Siódma pieczęć | FILM.ORG.PL



Siódma pieczęć

Czy Śmierć można przechytrzyć?




Autorką gościnnego tekstu jest Sylwia Kopańska.

Rozpoczynający się wersetem z Apokalipsy św. Jana („A kiedy Baranek otworzył siódmą pieczęć, nastało w niebie milczenie na pół godziny…”), znakomity czarno-biały film jest jednym z ważniejszych osiągnięć w dorobku wybitnego szwedzkiego reżysera, Ingmara Bergmana. Niezwykłe dzieło o licznych walorach artystycznych, religijnych i filozoficznych należy do kanonu najbardziej rozpoznawalnych filmów o tematyce egzystencjalnej. Obok tego dzieła nie sposób przejść obojętnie z różnych powodów. Być może dlatego, że jest on piękną, mistyczną narracją. Dlatego, że porusza bardzo ważne problemy zarówno religijne, jak i duchowe. Może wreszcie dlatego, że wpisuje się w nurt kina artystycznego i jest dopracowany po mistrzowsku w każdym calu – biorąc pod uwagę formę i treść.

Dzieło Bergmana jest obrazem trudnym w odbiorze ze względu na wielowarstwowe nasycenie symboliką biblijną, której interpretacja może sprawiać trudności. Niemniej jednak jest to film niezwykły. Opisuje smutne losy szlachetnego, średniowiecznego rycerza Antoniusa Blocka (w tej roli znakomity Max von Sydow), który właśnie wrócił z wyprawy krzyżowej.

Fabułę rozpoczyna magiczna scena odpoczynku nad brzegiem morza. Antonius leży w średniowiecznej zbroi, obok niego spoczywa giermek Jöns (Gunnar Björnstrand), a nieopodal znajduje się szachownica. Gdy rycerz odwraca głowę spostrzega zakapturzonego mnicha o groźnym obliczu. Owa tajemnicza postać to Śmierć (w tej roli niezwykły Bengt Ekerot). Wyglada na to, że życie Antoniusa dobiegło kresu. Ten jednak nie chce umierać, proponuje więc Śmierci partię szachów. Stawką w tej grze jest życie.

Tak zaczyna się najsłynniejszy filmowy pojedynek szachowy – strukturalna i merytoryczna kanwa całej fabuły.

Antonius otrzymawszy od Śmierci kilka dodatkowych dni wyrusza w swoją ostatnią podróż, w trakcie której chce odnaleźć sens życia, zgłębić tajemnice bytu, poznać prawdę by odkryć sens ludzkiego cierpienia i dostrzec Boga w sobie. Rycerz wierzy, że odnajdzie wiarę, chociaż cały czas odczuwa samotność, pustkę i zwątpienie. Na swojej drodze napotyka różnych ludzi, styka się z różnymi sytuacjami. Wszystko, czego doświadcza, to elementy gry szachowej. Każde doświadczenie i posunięcie pionka w grze jest grą o życie ludzi, których obserwuje, z którymi rozmawia. Z wszystkimi ludzkimi dramatami, cierpieniem i nędzą wiąże się jakieś odkrycie, częściowe zbliżenie do prawdy. Jednakże prawie każde doświadczenie nie przynosi nic owocnego. Block nie odnajduje Boga, Śmierć triumfuje w grze. Zdesperowany woła: „Dlaczego Bóg skrywa się za mglistą zasłoną niespełnionych obietnic, dlaczego nie mogę odnaleźć Go w sobie„. Bóg niestety milczy, a Śmierć beznamiętnie wykonuje swoje zadanie. Ostateczne żniwo zbierze w końcowej scenie filmu, kiedy triumfująco zatańczy ciągnąc w swoim długim orszaku wszystkich, których zamierzała zabrać ze sobą.

Antonius Block przegrał walkę ze Śmiercią. Chciał poznać prawdę, pragnął by wiara przywróciła mu sens życia. Nie udało się. Swoim sprytnym posunięciem szachowym zdołał tylko uratować rodzinę bogobojnych, szczerych, prostych i radosnych kuglarzy – Mię, Jofa i ich małego synka. Dlaczego tylko para poczciwych prostaczków wymknęła się szponom śmierci? Być może dlatego, że obydwoje znali sens życia, potrafili się kochać nawzajem i ciągle odczuwali obecność Boga w sobie. To właśnie oni – szczęśliwi i zakochani – oglądali z oddali korowód śmierci.

Trudno zakwalifikować gatunkowo film Bergmana. Ma on elementy baśni, jest też przypowieścią i moralitetem. Jest to dzieło fasadowe – opiera się głównie o motyw pojedynku szachowego. Podróż Antoniusa jest doniosłym, mistycznym zanurzeniem w tajemnicę bytu, ale pewne dialogi i poszczególne sceny są przedstawione w sposób groteskowy np. pomysł pokazania Śmierci jako posępnego zakapturzonego mnicha grającego z rycerzem w partię szachów. Groteskowy jest też sposób przedstawienia Jofa i jego żony, czy też niedowiarka Jönsa, który jest bardzo barwną postacią i trochę przypomina Sancho Pansę. Żartuje i często zachowuje się jak komediant.

Jöns jest też bardzo zagadkową osobą – stanowi przeciwieństwo swojego pana Jest cyniczny, prześmiewczy, z dziwną obojętnością przyjmuje wszystko bez refleksji. Mówi o sobie „szczerzę zęby do śmierci, kpię z Pana Boga, pożądliwie patrzę na dziewczyny nie ogladam się na niebo”. Giermek wie, jaki jest sens jego życia, nie próbuje doszukać się Boga w świecie, ponieważ w niego nie wierzy. Podczas wypraw krzyżowych widział zło świata – to doświadzenie pozwoliło mu zrozumieć wiele rzeczy i ukształtować swój światopogląd.

Antonius nie ma spójnej wizji świata, widzi wielkie cierpienie i ból, ale stara się doszukać w tym jakiejś logiki. Pełen patosu i desperacji dzielnie toczy walkę ze śmiercią. Śmiercią rozumianą – oczywiście – w sensie fizycznym i w sensie duchowym. Realnie z nią walczy i jednocześnie toczy bój wewnętrzyny, od którego w dużej mierze zależy jego egzystencja na ziemi i życie innych ludzi. To wielka odpowiedzialność. Śmierć jednak okazuje się być sprytniejsza. Kilka chytrych posunięć pionkami i już wszystko wiadomo.

Bergman celowo posłużył się realiami Średniowiecza, by pokazać ogrom cierpienia i bólu. Najłatwiej mówić o Bogu w kontekście czasów, których oddziaływanie kulturowe było naznaczone modlitwą i przejęciem religijnym, czemu zresztą Bergman dał wyraz w postaci wielu odniesień do Biblii w swoim filmie. Najważniejszym z nich jest pomysł tytułu – siódmej pieczęci i fabularnego ułożenia samej historii w taki sposób, by pokrywała się z treścią Apokalipsy. Bardzo ważna jest ta symbolika: Śmierć w filmie pojawia się 7 razy, dokładnie tyle, ile jest pieczęci. Natomiast fabuła filmu dotyczy bezpośrednio czasu po otwarciu siódmej pieczęci – kiedy to baranek otworzył ją i nastąpiła w niebie cisza. Bóg zamilkł.

Sam pomysł użycia liczby siedem także ściśle wiąże się z symboliką biblijną. Siódemka jest uważana za liczbę mistyczną, pełną, totalną, wyrażającą dopełnienie. W wielu religiach świata jest symbolem całości. W związku z tym liczba pojawień się Śmierci w filmie też może mieć swoje mistyczne znaczenie, aczkolwiek trudne do odszyfrowania.

Dzieło Bergmana oprócz licznych wątków biblijnych i filozoficznych zawiera w sobie mnóstwo elementów zaczerpniętych ze sztuk plastycznych. Czarno-białe kadry przesycone są malarskością. Dialogi i sceneria to mieszanka dostojności, grozy i mistyki. Końcowa wizja tańca Śmierci z kosą w ręku na pagórku, prowadzącą w tanecznym korowodzie swoje ofiary, jest jedną z najbardziej plastycznych, teatralnych i zarazem symbolicznych scen w historii klasyki kina. Podobnie jak pomysł przedstawienia jej jako charyzmatycznej, ponurej, bezrefleksyjnej, ale też przebiegłej postaci. Śmierć w filmie Bergmana jest figurą teatralną, malarską i precyzyjnie wystudiowaną. Bengt Ekerot rewelacyjnie odegrał swoją rolę – mimika, charakteryzacja, sposób mówienia świadczą o wielkim kunszcie aktorskim tego człowieka.

Genialny pomysł pokazania średniowiecznego rycerza grającego w szachy ze Śmiercia reżyser zaczerpnął z fresku szwedzkiego kościoła w Täby, natomiast liczne odniesienia do Pisma Świętego są wyrazem osobistego stosunku Bergmana do religii. Reżyser od dziecka wychowywany był w ortodoksyjnym, protestanckim otoczeniu (jego ojciec był pastorem). Widać wyraźnie, że „Siódma pieczęć” to osobista refleksja autora. Bergman poprzez mistyczno – groteskową opowieść snuje swoje rozważania na temat istoty najwyższej. Mówi o milczeniu Boga, o śmierci, przemijaniu i cierpieniu, o różnych postawach wobec Boga i śmierci (Antonius i Jöns). Tworzy znakomite dzieło, fabularny traktat egzystencjalny pełen artyzmu, dostojności i ciekawej symboliki, która zapisze się w zbiorowej świadomości na długie lata. Z jednej strony dokonuje ekranizacji fragmentu Biblii, z drugiej – proponuje własną wykładnię problemów egzystencjalnych.

Ten niezwykły obraz został nominowany w 1957 roku do Złotej Palmy w Cannes i chyba nie będzie nadużyciem jeśli powiem, że jest jednym z filmów, który ugruntował pozycję Bergmana w historii światowego kina.










Przeczytaj także:

Smerfy
Stan gry
Szpieg
Szybcy i Wściekli 6 (głos na TAK)
This Is The End
Skubani






  • assasello987

    Bergman to bardzo dziwny przypadek. Bo z jednej strony kiedy o nim czytam (i nie mowie tylko o tej recenzji) argumenty wydaja mi sie słuszne. ale kiedy zaczynam ogladac jego filmy, cos mnie od nich odpycha. oczywiscie doceniam, ale jest to trochę takie docenianie na siłę. ale to dobrze, ze trafiam na artykuly zwiazane z tematyką, do której jestem nieco negatywnie nastawiona.

  • Huiggi

    Jakim cudem nigdy nie słyszałem o tym filmie? Wielkie dzięki, świetny tekst!

    • meg

      to żart? :)

  • Mefisto

    Bardzo dobry tekst, ale nie do końca zgodzę się, iż jest to film trudny. Ba! Osobiście uważam, iż jest to obok Fanny i Alexandra jego najbardziej „chłonne” dzieło, które po prostu chce się oglądać, i z obcowania z którym czerpie się przyjemność, co już nie jest takie oczywiste w przypadku innych jego filmów (acz wszystkich nie znam).

  • Adlewski

    A dlaczego fotosów jest sześć, a nie siedem? Hehe.
    Zabrakło mi w tekście uściślenia, jaką „własną wykładnię problemów egzystencjalnych” proponuje Bergman. Bo ja się tu takiej nie doszukałem. On jakby milczy, ma przemówić do nas fresk średniowiecza. Mimo upływu wieków – wciąż żywy. Tak ja odebrałem „Siódmą pieczęć”.




Sylwia Kopańska

18/02/2013

KMF Film.org.pl 1999-2014 Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, dystrybucja w celach komercyjnych bez zgody właściciela tej strony są zabronione.

Strona załadowała się w 0,879 sekund.

banner