Piłkarski Poker - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Piłkarski Poker

Doskonałe studium ówczesnego systemu, które idealnie wpasowuje się w obecne realia




Wszystko da się kupić




Szymon Pajdak
07.12.2013


film.org.pl_piłkarski_pokerZa udostępnienie filmu dziękujemy DMMS media distribution, dystrybutorowi klasyki polskiego kina po rekonstrukcji cyfrowej.

pilkarski-poker-b-iext23695263„Kocham piłkę” – taki był roboczy tytuł scenariusza, który stanowił podstawę dla „Piłkarskiego pokera”. Z jednej strony było to wyznanie Janusza Zaorksiego, wiernego kibica, z drugiej sprytna zagrywka, mająca zmylić czujne oko cenzury i działaczy piłkarskich, którzy mogli skutecznie utrudniać lub wręcz uniemożliwić realizację filmu. Reżysera tak naprawdę interesowała ogólna degradacja polskiej rzeczywistości, system rozpadał się, zaś korupcja w środowisku piłkarskim była tylko jednym z przejawów. Zdeprawowany i amoralny świat rodzimego futbolu stanowił doskonałą metaforę ówczesnej Polski. Po zebraniu na planie doborowej obsady, m.in. Janusza Gajosa, Mariana Opani i Jana Englerta, oraz zasięgnięciu opinii od dziennikarzy sportowych, trenerów i zawodników, przystąpiono do realizacji.

Fabuła „Piłkarskiego pokera” skupia się na osobie Jana Laguny, kiedyś świetnego zawodnika, który strzelił Związkowi Radzieckiemu dwie bramki, a obecnie sędziego piłkarskiego, który z powodu przepisów musi przejść na emeryturę. Wcześniej jednak ma poprowadzić mecz o mistrzostwo kraju, w którym Warszawa Powiśle zmierzy się z Czarnymi Zabrze. Prezes Czarnych chce wraz z włodarzami pozostałych klubów założyć „spółdzielnię”, która będzie decydowała o kolejności w tabeli. Szef stołecznej drużyny również ma swoje plany, w których główną rolę miałby odegrać Laguna. Kuszony z jednej i drugiej strony sędzia, którego domeną zawsze była uczciwość, postanawia sam rozdać karty i przechytrzyć wszystkich.

To, co przede wszystkim rzuca się w oczy podczas seansu „Piłkarskiego pokera”, to mechanizmy korupcyjne w polskiej piłce. Spotkania przy stoliku, proponowanie pieniędzy, talonów na samochód, wyjazdów za granicę, a nawet kobiet. Wszystko da się kupić i załatwić, kwestią sporną jest tylko cena. Prezesi klubów rywalizują między sobą, podkupując sędziów i piłkarzy, jednak w świetle reflektorów i w miejscach publicznych zachowują pozory, przyklejając do twarzy fałszywe uśmiechy. Korupcja zaczyna się już w B-klasie, gdzie do wygrania meczu wystarczy skrzynka wódki…

pilkarski-poker-kinoRP-premiera-warszawa-2013-12-05-001-530x400

Doskonałym posunięciem okazało się uczynienie głównym bohaterem sędziego – człowieka, który nieustannie poddany jest presji kibiców, piłkarzy i przede wszystkim działaczy. W tej niełatwej roli musi zdecydować, czy stanie po stronie wartości i czystej sportowej rywalizacji, czy też da się wciągnąć w wątpliwie moralnie gierki. Janusz Gajos, który wcielił się w Lagunę, ma opinię aktora, który potrafi zagrać wszystko. Jest on niewątpliwie największym atutem filmu. Naturalność i swoboda, z jaką zagrał sędziego, są absolutnie fenomenalne. Człowiek, który w piłkę nigdy nie grał, a kibicem był od święta, sprawia wrażenie przesiąkniętego środowiskiem futbolowym i doskonale poruszającego się między krętymi korytarzami zachwianych wartości. Jego cięty dowcip oraz błyskotliwość doprawiona pewnością siebie sprawiają, że każda scena z jego udziałem urasta do rangi małego arcydzieła.

Towarzyszący mu Marian Opania jako przyjaciel z boiska Bolo „Łącznik” to kolejna postać, której nie sposób zapomnieć. Pracujący jako palacz w Powiślu Warszawa, jest tak naprawdę człowiekiem od brudnej roboty. Oprócz tego nieustannie próbuje zbić fortunę, obstawiając wyniki meczów i gonitw. Razem z Gajosem tworzą duet, którego relacje bez zbędnej przesady można porównać do Roberta Redforda i Paula Newmana w „Żądle”.

Oprócz nich na ekranie pojawiają się także Jan Englert, Edward i Olaf Lubaszenko, Mariusz Dmochowski i Małgorzata Pieczyńska, a każda z postaci, w które się wcielają, pozostawia po sobie świetne wrażenie. Obsada stanowi wspaniałe uzupełnienie inteligentnego i pełnego błyskotliwych dialogów scenariusza, który jest doskonałą metaforą na rzeczywistość schyłku PRL-u.

37205.8

Realizmu produkcji dodaje także fakt, że w świecie filmu pojawiają się znane postacie ze środowiska piłkarskiego, dziennikarskiego i estradowego. Mecze komentuje Dariusz Szpakowski, a na trybunach można dostrzec Kazimierza Górskiego i Bogdana Łazukę, który w jednej ze scen daje popis wokalny, wykonując nieśmiertelny utwór Andrzeja Boguckiego „Trzej przyjaciele z boiska”. Na murawie w barwach Powiśla możemy zaś zaobserwować młodziutkiego Dariusza Dziekanowskiego.

Sprytne jest także to, w jaki sposób twórcy nawiązują do rzeczywistości. Każdy, kto chociaż trochę interesuje się rodzimym futbolem, bez trudu się domyśli, o jakich drużynach mowa w filmie. Powiśle to Legia, w kilku scenach uświadamia to nawet herb na koszulce, który magicznie zmienia się z „P” na „L”, Czarni Zabrze to Górnik, co sugeruje proporczyk w gabinecie prezesa zespołu oraz powiązania klubu z kopalnią, a Kokon to oczywiście Widzew. Wyjątek od tej maskarady stanowi wspomnienie dwóch zagranicznych klubów – Realu Madryt i Bayernu Monachium.

Pilkarski poker 1-F-2107-26

„Piłkarski poker” nawet dzisiaj, 25 lat po premierze, jest filmem szalenie aktualnym. Nie tak dawno, bo w 2006 roku, zatrzymano niejakiego Ryszarda F., jednego z najbardziej znanych działaczy piłkarskich w Polsce. Od tamtej pory zarzuty ustawiania meczów przedstawiono ponad setce osób związanych ze środowiskiem futbolowym w naszym kraju, m.in. piłkarzom, trenerom i obserwatorom PZPN. Zapytany o te wydarzenia oraz o realizację drugiej części filmu Janusz Zaorski stwierdził, że nakręci ją, kiedy pierwsza przestanie być aktualna.

Polecam „Piłkarski poker” nie tylko wszystkim kibicom piłkarskim w Polsce, ale także osobom, które bacznie obserwują otaczającą nas rzeczywistość, bo jest to doskonałe studium ówczesnego systemu, który idealnie wpasowuje się w obecne realia. Pięknie odrestaurowany film nabrał kolorów i wyrazistości i z całą pewnością będzie stanowił cenną pamiątkę na półce każdego kibica i szanującego się kinomana.

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.

Latest posts by Arahan (see all)







  • Mefisto

    Cholercia, nawet nie wiedziałem, że i ten tytuł zrekonstruowali – do sklepu biegiem marsz w takim razie, gdyż jest to film fenomenalny aktorsko i, jak słusznie autor zauważył, szalenie aktualny, a nawet teraz bardziej jak wtedy, kiedy nad wszystkim, mimo wszystko, czuwała dodatkowo czerwona władza. Bardzo dobry tekst.

  • Radzimir

    Akurat to jest na razie ostatni zrekonstruowany film. Cieszę się jak cholera.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Oldboy. Zemsta jest cierpliwa

Następny tekst

Perwersyjny przewodnik po ideologiach



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE