[Rec] 4: Apokalipsa | FILM.ORG.PL

[Rec] 4: Apokalipsa

Statek "[Rec]" utonął, bezpowrotnie tracąc swój potencjał.




Mierda!




Jakub Piwoński
02.11.2014


Cover4

Na ekrany kin wchodzi czwarta odsłona słynnej hiszpańskiej serii horrorowej. To dobry moment na wspominki. Był taki czas, w którym Hiszpanie rządzili w dziedzinie horroru. Nie trwało to długo, ale było na tyle znaczące, że przez wielu zostało zapamiętane. I przełom ten nastąpił m.in. dzięki pierwszemu „[Rec]” z 2007 roku.

Seans tego filmu był doświadczeniem cholernie ekscytującym. Wpuszczono wówczas wiele świeżego powietrza w skostniałe schematy kina grozy, wykorzystując stylistykę found footage do nadawania tempa akcji i wciągania widza w sam środek jatki. Wspominam to z niemałym sentymentem, ponieważ z uwagi na wiarygodnie i trwale generowany strach, seans ten był dla mnie swego rodzaju wyzwaniem. W „[Rec] 2” było z tym już trochę słabiej, widz na większość chwytów był już uodporniony, ale nadal kilka podskoków w fotelu miał zagwarantowanych. Trzecia część z kolei była już klasycznym nieporozumieniem, między innymi przez groteskową tonację i częściowe porzucenie stylistyki found footage, będącej znakiem rozpoznawczym serii (bo to od niej wziął się przecież tytuł filmu). Stało się zatem coś, co stać się nie powinno: seria zaczęła zatracać swoją tożsamość.

5e9a555801b4319046380f1a117a47d4

I nie inaczej jest tym razem. Punkt wyjściowy fabuły „czwórki” zapowiadał, że twórcy postanowili powrócić do korzeni. Wzięto bowiem ponownie na warsztat wątek wiodący, znany z pierwszej części filmu, związany z postacią reporterki Angeli. Za miejsce akcji posłużył tym razem statek, na pokładzie którego główna bohaterka zostaje poddana badaniom. Sytuacja jednak szybko wymyka się spod kontroli, a agresywny wirus wydostaje się z „klatki”. Dalszy przebieg wydarzeń jest już typowy: zewsząd napierają ogarnięci dzikim szałem osobnicy, a czerwona farba leje się strumieniami. Czy i tym razem uroczej reporterce uda się wybrnąć z zagrożenia? Jeśli za broń posłużyć ma jej silnik od motorówki, sukces jest raczej oczywisty. Nie dajcie się jednak nabrać na ukrytą w podtytule sugestię. Ostatecznej zagłady i tym razem nie będzie, bo też ograniczona przestrzeń statku nie jest wdzięcznym do tego miejscem.

To, że odrzucono found footage, na rzecz tradycyjnego sposobu filmowania, byłoby jeszcze do przełknięcia. Wszak, operator wciąż trzyma kamerę w jednej ręce, przez co trzęsie się ona niemiłosiernie. Uderzająca jest jednak fabularna mielizna, w której grzęźnie najnowsza część serii. Z rozżaleniem obserwowałem ekranowe poczynania członków załogi, z trudem doszukując się w nich sensu. Na domiar złego poprowadzone zostały wyjątkowo drętwym aktorstwem. Umówmy się jednak – to nie historią te filmy miały stać. Jeśli jednak świadomie odrzucono główne źródło filmowej ekspresji, zastanawia mnie, czym teraz chciano spragnionego wrażeń widza chwycić za gardło? Bo mną nie wzdrygnęło ani razu, jeno uszy zatykałem od przesadnie podkręconego dźwięku. Twórcy poniekąd strzelili sobie w kolano, ponieważ w momencie gdy trwale zmienili perspektywę opowiadania wydarzeń, na wierzch wypłynęła prawda. A tę rodowity Hiszpan skomentowałby w sposób następujący: No valer una mierda!

Przykre jest patrzeć, jak dobry horror rozmienia się na drobne za sprawą swoich kontynuacji. Przykre to o tyle, gdyż od samego początku za serią stoją przecież ci sami twórcy. Obnaża to zatem albo uwiąd twórczy, albo naciski bezwzględnych producentów, których oczy przysłonięte były zawrotnymi sumami osiągniętymi przez część pierwszą. Kierunki, jakie obrano do powtórzenia tego sukcesu, są jednak dalece niewłaściwe. Czwarta część „[Rec]” daje jasno do zrozumienia, iż ten hiszpański statek utonął, zatracając bezpowrotnie swój potencjał. Ale to nie jest sytuacja nowa, przeżywaliśmy takie zawody już setki razy, i z całą pewnością sprzyjająca koniunktura jeszcze nie raz sprowadzi horrorowych twórców na manowce.

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński






  • bobzielarz

    Po co recenzować takie filmy? Szkoda czasu, po samym plakacie widać, że szmira. Lepiej pohasać po łące. Pozdrawiam:)

  • manu

    Pierwsza część była super. To wg mnie jeden z najlepszych horrorów jaki kiedykolwiek powstał. Druga była już słabsza, a o trzeciej szkoda się wypowiadać bo to szmira jakich mało.

  • Andriej

    A mnie się dla odmiany podobał. Nie samym Kurosawą człowiek żyje.

    • Andriej

      Czyli to ty, bobzielarz, naprawdę nie zdajesz sobie sprawy że robiąc to tylko pokazujesz swój palący ból dupy, tylko dlatego że nie umiałeś czytać ze zrozumieniem i zrobiłeś z siebie idiotę. Zresztą, ty chyba to lubisz

      • jjjj

        Chyba nie ten komentarz ….

        • Andriej

          Oj ten, ten. Trzeba naprawdę cierpieć rektalnie, żeby podszywać się pod kogoś na Disqus’ie w celu… no właśnie po co? Nie wiem co to miało osiągnąć

          • bobzielarz

            Mózg musiałeś zostawić w swojej stodole myśląc, że to ja. Mam naprawdę głęboko w pompie co piszesz, co robisz, znajdź sobie inny obiekt wyrzucenia frustracji. Nie chce z tobą wchodzić w dyskusję, a tym bardziej podszywać się pod ciebie. Poproś admina o adres IP swojego plagiatora, może przeprowadzisz śledztwo i będziesz pan zadowolony:)

          • Andriej

            Winny się tłumaczy… szczególnie że zawsze gdzie pojawiam się „ja”, tam jesteś i ty, z zawsze kontrastującym komentarzem. Muszę dodawać, że pojawiają się też w tym samym czasie? A propos stodoły, to chcesz hasać po łące, ze stodołami i oborami pewnie jesteś za pan brat. Może trzeba było w nich pozostać, zamiast robić z siebie debila w internecie…

          • Andriej

            Rzadko się myję i śmierdzi mi z ust, pozdrawiam.

          • bobzielarz

            Spodziewałem się tak nędznego poziomu po tobie. Cóż ludzi mierzy się swoją miarą i nawet bym się nie zdziwił jakbyś sam siebie kopiował, żeby zrzucić winę na innych. Przypominam, że to ja tu byłem pierwszy kmiocie:). Może zapisz się do jakiejś oazy albo dzieci Jezusa, żeby nabrać ogłady. Jak tak bardzo ci zależy żeby sprawdzić kto to robi to podałem ci rozwiązanie. Żałuję coraz bardziej, ze istnieje możliwość komentarzy na tej stronie. Mam prośbę do naczelnego żeby ucinał wszystkie tego typu rozmowy i kasował komentarze nic nie wnoszące do dyskusji.

          • bobzielarz

            „Winny się tłumaczy”
            A niewinny milczy, tak?

    • Andriej

      A skoro już wspomniałeś, to moim zdaniem byłoby super, gdyby japońska kinematografia tylko do Kurosawy się ograniczyła…

  • Katarzyna Biarda
  • Andriej

    Kiedy to wyszło? Cholera, gdyby nie wy to bym przegapił…
    BTW już od „dwójki” REC dołaczył do gatunku guilty pleasure, więc zero niespodzianek w recenzji…

  • Przemysław Zakrzewski

    Mnie trzecia część przypadła do gustu, właśnie za tą groteskową atmosferę i multum absurdów. Ot, takie guilty pleasure z dużą ilością krwi.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Najstraszniejszy pokój w historii kina

Następny tekst

DRACULA - HISTORIA NIEZNANA



Tagi: , ,

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE