Szklana pułapka 5 - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Szklana pułapka 5

Niewiele zostało z oryginalnej „Szklanej pułapki”. Nawet bohater wydaje się inny. Część piąta to już bezmyślne widowisko, które ogląda się nie bez napięcia i emocji, ale ustępuje poprzednim filmom z serii pod KAŻDYM względem.




Gdzie ta pułapka?




Krzysztof Walecki
15.02.2013


Chciałbym móc napisać, że warto iść na „Szklaną pułapkę 5” do kina. Ale nie warto.

Część pierwsza kończy w tym roku 25 lat i po dziś dzień uważam ją za najlepszy film akcji w historii kina. Mija ćwierć wieku, a oryginał nie zestarzał się ani trochę, wciąż porażając perfekcyjną realizacją i świetnym scenariuszem, ale również postacią głównego bohatera, który na tamten moment był odtrutką na umięśnionych herosów (Arnold i Sly), bez szwanku wychodzących z największych opresji. Tymczasem największym problemem Johna McClane’a w walce z terrorystami był brak butów, mocno utrudniający mu jakiekolwiek działania w tytułowym, szklanym wieżowcu. Była też pani McClane (używająca panieńskiego nazwiska), o życie której nasz dzielny policjant musiał walczyć.

Wraz z kolejnymi częściami cyklu zmieniało się otoczenie, zmieniał się przeciwnik, żona zniknęła, podobnież włosy Johna. Sam McClane nadal znajdywał się w niebezpiecznych sytuacjach, co rusz śmiejąc się w twarz śmierci, ale i bojąc się jej. Coś się zmieniło w 2007 roku, gdy na ekrany weszła „Szklana pułapka 4.0” – główny bohater strącił wtedy helikopter za pomocą rozpędzonego samochodu, a w finale skoczył na ziemię ze skrzydła wirującego w powietrzu odrzutowca. W obu przypadkach skończyło się na paru siniakach i zadrapaniach. Niestety, McClane-człowiek zamienił się w McClane’a-herosa. Tamten film miał jednak dobry tekst i był solidnie zrobionym widowiskiem – podobał mi się jako kino akcji, choć do poprzednich „Pułapek” mu daleko. Z ostatnią odsłoną cyklu już nie jest tak różowo.

Czekającym na proces rosyjskim oligarchą Komarovem (dobry Sebastian Koch, choć bez roli), interesują się były wspólnik, a obecny premier, Chagarin, oraz CIA. Ten pierwszy wie, że aresztowany ma na niego mocne dowody, które mogłyby wsadzić go do więzienia na resztę życia. Wiedzą to również Amerykanie. Obie strony postanawiają przechwycić dokumenty, które Komarov ukrył przed uwięzieniem. W tym samym czasie, John McClane przylatuje do Moskwy, aby pomóc swojemu aresztowanemu synowi. Nie wie natomiast, że młodszy McClane, Jack (niezły Jai Courtney), jest agentem CIA, pomagającym Komarovowi w ucieczce z aresztu, i jego pojawienie się mocno komplikuje całą operację.

Kiedy zacząłem rozumieć, że ze „Szklaną pułapką 5” jest coś nie tak? Pomijając oczywiście cały bagaż przed seansem, a trochę tego było – wybór Johna Moore’a na stanowisko reżysera (autor najnudniejszego filmu „akcji” ostatnich lat, „Maxa Payne’a”), scenariusz autorstwa Skipa Woodsa (ten pan napisał takie perełki jak: „X-Men geneza: Wolverine”, „Hitman” i „Czwartek”), pomysł, żeby akcję umieścić w Moskwie, zawirowania z kategorią wiekową, a nawet informację, że film trwa zaledwie 97 minut. To wszystko niekoniecznie oznaczało niepowodzenie, ale cały projekt od początku był, delikatnie mówiąc, niepewny. W końcu nadszedł dzień premiery, 14 lutego (film akcji na Walentynki?!), a ja czym prędzej poszedłem do kina. Siedząc w fotelu i oglądając piątą już część przygód McClane’a zdałem sobie sprawę, że to nie to. Już „4.0” Wisemana było znacznym odejściem od stylu poprzedników – realistyczną przemoc zastąpioną CGI i PG-13, a z McClane’a uczyniono superbohatera – ale dobry scenariusz i reżyseria wystarczyły. Filmowi Moore’a brak nawet tamtej jakości. Podwyższona kategoria wiekowa jest żadnym atutem, jeśli historia nie jest dobra, a reżyserowi zależy tylko na widowisku. A w tym przypadku, tak właśnie jest.

Scenariusz Woodsa idealnie przylega do wyznawanej przez Moore’a zasady – im więcej akcji, tym lepiej. Fabuła jest drugorzędna i pretekstowa, służy wyłącznie przejściom od jednej sceny akcji do następnej. Oddając reżyserowi sprawiedliwość muszę przyznać, że ogląda się je naprawdę dobrze. Twórca „Za linią wroga” dotrzymał słowa obiecując Willisowi jak najmniej efektów komputerowych, choć w finale nie mógł już się bez nich obejść. Sceny te (zwłaszcza pościg samochodowy) nie są może jakoś specjalnie pomysłowe, nie wnoszą nic świeżego do gatunku, ale jako fan doceniam solidną, rzemieślniczą robotę.

Gorzej z tym, co pomiędzy akcją. Dialogi są słabe i w większości obracają się wokół konfliktu pomiędzy McClane’ami. Czego ów spór dotyczy, dlaczego są skłóceni – tego się z filmu nie dowiemy. Ważne jest, że John chce się pogodzić, a Jack nie. Tym samym, głównym przeciwnikiem McClane’a w tej części jest właśnie syn, nie zaś przestępcy, z którymi jest spory problem – nie bardzo wiadomo, kto jest głównym czarnym charakterem, a wszyscy wokół są raczej bezbarwni i jednowymiarowi. Tęsknię za braćmi Gruber. Wracając do Johna i Jacka – wiemy, jak cały ich wątek się skończy (identyczny motyw z córką z poprzedniej części), wie to też Moore, który ulega tekstowi, z każdą kolejną sceną dociskając przycisk „ckliwość”, aż do ostatniej sceny, gdy ekran zalewa fala szczęścia i miłości. Litości.

Do tego dochodzi chęć uczynienia „Szklanej pułapki 5” najbardziej polityczną odsłoną cyklu. Uwięziony oligarcha (z bardzo nieczystym sumieniem), dążący do władzy rosyjski polityk, wspomnienie epoki Reagana, zdjęcie Obamy na strzelnicy (!), a nawet nieszczęsny Czarnobyl. Ale za tą „polityką” nic się nie kryje, bo Moore’a i Woodsa nie interesuje aktualna sytuacja w Rosji, czy spojrzenie na nią przez pryzmat Amerykanina. To nie jest film o tym, jak McClane nie może odnaleźć się w obcym świecie, bo tego świata nie ma. Jedyną niedogodnością dla bohatera jest nieznajomość języka, ale w jednej scenie rozwiązuje ten problem za pomocą pięści i krzyków. W innej zaś tłumaczy przeciwnikowi, że być może on nie ma prawa go zabić, ale jego syn – agent CIA – już ma takie prawo. Bardzo to cyniczne i okrutne, zwłaszcza, że słowa te padają z ust Johna McClane’a.

A jaki jest Willis w tym filmie? Wszakże „Szklana pułapka” to właśnie on. Robi, co może, aby być tym samym bohaterem, którego tak uwielbiamy. Ale nawet on jest bezradny, gdy po raz enty powtarza zdanie „Jestem tu na wakacjach”, bądź próbuje zmotywować syna. W założeniu miało to być zabawne, ale na ekranie czuć toporność. Do tego dochodzi wspomniany cynizm, jakże nietypowy dla McClane’a. Czy to nadal ta sama postać, co w tamtych filmach? Już nie chodzi o niezniszczalność, jak u Wisemana, ale o zwykłą sympatię do postaci, którą w kilku scenach (zwłaszcza dialogach) twórcy wręcz torpedują. Nie na taką „Pułapkę” i takiego McClane czekali widzowie, a sam Willis powinien o tym widzieć najlepiej.

Bruce Willis zapowiada, że nakręci jeszcze jedną „Szklaną pułapkę”, i na tym skończy przygodę ze swoim najsłynniejszym bohaterem. Pomimo porażki, jaką jest „piątka”, liczę na godne pożegnanie McClane’a, ale proszę! – już bez Moore’a i Woodsa na pokładzie. Niech zajmie się tym ktoś, kto rozumie, co sprawiło, że poprzednie filmy były tak udane, i zna głównego bohatera. Obecni reżyser i scenarzysta tego nie wiedzieli. Najsmutniejsze jest jednak to, że nie wiedział tego i sam Willis.

 







  • Tomasz Kocot

    Jedna wizyta w kinie mniej w tym roku… szkoda

  • To się nie mogło udać. Po prostu – każde zdjęcie, każdy zwiastun sugerował, że to zły, niedobry film zrobiony do tego na siłę. A jak jeszcze czytam, że w porównaniu do „piątki” DH4.0 było znośne (choć było tragiczne)…

  • Juz bez przesady z ta tragiczna 4- ta czescia. Dobry film byl, troche naciagany, ale bez jaj. Swietnie sie ogladalo. 5-tka natomiast to juz nie pulapka, tylko kolejna czesc EXPENDABLES z mniejsza iloscia gwiazd na pokladzie. Szkoda. Jako fan die hard ( 1i 2 ) czuje sie rozczarowany.

  • kadr

    Nie mam pojęcia po jakiego chu…a Willis się zgodził na ten rzyg? Mało ma kasy? Coś musi udowadniać? O co temu człowiekowi chodzi? Po jaką cholerę wyprzedaje całą swoją karierę? Przecież przez to najnowsze filmowopodobne gówno oberwie się trzem pozostałym, świetnym filmom. Dlaczego nie zostawić ten serii w spokoju? Dlaczego ktokolwiek chce to oglądać. Wiliis, spier….aj!

    • Paweł

      Poziom piątki nie ma nic do tamtych klasycznych filmów, legendzie Willisa nie zaszkodzi. Nie widzę związku, ten piąty film po prostu zarobi trochę kasy albo nie zarobi. Bruce jak będzie chciał, nakręci sobie jeszcze jedną część. Miejmy nadzieję, że z lepszymi reżyserem i scenarzystą.

  • wolf

    E tam gadacie jak na dzisiejsze czasy film nie jest aż tak zły a napewno lepszy niż DH4

  • kartofelek007

    Ja oobiście muszę sam to zobaczyć by wyrobić sobie opinię. Już nie raz i nie dwa na tym portalu ludzie (szczególnie recenzenci) potrafili za bardzo panikować i wymagać od filmów akcji super głębi i przekazu (patrz np. ostatni Batman)

  • Marek1983

    Die Hard najlepszym filmem akcji w historii kina??? Jednym z najlepszych – tu się zgodzę, ale najlepszym? Zaczynając recenzję w ten sposób od razu widać, że jej autor lubi przesadzać. Czy aby przypadkiem nie jest tak samo, lecz w odwrotną stronę z najnowszą odsłoną pt. „Dobry dzień na szklaną pułapkę”? Ja jednak wolę przekonać się sam.

    • Cassel

      Co za bzdury. Skoro Crash tak napisał, to widocznie tak uważa, więc czemu miałby się przejmować tym, że jego wizja najlepszego filmu akcji nie odpowiada komuś innemu? Ja sam, choć nigdy się nad takim rankingiem nie zastanawiałem, gotów jestem zgodzić się, że pierwszy Die Hard to numer jeden w tej kategorii. Nie ma w tym żadnej przesady.

      • Marek1983

        Masz rację, to co napisałem, to kompletne bzdury, bo autor recenzji i jego „adwokat” mają odmienne zdanie na ten temat…Chyba coś Ci się pomyliło, nigdzie nie napisałem, że Crash powinien się czymkolwiek przejmować. Po prostu nie zgadzam się z jego opinią na ten temat. Co osoba, to opinia. Nie istnieje nic „takiego”, żaden film nie jest aż tak idealny, żeby nosić miano tego najlepszego. W każdym z nich można znaleźć elementy słabsze/słabe – w jednych mniej w innych więcej. Temat ten to kwestia sporna/gustu. Co innego grupa takich filmów – DIE HARD zdecydowanie do nich należy. Mimo, iż uważam część pierwszą za film bardzo dobry, w życiu nie nadałbym mu tytułu tego najlepszego. Z powyższego powodu traktuję recenzję części piątej z dystansem i utwierdza mnie ona w przekonaniu, żeby nigdy nie kierować się ślepo opiniami recenzentów.

        • Krzysztof Walecki

          W recenzji nie napisałem, że „Szklana pułapka” to najlepszy film akcji, tylko, że ja tak uważam. To moja opinia, z którą można się zgodzić, lub kompletnie zignorować. Masz rację, że jest to rzecz gustu, co dla kogo jest najlepsze, bądź najgorsze, ale nie wydaje mi się, aby takie wartościowanie świadczyło o skłonności do przesady. Jeśli ktoś mi powie, że „Bohemian Rhapsody” Queen to najlepsza piosenka jaką słyszał, nie zarzucę mu, że przesadza. To jego wybór. Sam uważasz, że jest to jeden z najlepszych filmów akcji, więc nie jest źle. Pomyśl co by było, gdybym za wzór postawił „Speed 2”, albo „xXx”. Co do recenzji „Szklanej pułapki 5” – duże nadzieje, duże rozczarowanie. I to jest również MOJE zdanie. To prawda, żeby nie ulegać opiniom recenzentów i krytyków. Mój tekst ma służyć jako drogowskaz, w którą stronę jechać. Osobiście odradzam wizytę w kinie, ale przecież Cię nie powstrzymam. Mimo to, z chęcią się dowiem, co myślisz o „piątce”, jak już ją obejrzysz.

          • Marek1983

            Doskonale wiem, że to co napisałeś, to tylko i wyłącznie Twoja opinia. Przeczytałem praktycznie wszystko, co się do tej pory pojawiło na temat nowej odsłony filmu i dziwi mnie fakt, że jedni, tak jak Ty kompletnie odradzają obejrzeniu filmu, a drudzy, zachwycają się nim. Prawda leży pewnie gdzieś po środku. Dlatego z pewnością odwiedzę kino. Gdybyś natomiast za wzór postawił „Speed 2”, albo „xXx”, recenzję przestałbym czytać zaraz po tym zdaniu:) Pozdrawiam

          • Mefisto

            OK, pokaż mi kogoś kto się zachwyca Die Hard 5, bo ja na razie nie znalazłem :)

          • Marek1983

            Wystarczy wymienić z imienia i nazwiska, czy muszą być jeszcze fotki?

          • Mefisto

            Jesteś zabawny inaczej, mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę? No chyba, że to jednak za trudne poprzeć czymś swoje argumenty i próbujesz się schować za ironią (godną swoją drogą słonia w składzie amunicji)

          • Marek1983

            Wybacz, ale to Ty jesteś zabawny inaczej. Jeśli myślisz, że będę Ci wymieniał strony internetowe, podawał nazwiska, wklejał linki internetowe, „pokazywał” kto i gdzie, co napisał. Nie traktuj mnie jak idiotę. Tego sobie nie życzę. Nikt nikogo tutaj nie obrażał, dopóki nie wtrąciłeś się Ty. Pan z gracją się znalazł. Potraktowałem Twój wpis jako żart, dlatego odpisałem, jak to go nazwałeś żartem „zabawnym inaczej”. Jeżeli natomiast to nie był żart, potraktowałeś mnie jak głupka i pokazałeś jakim jesteś człowiekiem – wiem, rozumiem, obejrzałeś prawdopodobnie więcej filmów niż ja, więc co ja mogę wiedzieć? Tylko, że my się przecież nie znamy, więc co Ty możesz wiedzieć o mnie?. Ale nie dość, że się wtrącasz, to jeszczesz piszesz do mnie z pogardą (bo przecież, jak sie okazuje, to nie był żart). Odwiedzam ten portal od prawie 8-miu lat i o ile treści zamieszczane w nim są na prawdę interesujące, to niekoniecznie muszę się z nimi zgadzać. Aha, jeśli ostatnia część Twojego wpisu miała być próbką Twojego poczucia humoru, to współczuję. Pozdrawiam

          • Mefisto

            Hmm, podsumujmy… Najpierw oburzasz się odnośnie nazwania Die Hard przez autora recenzji najlepszym, tudzież jednym z najlepszych akcyjniaków; potem twierdzisz, że opinie dotyczące części 5 są tak podzielone, że wolisz sam się przekonać o jakości tego filmu (wyrzucając kasę w błoto, ale wolna wola), ale gdy zapytany o jakieś przykłady pozytywnych recenzji to nie potrafisz ich podać, tylko strzelasz focha, a następnie zaczynasz wypisywać jakieś pierdoły o osobistych wycieczkach. Faktycznie, nie muszę robić z Ciebie idioty – sam dobrze sobie z tym radzisz.

            PS. I co ma staż wchodzenia na stronę do rzeczy?

          • Marek1983

            …zieeew…jeszcze coś wypiardku mamuta?

          • Mefisto

            Nic Mareczku, sam świetnie sobie radzisz beze mnie :)

        • Cassel

          No tak, tak, trzeba było zacząć właśnie od jakiegoś skomplikowanego wywodu, a nie na dzień dobry okazywać swoją bulwersację krzykiem, że „coo? to jest najlepszy???”. To banalne i niepoważne.

          • Marek1983

            „Bulwersację”?:) Cóż to takiego? Ja na pewno do osób zbulwersowanych nie należę :)

          • Cassel

            Pewnie powinno być „zbulwersowanie”, ale czasem lubię tworzyć neologizmy. ;)

  • Nergal

    A ja sobie z miłą checią oglądne dla samej przyjemności patrzenia na akcje :)

    • Kasia

      Zgadzam sie z tobą w 100% ,w końcu to film akcji ,a nie jakaś komedia czy film romantyczny ,dialogi to nie podstawa dobrej zabawy jaką daje ten film :D

  • Kasia

    Ja osobiście nie zgadzam sie z opinią ,że ,,Szklana pułapka 5,, to dno. Co prawda więcej jest tam wybuchów niż dialogów,ale chyba o to chodzi w filmach akcji ,ma być dreszcyk emocji ,wybuchy,helikoptery i rozwalone samochody. Co do obsady moim zdaniem zawsze dla mnie był jest i będzie perołką filmów akcji właśnie Brus Willis. Byłam na tym filmie i zgadzam sie z opinią większości ,ze im Willis starszy tym lepiej gra. Nie jest to może tak dobry film jak pierwsza część,ale jest niezły. Pozatym wkurza mnie to ,ze ludzie oczekują coraz wiecej rozmów w filmach akcji ( tylko najpierw pomyślcie na jaki temat ) ,bo jak Wilis zaczyna muwić do syna ,ze go kocha to już ,ze żałosne -,-. I zgadzam sie ,ze czyjeś opinie mają być dla nas jedynie drogowskazem ,ale myśle ,ze na film pujść warto,gdyż jako film akcji wszystkie eksplozję i wypadki były nakręcone realistycznie i wywołują dreszczyk emocji ,a dialogi nie są złe ,a pomysł nawet ciekawy. Choć zgadzam sie z opinią ,ze z MClane zrobili herosa ,ale bez przesady nie takiego jakiego sie robi z Chuca Norisa ( trochę go poprostu podrasowali). Ale myśle ,ze MClane był lepszy bez tego podrasowania. To moje zdania i myśle ,ze ,,Szklana pułapka 5,, została tutaj zbyt surowo oceniona ,zwłaszcza Wilis ( myśle ,ze poprostu autor tego postu spodziewał ,sie za dużo po tym filmie ,ale z drugiej strony Willis wie najlepiej jaki jest MClane i zna te postać napewno niż pan krytyk) -,-

    • Rafał Donica

      Mniej filmów akcji, więcej lekcji języka polskiego. Przecinki oddzielone spacją od poprzedzających je wyrazów – bezcenne ;) Nawet cudzysłów zamykający tytuł Szklana pułapka 5 został przez Ciebie źle „napisany” – jizas, używasz jakiejś alternatywnej klawiatury czy jak?

      • Kasia

        Pisałam to w biegu ,gdyż mam trochę na głowie ,pozatym jeśli musisz wiedzieć nie używałam do napisania tego komentarza laptopa czy komputera tylko tableta. Możliwe ,ze sie pan nie zna ,więc wyjaśnię ,iż na tabletkach firmy z której ja mam tableta jest automatyczna autokorekta i przękręca wyrazy. A tak na koniec to mam dyslekcje i dyzortografie ,więc trochę mnie to zabolało jak wytknął mi pan moją wadę publicznie ,bo to nie moja wina jak pisze ,staram sie popełniać coraz mniej błędów ,ale wciąż robię ich trochę ,więc niech pan sie nie interesuje moją pisownią ;))

      • Marcin Zaforemski

        Nie ,że coś ,ale jest pan poprostu hamski. Jagby nie było sie czego czepić ,jak pan się nią zgadza z jej opinią to trudno pana sprawa,ale podniecając sie tym ,że ktoś ma dyzortografie ,albo dyslekcje jest hamskie i wychodzi pan na starego dziadka,którego jedyną pasją jest Watykanie ludzią ich błędów ortograficznych ,bo to jak pisże to chyba jej sprawa ,a nie pana (oczywiście z całym szacunkiem ) :D

        • Marcin Zaforemski

          Sory nie miało być Watykanie tylko wytykanie i nie nią tylko nie (sorki ,ale czasami naciskiem nie w te klawisze co trzeba ) ;))

        • stary dziadek

          „Hamski”, „jaGby”, „dyZortografia”, „dyslekCja”, „ludziĄ”. Prawdziwy popis „dyslekcji” – nie chodziło się na lekcje chyba…

  • kkkkkkk

    dla mnie osobiście najlepszym filmem akcji jest heat. Całe szczęscie nie zrobili 3 jego częsci:)

    Odnośnie szkalnej pułapki, liczyłem że da się ja oglądać ale jak czytam recenzje to szkoda mi nie tyle czasu a samego Willisa. Zasługuje na lepsze role jak np Looper gdzie świetnie pasował do postaci którą gra.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Urwany Film #27 - Gangster Squad: Pogromcy Mafii

Następny tekst

Fincher dla Timberlake'a, czyli obrazy dla muzyki



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE