Paranormal Activity 3 | FILM.ORG.PL

Paranormal Activity 3








Jakub Piwoński
22.03.2012


Od pewnego czasu coraz głośniej jest o horrorach tupu found footage.  Dzięki takim filmom jak:  The Blair Witch Projekt,  REC, Cloverfield;  które spopularyzowały ten charakterystyczny rodzaj wykorzystywania materiału filmowego,  gatunek Horroru mógł wejść w nowy etap filmowego strachu. Nie od dziś wiadomo, że jego oblicze jest bardzo dynamiczne. Przez nadmierną eksploatację schematów, szybko przejada nam się to co powszechnie uznawane jest za straszne. Widzowie znudzeni bezmyślną eskalacją przemocy, często łakną odmiany, alternatywy, czegoś innego, nowatorskiego. Czegoś, co ponownie poważnie ich przestraszy, a nie tylko obrzydzi jedzenie najbliższego posiłku lub zwyczajnie rozśmieszy, tym samy wywołując efekt odwrotny od zamierzeń twórców. Zdaje się, że Horrory w stylu found footage mają możliwości do tego, aby idealnie wpisać się w te potrzeby. Dokumentalizowana stylistyka czy charakterystyczne zdjęcia kręcone z perspektywy pierwszej osoby,  przez wywoływanie wrażenia bliskości, swojskości i doskonałego splecenia realizmu z fikcją, dają możliwość lepszego wejścia w klimat opowieści, większego przejęcia się losami bohaterów i w końcu, intensywniejszego odczuwania strachu. Strachu, którego pojmowanie jest często różnie ukazywane w poszczególnych odsłonach motywu „znalezionych taśm”,  ale zawsze starającego się oddziaływać na nas podobnie sugestywnie.   

W przypadku serii Paranormal Activity, strach ma oblicze dawnej, trochę zapomnianej już grozy. Implikowanie przerażenia bazuje tutaj bowiem na znamiennych chwytach działania szelestu, skrzypienia i innych dźwięków niewiadomego pochodzenia, czy poruszania się przedmiotów bez ludzkiej ingerencji, jak i klasycznego już widoku cienia.  To też, odpowiednio dawkowane przy umiejętnym stopniowaniu napięcia, często udowadnia, że bardziej straszy to, co niekoniecznie jest widoczne, dając pole do popisu wyobraźni widza. Cechy te, co prawda idealnie wpisują się tylko w część pierwszą przytaczanej serii, lecz zarówno w „dwójce”, jak i recenzowanej  „trójce”, ich wzór został zachowany.

Seria Paranormal Activity, mówiąc najogólniej, opowiada o losach dwóch sióstr, które zetknęły się z pewną nadprzyrodzoną, tajemniczą siłą. Nie wiadomo, czy mamy do czynienia z duchem, demonem czy inną marą. Wiadomo natomiast, że owa siła kieruje się ewidentnie złymi zamiarami.  W pierwszej i drugiej części Paranormal Activity oglądaliśmy relacje z kamer ręcznych czy  domowego monitoringu, kolejno jednej, jak i drugiej siostry. W części trzeciej natomiast, odkurzamy stare kasety VHS i cofamy się aż do ich dzieciństwa, czyli do roku 1988, by poznać przyczyny paranormalnych zjawisk, które odcisnęły piętno na dalszym życiu sióstr i były bezpośrednim zapalnikiem wydarzeń znanych nam z poprzednich dwóch części. W filmie odnajdziemy garść charakterystycznych dla serii chwytów nastawionych na wywołanie przerażenia, takich jak ruszające się drzwi, unoszące się i spadające przedmioty czy ukazywanie się zarysu nawiedzającej dom zjawy. Dołóżmy do tego znany nam bardzo dobrze horrorowy motyw małej dziewczynki o czarnych długich włosach, ubranej w białą koszule nocną, która oczywiście zawsze pozostaje w szczególnej relacji z siłami nadprzyrodzonymi. Tutaj, motyw ten został mocno wyeksploatowany, co nie pozwala mu odstawać od innych horrorów nieumiejętnie go wykorzystujących. Aż chce się momentami spuścić tę dziewczynkę w studni, by przywrócić dobre wspomnienia z tym związane.

W trzeciej odsłonie Paranormal Activity, mamy więc do czynienia ze świadomą sztampą, odtwarzającą pewien schemat fabularny i realizacyjny po to, by skutecznie wywołać ten sam efekt przerażenia. Zapomina się jednak o tym, że inteligentny widz potrafi zapamiętać pewne sztuczki, by znowu nie dać się na nie nabrać. Główną bolączką jest więc tu wyraźne zmniejszenie elementu zaskoczenia, na rzecz sprawdzonych z poprzednich odsłon metod wywoływania strachy. Nie oznacza to jednak, że owe metody uległy kompletnej dewaloryzacji, a elementu zaskoczenia nie ma tutaj wcale.

To, co bardzo cenię sobie w tym filmie, a co również jest nieodłącznym elementem całej serii, to ten specyficzny rodzaj gry w spostrzegawczość, w którą bawią się z nami twórcy.  Efektem tego jest to, że my, widzowie nigdy nie oglądamy biernie tego co dzieje się na ekranie a obserwujemy, badamy, w napięciu czekając na dostrzeżenie jakiejś różnicy w otoczeniu. Wyrobienie w widzu takiego specyficznego nawyku „szukania”, intensyfikującego strach w momencie monitorowania obrazu zwykłej kuchni czy sypialni, uważam za podstawowy atut tej horrorowej serii. Atut, który potrafi rekompensować wszelkie niedociągnięcia fabularne, czy te związane z logiką przedstawianych zdarzeń. Bo jest jeden podstawowy i oczywisty cel każdego horroru,  czy to found footage, gore, czy klasycznego slashera. Jeżeli wywoła w nas napięcie, jeżeli choć kilka razy zaskoczy nas do tego stopnia, że poczujemy charakterystyczny dreszcz na plecach i to pomimo faktu grzęźnięcia w sztampie, ów cel został osiągnięty.

W październiku tego roku, do kin wchodzi czwarta odsłona serii. Biorąc pod uwagę, że film z trójką w tytule wciąż potrafi utrzymać się na tak przyzwoitym poziomie, o efekt końcowy części czwartej się nie boję. Bo bać się będę zapewne znów podczas seansu… Czy nie o to w tym chodzi?

6/10

Jakub Piwoński

Jakub Piwoński

Film fascynuje mnie odkąd sięgam pamięcią. Każdy seans jest jak nowa przygoda, nowa podróż, która pozwala przenieść się do miejsc jeszcze nie odwiedzonych, poznać ludzi jeszcze nie poznanych, zmierzyć się z problemami jeszcze nie doświadczonymi. Każdy seans pozwala lepiej zrozumieć otaczający mnie świat, lub utwierdzić w tym co już zdążyłem zrozumieć. Szukam przesłań, tych oczywistych, bądź ukrytych w drugim dnie dzieła.
Jakub Piwoński











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Prawdziwy romans

Następny tekst

Hollywoodland



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE