THE SALESMAN. Asghar Farhadi prezentuje #Cannes2016 | FILM.ORG.PL

THE SALESMAN. Asghar Farhadi prezentuje #Cannes2016

Na poziomie "Rozstania"




Wielkie kino




Maciej Niedźwiedzki
21.05.2016


Małżeństwo Emada (Shahab Hosseini) i Reny (Taraneh Alidoosti) poznajemy w momencie ewakuacji z mieszkania. Ich kamienica zaczyna się zapadać i wszyscy lokatorzy zmuszeni są opuścić budynek. Emad jest nauczycielem perskiego w szkole, dodatkowo razem z żoną występują w sztuce teatralnej, adaptacji Śmierci komiwojażera Arthura Millera.

Szczęśliwie udaje im się wynająć mieszkanie od znajomego aktora – Babaka. Nowe lokum jest przestronne i przyjemne, tyko drobnym problemem jest fakt, że w jednym z pokoi swoje rzeczy zostawiła poprzednia lokatorka, osoba dość podejrzana, prawdopodobnie prostytutka. Pewnego wieczoru, szybko po przeprowadzce, Rena będąc sama w domu zostaje dotkliwa pobita. Oczywiście nie wiadomo przez kogo, bowiem Asghar Farhadi tej sceny nam nie pokazuje. Znowu w charakterystyczny dla siebie sposób wykorzystuje elipsy i niedopowiedzenia. Gdy Emad znajduje poturbowaną żonę, wiemy dokładnie tyle samo, co on. Zadajemy dokładnie te same pytania i mamy takie same przypuszczenia. Niewiedza bohatera jest również niewiedzą widza.

b

Asghar Farhadi po nieco słabszej Przeszłości znowu wzniósł się na wyżyny scenopisarskiego rzemiosła. W The Salesman, podobnie jak w wybitnym Rozstaniu, prawda odkrywana jest stopniowo. Pojawiają się detale, które znacząco zmieniają ocenę całej sytuacji. Irańczyk co chwila każe nam podejrzewać kogoś innego, brać pod uwagę inne możliwości. Ciągle w grze jest kilka alternatywnych rozwiązań.

Emad zaraz po wypadku nie dzwoni na policję, ale zataja sprawę i sam zaczyna szukać poszlak, na własną rękę przeprowadzać śledztwo. Jego działanie z czasem przestaje podobać się jego żonie. To jedno wydarzenie rezonuje na relację między nimi, wewnątrz aktorskiego zespołu, jak również odbija się na przebiegu samych przedstawień. Śmierć komiwojażera wydaje się przełożeniem losów Emada na realia sztuki teatralnej. Oczywiście Farhadi jest zbyt inteligentnym twórcą, by to przełożenie przebiegało w skali 1:1. Nie tylko chodzi o umiarkowane podobieństwo fabuł, ale także o możliwość przesadnej ekspresji i wyrażania emocji, na które jest miejsce na deskach teatru. To tam Emad i Rena wyrażają swoją frustrację, niemoc i żal. 

b

Farhadi w mistrzowski sposób przeplata ze sobą obie płaszczyzny. Irańczyka po raz kolejny interesuje kłamliwa natura człowieka. Jak mało kto autor Rozstania potrafi pisać nieoczywiste konflikty. Farhadiego interesuje to, co zatajone, ukryte i niewypowiedziane. Dzięki temu każdy z bohaterów jest tak trudny w ocenie, a jego działanie nie jest do końca jawne. Właśnie w taki sposób skonstruowani są wszyscy bohaterowie The Salesman.

Farhadi stopniowo odkrywa karty. Gdy pod koniec intryga na poziomie faktów, tego, co się wydarzyło bądź nie, wydaje się jasna, reżyser wrzuca piąty bieg. Nadaje swojej opowieści wymiar etyczny. Już nie chodzi  o wypełnienie specjalnie pozostawionych przez autora filmów pustych miejsc w fabularnej narracji, ale o moralną diagnozę postaci. Satysfakcja widza z rozwiązania zagadki to dla Farhadiego zdecydowanie za mało. Jego kino to katharsis dla intelektu.

b

The Salesman to kino przebiegłe i piekielnie inteligentne. Farhadi znowu zagłębia się w meandry ludzkiej psychiki, skrupulatnie analizuje motywacje swoich postaci. Ukochane przez Farhadiego niedopowiedzenia sprawiają, że widz musi ciągle dekonstruować tę opowieść, nadawać jej nowy początek.

Niesamowite jest również to, że mimo tak odległego, specyficznego i odległego kontekstu kulturowego filmy Irańczyka są tak uniwersalne. Tak bardzo odpowiednie na każdej szerokości geograficznej. Sorkin też klasa, ale Farhadi ma jednak ciut lepsze pióro.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Latest posts by Maciej Niedźwiedzki (see all)







  • MPeter

    Bardzo dobra recenzja. Teraz już zupełnie nie wiem jak doczekam do premiery filmu w naszych kinach (która mam nadzieję nastąpi) :/






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

X-Men: Apocalypse

Następny tekst

REWIND THIS! Kult VHS



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE