Rysiek Lwie Serce | FILM.ORG.PL
NAJLEPSZE FILMY LAT 70.
NAJLEPSZE FILMY LAT 80.
NAJLEPSZE FILMY LAT 90.
NAJLEPSZE FILMY 00-10
50 PRAWD
SZYBKA PIĄTKA

Rysiek Lwie Serce

Ogromnie szkoda niewykorzystanego potencjału na świetną opowieść.



Oryginalność zdeptana przez schemat.




Maciej Niedźwiedzki
17.11.2013


Rysiek Lwie Serce rozgrywa się w świecie baśni i legend, podobnym do tego znanego ze Shreka. Zaludniają go również archetypiczne postaci (rycerze, królowie, smoki, magicy) jak również znajome lokacje (zamki, karczmy, lochy). Film Manuela Sicila pozbawiony jest ciągłych intertekstualnych odniesień i cytatów. Jest zdecydowanie poważniej niż w animacji o ośle i ogrze. Fabuła nie jest jedynie pretekstem do wstawiania morza gagów i żartów. Przemiany bohaterów mają faktycznie znaczenie, a ich potrzeby i motywację są właściwie zbudowane. Są to najmocniejsze strony tej animacji. Rysiek Lwie Serca jest jednak animacją jedynie poprawną. Opowiadana historia jest zbyt ograna i przewidywalna. Myślę, że nawet dziecko może po seansie odczuwać lekki niedosyt.

Poznajemy Ryśka już jako nastolatka. Ma też typowe dla swojego wieku problemy. Trudności w porozumieniu na kilku płaszczyznach z ojcem, niespełnione uczucie do miejscowej piękności i co najważniejsze niemożność osiągnięcia statusu rycerza. Stan rycerski został dawno rozwiązany, nie ma tak naprawdę również przeciwko komu walczyć i jak swoje męstwo udowadniać. Te okoliczności sprawiają, że chłopak wpada w całkowity marazm i znudzenie życiem. Jednak dzięki inspirującej przemowie babci Rysiek wyruszy w podróż, by zrealizować własne marzenia i poczuć się jak legendarni sławni rycerze, o których czytał jedynie w książkach.

Podróż Ryśka po opuszczeniu rodzinnego domu wydaje się najbardziej wartościową częścią animacji. Właśnie tutaj twórcy wykazali się pomysłowością w przedstawieniu kolejnych postaci, kreacji ich wizerunków. Smok okazuje się niesmokiem, rycerze – stetryczałymi dziadkami bądź narcystycznymi głupcami, a magowie – niezrównoważeni psychicznie. Bohaterowie na opak wzbudzają zainteresowanie, jednak dość szybko zorientujemy się, że ich nowe wizerunki są tylko powierzchowne.

Rysiek odkrywa świat jedynie uśpiony, a nie zaginiony – nieistniejący. Chyba dlatego konfrontacja z nim młodego marzyciela nie wzbudza u niego zbyt dużo emocji, a przez to u widza. Główny bohater nie musi za bardzo walczyć o to, by odrestaurować stary porządek. On ciągle istnieje. Jedynie dekret wydany przez ojca Ryśka nie pozwala mu jawnie funkcjonować. Uważam, że gdyby twórcy właśnie tak potraktowali tę historię, otrzymalibyśmy bajkę znacznie ciekawszą i oryginalniejszą.

Wtedy też na przykład zupełnie inną rolę mógłby pełnić zły charakter, który jest obowiązkowym elementem legend i rycerskich opowieści. Ponuriusz (swoją drogą uroczo po polsku nazwany) pełniłby całkowicie inną funkcję. Byłby fundamentalnym składnikiem świata, który Rysiek chce odtworzyć. Zły charakter stałby się jego sprzymierzeńcem – ponieważ Rysiek o to walczy, by właśnie mieć przeciwnika, który zmusi go do wykazywania się męstwem, by porywał jego ukochaną, by musiał pędzić za nim na wierzchowcu. Bez złych, haniebnych uczynków i zagrożenia nie ma nic wyjątkowego w honorze, męstwie i szlachetności – te cechy stają się powszednie. Tak jak to jest zaprezentowane w prologu animacji. Nie ma zapotrzebowania na rycerski kodeks. Te wartości giną w morzu regulacji i praw umacniających stabilne, bezpieczne status quo.

rysiek

Chyba niepotrzebnie zapuszczam się w tę dygresję. Po seansie byłem rozczarowany, że wyżej przedstawiona koncepcja świata przedstawionego nie była głównym tematem Ryśka Lwie Serce. Oczywiście w tej opowieści odnajdziemy garść tropów, za pomocą których obronilibyśmy taką analizę. Jednak, w moim odczuciu, jest ich zdecydowanie za mało. Twórcom raczej wyszło to przypadkiem. Woleli być zachowawczy i ostrożni. Nie zagłębiać się w tę historię, ale pływać po wierzchu i unikać jakiegokolwiek ryzyka. Szkoda. Może ja też zbyt poważnie traktuję każdą kolejną oglądaną bajkę. Może sprowokowana przez ten seans powyższa refleksja podnosi ocenę tego filmu i wskazuje na jego wartość. Albo dokonałem nadinterpretacji.

Myślę, że ostatecznie Rysiek Lwie Serce okazuje się niestety przeciętnym filmem, który mógł być wyjątkowy. Pod względem wizualnym nie zapada w pamięć. Polski dubbing jest poprawny, ale aktorzy nie nadają postaciom nowego wymiaru. Również pod względem inscenizacyjnym, a przecież technika animacji daje w tej materii twórcom nieograniczone możliwości, Rysiek jest wyjątkowo leniwy. Może się mylę, ale wydaje mi  się, że jeśli bajka tylko i wyłącznie prawidłowo kształtuje wrażliwość i kręgosłup moralny dziecka, to jednak za mało. 

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Mam kilku reżyserów-idoli. Scorsese, Lasseter, Scott, Allen, Kubrick, bracia Coen, Wilder i Wajda. Interesuje mnie europejskie kino festiwalowe, animacje i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Najlepszym filmem w historii kina jest "Ojciec Chrzestny II". Koniec kropka.
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)




Podobał ci się ten tekst?





  • milvab

    Błędem jest ocenianie europejskich animacji przez pryzmat tych amerykańskich. To tak, jakby mówić, że komedie z Louis de Funèsem są gorsze od tych z Leslie Nilsenem. Przecież francuski i amerykański humor mocno się różnią, a hiszpański to zupeeełnie inna bajka; W hiszpańskich komediach króluje wisielczy humor.
    Shrek i jemu podobne filmy przyzwyczaiły nas do tego, że animacje już niekoniecznie są przeznaczone dla widzów poniżej 12, a niekiedy i 16 roku życia. Dzieje się tam zbyt dużo, padają niezrozumiałe dla dzieci kwestie, porusza się tematy niekoniecznie przeznaczone dla młodszego widza.

    • Patryk Głażewski

      Gorzej, jeżeli europejskie animacje starają się udawać te amerykańskie, co niestety rzadko wychodzi udanie (nie mówie tu w kontekście tego filmu, ale o ogólnych odczuciach z ostatnich lat).







Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

JOSEPH GORDON-LEVITT: nie jestem celebrytą

Następny tekst

Ciepłe wspomnienia o Rogerze Ebercie :)



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE

  • SonnyCrockett: Widocznie nie dla gimbazy bo go nie łyknąłeś… :P (Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów)
  • SonnyCrockett: Po tej kresce nad „e” wnioskuję że nordycki… (Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów)
  • Karolina Chymkowska: Niemniej nigdy nie da się z góry przewidzieć, jaki... (Silent Hill. Dziesięć lat po premierze)
  • bobzielarz: Sillent Hill to najlepsza ekranizacja gry komputerowej.... (Silent Hill. Dziesięć lat po premierze)
  • Krzysztof Walecki: Tylko nie karierowiczu!;) Drugi... (Od szeptu w krzyk – Phantasm (1979))
  • Mefisto: Strasznie długi wstęp, w ogóle nie na temat. Dwa akapity o Super... (Silent Hill. Dziesięć lat po premierze)
  • Rafał Oświeciński: mój punkt myślenia jest dość konserwatywny. Nazywaj go faszyzmem, ale... (Dawno temu w Ameryce)
  • Kuba Koisz: XD :D (Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów)



  • Więcej

    JOSEPH GORDON-LEVITT: nie jestem celebrytą

    Niezgrabny dzieciak z kiepską fryzurą, stale zmagający się z dysonansem wytworzonym przez konflikt między wiekową duszą...