PLAN UCIECZKI - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Plan ucieczki

Wtórność historii nie przeszkadza w dobrej zabawie, tym bardziej, że obsada - ta pierwszoplanowa i drugoplanowa - jest świetna.




Sly i Arnie pryskają z paki




Tekst gościnny
16.02.2014


escape_planAutorem recenzji jest Łukasz Hałajda.

Fanów Schwarzeneggera i Stallone’a już na początku mogę uspokoić – Wasi ulubieńcy „dali radę”. Prochu co prawda nie wymyślili, ale nie o to przecież twórcom „Planu ucieczki” chodziło. Miało być oldskulowo – czyli niekoniecznie z sensem, byle z wdziękiem – oraz sentymentalnie, i tak jest w istocie.

Choć trudno w to uwierzyć, wspomniani powyżej panowie mają łącznie… 133 lata! Z logicznego punktu widzenia niemożliwe jest, żeby tak „dojrzali” dżentelmeni wciąż wypadali wiarygodnie w rolach herosów kina akcji. Jednakowoż „Sly” i „Arnie” są wręcz postaciami pomnikowymi gatunku, a co za tym idzie, przysługują im szczególne prawa. Choćby do tego, by mimo zbliżającej się siedemdziesiątki, wciąż prężyć muskuły przed kamerą. Fani, kierując się przemożną siłą sentymentu, nie zwrócą uwagi na zmarszczki i pofarbowaną czuprynę. Miast tego, wciąż dostrzegają w nich „Rambo” i „Commando”.

By nie było aż tak różowo, wspomnieć należy, iż oddana miłość wielbicieli staroszkolnego kina sensacyjnego nie zawsze wystarcza. Unaoczniają to dobitnie wyniki box office’u. Ostatnie produkcje z udziałem Stallone’a(„Kula w łeb”) i Schwarzeneggera(„Likwidator”) nie były sukcesami kasowymi. Aby uniknąć powtórki z rozrywki, panowie postanowili postawić na współpracę – podobnie jak przy kręceniu dochodowych „Niezniszczalnych”. Gdy dodamy do tego, ze na reżysera „Planu ucieczki” wybrano nad wyraz solidnego warsztatowca, Mikaela Håfströma („1408”, „Wykolejony”), były uzasadnione podstawy do patrzenia w przyszłość z optymizmem.

Escape-Plan-1

Ray Breslin(Stallone) to światowej sławy ekspert, zawodowo zajmujący się uciekaniem z więzień. Jego działalność ma na celu wykrycie ewentualnych błędów w zabezpieczeniach zakładów penitencjarnych. Pewnego dnia Breslin otrzymuje wyjątkowo intratne zlecenie, nad którym pieczę trzyma samo CIA. Niestety, okazuje się, iż to klasyczny „set up” – bohater zostaje „na serio” zamknięty w ultranowoczesnej placówce, i pozostawiony samemu sobie. Promyk nadziei pojawia się, gdy pomoc oferuje mu współwięzień, Emil Rottmayer(Schwarzenegger)…

Akcja filmu toczy się głównie w zamkniętej przestrzeni więzienia, co wcale nie oznacza, iż brakuje jej powietrza czy rozmachu. Spora w tym zasługa wyglądu zakładu karnego, którego projekt bez dwóch zdań zasługuje na uznanie. Placówka jest wielopoziomowa, zaś cele więźniów mają przezroczyste ściany, co przy zaimplementowanym oświetleniu potrafi zrobić wrażenie.

ESCAPE PLAN

Niezgorzej, choć bez nowinek, prezentuje się także fabuła. Relacja między Breslinem i Rottmayerem odzwierciedla starą zasadę, w myśl której „kto się czubi, ten się lubi”. Panowie prześcigają się we wzajemnych złośliwościach, co nie przeszkadza im w owocnej współpracy. Podczas jej trwania nie zabrakło miejsca dla kilku całkiem udanych zwrotów akcji, a także, rzecz jasna, gatunkowych smaczków, które docenią lubujący się w staromodnej filmowej rozpierdusze kinomaniacy.

