nowości kinowe

OBYWATEL

Portrety herosów już były. Kolej na normalnych ludzi.

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Zwykły Polak

obywatel_450Szczyt biurowca Telewizji Polskiej. Podczas czyszczenia ogromnego neonu z nazwą firmy jedna z liter zostaje uszkodzona, choć pozornie wszystko jest w porządku. W momencie, gdy pod budynek podjeżdża prezydencki samochód (z głową państwa na pokładzie), pęknięta bryła spada z impetem z dachu. Szczęśliwie dla prezydenta, ofiarą pada Jan Bratek – główny bohater najnowszego filmu Jerzego Stuhra, Obywatel. Wypadek okazuje się na tyle ciężki, by unieruchomić poszkodowanego w szpitalnym łóżku. Od tego momentu będziemy się sukcesywnie cofać w czasie, by prześledzić lawinę wydarzeń, które doprowadziły do nieszczęśliwego wypadku.

Jan Bratek (Jerzy Stuhr/Maciej Stuhr) i jego życiorys zabierze nas w podróż od 2014 roku począwszy, aż do lat 50. XX wieku. Główny bohater szarpany jest wiatrem historii (wszak była ona burzliwa) i ciągle lawiruje – to w prawą, to w lewą stronę – byle nie stracić równowagi wśród wszystkich tych przemian.

W prologu filmu Jan Bratek jest wysoko postawioną personą kurii biskupiej – z czasem dowiemy się, jak otrzymał tę posadę. Kiedy akcja przeniesie się do PRL-u, poznamy jego podejście do legitymacji partyjnej i solidarnościowych głodówek. Śledząc jego przeszłość okaże się, czy donosił na kolegów, a także jak poznał przyszłą żonę. Zobaczymy, jakie miał stosunki z MSW, jak zaliczył zajęcia na strzelnicy w wojsku ludowym oraz jaką pracą się parał. W tej podróży w czasie poznamy dzieciństwo Bratka i jego rodziców. Żaden z tych elementów nie jest bez znaczenia, a wszystkie razem składają się na obraz człowieka. Poza tym, że reżyser w swoim filmie występuje, umieścił w swoim obrazie elementy autobiograficzne. Dodaje to wiarygodności perypetiom Bratka, a sam obraz czyni dziełem bardzo osobistym.

Niektórzy widzowie mogą być zawiedzeni (ja jednak odetchnąłem z ulgą), ponieważ Obywatel nie opowiada się po żadnej ze stron. O ile w filmie pojawiają się główne opcje polityczne, sam Bratek po żadnej ze stron miejsca nie zajmuje, choć przez każdą z nich się przewija. Jest ku temu kilka powodów. Sam reżyser chciał pozostać w ramach gatunku, który podjął i nie chciał opowiadać się po żadnej ze stron. Wybranie przez bohatera którejkolwiek z opcji nobilitowałoby ją w oczach widza, a tego także twórca sobie nie życzył. Bratek jest przeciętną jednostką – nie wybija się ponad ogół, nie stać go na heroiczne zrywy, nie macha szabelką – co nie oznacza, że jest nijaki. To zwyczajny człowiek, który nie stanie wprawdzie na barykadzie, lecz stara się żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Błądzi, lecz potrafi wykazać się tzw odwagą cywilną. Ma swoją godność i pojęcie o uczciwości. W zastanej sytuacji radzi sobie na tyle, na ile jest w stanie.

Aktorsko Obywatel obsadzony jest zacnie. Duet Jerzego i Macieja Stuhrów w roli Bratka to najlepsza opcja z możliwych, drugi plan także budzi entuzjazm (Piotr Głowacki, Ireneusz Czop, Sonia Bohosiewicz, Krzysztof Dracz, Magdalena Boczarska – to tylko wybrane nazwiska). Odpowiedzialny za zdjęcia Paweł Edelman oddaje każdą przedstawioną epokę w innej tonacji barwnej (od obrazu monochromatycznego, przez kolory à la ORWO aż do silnego nasycenia kolorów), co pomaga odnaleźć się w tej podróży w czasie. Muzycznie (Adrian Konarski) jest po prostu poprawnie (z dużym plusem za Tercet Egzotyczny).

Trudno nie zauważyć podobieństwa do innych polskich produkcji – Obywatela Piszczyka Kotkowskiego, czy Zezowatego szczęścia Munka. Godne uwagi jest także umieszczenie w filmie Stuhra sceny cytującej fragment słynnego 8 i pół Felliniego (Saraghina – Angelika). Z takich szczegółów buduje się obraz produkcji czerpiącej z historii Polski, odwołujący się do klasyki kina, osadzony w „polskiej mentalności”. Nie jest to zarzut w stronę filmu, jednak osoba nieobeznana w wydarzeniach ostatniego półwiecza może nie zrozumieć ani sytuacyjnego humoru, ani przedstawionych scen. Czyni to Obywatela filmem dobrym i solidnym, lecz nie uniwersalnym.

Ostatnio dodane