Pieta. Daleko od Michała Anioła. | FILM.ORG.PL

Pieta

Solidnie zagrany film z zaskakującym i przejmującym scenariuszem. Kim Ki-Duk potwierdza swoją pozycję czołowego autora kina artystycznego.




Daleko od Michała Anioła




Maciej Niedźwiedzki
31.10.2013


Sadysta, brutal, egzekutor, przestępca, zimnokrwisty prymityw. Trudno polubić głównego bohatera filmu Kim Ki-Duka. Reżyserowi udało się wzbudzić we mnie wstręt do tej postaci. Początkowe sceny, gdy Gang-Do (Jung-Jin Lee) odwiedza kolejnych dłużników, zdumiewają wyrachowaniem, z jakim główny bohater karze ich za brak oczekiwanych pieniędzy. Jest to postać zezwierzęcona i bezwzględna. Kierująca się instynktem, a nie uczuciami. Przypuszczam również, że jest osobą w pewnym stopniu autystyczną. Zdaję sobie sprawę, że to dość odważne porównanie, ale mieliśmy już w kinie podobnego bohatera – Leona z filmu Luca Bessona. Gang—Do nie jest jego lustrzanym odbiciem, ale posiada wiele jego cech. Obaj nie utrzymują emocjonalnego/fizycznego związku z kimkolwiek, są indywidualistami (odludkami) i reprezentują przestępczy półświatek, przez który zostali przygarnięci w dzieciństwie. Obaj traktują swoją pracę całkowicie bezrefleksyjnie. Najważniejszą różnicą między nimi jest fakt, że Leon prywatnie jest osobą poczciwą i niegroźną. W przeciwieństwie do bohatera Piety, u którego nie wykształciła się żadna wrażliwość.

Pieta nie jest remakiem Leona Zawodowca. W moim odczuciu, laureat Złotego Lwa jedynie opiera się na podobnym schemacie ewolucji postaci. Gong-Do wydaje się być postacią niezłomną i niezmienną. Do czasu, aż zacznie prześladować go jego matka – Mi-Son (intrygująca Mi-Soo Jo). Jest to kolejne podobieństwo do filmu Bessona – u boku Leona w końcu pojawi się Matylda. Pierwszy akt obrazu Kim Ki-Duka szybko wciąga. Główny bohater jest odrażający, ale z drugiej strony tak obcy i inny, że nie sposób zrezygnować ze śledzenia jego losów. Trudno również przyjąć postawę obojętną wobec opowiadanej fabuły. Są to niewątpliwie walory precyzyjnego, momentami zaskakującego scenariusza Piety.

Film Koreańczyka jest również spojrzeniem na slumsy. Nie dowiemy się, gdzie dokładnie rozgrywa się akcja. Nadaje to filmowi wymiar powszechny. Ki-Duk nie chce, by jego film był interpretowany przez pryzmat sytuacji w Korei Południowej. Jego opowieść ma charakter globalny. Spotkamy się z beznadziejną nędzą, bezrobociem, brudem, kalectwem i upadkiem. Razem z Gang-Do będziemy przemierzać ciasne, klaustrofobiczne ulice i pomieszczenia.

pieta

Akcja obrazu Ki-Duka rozgrywa się w miejscu, gdzie kapitał zderza się z ubóstwem. Nad slumsami bowiem wyrastają wysokie wieżowce zamożnych korporacji. W tym wypadku reżyser wprowadza do swojej historii jasno określony kontekst polityczny i społeczny. Wskazuje, jakie zjawisko go interesuje. Jest to również okazja dla reżysera, by się do tego jakoś odnieść. Ki-Duk nie unika prezentowania swojej własnej krytycznej opinii.

Jednak przede wszystkim jest to uniwersalna opowieść o upadłej matce i upadłym synu. Ich relacja z początku jest mocno toksyczna, ale im dłużej trwa film, tym bardziej przekonuje przez rodzące się pomiędzy bohaterami ciepło. Mi-Son i Gong-Do odkrywają w sobie uczucia, o które nigdy by się nie podejrzewali. Stać ich na coraz więcej względem siebie. Film jest bardzo dobrze zagrany przez Jung-Lin Lee i Mi-Soo Jo. Są to postaci skomplikowane, ciągle wchodzące w konflikt ze sobą i co ważniejsze – z moralnością i etyką widza. Są bohaterami dynamicznymi, skupiającymi uwagę. Ich agresywność często szokuje. Aktorzy świetnie oddają wszystkie ich uczucia i stany. Te dwie postaci, tak mocno nieprzystosowane i nieprzyzwyczajone do towarzystwa drugiego człowieka, nieporadnie starają się jednak budować związek i wykazywać empatią. Sekwencje zbudowane na tej zależności wzruszają i zachęcają do kibicowania bohaterom.

Pieta mimo swojego tematu jest filmem pozbawionym Boga. Kim Ki-Duk też go nie poszukuje. Tytuł filmu nawiązuje do znanej rzeźby Michała Anioła, przedstawiającej Maryję trzymającą na kolanach zdjętego z krzyża Chrystusa. Jednak u Koreańczyka nie ma żadnej mistyki. W tym filmie nikt nie jest święty. Mi-Son wyciąga Gong-Do z bagna. Jednak również ona od dawna w nim tonie.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Latest posts by Maciej Niedźwiedzki (see all)







  • Mefisto

    Leon jest autystyczny, bo nie utrzymuje związku z inną osobą? CDK?

  • Haszczak

    CDK.. piękne.. aż mi się paszcza uśmiała z naszego, rodzimego WTF.. aa Leon był po trochu autystyczny, zamknięty w sobie, odosobniony, zdziecinniały, precyzyjny. Tego filmu nie widziałem i na podstawie recenzji nie będe się wypowiadać (choć ekipe KMFu bardzo wysoko cenie i szanuje już od wielu lat), ale pachnie mi to zbyt ufilozoficznioną historią..
    Pozdawiam

    • Mefisto

      Leon był trochę zdziecinniały, ale nie był autystyczny. Jego odosobnienie wynikało z natury jego zawodu, co widać z każdą minutą pogłębiania przypadkowego związku z Matyldą, jaki w prostej linii prowadzi go wpierw w kłopoty, a w momencie ostatecznym do śmierci. Tylko tyle.

  • Krzysiek

    Wg mnie to dość jasne w filmie jest, że ona wcale jego matką nie jest.

  • Bogoś Linda

    „Gang—Do nie jest jego lustrzanym odbiciem, ale posiada wiele jego cech.”

    Czy termin „lustrzane odbicie” nie oznacza przeciwieństwa, a nie czegoś identycznego?

    Pytanie do redakcji KMF. Czy nie idziecie ostatnio w kierunku ilości, a nie jakości? Czytając takie teksty mam wrażenie, że trafiłem na stronę jakiejś szkoły gdzie po każdej wycieczce do kina jakiś uczeń musi napisać recenzję filmu na jakim byli.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Istnienie

Następny tekst

Gra Endera



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE