SPOTLIGHT. Kler pod dziennikarską lupą | FILM.ORG.PL

SPOTLIGHT. Kler pod dziennikarską lupą

Film niezwykle wartościowy, ponieważ nie narzuca interpretacji, a podaje fakty. Zapis wydarzeń, wolny od osądów i uogólnień.




Afera Churchgate




Jan Dąbrowski
29.02.2016


Nowy szef gazety codziennej „The Boston Globe”, Marty Baron (Liev Shreiber), proponuje zespołowi redakcyjnemu nowy temat. Dotyczy on katolickiego księdza, który od lat regularnie molestował dzieci w lokalnych parafiach, w których pracował. Jakby tego było mało, prawdopodobnie działo się to za wiedzą miejscowego kardynała, a ten ignorował problem. Sprawa zostaje przydzielona czteroosobowej ekipie dziennikarzy śledczych o nazwie Spotlight. Czeka ich jednak niełatwe zadanie – miejscowa społeczność jest dość mocno związana z kościołem, a duchowni cieszą się powszechnym szacunkiem. Zbierając materiały do swojej publikacji, dziennikarze poznają faktyczną skalę pedofilskich aktów wśród księży. Ofiary są uciszane, a dowody utajniane. Próba nagłośnienia całej sprawy spotyka się ze zdecydowanym sprzeciwem księży, a także ich świeckich współpracowników.

Tom McCarthy dokonał wielkiej sztuki. Poruszając tak drażliwy temat, łatwo popaść w skrajność. Księża cynicznie wykorzystujący swój autorytet i posłuch, by wykorzystywać seksualnie dzieci. Na dużą skalę. A wszystko za wiedzą przełożonych.

2015-12-08-Pelletier-B

Twórcy mogli nakręcić film-krucjatę i sportretować duchownych katolickich jako pazernych hipokrytów, zboczeńców w sutannach. Kontrowersja jest w cenie, więc taka produkcja przyniosłaby zyski, a Watykan potępiającym oświadczeniem zapewniłby międzynarodową reklamę. Tymczasem Spotlight to niezwykle wyważony i realistyczny zapis prawdziwego śledztwa. Temat sam w sobie jest wystarczająco bulwersujący, nie trzeba ubarwiać go barwną narracją. Nie jest to też atak na instytucję kościoła w ogóle, tylko na duchownych winnych krzywdzeniu dzieci i tuszowaniu sprawy. W filmie pada nawet określenie „system” w odniesieniu do zwyczaju przenoszenia szkodliwych księży z parafii do parafii, gdzie kontynuowali swoje niezdrowe zwyczaje. Początkowy trop dotyczący jednego księdza okazuje się wierzchołkiem góry lodowej.

Realizacyjnie Spotlight to młodszy brat filmu Wszyscy ludzie prezydenta z Redfordem i Hoffmanem. Zamiast Watergate – pedofilski skandal, ale reszta oparta jest o podobny schemat. Skupienie się na śledztwie, zbieraniu materiału, chodzenie po domach osób zaangażowanych i wielogodzinne wywiady. Ponieważ widz – w obu przypadkach – ogląda wydarzenia, które miały miejsce w rzeczywistości, twórcy nie muszą się kryć z finałem historii. Siłą tych produkcji jest zaangażowanie bohaterów w sprawę i jej wciągający przebieg. Oraz aktorstwo, oczywiście. I tu jeszcze jedno podobieństwo do Wszystkich ludzi prezydenta. Jeden z redaktorów nazywa się Ben Bradlee Jr (gra go John Slattery). To autentyczna postać, której ojcem był… Ben Bradlee, zwierzchnik granych przez Redforda i Hoffmana dziennikarzy opisujących aferę Watergate (w tej roli Jason Robards).

Neal-Huff-

W członków ekipy śledczej Spotlight wcielili się Mark Ruffalo, Michael Keaton, Rachel McAdams i Brian d’Arcy James. Ten pierwszy zasługuje na uznanie i uwagę. Michael Rezendes w interpretacji Ruffalo to złożona, ciekawa postać. Gra drobiazgami, mimiką twarzy, tikami nerwowymi, porusza się w taki sposób, jakby było mu niewygodnie we własnej skórze. Jest także najbardziej bojowo nastawiony do sprawy, widać w nim osobistą niechęć do kleru. Poza tym z obsady wyróżnia się – jak to on – Stanley Tucci (w roli adwokata ofiar molestowania). Wiecznie zajęty i niezadowolony, zawalony papierami, również walczy o sprawę, ale zupełnie innymi, prawnymi metodami. Najbarwniejsza postać, kolejna świetna rola na koncie tego znakomitego aktora.

Reszta obsady sprawdziła się w swoich rolach i niewiele na ten temat można dodać. Nie postacie są tu najważniejsze, tylko fakty. A te przedstawiono skrupulatnie i rzeczowo, bez zbędnych dodatków, szybkiego montażu czy nastrojowej muzyki. W tej materii nawet Howard Shore usunął się w cień, komponując jedynie delikatne, instrumentalne tło do wydarzeń, nie komentując ich mniej lub bardziej podniosłymi akordami.

Warto obejrzeć Spotlight. Jest to film niezwykle wartościowy, ponieważ nie narzuca interpretacji, a podaje fakty. Nie popada w ckliwość ani patos, nie operuje skrajnościami. To rzetelny zapis wydarzeń, wolny od osądów i uogólnień.

korekta: Kornelia Farynowska

Rachel McAdams, Mark Ruffalo, Brian d'Arcy James, Michael Keaton and John Slattery play Boston Globe journalists in the film, Spotlight.







  • Mefisto

    Schemat podobny – moc i wykonanie już o poziom niżej od Ludzi niestety.

    • Jan Dąbrowski

      Jasne, ale i tak świetnie, że twórcy poszli w tym kierunku. Mogli zrobić z tego „Katolickie Zagadki Bostonu”, albo pojechać stereotypami. Od „Wszystkich ludzi prezydenta” minęło sporo czasu, a takich naprawdę zajebistych filmów tego nurtu za dużo nie ma. W Polszy by się jakiś dobry przydał (tematów jest od pioruna).
      Z rodzimych produkcji opartych o śledztwo dziennikarskie w najbliższym roku mamy… „Smoleńsk”.

      • Mefisto

        Kierunek jak kierunek – właściwie jedyny słuszny. Ale bez emocji to film, bez dramaturgii, a przecież temat lotny z obu stron bardzo. I do tego te oscarowe nominacje za przeciętność.

  • arathorn2

    Mnie zastanawia tylko postępowanie dystrybutora. Film miał premierę w Stanach już ponad pół roku temu, od kilku już miesięcy bez problemu można go obejrzeć w internecie w bardzo dobrej jakości, a u nas dopiero co do kin się go wprowadza.
    Naprawdę dobry, ciekawie zagrany, wierny faktom zostanie pogrzebany w box office w Polsce, tylko przez opieszałość i niezdecydowanie.
    A później przy kolejnej podobnej produkcji pojawi się temat nieopłacalności wprowadzania go do polskich kin, bo nikt na takie nie chodzi…






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Recenzje + ankieta. Oscary 2016 - najlepsze filmy

Następny tekst

MOSKWA NIE WIERZY ŁZOM [kino rosyjskie]



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE