SYSTEM - recenzja | FILM.ORG.PL

SYSTEM

Absurd i propaganda




Western w ZSRR




Maciej Niedźwiedzki
19.04.2015


System to zły film. Gra w nim Tom Hardy i podobno dzieje się w ZSRR czasów Stalina. Na drugim planie przewija się Gary Oldman. To jednak nie prawdziwa powojenna Rosja, ale kuriozalne wyobrażenie Amerykanów o tym państwie. W filmie są też zabójstwa niewinnych dzieci i jest kryminalne śledztwo. Najpierw prowadzone z urzędu, potem na własną rękę. System wypełniony jest wszystkimi słabościami kina amerykańskiego. Jego najnieznośniejszej odmiany: wypchanej po brzegi tandetą i efekciarstwem, scenariuszowymi skrótami, nielogicznością i patosem. Ponadto wymuszoną ckliwością, schematyzacją fabuły i stereotypizacją postaw. Z tych elementów ulepiony jest obraz Espinozy (o dziwo będącego Szwedem). Nie przypomnę sobie filmu, w którym spotkałem się z kumulacją wszystkich wcześniej wymienionych przywar. Zazwyczaj atakują one pojedynczo, nie polują na mnie zbiorowo. Najczęściej tylko jeden element układanki nie pasuje do reszty, powodując, że cała konstrukcja zaczyna się walić.

W przypadku Systemu od samego początku obserwuję pobojowisko. Bajzel, nad którym nikt nie panował. Od momentu zbierania funduszy po ostatnie korekty na stole montażowym. Nie podoba mi się wizerunek ZSRR. Oparty jest na skrajnych, najbanalniejszych kliszach wyczytanych chyba z propagandowej amerykańskiej ulotki. W trakcie dwugodzinnego seansu przewijają się obrazki tak typowe i wtórne, że zaczynam naprawdę wierzyć, że twórcy Systemu rzeczywiście nie sięgnęli po inne źródła. Generalicja i urzędnicy to wredni i mściwi skurwiele. Nie podałbyś im ręki, nie spojrzałbyś im w oczy. Przesiąknięci są tym samym jadem, co ich przywódca. Mieszkańcy Moskwy to bez wyjątku kapusie, zdrajcy i szpiedzy. Szeregowi żołnierze to zwyrodnialcy. W tym towarzystwie główny bohater może sobie hasać i prywatnie walczyć o sprawiedliwość. Bez środków do życia, bez znajomości, bez broni. To heros z obcej planety.

Child 44 Publicity Still CH44_D45-13005.CR2

To świat ekstremalny i nieprawdopodobny, ale z niewiadomych przyczyn starający się zachować pozory wiarygodności.

System zbliża się w stronę przejaskrawionego komiksu, irytująco krzykliwego, operującego radykalnymi hipotezami i banałem.

Paradoksalnie bardzo jednak nie chce nim być. Twórcy mają ambicję opowiedzieć historię o prawdziwym, patologicznym państwie, które kiedyś istniało. Jednak chyba wyłącznie w wyobrażeniu nieświadomych autorów Systemu, mierzących ZSRR konwencją brutalnego westernu. Nie wierzę w tę wizję. Wydaje mi się też ona głupia i naiwna, trywializująca i wypaczająca rzeczywistą społeczną tragedię. Pod względem merytorycznym więcej do zaoferowania ma kolorowanka.

Nie potrafię uzasadnić, dlaczego akcja Systemu ulokowana jest właśnie wtedy i właśnie tam. Nie determinuje to szczególnie typowych dla tamtego okresu zjawisk. Oczywiście panuje bieda, panuje wyzysk i przestępczość, panują choroby, opresyjność władzy, powszechność korupcji i restrykcyjny wymiar sprawiedliwości. To jednak przypadłości typowe nie tylko dla tamtej władzy. Historyczny kontekst nie służy tej opowieści, to nieuzasadniona dekoracja. ZSRR wybrano jedynie po to, by utwierdzić Amerykanów w fałszywym przeświadczeniu, że my byliśmy spoko, a oni to barbarzyńcy. W czasach zimnej wojny System spełniłby się w swojej roli. Byłby politycznie pożyteczny dla jednej stron konfliktu. W XXI wieku przypomina archaiczny przeżytek, nikomu niepotrzebny eksponat z muzeum.

CH44_D21-4703.CR2

Daniel Espinosa nie maluje portretu ówczesnej Rosji. On jej nie zna. Reżyser potrafi jedynie rzucać przypadkowymi obrazkami nędzy z ZSRR.

Wie, że było ciężko, że było brutalnie i źle. By to oddać, przenosi w ten świat zasady kina gangsterskiego. Korzysta również z estetyki westernu – szkoda, że na nieodpowiednim terytorium. Co innego podpowiada akcja, co innego sugeruje otoczenie. Te dwie konwencje strasznie się ze sobą kłócą. Niejednokrotnie miałem wątpliwości, co reżyser chce mi sprzedać, czy na pewno wie, co ma w ofercie. Nie rozumiem jego intencji. Gdy tylko chce, łamie reguły i pozwala swoim bohaterom żyć.

System nie sprawdza się również jako kryminał. Śledztwo sporymi partiami stoi w miejscu. Nie pojawiają się poszlaki, które pociągnęłyby fabułę do przodu czy wzbogaciłyby portret zabójcy o jego motywacje. Najciekawszą cechą tej postaci zdaje się być to, że kuleje. Chyba na lewą nogę. Nie będę jednak wracał do tego filmu, by to zweryfikować. Morderca to jedynie szaleniec, który pod koniec filmu łopatologicznie wyzna, kim jest, i wygłosi przemowę o swojej potworności. Zgroza. Espinoza nieporadnie rozwiązuje ten wątek. Ostatecznie nie wiem, dlaczego go nawet ciągnął, jeśli tak ostentacyjnie go bagatelizuje.

b

Niezamierzenie zabawny jest również rosyjski akcent, z jakim mówią angielscy aktorzy. Niektórzy eksponują go bardzo wyraźnie, inni jakby o tym zapomnieli. Powoduje to chaos i zamęt. Czy oni udają Rosjan, czy ma nas to przekonać, że coś z rosyjskości w sobie mają? Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację. Polacy przyjeżdżają do Stanów Zjednoczonych, by nakręcić film o rodowitych Amerykanach. Wszystkie dialogi nagrywane są jednak po polsku, a reżyser poprosił obsadę, by naśladowali jankeski akcent. To strategia kojarzona raczej z parodią. W Systemie niefortunnie ten efekt zaistniał. Nieznośnie ten film brzmi. To gwóźdź do trumny tego tytułu. Wbijany konsekwentnie i pomału w trakcie całego Systemu.

Od strony realizacyjnej obraz Espinozy również jest niedzisiejszy. Kojarzy mi się on ze spotykanym w polskich produkcjach zjawiskiem „jednej ściany”. Spowodowany on jest albo niskim budżetem, albo brakiem pomysłu, jak przedstawić w filmie przestrzeń. Dochodzi do tego, gdy twórcy nie znajdują odpowiednio nienowocześnie wyglądającej ulicy, czy choćby całego budynku, ale mają do dyspozycji wyłącznie kawałek elewacji. Kręcą wtedy daną scenę tylko na jej tle. Nie zmieniają perspektyw, nie korzystając z planów totalnych. W Systemie zadziwiająco dużo jest tego rodzaju sekwencji, zdradzających prowizoryczność tego świata. Tak prezentuje się filmowa Moskwa. Nie mniej papierowi są jej mieszkańcy. Męcząca jest także trzęsąca się kamera w scenach bardziej dynamicznych (w kilku pojedynkach na pięści oraz w sekwencji zdobywania przez Rosjan Reichstagu). Ma ona zasłonić nieudolność reżyserskiej inscenizacji. Przy realizowania Systemu twórcy korzystali z półśrodków i podróbek.

Ten film nie wie, czym jest. Udaje prawdziwe kino.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • bobzielarz

    Filmu nie widziałem ale dwa argumenty do mnie nie trafiają. Rosjanie przedstawieni w sposób stereotypowy (groźni, bezwzględni, nie popijają wódki) to standard w filmie wojennym. Do tego drugi argument czyli obcy akcent; wystarczy zobaczyć pierwszy z brzegu film made in USA gdzie amerykańscy aktorzy udają niemiecki akcent. Chociażby taki „Wróg u bram” to apogeum akcentowania rusko-niemieckiego.

    • No to dzieje się tak w złych filmach amerykańskich :) „System” powiela te błędy.

      • bobzielarz

        Nie do końca np. klasyka „Parszywa dwunastka” czy „Wielka ucieczka”.

        • no to inaczej skonstruuję mój zarzut. Nie lubię gdy z czymś takim spotykam się w filmach. Dodawanie takiego akcentu oczywiście nie sprawia, że dany film od razu skreślam. Zgadzam się. „Parszywa dwunastka” i „Wielka ucieczka” są dobre. Mimo to strasznie denerwuje mnie, gdy w ten sposób stylizuje się dialogi. Te filmy byłyby jeszcze lepsze gdyby mówili czystym angielskim (no chyba, że ten zabieg jest rzetelnie fabularnie uzasadniony). W innych przypadkach czuję, że twórcy filmu starają się zrobić mnie w konia :)

          • bobzielarz

            Też muszę inaczej przedstawić swój punkt widzenia. O ile w polskim, niemieckim czy francuskim filmie naśladowanie obcego akcentu jest drażniące, niczym każda wypowiedź Dżoanny Krupy to w amerykańskim, tudzież angielskim filmie nie kłuje w uszy, przynajmniej w moim przypadku. Odkąd Hollywood istnieje, starali się się dostosować do percepcji amerykańskiego widza, który nie cierpiał filmów z napisami. Przez czystą ekonomię znaleźli kompromis, który naturalnie został przyswojony przez pozostałą część świata.

          • Maciej M.

            Muszę zgodzić się z przedmówcą, jako tłumacz języka angielskiego posiadam w akcentach pewne doświadczenie i nie tylko jest to standard w filmach (aby uniknąć konieczności mówienia przez aktorów w języku obcym) ale jednocześnie silny akcent nie wyklucza bardzo dobrego oddania rzeczywistych kompetencji językowych bohaterów (vide film Eastern Promises)

    • Michał

      Sprawdź fakty. We „Wrogu u bram” aktorzy grający Rosjan nie mówią z akcentem.

      • bobzielarz

        Sprawdziłem jeszcze raz na zwiastunach, część aktorów mówi, a część nie.

  • Patryk R.

    Proponuję zapoznać się z filmem Obywatel X i z książką Akwarium Suworowa, a potem pisać tak chaotyczne i ogólnikowe recenzje. Tak, wszystko co twoim zdaniem jest „przerysowane, typowe i powielające wyobrażenie o Rosji” jest prawdziwe. Tak właśnie wyglądało ZSRR, jesteś za młody,aby takie rzeczy pamiętać, ale to nie propagandowy wizerunek Związku, on tak wyglądał czy ci się to podoba, czy nie

    • SonnyCrockett

      Recenzja rzeczywiście chaotyczna i ogólnikowa ale ten wtręt o niepamiętaniu bo za młody i że to nie propagandowy wizerunek to raczej nie na miejscu. No chyba że sam byłeś w ZSRR w tamtych czasach i potwierdzasz wrażenia z natury.

  • Artur Gralla

    Wlasnie chlopcze,niestety tak bylo jak nie wiezysz poczytaj sobie Sołżenicyna albo innych pisarzy.

    • SonnyCrockett

      Kolejny pewny. Czy jeżeli coś zostało opisane w książce to bezsprzecznie oznacza prawdę?

      • be

        Akurat nie trzeba nawet czytać książek, żeby wiedzieć, jak było (i jest) w ZS… Rosji, znaczy się.

        • SonnyCrockett

          Zgadza się można tam np być i widzieć ale coś czuję że twoja wypowiedź to tylko frazes przejęty z TV że w ZSRR i Rosji to wszystko było i jest złe. A to marne rozeznanie o temacie i należałoby stwierdzić że sie nie zna to i nie komentuje.

      • Artur Gralla

        http://pl.wikipedia.org/wiki/Stalinizm,poczytaj ksiazki o tamtych czas,zobacz filmy historyczne,zobacz filmy fabularna ja mysle ze to co jest pokazane w tym filmie to jest wersja light,bo jak czlowiek sobie poczyta wspomnienia ludzi ktorzy przeszli stalinizm,gulagi,czy kontakt z sluzba bezpieczenstwa itd itp.

        • Anatolij

          Sorry Gregory, ale Wikipedia to żadne źródło – jeśli nie wiesz (a nie sądzę, żebyś wiedział), to w pracach naukowych korzystanie z niej jest nawet niedozwolone. Czemu? Z racji na nikłą rzetelność – każdy może ją zmanipulować, co zresztą w naszym kraju kocha się robić. Bardziej się postaraj następnym razem

          • Artur Gralla

            prosze cie jakby na taki temat ktos tam klamstwo napisal to chyba juz by to bylo sprostowane,czyli rozumie ze jak zylem w komunizmie miedzy 1977 a 1989 i nic nie bylo w sklepach to mi sie snilo stan wojenny tez mi sie snil 1981 13 grudnia,cenzura mi sie tez snila itd itp ?.

          • Andriej

            Już przestań jęczeć, zacząłeś o świecie przedstawionym w kinie, o Rosji, o Moskwie, więc nie lej tu teraz wody. Poza tym się zdecyduj: opierasz swoją argumentację na Wikipedii czy własnych „doświadczeniach”, co do których mamy ci wierzyć kompletnie na słowo? Hę?

          • Artur Gralla

            Na jednym i drugim,ksiazki filmy net itd itp,propaganda sukcesu,malowanie trawy,1000 % wydajnosci.

          • Andriej

            „1000% wydajności i propaganda sukcesu”? Brzmi jak Polska po reformach Balcerowicza…

          • Artur Gralla

            Balcerowic zrobil to co musial,do ruiny Polske doprowadzily rzady komunistow,jak ja dzisiaj slysze tych wszystkich medrkow ktorzy mowia ze oni to by lepiej zrobili to ja sie ich pyta to dlaczego k tego nie zrobiliscie ?.

          • Andriej

            Widać jakie masz pojęcie – komuna pozostawiła po sobie ogromny potencjał dla prywatnej działalności na wszystkich polach – przemysłowych i usługowych. Zamiast wykorzystać to co było, ten skurwiały śmieć udający profesora zastosował strategię „scrap&build”, która skutecznie pogrzebała nasze szanse na gospodarczą suwerenność i rozwój tak, że do dziś nie możemy się z tego podnieść. Pewnie tracę czas tłumacząc to takiemu totalnemu ignorantowi, no ale nie mogłem nie odpisać na tak rażący przykład bezmyślności

          • Artur Gralla

            A ty k byles,dlaczego pozwoliles zeby nas okradli ?.

        • SonnyCrockett

          Tak świat jest piękny gdy go pokolorować na czarno i biało ale życie jest raczej szare, czyli w ZSRR nie wszystko i wszyscy byli z KGB i dziś nie każdy to członek Czerwonego Krzyża. Dlatego jednoznaczne stwierdzanie o czymś o czym nie ma się pojęcia poza przeczytanie książek i obejrzeniem filmów to raczej populizm niż poparta wiedzą opinia i nie warto jej wygłaszać.

          • Artur Gralla

            Prosze cie zobacz sobie filmy dokumentalne jak wygladalo zycie za czasow Stalinowskich,Jozio wymordowal ponad 20 milionow rosjan,nie wiem czy cos takiego jak katyn ci cos mowi a to byl dopiero przedsmak tego co mialo nastapic w nastepnych latach,te ksiazki pisali ludzie ktorzy zyli w tym systemie,a ty mowisz tak jakbys swiat widzial na kronikach filmowych,ja zylem kilka lat w komunizmie i wiem jak to wygladalo,brak wszystkiego a to juz byla koncowka wiec sobie wyobraz co musialobyc wtedy.

          • Gan79

            Film zdaje się, że rozgrywa się w okresie rządów Stalina, czyli jednego z największych masowych morderców. Nie rozumiem jaki jest sens, w kontekście filmu, odnosić się do tego jak życie i ustrój ZSRR wyglądał po śmierci Stalina. Wiadomo, że nastąpiła odwilż, system przestał być tak opresyjny i w znacznej mierze złagodził swoje oblicze. Jednakże w czasach rządów Stalina kraj był w stanie swoistej psychozy, co potwierdzają we wspomnieniach nawet jego najbliżsi współpracownicy.

            Równie dobrze, możesz szydzić z ludzi, którzy ganią Pol Pota i Hitlera. Wszak co oni mogą wiedzieć, poza przeczytaniem kilku książek i obejrzeniu paru filmów? Żyli wtedy, wiedzą jak tam było? Przecież to wyżyny absurdu. Bezsens Twojej argumentacji jest porażający.

    • anonim

      Czytałem. Nie mam pojęcia o czym mówisz.

  • Piotr

    Film przeciętny. Nawet dla średnio wykształconego, polskiego widza nie wnosi nic nowego. Wszystko to znamy – i widzieliśmy w dużo lepszym wykonaniu. Stalinizm dla Jankesów – bez relatywizmu, półcieni – dosyć prosta łopata. Taki zlepek tematów, który ma dać sukces – stalinizm, miłość, zagadka, sensacja – Wstrząsnąć, nie mieszać i podać z parasolką. A rzeczywiście pomysł, by amerykańscy aktorzy próbowali pożenić angielskie słownictwo z rosyjską artykulacją i akcentem – poraża głupotą! Już o tym filmie nie pamiętam – a w to miejsce powracają „Spaleni słońcem” – może jest tak, że tylko czasami i tylko rosyjskim reżyserom udaje się naruszyć ten temat – na odpowiednim poziomie.

  • Andriej

    Nie byłbym tak skory to bronienia ustroju i społeczeństwa w ZSRR, ale w to że film jest zrobiony nieudolnie i jest po prostu głupi, jestem w stanie uwierzyć, bo widać to już w zwiastunach. Cóż, jankesko-brytyjski odbiorca nie „łyknie” niczego innego, a i nasza rodzima PiSowska prawica będzie miała się nad czym masturbować…
    Recka godna pochwały jak zwykle BTW

  • Ambroży

    Na wstępie : filmu nie widziałem. Odnieść się chcę tylko i wyłącznie do recenzji i niektórych słów autora :

    „Generalicja i urzędnicy to wredni i mściwi skurwiele. Nie podałbyś im
    ręki, nie spojrzałbyś im w oczy. Przesiąknięci są tym samym jadem, co
    ich przywódca. Mieszkańcy Moskwy to bez wyjątku kapusie, zdrajcy i szpiedzy. Szeregowi żołnierze to zwyrodnialcy”.

    Niestety, ale źródła historyczne, jakimi dysponujemy, wskazują całkiem wyraźnie, że taki obraz nie mija się bardzo z prawdą. Oczywiście możemy rozpocząć dyskusję o względności „prawdy”, o wiarygodności źródeł itd., ale po co ? Dużych, drogich (i nie tylko) filmów pokazujących choć w małym stopniu bestialstwo aparatu ZSRR jest jak na lekarstwo, stąd słowa „W XXI wieku przypomina archaiczny przeżytek, nikomu niepotrzebny eksponat z muzeum.” uważam za kuriozalne.

  • Marcin3D

    Film doskonale wpisujący się w aktualnie trwającą amerykańską kampanię na rzecz osłabienia Federacji Rosyjskiej. Można sobie „ruskich” lubić, albo nie lubić, ale zagrywki Jankesów są widoczne aż nadto. Oczywistym jest, że zamiast o filmie dyskutować będzie się o prawdziwości przedstawionego obrazu, a na poparcie tejże prawdziwości wyciągane będą książki jakich mnóstwo na całym świecie, ale tylko te o Rosji w naszej okolicy urastają do miana obiektywnych prawd historycznych, które są ważniejsze nawet od historii Polski. Praca nad budowaniem „ruskiego wizerunku” trwa zbyt długo i prowadzona jest zbyt zaciekle, by oczekiwać choćby prób weryfikacji, a co dopiero by je zweryfikować w sposób realny. Wszyscy przecież wiemy jak było i jak jest, więc wszelkie pytania są zbędne. Ewentualne wątpliwości rozwieje natomiast uśmiechnięta morda z telewizji, która wypowie zaklęcie „witamy w naszym studio eksperta” i po pięciu minutach będziemy mieli jasność.

  • Bart.s.

    Bełkot tej recenzji jest porażający. Autorowi nie podoba się ukazany w filmie wizerunek ZSRR czasów skrajnego zamordyzmu Stalina? To miała być tania prowokacja czy wynik totalnej ignorancji historycznej? Polecam chociażby wspomnienia samego Chruszczowa lub nagrodzoną Pulitzerem biografię jego osoby pióra Taubmana.

    Opowieści Chruszczowa o Staliniźmie sprawiają, że film Espinozy wyglada jak dobranocka. Szef NKWD – Beria – lubował się np. w torturowaniu i mordowaniu ludzi w swoim gabinecie. Co więcej, Krążył po Moskwie swoją limuzyną (lub wysyłał swoich przydupasów na łowy) i z ulicy ściągał do niej młode kobiety, które potem odurzał i gwałcił w swoim mieszkaniu. Często nawet nie chciało mu się ich odurzać. Stalinowi to nie przeszkadzało. Stalin kazał aresztować żonę Mołotowa za rzekomą zdradę i wysłać do łagru. Mołotow się z tym pogodził i wciąż był w najważniejszych gremiach decyzyjnych ZSRR. To oczywiście tylko mikroskopijny wycinek całej tej psychozy, jaką fundował Stalin i jego reżim. Reżim, który bestialsko wymordował miliony swoich własnych obywateli.

    Rozumiem, że film Espinozy może się komuś podobał. Ja go doceniam, choć niektóre jego elementy nie wyszły najlepiej – Sceny akcji przez trzęsącą kamerę są mało czytelne. W Snabba Cash zrobił je zdecydowanie lepiej. Dawanie jednak filmowi „Child 44” najgorszej z możliwych ocen to błazenada.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

SILVERHIDE / POUNCE - KINO KLASY Z

Następny tekst

Nocny pościg



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE