nowości kinowe

PLAN B. A więc da się inaczej!

Powiew świeżości w polskiej komedii romantycznej.

Autor: Maja Budka
opublikowano

Do kin trafiła dziś walentynkowa wersja Listów do M.. Nieświadomie mijających się na ulicach warszawiaków poznajemy kilka dni przed świętem zakochanych. Nie przeczuwają oni nadchodzących zmian, które już niedługo wywrócą ich życia do góry nogami. Nowe okoliczności zaowocują jednak odnalezieniem prawdziwej miłości, nowymi niezwykłymi doznaniami oraz szeregiem innych miłych rzeczy, które pozwolą nam zaspokojonym i usatysfakcjonowanym wyjść z kina. Nie do końca tak było, a moje powyższe oczekiwania na szczęście okazały się mylne.

Dwa lata temu dane nam było usłyszeć szerzej o Kindze Dębskiej, gdy do kin trafił film Moje córki krowy, odnosząc pokaźny sukces frekwencyjny. Świetnie przyjęty przez krytyków oraz szeroką publiczność film zapewne zwiększył jedynie oczekiwania na kolejną produkcję reżysera. Plan B jest wielowątkową opowieścią o bohaterach, którym  życie niespodziewanie wali się na głowę. Natalia (Kinga Preis) zmaga się z wyjazdem jedynej córki oraz nagłym odejściem męża, Agnieszka (Edyta Olszówka) przeżywa żałobę po stracie ukochanego, Mirek (Marcin Dorociński) po wyjściu z więzienia uświadamia sobie, że nie ma do kogo wrócić. Klara (Roma Gąsiorowska) oraz Janula (nowa twarz polskiego kina, Małgorzata Gorol) walczą z samotnością, rozczarowaniami oraz miłosnymi niepowodzeniami. Każdy z bohaterów przechodzi przez pewną stratę, traumę. Ale, jak podpowiada tytuł, wdrożony zostaje plan B.

Kinga Dębska  w swoim poprzednim filmie udowodniła, że umie łączyć komedię z dramatem, płacz ze śmiechem. Tym razem w podobny sposób przeplata wszechogarniający smutek z subtelną dawką ciepłego humoru. Bo choć czułostkowych scen tu nie brakuje, ich niewielka liczba dobrze kontrastuje ze scenami gorzkimi i melancholijnymi. W dramaty przedstawione na ekranie chce się wierzyć, ponieważ przenikają one bez echa, cicho, pozostawiając bohaterów samym sobie. Reżyserka wierzy jednak, że nic nie dzieje się bez powodu. Tematem filmu jest bowiem podnoszenie się z kolan, odnajdywanie nowej nadziei. I choć nic nowego nas tutaj nie czeka, a film serwuje nieco utarte i standardowe rozwiązania, dużym atutem stają się kreacje bohaterów, które dzięki świetnej obsadzie niwelują woń sztuczności. Na pierwszy plan wychodzi Dorociński z drobnym, cwaniackim wąsikiem pod nosem – świetnie radzi sobie z postacią prostego gościa, który próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Na uwagę zasługuje również Kinga Preis, której dane było zagrać najtrudniejszą rolę rozbitej matki i żony, tymczasem  Małgorzata Gorgol swoim debiutanckim występem na dużym ekranie zrodziła wyrazistą i niebanalną kreację aktorską zbuntowanej i wrażliwej dziewczyny.

Trudne początki obfitują w nadzieje.

Reżyser starannie kreśli swoich bohaterów przez większość i tak krótkiej produkcji. Nie potrafiłam się jednak oprzeć wrażeniu, że choć są dobrze zarysowane, to jednak postaci jest zbyt wiele, a ich prezentacja zabiera więcej czasu, niż można oczekiwać. Zadomawianie, wygodne układanie się w fotelu oraz oswajanie z fabułą przerywa nagłe wtargnięcie napisów końcowych. I choć niespodziewane zakończenie  jest niemałym rozczarowaniem i powoduje spory niedosyt, po czasie doszukałam się w tym nienachalnego waloru. Bohaterowie filmu powoli wytaczają sobie nowe ścieżki. Odkrywają, że trudne początki obfitują w nowe nadzieje. Kinga Dębska daje nam jedynie niewinną próbkę tego, jakie zakończenia przewiduje dla każdego ze swoich bohaterów. Ich historie nie są przesądzone, a uporczywe poszukiwania szczęścia nieprzerwanie trwają. Odbiera nam zatem przyjemność napawania się uroczym happy endem, na który z utęsknieniem czekamy. Niestety, nie tym razem.

Niewątpliwie Plan B ma do przekazania coś nowego, przewietrzając nieco zatęchłe zbiory polskiej komedii. Film ten jest opowieścią o miłości i szczęściu w słodko-gorzkim wydaniu. Nie udaje mu się do końca otrząsnąć z utartych schematów i oswobodzić ze starych ram, jednak autorski pazur Kingi Dębskiej jest dobrze wyczuwalny i przeważa na korzyść dzieła. Nie ulega wątpliwości, że w obliczu walentynkowych propozycji kinowych (ekhem, Nowe oblicze Greya) Plan B wydaje się świetną alternatywą.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane