nowości kinowe

PIONIERZY-MARZYCIELE. WIDMO CZERWONEJ CHUSTY

Próba wglądu w psychikę pokolenia zmierzchu ZSRR. Ciekawy pomysł, efekt przeciętny

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

500px-Pioneers_pin_rs.svg

Im bardziej polityka odbija się na życiu jednostki, tym bardziej odczuwalna jest to obecność. Między fanatycznym nacjonalistą a wyrodnym kosmopolitą istnieją tysiące wariantów pośrednich, a każdy przyjmuje takie stanowisko, jakie wydaje mu się najmądrzejsze. Dla tych, którzy od dzieciństwa mają w sobie potrzebę przynależności i działania w zespole, doskonałą kuźnią charakteru i światopoglądu są organizacje młodzieżowe i paramilitarne. Wszechzwiązkowa Organizacja Pionierska imienia W. I. Lenina, w czasie swojej działalności (1922–1991) obejmowała swoimi ramionami radziecką młodzież, wpajano im stosowne ideały i przysposabiano do dorosłego życia w ZSRR. Świadomość wspólnoty, mundury, obowiązki wynikające z bycia częścią większej całości – wszystko to może dorastającemu człowiekowi dodawać pewności siebie i poczucia celu.

Co ma jednak zrobić ktoś, komu ten cel odebrano?

1

 Olga, Katia i Andriej są w jednej klasie. Przygotowują się do wstąpienia w szeregi pionierów. Niedługo otrzymają czerwoną chustę i złożą ślubowanie. Wśród codziennych obowiązków szkolnych i domowych odnajdują coraz więcej sprzeczności. Prezenterka Dziennika Telewizyjnego nakłania do denuncjacji pokątnych bimbrowników, którzy pędzą nielegalny samogon, często we własnych domach. Czy jednak donos na członka własnej rodziny to dobry, czy zły uczynek? Jak dziecko samo ma rozpoznać, co należy w takiej sytuacji zrobić? Tego rodzaju dylematy – poważne w sposób adekwatny do ich wieku – towarzyszą młodym bohaterom. Ponieważ Pionierzy-marzyciele są podzieleni na dwie płaszczyzny czasowe, reżyser (Natalia Kurdyashova) pokazuje też poczynania postaci w dorosłym życiu, po upadku Związku Radzieckiego i nastaniu nowego ładu. Młodzi, wykształceni moskwiczanie, pozornie ludzie sukcesu. Olga (w tej roli Kurdyashova) jest aktorką, Katia (Darya Morozov) pracuje w dużej agencji, Andriej (Aleksey Mitin) jest analitykiem. Mają mieszkania, plany, pieniądze. Rozwijają się zawodowo. Jednak każde z nich napiętnowane jest poczuciem niespełnienia, jakąś pustką.

Otoczeni przez dobra materialne i zabezpieczeni na przyszłość, cierpią z różnych powodów. Zaburzenia seksualne, problemy w życiu towarzyskim, egoizm i uciekanie od bliskości z drugim człowiekiem. Oraz wracanie myślami do przeszłości. Przeskakując co jakiś czas do dzieciństwa bohaterów, Kurdyashova kontrastuje ze sobą młodzieńcze marzenia o wielkich czynach (np. złapaniu szpiega) z mdłą i nijaką egzystencją pozbawioną wyższych celów. Pani reżyser koncentruje się na potrzebie heroizmu w życiu człowieka, oraz o przykrych konsekwencjach braku zaangażowania w tzw. „ważne sprawy”. Zobojętnienie, nudę, wypalenie. Pragnienie zmiany, która nie nadchodzi.

To, co w założeniu miało być ciekawym dramatem psychologicznym, w praktyce okazało się – niestety – pozbawione wyrazistości, niezdolne do przyciągnięcia uwagi odbiorcy podczas seansu.

Popularny (i niemal powszechny przy współczesnym montażu) zabieg przeskakiwania równolegle między dwiema płaszczyznami czasowymi w przypadku Pionierów-marzycieli był zbędny. Opowiadana od początku do końca linearnie historia mogłaby zyskać – część poświęcona dzieciństwu bohaterów jest znacznie ciekawsza i poświęcono jej więcej uwagi. Przy zupełnie przezroczystej oprawie audiowizualnej godne uwagi jest to, że cała historia nie jest – jak można by się spodziewać – przesiąknięta propagandową treścią. Reżyseria Natalii Kurdyashovej jest poprawna. Największą jej zaletą jest stronienie od wymowy politycznej filmu. Niezależnie od tego, czy w dzieciństwie ktoś otrzymał czerwoną chustę marzeń, czy też nie, w dorosłym życiu może kierować się zgoła innym światopoglądem.

korekta: Kornelia Farynowska

jhjh

Ostatnio dodane