Pacino jak zawsze świetny. 6/10

Al Pacino Robin Williams Insomnia 001

Ewelina Świeca

Bezsenności nie mamy do czynienia z narracyjnym szokiem, tym razem Nolan nie „wykończy” nas tokiem opowiadania i ciągłym kwestionowaniem wersji zdarzeń, którą właśnie kończyliśmy sobie układać. Jest spokojniej pod każdym względem. Schorzenie bohatera jest nieco normalniejsze i nieco mniej rzutuje na to, co się dzieje. Prowincjonalna i nieprzenikniona Alaska w porze niezachodzącego słońca posłużyła Nolanowi jako tło akcji w Bezsenność, będącej kolejną kryminalną zagadką „kto zabił?”, którą rozwiązać ma mistrz w swoim fachu, Will Dormer. Owego policyjnego mistrza – doświadczonego, znanego i ekscentrycznego – po mistrzowsku zagrał Al Pacino. Potwornie niewyspany, sprawdzany przez wydział wewnętrzny, ale zdeterminowany w pogodni za mordercą. Reszta obsady na szczęście nie odstaje od narzuconego przez Pacino poziomu gry, ale to on błyszczy na tle całości

W tym filmie Nolana najważniejsza jest etyka postępowania głównego bohatera, który stawia na nieco mniej konwencjonalne metody poszukiwania sprawcy (a czasami nawet zdarzało mu się pomagać sprawiedliwości, by tej stało się zadość). Ale to przecież nie koniec, bo w swoim ostatnim śledztwie Will Dormer decyduje się na układ ze sprawcą, a zasada „cel uświęca środki” jest trudniejsza do zastosowania, bo dotyczy osobistych spraw Dormera. I to ten aspekt staje się nadrzędny dla filmu. 8/10

Jan Dąbrowski

Stonowany, zarówno scenariuszowo, jak i aktorsko – Bezsenność to nie tylko dobre kino gatunkowe, ale dwie osobowości aktorskie razem. Al Pacino i Robin Williams wrzuceni w nienaturalne okoliczności przyrody są, jak to oni, zachwycający. O ile Pacino w roli detektywa/policjanta to opcja mało oryginalna, o tyle Williams (kojarzony w większości z radośniejszym repertuarem) okazuje się wyśmienitym antagonistą. Dla mnie zawsze aparycja Robina bardziej pasowała do ról podobnych tej w Bezsenności, tym chętniej wracam do tego filmu. Z kolei wiecznie zmęczony Pacino w skórzanym płaszczu dodaje do tej kreacji nowe elementy – nie powtarza poprzednich ról, a raczej rozwija. Śledztwo i pojedynek charakterów dopełnia świetnie wysmakowana strona wizualna – piękne plenery z jednej strony cieszą oko – z drugiej jednak strony wszechobecne światło słoneczne wyniszcza i wprowadza chaos w życie każdego, kto nie potrafi poradzić sobie bez (naturalnej dla człowieka) pory mroku. 8/10

Zwiastun:







  • hemp

    dobry thriller, ale zgadzam się z większością ocen tutaj, bo jednak mało zaskakujący, mało oryginalny.

  • steppenwolf1982

    no właśnie, ciekawe, że norweski oryginał jest, mimo bardzo zbliżonej konstrukcji fabuły, filmem zaskakującym i nieszablonowym, zaś nolanowska wersja rozczarowuje i nie zapada zupełnie w pamięć (mimo, że remake widziałem jako pierwszy)

    • Krzysztof Walecki

      Magia europejskiego kina;) Mam podobnie z oryginałem, który widziałem później – rewelacyjne kino, a przecież fabularnie niemal identyczne. Być może to szczegóły decydują o wyższości norweskiej wersji, takie jak nieco starsza, a zarazem mniej idealistyczna policjantka, szczypta czarnego humoru, którego u Nolana brak (scena rekonstrukcji, gdy manekinowi odpada głowa) oraz finał, mniej oczywisty, nieco cyniczny, dzięki czemu bardziej satysfakcjonujący. No i Stellan jest dużo ciekawszy w roli głównej; mniej w nim cierpiętnika, a więcej eleganckiego łobuza.

      • steppenwolf1982

        możesz mieć rację, że to właśnie hollywoodzka otoczka oraz obsada odbiera filmowi Nolana tej grozy i nieprzewidywalności jaką charakteryzował się norweski oryginał. nie chcę skłamać bo widziałem remake dość dawno, ale wydaje mi się, że w obu filmach akcent położony był też na nieco inny temat – Nolan skupił się na subiektywizacji i zaburzeniach mentalnej percepcji bohatera, zaś oryginał kładzie nacisk na relatywizm pojęcia zła a w połączeniu z surowym i chłodnym realizmem, nabiera charakteru egzystencjalnego koszmaru i znacznie większego ciężaru moralnego.

  • Chyba najsłabszy film Nolana. Zbyt oczywisty, choć ma swój klimat.
    6/10

  • Adam Nguyen

    Dla mnie film ostro zyskiwał przy kolejnych seansach. Na tle filmografii Nolana może nie wydawać się żadnym aj-waj, bo to zwykły kryminał, ale świetnie zrealizowany. Klimat scenografii wylewa się z ekranu, a Pacino i Williams obaj dają popis.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Rogi

Następny tekst

Tydzień z Nolanem - BATMAN - POCZĄTEK



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE