Olive Kitteridge | FILM.ORG.PL

Olive Kitteridge

Uchroń nas Panie od strzelb i ojcowskich samobójstw.








Filip Jalowski
29.03.2015


Uchroń nas Panie od strzelb i ojcowskich samobójstw – to prośba otwierająca drugą strofę jednej z „przyśnionych piosenek” Johna Berrymana, amerykańskiego poety, który skończył ze sobą skacząc z mostu do rzeki Missisipi. Berryman nie miał dzieci, nie użył również broni. Czy możemy uznać zatem, że modlitwa człowieka, który przez całe życie i twórczość borykał się z samobójczą śmiercią ojca, została wysłuchana? Jeśli tak, to siódmego stycznia 1972 Bóg musiał mieć wyjątkowo czarny humor.

olive2

Wers z Berrymana pojawia się w krótkiej, z pozoru nic nieznaczącej scenie Olive Kitteridge. Niedługo po jego beznamiętnym odczytaniu (wszak deklamuje go obrażone na wszystko dziecko) dowiadujemy się, że ojciec tytułowej bohaterki również zadecydował, że najlepszym sposobem na pokonanie życiowych problemów będzie celny strzał w głowę.

Moment zaznaczenia obecności Berrymana może łatwo umknąć. Gdy przyjrzymy się miniserii HBO nieco dokładniej zauważymy jednak, że zniszczony, wyglądający tak, jakby ktoś gniótł go w złości lub bezradności, egzemplarz jego wierszy jest nie tylko własnością Jima, jednego z bohaterów, ale i integralną częścią serialowego intra. To ważny trop. Gdy zwrócimy na niego uwagę zauważymy bowiem, że w powietrzu Crosby w stanie Maine unosi się nie tyle duch samego poety, co jego twórczej idée fixe. Trauma związana ze śmiercią napędza w Olive Kitteridge refleksję na temat życia. Podobnie jak w konfesyjnym nurcie poezji nie chodzi tu jednak o pytania fundamentalne, ale o cichą kontemplację nad codziennością i próbę odpowiedzenia sobie na pytanie „co ja tu do cholery robię?”.

olive4

Olive (Frances McDormand) żyje w Crosby praktycznie od zawsze. Poznajemy ją w okolicach lat osiemdziesiątych, żegnamy w czasach, które możemy uznać za współczesne. Cztery odcinki serialu przedstawiają kolejne etapy życia kobiety oraz jej bliskich, czyli męża (Richard Jenkins) i syna (John Gallagher Jr.). Przed przejściem na emeryturę Olive pracuje w miejscowej szkole jako będąca postrachem uczniów i rodziców matematyczka. Szkolne maniery przenosi zresztą do domu i relacji z bliskimi, którzy często czują się przy niej jak rozstawiane po kątach dzieciaki. Jej charakter powoduje szybką ucieczkę syna, który znika za horyzontem zaraz po tym, gdy nadarza się ku temu odpowiednia okazja, nie przeszkadza jednak Henry’emu (mąż), który kocha Olive szczerze i mimo wszystko. Postacie McDormand i Jenkinsa to ogień i woda, całkowite przeciwieństwa. Z czasem potwierdza się jednak to, co teoretycznie wie każdy z nas – w życiu nie ma prostych podziałów. Ogień i woda występują jedynie w naturze, ludzkie osobowości zawsze stanowią ich mieszankę.

olive3

Oparty o nagrodzoną Pulitzerem powieść Elizabeth Strout film Lisy Cholodenko opowiada o życiu, takim zwykłym – bez wielkich intryg, wyzwalających adrenalinę cliffhangerów i bohaterów rodem z najpopularniejszych amerykańskich seriali. Chciałoby się rzec, że zadziwiające wydaje się być to, że przez niemal cztery godziny zajmuje nas historia prowincjonalnego aptekarza i ekscentrycznej kobiety, która próbuje ukryć strach przed samotnością pod skrzętnie skonstruowaną maską, rzadko zdejmowaną nawet przed tym, który jako jedyny uchyliłby jej nieba. Czy faktycznie może to jednak dziwić? Wszak w życiu częściej spotyka się takich ludzi, a nie Underwoodów, Starków czy White’ów (bez cienia złośliwości wobec tych drugich). HBO ma spore doświadczenie w mówieniu o ludziach zwyczajnych i, właśnie poprzez swoją zwyczajność, interesujących. Postacie uwikłane w życie od zawsze stanowiły trzon ich najważniejszych narracji. Olive Kitteridge doskonale wpisuje się w tę tradycję.

olive1

Jest w tej miniserii duch Sześciu stóp pod ziemią i nie chodzi tu jedynie o obecność Richarda Jenkinsa, który wraz z Frances McDormand i epizodycznie pojawiającym się Billem Murrayem dają popis aktorskiego perfekcjonizmu. To podobna wrażliwość w podejściu do bohaterów i snuciu opowieści na temat życia, które – jak głosi tagline filmu – „nigdy nie jest zwyczajne”. Zresztą hasła promujące kolejne sezony serialu Alana Balla wpisują się w świat Olive Kitteridge wręcz idealnie – „każdy dzień ponad ziemią, to dobry dzień”, „żywot jest marnowany na życiu”, „wszystko, wszyscy, wszędzie, kończą się”. Ten koniec jest w Crosby nieustannie wyczuwalny, chociażby w malutkich scenach pokroju tej, w której Olive pokazuje przyjezdnemu niewielki zagajnik i mówi, że tutaj właśnie zginął jeden z mieszkańców miasteczka. Jak u Berrymana – nigdy nie wiesz, kiedy ktoś chwyci strzelbę i zgasi światło, nigdy nie wiesz czy sam tego nie zrobisz, tak to już jest, nic nie zmienisz.

korekta: Kornelia Farynowska







  • bla_bla

    Wybitny serial, znakomite aktorstwo. Życie bohaterów (zwłaszcza w pierwszym odcinku) toczy się niejako poza dialogami, właściwie postaci mogłyby nic nie mówić, a widz wiedziałby wszystko o ich zamiarach, skrytych marzeniach, czy ledwie dostrzegalnych „pęknięciach”. W drugim odcinku wątek choroby psychicznej jest przedstawiony w sposób iście zabawny, ale jednocześnie z olbrzymim wyczuciem, chapeau bas.
    Jeżeli komuś nie przeszkadza niespieszne, stonowane tempo, to jak najbardziej zachęcam.

    • Fidel

      Dokładnie. Wielokrotnie podczas seansu łapałem się na tym, że uśmiecham się w momencie, gdy robią to bohaterowie, mimo że dialog/humor sytuacyjny w zasadzie w tym momencie nie dawał ku temu powodów. Ot, taki transfer emocji przez TV.

  • steppenwolf1982

    Znakomity serial, bije na głowę wszystkie telewizyjne produkcje zeszłego roku.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Gunman: odkupienie

Następny tekst

Coherence



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE