Thor: Mroczny świat - Wojna na całego | FILM.ORG.PL



Thor: Mroczny świat

Wojna na całego


Ten film to jak jazda na rollercoasterze: szybko, drogo i przyjemnie, a po seansie mamy ochotę na jeszcze jedną przejażdżkę.

thor-2-poster-dark-world-chris-hemsworthIdąc na „Thor: Mroczny świat” postanowiłem wyłączyć myślenie. Obiecałem sobie, że nie będę się przejmował fabułą czy też głębszym przekazem produkcji. Po prostu chcę dostać niezłego kopa energetycznego, pośmiać się z prostych żartów i wrócić w dobrym humorze do szarego życia. I wiecie co? Udało się. Druga część przygód o nordyckim bogu spełnia swoją rolę kina rozrywkowego dla widza w każdym wieku. A czy nie o to chodzi w komercji?

Już nie tylko Ziemi grozi niebezpieczeństwo. Rok po wydarzeniach, które miały miejsce w „Avengers”, cała galaktyka może zostać zniszczona. Malekkit (Christpher Eccleston) i jego armia Mrocznych Elfów przed tysiącami laty został pokonany przez ojca Odyna (Anthony Hopkins). Teraz powraca z mrocznych krain by dopełnić dzieła apokalipsy. Dziewięciu Światów będzie bronił potężny Thor (Chris Hemsworth), a pomagać mu będą znani z poprzedniej części Loki (Tom Hiddleston), Jane Foster (Natalie Portman) oraz Erik Selving (Stellan Skarsgård).

Pozostajemy więc w typowo komiksowym klimacie znanym z pierwszej części, tyle tylko, że już nie podpisanym przez Kennetha Branagha, który nie zdecydował się na powrót na reżyserskie krzesło, ale przez innego doświadczonego twórcę. Studio Marvel postanowiło zatrudnić do drugiej części „Thora” człowieka, który na dużym ekranie nie ma wielu produkcji na koncie (zaledwie siedem od 1990 roku) ale za to w świecie telewizji Alan Taylor jest istnym guru. Lista jego produkcji jest długa więc wspomnę tylko takie tytuły jak „Rodzina Soprano”, „Mad Men”, „Zagubieni”, „Rzym”, „Zakazane Imperium”, „Deadwood”, „Oz” czy ostatnio, największy przebój małego ekranu – „Gra o tron”. Robi wrażenie, tym bardziej, że jest to praca poparta nagrodami np. Emmy za „Rodzinę Soprano”. Mimo, iż są to wielkie produkcje telewizyjne, to przy tak ogromnym przedsięwzięciu jak „Thor: Mroczny świat” wydają się one mikroskopijne. Bo przecież tu nie chodziło tylko o ten jeden film, a o cały świat Marvela. Przy jego tworzeniu musiał myśleć o „Iron Manie”, „Kapitanie Ameryka”, „Hulku” czy „Avengers”. Zresztą, przy scenariuszu drugiej części „Thora” maczał palce oczywiście Joss Whedon, który obecnie stał się niejako ojcem wszystkich produkcji Marvela. To on wyreżyserował pierwszy odcinek „Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D.” i dba by wszystko co dzieje się w każdym z filmów było połączone fabularnie. Sam również prężnie przygotowuje się do najważniejszej premiery 2015 roku (obok Star Wars VII), czyli „The Avengers: Age of Ultron”.

432565_3.1

Czy udało się Alanowi Taylorowi wybrnąć z tego trudnego zadania? Moim zdaniem film nie jest słabszy ani też lepszy od poprzedniego. Trzyma ten sam poziom, który dla wymagającego widza, znającego od podszewki historię Asgardu będzie ciężki do przełknięcia. Jeśli jednak ktoś nie za bardzo odnajduje się w świecie komiksów i chce obejrzeć „Thora” tylko dla rozrywki, to gwarantuję, że ją otrzyma.

Alan Taylor nie starał się stworzyć poważnego, mrocznego filmu, bo przecież Thor to nie materiał na tego typu patos. Zack Snyder próbował to zrobić w najnowszym „Man of steel” i według mnie poniósł totalną klęskę, próbując wykreować drugiego „Dark Knight” – wyszło tandetnie i kiczowato. Oczywiście uszczypliwi powiedzą, że „Thor: Mroczny świat” ma infantylną fabułę. Ja powiem więcej, tam nie ma żadnej fabuły. W skrócie to wygląda tak: przybywa zły potwór  (bardzo potężny), którego jakimś cudem Thor pokonuje. Oczywiście  nie mogło zabraknąć amerykańskiego schematu, w którym przeciętny obywatel wpływa na ostateczny wynik batalii (w tej roli superinteligenta Jane Foster). Ale mam wrażenie, że większość widzów oczekuje tego trochę bajkowego klimatu, lekko przerysowanego ale bardzo wciągającego. I bezproblemowego.

Już w pierwszych minutach filmu twórcy wrzucają nas w sam środek bitwy, która na dobrą sprawę trwa do samego końca seansu. W trakcie zmieniamy tylko miejsce jej trwania. Akcja przeplata się z humorystycznymi dialogami, które ciągle stanowią bardzo mocny punkt marvelowskich produkcji. Najbardziej utkwiła mi w pamięci scena z udziałem Kapitana Ameryki (wait, what?!). No właśnie, twórcy przygotowali kilka tym podobnych smaczków, dlatego warto zostać do końca napisów.

malekith-image

Według mnie najmocniejszym punktem filmu są efekty specjalne, które ogląda się z zapartym tchem. Bitwa o Asgard było wprost niesamowita, widać było, że twórcy zadbali o każdy szczegół pracując nad tą sceną. Efektownie również zostały stworzone sekwencje walki Thora z przeciwnikami. Ciekawie wyglądały ujęcia, w których aktorzy byli praktycznie niewidocznie a twórcy starali się pokazać ogrom i charakterystykę danej planety. Budżet w wysokości ok. 200 mln $ nie poszedł na marne.

Czy jednak Chris Hemsworth sprawdza się w roli Thora? Aktorska na pewno nie ale w takim filmie jak ten, talent schodzi na dalszy plan. Ważniejsze są jego piękna buźka i umięśniona klata (podobno nie zrobiona komputerowo) niż to, czy dobrze przekaże uczucia swojego bohatera. W tej roli o wiele lepiej sprawdził się Idris Elba („Luther”, „Pacific Rim”) w roli Heimdala. Natalie Portman podobnie, jak jej filmowy ukochany również nie wniosła niczego szczególnego do tej produkcji. Klasą dla siebie byli Anthony Hopkins i Rene Russo ale dla nich to po prostu normalka.

Filmy Marvela w sumie zarobiły już prawie 6 mld zielonych, a twórcy nie zwalniają tempa i mają plany na następne 10 lat. Z pierwszych informacji wynika, że „Thor: Mroczny świat” na otwarcie, tylko poza Stanami, zarobił prawie 90 mln dolarów, czyli pewnie zatrzyma się gdzieś w okolicach pół miliarda dolarów. To wystarczy, by napędzić koniunkturę i popularność całej sagi, która na pewno doczeka się trzeciej części. Pytanie tylko, kiedy widzom znudzi się ciągle ten sam schemat?










Przeczytaj także:

PUNISHER (2004)
Sukiyaki Western Django
Teksańska masakra piłą mechaniczną
Watchmen - komiks filmowy
Twardziele
Guardians of the Galaxy - drugi zwiastun. Nowsza nadzieja?






  • rob

    widzowie lubią rozwałkę więc pewnie nie prędko się to znudzi acz grozi nam przesyt bo marvel trzaska filmy hurtowo a mamy jeszcze chłopaków z DC którzy też nie chcą być gorsi ;))

  • Andriej

    Fabuły? Nie ma. Główny bohater? Bezpłciowy. Tylko rozwałka w CGI przez cały film i 7/10. Mam nadzieję że ktoś inny napisze jakąś nie-fanboyską recenzję…

    • koala

      To chyba dobrze, że autor nie ukrywał swoich oczekiwań względem Thora. To bezmyślna rozwałka, ale w swojej kategorii wzorowa. Nie trzeba być fanbojem Marvela, żeby się dobrze zabawić.

    • Marcin

      Dziele sobie filmy na takie od których wymagam czegoś więcej (głębszej fabuły, symboliki, wybitnej gry aktorskiej) i takie które oglądam tylko dla zwykłej zabawy, bo uważam, że od tego też jest kino i do tej grupy zaliczam Thora, który dobrze się spisuje w tej roli.

  • bree

    Ani słowa o roli Toma Hiddlestona jako Lokiego, a moim zdaniem on też odwalił tutaj kawał dobrej roboty… Ale powiedzmy, że nie chcemy wdawać się w dyskusję o jego postaci, bo spoilery.

  • gandolfini

    Uniwersum Marvela to świat, który musi być ogarnięty przez umysł przeciętnego 12 latka, który jest targetem tego produktu. Jest tak skomplikowany jak hamburger z McDonalds. Nie wiem jak trzeba na to patrzeć żeby 6 sezonowa Rodzina Soprano, albo zagmatwana Gra o tron, przy świecie silikonowego kolesia, latającego z młotkiem przez 90minut, wydawała się mikroskopijną produkcją.

  • Artur Trzebny

    Oglądając ten film naprawdę dobrze się bawiłem. A dla mnie to najlepsza rekomendacja dla tego typu produkcji.




Marcin Cedro

09/11/2013

KMF Film.org.pl 1999-2014 Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, dystrybucja w celach komercyjnych bez zgody właściciela tej strony są zabronione.

Strona załadowała się w 0,692 sekund.

banner