Rozpatrując role Schwarzeneggera i Stallone’a jako swoisty aktorski pojedynek, lepsze wrażenie sprawia ten pierwszy. Choć obaj twardziele są widoczni na ekranie przez mniej więcej taką samą ilość czasu, to kreacja „Arniego” ma w sobie nieco więcej młodzieńczej werwy, podczas gdy bohater „Sly’a” czasami niknie za zbolałą miną i rzucanymi spod nosa burknięciami.

Prawdziwy festiwal ról charakterystycznych pojawia się w filmie na drugim planie. Świetnie wypada zwłaszcza Jim Caviezel jako kierownik zakładu, a wiele nie ustępują mu Sam Neill (więzienny lekarz) i Vinnie Jones (jeden ze strażników). O wiele gorzej ma się sytuacja, gdy w kadrze pojawiają się współpracownicy Breslina, którzy po uprowadzeniu swojego guru z olbrzymią flegmą zabierają się do poszukiwań. Wcielający się we wspomniane role Amy Ryan oraz Curtis „50 Cent” Jackson zbyt wiele do zagrania nie mieli – a mimo to każdorazowe pojawienie się tej dwójki na ekranie razi sztucznością.

Coś, co wielbicielom „Niezniszczalnych” przeszkadzać zapewne nie będzie, zaś może nie spodobać się pozostałym, to wtórność historii. Wiadoma sprawa – sytuacja bez wyjścia, ich dwóch kontra reszta świata, walka wręcz, trochę strzelaniny itp., itd. Komu taki schemat, oraz Sylwester i Arnold w wieku +60 nie odpowiadają, niech z „Planem ucieczki” da sobie spokój. Pozostali będą się naprawdę nieźle bawić.

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny

Tekst gościnny - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Andriej

    No to fajnie, miałem nadzieję że tym razem się uda! Je*ać Marvela i DC!

  • Yaca

    Arni szprachający po niemiecku w izolatce niszczy system :)

  • Carlos

    Prócz zarysu fabuły i plakatu nic więcej o tym filmie nie wiedziałem. Nie obejrzałem nawet
    trailera. I może dlatego, że nie wiedziałem czego się spodziewać miło wspominam
    seans. Bawiłem się o wiele lepiej niż na „Niezniszczalnych” 1 i 2.

  • Negatywny

    Fabuła jest kompletnie bez sensu – ale film nie nudzi. Gdyby film miał premierę 25 lat temu załapałby się na przeciętność, ale obecie można by było się pokusić o coś więcej mimo wszystko – radość, że sylwek z arnim jeszcze dychają i jazda na sentymencie to jednak troszkę za mało. Bullet to the head podobało mi się bardziej.

  • Tomasz Kocot

    Po co ta strzelanina na końcu? Gdyby był bardziej w tonie ‚escape movie’ to zdecydowanie by zyskał. A tak to rozczarowuje.

  • Michał

    Jak zawsze powiem kino po każdym względem mistrzowskie świetnie się bawiłem jak za starych czasów jak zawsze pozytywnie . Ocena jest tylko jedna 10/10 i oby więcej takich filmów się pojawiło :) styl lat 80 zawsze na topie :)

  • Kozas

    Wszystko fajnie i pięknie, ale z jednym przesadzili. Wiadomo, że nie było co się nastawiać na realizm, ale nie odpływajmy w stronę fantasy. OK, Arnie i Sylwek piorący się po mordach? Może być. Arnie napieprzający z wielkiego karabinu? Spoko. No ale 50 cent hakerem!? ;)

  • vendigo

    ja sie niezle bawilem polecam…






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Zimowa opowieść

Następny tekst

Locke - pierwszy zwiastun



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE