TRYPTYK Z ADRENALINĄ – czyli 3 x akcja klasy B | FILM.ORG.PL

TRYPTYK Z ADRENALINĄ – czyli 3 x akcja klasy B








Tekst gościnny
23.10.2013


Po „Kinie w złym guście” – kolejny cykl z kinem klasy B, tyle że raczej współczesnym i pełnym akcji. 

Autorem cyklu jest Łukasz Hałajda.

Trzy filmy. Trzy razy B-klasa, aż kłująca w oczy swoją budżetowością. Trzech aktorów charakterystycznych (choć jeden jakby nieco mniej). A na dokładkę – polski akcent.

Zawiłości fabularne, głębia, wymuskane zdjęcia i efekty specjalne? Paaanie, daj pan spokój. Dziś bawimy się przy nieco innych rytmach, tuż obok półki z napisem „Tanie DVD – Akcja/Sensacyjne”.

Uwaga! Poniższy tekst został napisany w stylu adekwatnym do gatunku filmowego, jaki przedstawia. Czyli – z powagą raczej mocno nadszarpniętą. Zostaliście ostrzeżeni! :)

 

humm

Koliber [Hummingbird aka Redemption]

„Jedzie jedzie wózek, a na wózku Buzek…” – znacie to, prawda? Jak się okazuje, ta rzewna przyśpiewka Pudelsów wcale nie straciła wiele na aktualności. Choć w tym przypadku nie są to z pewnością, jak w przywołanej piosence, „wyższe sfery”. Ów wózek jest bowiem pchany przez Jasona Stathama – aktora nie tak znowu starego, acz pod względem preferowanego repertuaru będącego reliktem jawiącej się kasetą VHS przeszłości. A co ma do tego wszystkiego Buzek, zapytacie? Ano ma tu główną rolę żeńską, ponieważ tu o aktorkę Agatę chodzi, nie zaś o jej słynnego ojca – polityka.

On (Jason, nie Jerzy B.) gra tutaj… menela, typowego mieszkańca walających się po ciemnych uliczkach kartonów. Na szczęście, jak sztampa nakazuje, dość prędko żulostwu mówi „dość”. Gdy bliska mu osoba zostaje porwana i zmuszona do świadczenia usług wiadomych, odgrywany przez Stathama bohater postanawia doprowadzić się do ładu, by dopaść sprawców. Pomaga mu w tym fakt, iż przypadkowo… trafia do całkiem luksusowego mieszkania, którego właściciel właśnie wyjechał na dłużej. Przywłaszczając sobie komfort życia i pieniądze właściciela, nasz eks – kloszard rozpoczyna akcję oczyszczania miasta z szumowin.

Ona (Agata B.) wciela się w… zakonnicę. Uczynną, dodajmy, która zupą dokarmia okolicznych bezdomnych. I tak właśnie dochodzi do pierwszego spotkania naszych bohaterów. Z czasem ich znajomość zaczyna zdecydowanie wykraczać poza standardowe relacje żul – osoba duchowna, aż w końcu… no, zgadnijcie. Serio.

Co by o „Kolibrze” nie napisać i jak by z niego nie szydzić, to wciąż pozostaje on przyzwoitym „akcyjniakiem”. Jason jest sprawny w eliminowaniu oponentów i arcymęski jak zawsze, fabuła spełnia funkcję co najwyżej drugorzędną, zaś akcja toczy się dość wartko. Tylko ta nasza „Buzkowa”… Wiadomym jest, iż o gustach się nie dyskutuje – lecz nie potrafię pozbyć się wrażenia, iż sparowanie w filmie akurat tej dwójki wprowadza do seansu lekkie elementy science – fiction.

dead

Śmierć w Tombstone [Dead in Tombstone]

Nie masz wystarczającej ilości pieniędzy, by zrobić idealnie dopracowany film? Postaraj się przysłonić niedociągnięcia oryginalnym pomysłem! Z takiego właśnie założenia wyszli zapewne twórcy „Śmierci w Tombstone”. Efekt jest trochę taki, jak w przypadku gry naszych piłkarzy – kiedy próbują czasami (z rzadka) nadrobić niedostatki sportowe ambicją i wolą walki. Rezultat? Łatwy do przewidzenia.

Guerrero (Danny Trejo) to herszt bandy, łupiącej banki na Dzikim Zachodzie. Po jednym z rabunków nasz antybohater zostaje zdradzony przez swych kamratów – i w trybie przyspieszonym wysłany do piekła. Dosłownie – obserwujemy Guerrero przykutego do krzesła, znajdującego się tuż obok szalejącego ognia piekielnego. Podsyca go, dorzucając do środka świeżutkie dusze grzesznych za życia zmarłych, sam Lucyfer (Mickey Rourke). W tej nietypowej scenerii panowie(?) zawierają układ – zakapior dostanie jeszcze jeden dzień życia, w trakcie którego ma wykończyć swoich sześciu zdradzieckich kumpli. Jeśli mu się uda, będzie mógł pozostać na Ziemi. Jeśli nie – jego dusza zostanie wykorzystana przez Lucyfera jako podpałka.

Na tym, niestety, oryginalność konceptu fabuły się kończy. Jej dalszą część wypełniają chaotyczne strzelaniny i jeszcze bardziej chaotyczne konne pościgi, od czasu do czasu przeplatane zupełnie niezobowiązującymi dialogami. Grzeszki niskobudżetowości widoczne są gołym okiem – a przodują wśród nich zdjęcia w stylu ADHD, z szalejącą kamerą i zdecydowanie zbyt dużą ilością bliskich planów, mających zakryć niedostatki budżetu.

Przyciągnąć do filmu mogą znane nazwiska. I o ile domyślamy się, na co możemy liczyć ze strony Danny’ego „Maczety” Trejo, to zastanawiające jest, jak krótko trwało ponowne 5 minut sławy Mickey’a Rourke’a. Regres pod względem jakości projektów aktora po „Zapaśniku” nastąpił błyskawicznie – zaś karykaturalna rola Lucyfera w „Śmierci…” raczej nie daje nadziei na lepszą przyszłość.

breakout

Trzebież [Breakout]

Też odnieśliście ostatnio wrażenie, że Brendan Fraser (ten z „Mumii”) najprawdopodobniej zaginął? Próżno go było szukać we wchodzących na ekrany kin produkcjach, a nawet jak się gdzieś tam pojawił, to były to występy prawie niezauważalne. No więc, dobra wiadomość dla fanów (są tacy?) aktora – odnalazł się! Gorzej, iż swym nazwiskiem firmuje film o dosyć wątpliwej jakości.

Ekolog Jack (Fraser) zostaje zamknięty w więzieniu za zbyt nachalne, wręcz agresywne protesty przeciwko wycince lasów. Jak się okazuje, pokuta za występek będzie dla niego bardzo nieprzyjemna – w ramach prac społecznych zostaje przydzielony do… wycinki lasów, a jakże! Jednak nie o spory natury ekologicznej tu chodzi. Pewnego dnia dzieci przebywającego w zamknięciu Jacka postanawiają wybrać się na spływ kajakowy, gdzie przypadkowo są świadkami morderstwa. Sprawcy, dostrzegłszy gapiów, rozpoczynają pościg – a jedyną nadzieją latorośli pozostaje ojciec, teoretycznie wciąż przebywający w zamknięciu…

Po przebrnięciu przez „Trzebież” każdy z oglądających będzie mógł z czystym sumieniem zakrzyknąć „zielono mi!” Praktycznie cała akcja filmu sprowadza się do szalonej gonitwy po lesie. Przez chwilę jeden ze zbrodniarzy goni dzieci, a drugi ojca, następnie pechowa rodzinka łączy siły, by uciekać wspólnie, a później znowu się rozdzielić itp. Sensu, ładu i składu w tym niewiele, a i zakończenie takie jakieś mało zaskakujące. W tej bezbarwnej (mimo ton zieleni) papce na plus wyróżnia się Dominic Purcell, aktor znany m.in. z serialu „Prison Break”. Jego postać, psychopatyczny zabójca, to istne zło wcielone – i chyba jedyna trafna decyzja dotycząca filmowej obsady, a może i całej produkcji w ogóle.

A więc uważasz, drogi czytelniku, żeś twardziel? Więc zmierz się, proszę, z opisanymi powyżej produkcjami. Uprzednio zastanów się jednak, czy jesteś na to gotów. Sto procent akcji. Zero procent myślenia. Spadek IQ po seansie? Wielce prawdopodobny. Ale czego fan kina klasy B nie zrobi, by poczuć ten jedyny, niepowtarzalny posmak budżetowości…?

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Artur Gralla

    Ja ci dam taka rade skoro to jest b to napisz lepszy scenariusz wyslij do hoolywood pewnie na takim miszczu jak ty zaraz sie poznaja i zrobia kategorie a++.No i przypadlosc film.org.pl jest taka ze jak jest jakis rezyser intelektualista to nikt nie napisze ze zrobil film klasy b nawet jak taki zrobi wiec panowie o czym mi tu piszecie,moim zdaniem nie interesuje cie to uwazasz to za chlam to nie pisz przynajmniej oszczedzisz sobie i niektorym z nas nerwow.Tylko prosze nie piszcie znow ze ja sie czepiam bo to jest autora zdanie itd.

    • Wlod

      Logiki w powyższym komentarzu tyle, co w scenariuszu filmu klasy B. Boże, widzisz i nie grzmisz! Jak widać napinka na wszelkie możliwe tematy to wciaż nasza cecha narodowa

      • Artur Gralla

        To ty widze jestes malo inteligetny,chodzi o to ze nie wiem co ci daje to ze sobie napiszesz kino klasy b,moze zdefiniuj co rozumiesz przez to,bo tutaj dajac te filmy,pokazujesz tylko ze nie wiesz o czym piszesz i tyle.

    • Popracuj nad stylem, gramatyką, interpunkcją. A nade wszystko najpierw pomyśl, potem komentuj. Innymi słowy, kompletnie nie mam pojęcia, o czym mówisz.

      • Artur Gralla

        No jak kino klasy b to teksty tez musza byc dostosowane do tej kategori ha ha ha,no nie ja tak mam i tak bede mial nic nie poradze ze nie uwazalem na polskim.Jezu naprawde nie mozna tutaj poprostu pisac o filmach np film jest o gosciu co mu rodzine wybili i dlatego morduje 1024 przeciwnikow,jego glowny przeciwnik to,potem fabula jak do tego doszlo jaka gra aktorska jakie efekty a nie to jest kino klasy b a czemu nie c a czy woody ma jakies zle filmy klasy b nie ma ;).Jezu z tych tektow bija takie kompleksy ze tego sie nie da czytac,ja nie mam kompleksow pomimo tego ze nie znam sie na gramatyce intepunkcji itd ale znam sie na filmach bo widzialem tysiace i jak ktos mi kit wciska ze film jest b jak nie jest to bede protestowal i tyle ;).Zycie sklada sie z rzeczy dobrych zlych i nie za dobrych nie za zly ktorych jest wiekszosc a czytajac film.org czlowiek ma wrazenie ze filmy sa tylko zle albo dobre.

        • Trudno mi zrozumieć twój tok myślenia. Naucz się pisać, wtedy pogadamy.

          • Artur Gralla

            Tok jest prosty jak pisze o kinie klasy b a filmy ktore opisuje sa jeden klasy a drubi b a trzeci c to chyba cos jest nie tak ;).

          • TheKing23

            Artur, nie przejmuj się. Przecież to nie Twoja wina, że Pan Moderator nie potrafi znaleźć argumentów na twój zarzut i broni się tym, że cię nie zrozumiał.

          • siła argumentów mnie obezwładniła.

          • TheKing23

            wcale mnie to nie dziwi

        • Polonista

          co to kategorA??? kategori ???

  • canismajoris

    Akurat widziałem Redemption[„odkupienie” to chyba najlepiej pasujący tytuł] i nie uznałbym go za kino klasy B. Jak gra Statham to od razu badziewie? Moim skromnym zdaniem jest to film pierwszorzędnie napisany i zagrany. A wizualnie zjada wszystkie A-klasowce produkcji polskiej.

    • Krzysztof Walecki

      Ja też się dziwię, co w tym zestawieniu robi „Koliber” ze Stathamem. Bliżej mu do dramatu społecznego niż typowego dla tego aktora kina akcji. Na dodatek film jest autorstwa Stevena Knighta, scenarzysty „Niewidocznych” i „Wschodnich obietnic”, które miały ambicję opowiedzieć o brudach współczesnego Londynu, i tak też jest w przypadku „Kolibra”.

      • Mike Grabovsky

        Jak wyżej. Zestawienie kompletnie z czapy. Zamiast „Kolibra” trzeba było wstawić Death Race 2 lub 3 lub któryś z Lundgrenowo – Van Damme’owych produkcji. „Koliber”kompletnie tu nie pasuje.

    • Jokullus

      „Redemption” nie świetnym filmem, ale też pod żadnych względem nie pasuje do kategorii filmów klasy B. Mnie zaskoczył poziomem swojej realizacji oraz próbami (niektórymi dość udanymi) opowiedzenia o np. traumach powojennych, czy o życiu na ulicach we współczesnej metropolii. Naprawdę pozytywne zaskoczenie.

      • kolargol

        Koliber? Ten o tym nieświeżym panu, który w mig staje się z powrotem zawodowym kilerem? :) Dla mnie klasa B typowa, chociaż moze za troszkę większe pieniądze. I w sumie jest napisane, że jest najlepszy z tej trójki

        • Jokullus

          Wiesz, zależy co definiujemy jako film klasy B. Jakbyśmy chcieli zaklasyfikować dziury logiczne – większe i mniejsze – jako podstawowy element filmów klasy B, to dość duża część filmów powszechnie uznawanych za dobre trafiłaby do ligi B ;)

          Jak dla mnie sam poziom realizacji tego filmu (brak rażących błędów, jakiś bezsensownych rozwiązań) oraz fakt, że twórcy nie idą po linii najmniejszego oporu tworząc kolejną wersję kina kopanego, tylko starają się stworzyć coś ambitniejszego, sprawia że ten film nijak nie pasuje do kategorii B – łączoną z bardziej głupim czy źle zrealizowanym kinem. Ale to tylko moje zdanie ;)

  • TheKing23

    Co by o „Kolibrze” nie napisać i jak by z niego nie szydzić, to wciąż pozostaje on przyzwoitym „akcyjniakiem”. Seriously? Nie wiem jak nikłe trzeba mieć pojęcie o kinie, żeby pisać takie farmazony. Dla nieświadomego pana autora powiem tylko, że nie jest to typowy „akcyjniak”, ale porządny dramat/ kryminał. Jak na Stathama, jest tu naprawdę mało „nawalanki”, więc pan autor chyba mało uważnie obejrzał ten film, o ile w ogóle go obejrzał. Przecież dla takich znawców wystarczy obejrzeć sam zwiastun, przeczytać opis, zobaczyć obsadę i już potrafią ocenić film.
    Tak więc artykuł z dupy, nie mam pojęcia co on robi na tej stronie. Ja mogę w godzinę napisać lepszy – przynajmniej napisałbym o czymś, o czym mam pojęcie, w odróżnieniu od…. sami wiecie kogo ;p

    • kot001

      Oj tam, bez przesady… Ja po obejrzeniu miałem podobne odczucia, jak imć autor. Takie to jakieś puste, wątek miłosny naprawdę z kosmosu, jak w sumie cała fabuła, Statham jak zwykle akcja w jego stylu (motyw z łyżką), ale ogólnie słabiutko. Realistycznego dramatu to ja tam bym się raczej nie doszukiwał :D

      • TheKing23

        Tak? To współczuję. Chyba nastawiłeś się na coś w stylu Transportera albo Adrenaliny i stąd twoje rozczarowanie. Bywa…

    • koala

      „The best action movie since Heat.” [Variety]

      „Marvelous!” (Rolling Stone)

      „W jednym szeregu z Francuskim łącznikiem!” (Super Express)

      „Love it. The best movie so far this year.” (Quentin Tarantino)

      • TheKing23

        Quentin po 100 filmów uważa za najlepszych każdego roku, więc jakoś to do mnie nie przemawia. A te tytuły z gazet (Super Express – już chyba lepszego źródła znaleźć nie mogłeś ;D) często są z dupy i chyba producenci im za to płacą, żeby poszukać naiwnych, którzy na to pójdą. Wiem coś o tym, bo sam dałem się tak złapać na takim Atlasie chmur, jak przeczytałem, że jest to jeden z najlepszych filmów wszechczasów. Co się okazało: dostałem pustą wydmuszkę, a tytuł powinien brzmieć Atlas Bzdur.
        Tyle w temacie nagłówków gazetowych….

  • Mariusz

    Nie widziałem powyższych filmów, więc na ich temat się nie wypowiem. Powiem tylko, że lubię kino klasy B, gdyż od mainstreamu różni się moim zdaniem przede wszystkim budżetem, a nie jakością scenariuszy czy gry aktorskiej. Pod względem pomysłów takie filmy często przewyższają produkcje głównego nurtu. Również jeśli B-klasowy aktor dostaje za rolę znacznie mniej pieniędzy niż np. Tom Cruise albo Brad Pitt to wcale nie oznacza, że zagra gorzej od nich. Wydaje mi się jednak, że dawniej powstawały lepsze filmy klasy B niż obecnie. Takie klasyki jak „Ludzie koty” z 1942 roku czy choćby włoskie kino gatunkowe (spaghetti westerny, giallo) mimo etykietki kina klasy B biją na głowę nie tylko wiele współczesnych filmów niskobudżetowych, ale i wiele produkcji mainstreamowych. A jeszcze a propos współczesnych filmów to jak uważacie, czy film „Naznaczony” z 2010 z budżetem wynoszącym zaledwie półtora miliona dolarów można zaliczyć do kina klasy B, skoro budżet jest znacznie niższy od produkcji głównego nurtu?

    • Artur Gralla

      Moim zdaniem nie mozna tak filmow klasyfikowac w ten sposob,bo film filmowy nie jest rowny,dlatego wazne jest zeby napis cos sesownego o filmie fabule grze aktorskiej itd,a nie na dzien dobry oceniac,u nas sie jakos tak przyjelo gadac glupoty bo taka moda podobnie jak z tlumaczeniami filmow na polski,moim zdaniem to jest wlasnie problem ludzi ktorzy pisza ze im sie wydaja ze sa guru.A wystarczy poczytac recezje filmow napisane np przez kaluzynskiego czy raczka tam czlowiek moze sie dowiedziec czegokolwiek o filmie,i filmy sa analizowane a nie bo to stalone aha b arnold b van dam b kuzwa ludzie patrzcie jaki film jest van dam ma kilka filmow ktore sa swietne np krwawy sport,cyborg,uniwersalnego zolnierza,stalone rambo,rocky,arnold to predator commando terminator i te filmy sa naprawde dobre.A tu ni z gruszki nagle sie dowiaduje ze kiedy to one byly dobre ale teraz ja tutaj prosze wpisac autora on mowi mi ze nie no to mnie szlag trafia

  • John Wayne

    „Tylko ta nasza „Buzkowa”… Wiadomym jest, iż o gustach się nie dyskutuje – lecz nie potrafię pozbyć się wrażenia, iż sparowanie w filmie akurat tej dwójki wprowadza do seansu lekkie elementy science – fiction.”
    Siedzę i drapię się w głowę i zastanawiam się co to kurwa ma być na portalu z ambicjami?
    Już nie mówiąc o tym, że to naprawdę fajny film i wcale nie klasy B, a rola Agaty jest dobra i przyzwoita, Statham tez daje radę.
    Autor zdaje się uwierzył, że naznaczony jest Palcem Boga i po takich sztampowych i niechlujnych „artach” będzie się tylko piął i piął… Pnij się, człowieku. Czy jest koło ciebie autorze ktoś z rodziny? Ktoś kto ci przylutuje żebyś się ocknął? Jest nadzieja, ze spadnie poziom wody sodowej?

    • John Wayne

      Ps.
      Warto zapamiętać tego geniusza recenzji – to Łukasz Hałajda.

      Googlajcie sobie.

    • ożesz

      ale spina, za jeden tekst. Wyjmij kij z dupy, człowieku. To że ktoś uważa jakiś film za niezbyt dobry nie oznacza, że jest naznaczony palcem Boga.
      skąd się takie cudaki biorą?

  • hortensjo80

    „Redemption” nie ma nic wspólnego z dwoma pozostałymi filmami. To skromny, ciekawy dramat. Nielogiczne zestawienie.

  • Darek U.

    Naprawdę nie wiem o co tyle hałasu. Autor ma racje . Nie są to filmy najwyższych lotów . I to tyle .

    • Artur Gralla

      No najlepiej zastosowac taktyke wyborczej ze jak ktos sie ze mna nie zgadza to hejter albo moher,no i wtedy to juz nie trzeba odp,moim zdaniem odnies sie do filmow a nie do mnie czy innych,a przeciez tutaj chodzi o dyskusje o filmach i tak do konca nie jest powiedziane ze to jest 3Xb a moze 2Xb albo 1Xb.

  • Daniel Miejłuk

    Jason Statham byl super np.w Transporterze i jeszcze w kilku innych filmach,i wcale nie uwazam go za daremnego aktora.Natomiast ten film jest barzdo dziwny i jak dla mnie faktycznie pasuje pod kino klasy B.Nie polecilbym tego czegos nikomu.Sprawa w tym filmie jest tak niedorzeczna ze az wierzyc sie nie chce ze w ogole ktos skusil sie zeby przeniesc to cos na ekran i ze J.S. zgodzil sie w tym zagrac.A jesli chodzi o pania Buzek to bez komentarza.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Cudowna muzyka z dzieł Studia Ghibli

Następny tekst

Fota #89 - Bill Murray



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE