THX 1138 | FILM.ORG.PL

THX 1138




Przyszłość jest teraz




Rafał Oświeciński
08.11.2004


W 1970 roku George Lucas dał dowód swej kreatywności i wyobraźni, które, w połączeniu ze swoistym manifestem politycznym, przybrały formę daleką od tendencyjności i pospolitości. Najprościej byłoby powiedzieć, że pomysłodawca „Gwiezdnych Wojen” stworzył niezły film fantastyczno-naukowy, który po chwili stał się wymarzonym i oklaskiwanym zewsząd debiutem zdolnego studenta kalifornijskiej szkoły reżyserskiej. Tak się jednak składa, że „THX1138” wymyka się prostej ocenie, gatunkowym definicjom i chwili zachwytu, gdyż pomyślany został jako piekący komentarz ówczesnej teraźniejszości osadzony jednakże w przyszłości, co czyni go podobnym do antyutopijnych wizji Orwella i Huxleya. George Lucas reedycją na DVD swego debiutu (nareszcie w Polsce!) niejako zamyka usta wszystkim wątpiącym w talent tworzenia dzieł w treści ambitniejszych, a w formie oszczędniejszych. Tak, proszę państwa. George Lucas to niegdyś był naprawdę dobry twórca! Ale po kolei.

 

Nawiązania do „1984” i „Nowego wspaniałego świata” są oczywiste. Mamy oto wizję społeczeństwa zmechanicyzowanego, podporządkowanego niewolniczej idei konformizmu. Rzędy jednostek ludzkich w jednolitych uniformach, wszechobecność maszyn, komputerów i rozkazów wydawanych z wszędobylskich głośników. Bohater opowieści, tytułowy THX1138, mieszka w ascetycznie urządzonej klatce dla ludzi. Jak każdy obywatel zmuszony jest do łykania tabletek pozbawiających uczuć (przypominam plagiatujący ten pomysł „Equllibrium”), dzięki czemu posłuszeństwo jest bezwarunkowe, a hasła „Konsumuj!”, „Kupuj!”, „Podporządkuj się!” skutkują w trybie natychmiastowym. Odpowiedzią na orwellowskie manipulacje jest odrzucenie pigułek i ucieczka w świat prawdy, autentyczności i emocji. Czy to czegoś Państwu nie przypomina? Sztafaż SF nie potrafi skryć idei, które legły u podstaw hippiesowskiego buntu! THX1138 jest moją wizją roku 1970 – mówił w jednym z wywiadów George Lucas – Jest to metafora drogi życiowej, jaką obraliśmy w ostatnim czasie. I rzeczywiście, bardziej odczuwalna jest tu krytyka współczesności karcącej za indywidualizm niźli efektowne kino fantastyczne mówiące o świecie dalekiej bądź niedalekiej przyszłości. Ucieczka bohatera jest okazją do zaprezentowania w sposób metaforyczny stosunków społecznych, które, naznaczone konformizmem, zniewalają i niszczą. Bunt jest jedyną receptą na fałsz, również formą świadomości zezwalającą na prawdziwość uczuć, nawet jeśli jest to strach czy szaleństwo, nie mówiąc już o miłości i seksie, które niebezpiecznie igrają z zakazaną intymnością. Długometrażowy debiut Lucasa stoi więc niejako na tej samej półce co „Hair” Formana czy „Easy Rider” Hoppera, nie jest jednak tak nachalny w gloryfikacji wolności – jest znacznie subtelniejszy, cichszy, wręcz poetycki w swym jaskrawym przekazie. Scena katowania THX przez roboty jest tego doniosłym przykładem – Robert Duvall leży zupełnie bezbronny, maltretowany, sterowany przez nieznanego karzącego, wyzbyty ludzkich reakcji na bodźce. Ten brutalny akt upadlania ma podobną siłę wyrazu jak gorzki koniec podróży dwóch harleyowców, z tą różnicą jednak, że Lucas wierzy w ucieczkę, a Hopper nie.

Przekaz wzmacnia forma filmu, jakże niezwykła, bo wizualnie odważna. Wysublimowane, ascetyczne wnętrza, długie ujęcia skupione na twarzach bohaterów, wszędobylski mechaniczny dźwięk, ciągłe szmery, przewlekle chwile ciszy, szepty. Rewelacyjnie budowane jest nie tylko napięcie, ale i klimat opowieści, troszkę w stylu kubrickowskiej odysei (nie jest to mam nadzieję nadużycie z mojej strony). Są w tym filmie sceny autentycznie rewelacyjnie zainscenizowane, szalenie oryginalne. Modlitwa Duvalla, jego spowiedź u odpowiadającego portretu Chrystusa (odważne!), środkowe sekwencje w przedziwnym więzieniu, ucieczka z tegoż, przytłaczający ogrom ludzi na ulicach… Symbolika tego dzieła filmowego jest czytelna lecz nie nachalna, co potęguje oddziaływanie „THX1138” na wyobraźnię, podnieca intelektualnie, nie irytuje dosłownością i późniejszą lucasowską dziecinnością. Czyżby istotny tu był wpływ Francisa Forda Coppoli, dla którego film młodego Lucasa był pierwszym wyprodukowanym we własnej wytwórni American Zoetrope?

Debiut twórcy „Gwiezdnych Wojen” nie przypadnie do gustu wszystkim, bo jest hybrydą gatunków filmowych, a ta zawsze wzbudza kontrowersje, często niezrozumienie, czasem niechęć. Dramat, moralitet, science-fiction, komentarz, antyutopia? Wszystko po trochu. „THX1138” to prawdziwa awangarda celuloidowa, która krytyki się nie boi, bo jej znaczenie podpisane jest przez szczerość twórcy. Mimo wielu dziur, omyłek i chaosu montażowego to jedno z najwybitniejszych dzieł SF, wciąż aktualne. A może dziś jeszcze bardziej?

Rafał Oświeciński

Rafał Oświeciński

REDNACZ at FILM.ORG.PL
Celuloidowy fetyszysta.
Kino istnieje nie tylko dla rozrywki. Powinno budzić emocje. Powinno szokować ibulwersować. Powinno bez skrupułów zmuszać mózg i serce do wytężonej pracy. Dlatego wolę nieudane eksperymenty od udanych średniaków tworzonych od linijki.
Rafał Oświeciński











Przeczytaj jeszcze



Następny tekst

Wschodnie obietnice



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE