Sinister 2 - recenzja | FILM.ORG.PL

Sinister 2

Nieprzyjemna atmosfera z oryginału zostaje zastąpiona mało subtelnym wyskakiwaniem potwora zza kadru.




Sinister 2 radzi...




Krzysztof Walecki
25.08.2015


Lata temu przeczytałem gdzieś, że każdy horror – nieważne, dobry czy zły – może liczyć na kontynuację. Stwierdzenie nieco na wyrost, choć faktem jest, że nie ma innego gatunku, który mógłby się pochwalić równie dużą liczbą sequelów. Nakręcony trzy lata temu Sinister (RECENZJA) był solidnym dreszczowcem, umiejętnie budzącym podskórny lęk, nastawionym na stopniowe odkrywanie przerażającej tajemnicy, nie zaś wyskakiwanie zza kadru gęby potwora.

Kontynuacja wydawała się zbyteczna, ale jak to bywa w kinie grozy, demony i potwory mają tendencję, aby powracać, nawet gdy wszystko zostało już powiedziane i wyjaśnione.

Samotnie wychowująca dwójkę synów Courtney (Shannyn Sossamon) wydaje się przed czymś uciekać, gdy ją poznajemy. Mieszka w domu na odludziu, który sąsiaduje z cieszącym się złą sławą dawnym kościołem, choć ona sama niespecjalnie się tym przejmuje. Gorzej to znosi jej młodszy syn, Dylan (Robert Daniel Sloan), nie tylko dręczony koszmarami o tragedii, ale i spotykający się co noc z duchami innych dzieci. Te pokazują mu filmy swojego autorstwa, zaczynające się jak typowe domowe video, przechodzące jednak w wyjątkowo drastyczne i innowacyjne morderstwa. Wkrótce z rodziną zaprzyjaźnia się znany z pierwszej części ciapowaty zastępca szeryfa, obecnie prywatny detektyw (James Ransone), chcący powstrzymać demona Baghuula, który obrał już sobie za cel Courtney i jej dzieci.

Sinister-2

Kto widział poprzedni film ten wie, że mordercami całych rodzin są ich pociechy, filmujące całe brutalne wydarzenie, a następnie zabierane przez Baghuula na drugą stronę. Kontynuacja wyjaśnia, w jaki sposób dzieciaczki stają się potworami zdolnymi do tak ohydnych czynów, zrzucając winę na… oglądanie krwawych filmów.

Tak, tak – jeśli nie chcesz, aby twoja dziesięcioletnia córka zaciukała cię kiedyś w nocy, „Sinister 2” radzi, abyś wyrzucił z jej repertuaru „Noc żywych trupów”, „Koszmar z ulicy Wiązów” oraz inne horrory.

Jest w tym jakaś przewrotność, a nawet poczucie humoru, choć niektórzy mogą to odczytać jako hipokryzję. Twórcy jednak w porę opamiętują się, aby nie ucinać gałęzi, na której się siedzi, tudzież nie gryźć ręki, która karmi, i prezentują inną odpowiedź – niech rodzice nie biją swoich dzieci, bo kiedyś mogą one ich za to skarcić.

Idzie to w parze z tym, co widzieliśmy już w poprzednim filmie. Tam główny bohater był niespełnionym pisarzem, pijącym za dużo i za często, dodatkowo zafascynowanym seryjnymi morderstwami, które stały się tematem jego książek. Nie podniósł ręki na swoje dzieci, po prostu przestał się nimi interesować. Za błędy wychowawcze musiał ponieść karę.

180801_1438252985.9429

W nakręconej przez Ciarána Foya kontynuacji wątek rodzinny wysuwa się w pewnym momencie na plan pierwszy. Poprzedni film irlandzkiego reżysera, Cytadela, również dotyczył przenikania się światów realistycznego i fantastycznego (by nie powiedzieć koszmarnego) oraz trudnego rodzicielstwa. W Sinister 2 większym zagrożeniem okazuje się być nie Baghuul ani jego wychowankowie, lecz ojciec Dylana i jego brata, Zacka. Niestety, twórców bardziej interesuje horror nadnaturalny niż psychologiczny – zamiast pogłębić relacje między brutalnym i dzierżącym władzę nawet nad policją ojcem a synami, więcej czasu poświęcają na bladolice duchy dzieci, które jak mantrę powtarzają „obejrzyjmy film” i właściwie nie robią nic więcej.

Rozczarowanie jest tym większe, że znane z oryginału nastrój trwogi oraz przeświadczenie, że na szczęśliwe zakończenie nie ma co liczyć ulatują gdzieś w tym sequelu, zastąpione mało subtelnymi metodami straszenia.

Mało skutecznego, należy nadmienić. W paru momentach można podskoczyć na kinowym fotelu, lecz to trochę za mało.

S2_Sept17-250.dng

Sama postać Baghuula ma widzowi niewiele do zaoferowania, nigdy nie stając się realnym zagrożeniem dla bohaterów. Tajemnica, jaka była jego udziałem w części pierwszej, została wyjaśniona, pozostawiając demona niejako z rękoma w kieszeniach – okazuje się on być niewiele więcej jak złowrogą personą, która zawsze stoi z boku, nie ingerując w deprawowanie dzieci. Od tego ma swoich nieżywych już uczniów, słabo zresztą zagranych przez młodych aktorów. Baghuul częściej tylko straszy byłego zastępcę szeryfa niż czyni mu jakąkolwiek krzywdę. Także same filmiki nie mają już takiej siły jak w oryginale, nie tylko dlatego, że efekt zaskoczenia minął, ale głównie przez dużo bardziej przekombinowane pomysły na zgony. Tylko jeden z nich, w zimowej scenerii, rzeczywiście dostarcza dreszczy.

Pierwszy Sinister wyreżyserował Scott Derrickson, teraz zadowalający się stanowiskami współscenarzysty i producenta. Można go winić (jak również drugiego autora scenariusza, C. Roberta Cargilla – tutaj WYWIAD) za nie do końca wygraną próbę poszerzenia mitologii, ukazując perspektywę już nie tylko ofiar, ale i katów. Dzieci w horrorach od zawsze były nośnikami idei, zachowań i reakcji, które nie tylko wzbogacały ten gatunek, ale i niosły z sobą nieprzyjemne prawdy dotyczące często ukrytego zła i okrucieństwa u najmłodszych. Źródło tego nie zawsze jest oczywiste, choć film Foya miejscami trafia w czułe punkty, każąc zastanowić się nad zagadnieniem.

Szkoda, że w to wszystko wmieszany jest również Baghuul, ale może trzecia część znajdzie uzasadnienie dla jego obecności. Bo w to, że powstanie jeszcze jedna kontynuacja, jakoś nietrudno mi uwierzyć.

korekta: Kornelia Farynowska

cinema







  • Było to trochę durne i trochę pozbawione scenariusza. Interesujący był, grający głównego bohatera, James Ransone. Ciągle miałem wrażenie, że to Norman Bates. Ransone niezwykle przypominał mi młodego Anthony’ego Perkinsa z „Psychozy”.

  • kompas

    To nie jest bardzo zły horror ale w zestawieniu z jedynką przegrywa brakiem tajemnicy. To bardzo średnia półka nie wyróżniająca się za bardzo niczym w zalewie sequeli i sequeli sequeli.

  • Mariusz Michalczyk

    Mnie się podobało z kolei, że przeniesiono część zainteresowania na żywe postaci, m.in. na wyrodnego ojca dzieci, przez co do tej pory bezlitosne egzekucje na nieznanych nam ofiarach wywoływały przerażenie, tak w finałowym momencie można było poczuć satysfakcję, że akurat zginął ktoś to zasłużył. Co do Bughuula nie do końca tylko przypatrywał się, w końcu to on zabił de facto chłopca, któremu film się nie udał.
    Trzecia część wg mnie na pewno powstanie.

  • Andriej69

    Oryginał był słaby, a jeśli to jest jeszcze gorsze, to na pewno powinno dostać mniej niż 5/10






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

ANIOŁ. Hipnotyzujące kino z Libanu

Następny tekst

COP CAR. Maestro Kevin Bacon



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE