OBŁAWA, czyli reinterpretacje historii powszechnej w polskim wydaniu | FILM.ORG.PL

OBŁAWA, czyli reinterpretacje historii powszechnej w polskim wydaniu








Karolina Boroń
07.11.2013


Reinterpretacje historii stają się symbolem ery postmodernizmu nieuznającej pojęcia prawdy historycznej. Od pewnego czasu nie trudno zauważyć, że polscy reżyserzy sięgający po tematy związane z najtragiczniejszym w dziejach naszego narodu wydarzeniem, jakim niewątpliwie była II wojna światowa, próbują ponownie, subiektywnie zinterpretować i poddać ocenie postawy nie tylko Polaków, ale i wszystkich, którzy w owych wydarzeniach brali udział. I oprócz Obławy w reżyserii Marcina Krzyształowicza, wystarczy tutaj podać takie tytuły jak Róża (reż. W. Smarzowski, 2011) czy Pokłosie (reż. W. Pasikowski, 2012), które wywołały skrajne emocje wśród odbiorców.

i0qzhyp1
Krzyształowicz w filmie Obława podjął się reinterpretacji wizerunku polskiej partyzantki, od lat ideologizowanego i mitologizowanego na ekranach kin. Akcja filmu skupia się wokół wydarzeń związanych z egzekucją kolaboranta Kondolewicza (świetna rola Macieja Stuhra), której dokonać ma kapral Wydra (Marcin Dorociński), będący jego niegdysiejszym znajomym ze szkoły. Reżyser nie posługuje się jednak prostymi rozwiązaniami formalnymi, prezentując fragmentaryczną, nielinearną narrację, która ma podkreślić towarzyszące postaciom filmowym niepokój oraz uczucie ciągłego napięcia. Wielowątkowość fabuły pozwala z kolei na wystarczająco dogłębne zaznajomienie się zarówno z „leśnym światem partyzantki” jak i stojącym po przeciwnej stronie barykady kolaboranckim życiem Kondolewicza i jego wspólników. Co istotne, zbiorowy portret oddziału partyzanckiego jest również skontrastowany z indywidualnym wizerunkiem bohaterów zagubionych w ówczesnym świecie, zmuszonych do podejmowania tragicznych decyzji i zmagania się z nieustannym doświadczaniem traumy.

Próba skonstruowania wieloznacznych portretów psychologicznych zostaje jednak całkowicie przyćmiona przez nadmiernie heroiczną i nie do końca spójną postać kaprala Wydry, który w końcowych scenach przypomina bardziej kowboja z Dzikiego Zachodu niż głodnego i wyczerpanego uczestnika wojny, wypatrującego zbliżającej się obławy. Nie da się ukryć, że potencjał tego nietuzinkowego obrazu filmowego zostaje zniszczony przez zbędne uproszczenia przejawiające się w nieumiejętnym przekazie motywacji głównego bohatera, która w odniesieniu do realistycznej konwencji całego dzieła wydaje się być absolutnie nieprawdopodobna. Nawet jeżeli pominiemy nielogiczne, nadmierne miłosierdzie kata-kaprala, potrafiącego bez najmniejszych skrupułów strzelić w tył głowy swoim ofiarom, by jakiś czas później wykazywać litość wobec „kobiet i dzieci”, to jednak ciężko jest sensownie wytłumaczyć całkowite opanowanie wobec nadchodzącej śmierci bądź w najlepszym wypadku nieuchronnej niewoli (bo cóż innego mogła znaczyć zbliżająca się obława?). Niestety reinterpretacje wydarzeń II wojny światowej w wydaniu polskim wciąż nie mogą uwolnić się od patriotycznych wizji superbohaterów zawsze gotowych do obrony ojczyzny.

1362012214

Odnoszę wrażenie, że poprzez kilka wyrachowanych „scen-perełek”, których kwintesencją staje się sekwencja przedstawiająca kolację kata i ofiary, reżyser wkupia się w łaski krytyków. Nie twierdzę oczywiście, iż wszechobecny zachwyt jest całkowicie niesłuszny, niemniej Obława momentami przypomina niestabilną konstrukcję podtrzymywaną przez poszczególne, wyśmienite sceny przepełnione elokwentnym humorem i tragikomizmem sytuacyjnym. Majstrem sprawującym kierownictwo nad utrzymywaniem tej chwiejnej budowli w pionie, jest bez wątpienia Maciej Stuhr, który staje się niemalże sobowtórem sztandarowych postaci Kina Moralnego Niepokoju, rozdartych pomiędzy dobrem i złem, nieuchronnie przywołując tym samym skojarzenia ze swoim ojcem Jerzym Stuhrem. Tak przewrotna w stosunku do jego dotychczasowego wizerunku rola, odsłania fantastyczne zdolności aktora, dotychczas nieeksploatowane i niedoceniane przez polskich reżyserów. Niestety jednak z pewnym żalem muszę stwierdzić, że ta z pozoru piękna i imponująca budowla jest w rzeczywistości niespójną konstrukcją, niewytrzymującą swojego ciężaru w zakończeniu filmu.

4106991-oblawa

W dziele Krzyształowicza zabrakło uniwersalistycznego, zdystansowanego podejścia do problemu dobra i zła. Być może dystans do zaprezentowanego tematu (z czym wiąże się również zaprzestanie upraszczania portretu psychologicznego głównego bohatera), nie jest możliwy w niniejszym dziele ze względu na autobiograficzne konotacje, które zostają jawnie zamanifestowane w adnotacji zamieszczonej w ostatnim ujęciu, w którym reżyser dedykuje swoje rozważania ojcu, niegdysiejszemu członkowi AK.

Czy nie jest więc tak, że pod płaszczem postmodernistycznej reinterpretacji kryje się zawoalowana potrzeba wybielenia wszelkich „grzechów” partyzanta-kata? Być może ów partyzant nabrał pewnych ludzkich cech, zdarza mu się pójść za potrzebą (!) czy nawet onanizować, gdy wszyscy kompani oddają się w objęcia Hypnosa. Jednak wciąż czuć pewien patos i nielogiczny heroizm, którymi byliśmy karmieni we wszystkich „historycznie poprawnych” filmach.

Czuję więc niedosyt, dziwne uczucie oszukania, a nawet poczucie brania udziału w swoistej mistyfikacji. Bez względu jednak na subiektywną interpretację, na szczególną uwagę zasługuje samo podjęcie próby demitologizacji i reinterpretacji powszechnie utartego wizerunku partyzantów. Ponadto, ogromną zaletą Obławy jest wyczuwalna „świeżość” spojrzenia na tematykę wojenną i wielokrotnie kultywowaną oraz powielaną mitologię martyrologiczną. Po obejrzeniu kolejnego, „kontrowersyjnego” dzieła, jakim bez wątpienia jest Pokłosie, zaczynam pytać z nadzieją w głosie – czy nadchodzą zmiany w polskim kinie?







  • Jokullus

    Według mnie zachowanie kaprala Wydry jest „dość” klarownie wytłumaczone i oba przykłady przedstawione przez Ciebie da się podważyć.

    UWAGA SPOILER!!!

    Jego miłosierdzie wobec „kobiet i dzieci” wynika z jego własnych przeżyć, ponieważ niemieccy żołnierze zabili mu rodzinę (z tego co pamiętam żonę i chyba córkę), więc to go odróżnia od zwierząt – przynajmniej w jego mniemaniu.
    A co do „nieprawdopodobnego” spokoju przed tytułową obławą, bądź śmiercią, to tutaj ponownie odwołam się do jego traumy związanej z rodziną. Raz stracił całą rodzinę, ponieważ nie było go przy niej aby ją obronić i w przypadku oddziału historia znów się powtarza – ponownie go nie było, kiedy zaszła potrzeba i ponownie stracił bliskich (już chyba jedynych jakich miał). Powtórzona tragedia/trauma sprawiła, że jedyne co mu pozostało to wykopać im groby oraz przy okazji swój własny, bo poza oddziałem niczego innego nie miał.

    • Karolina

      O ile miłosierdzie do „kobiet i dzieci” może mieć (i pewnie ma) swoją przyczynę w przeżytej przez bohatera traumie (choć samo porównanie oprawców do zwierząt jest dla mnie niefortunne i dziwi mnie taka pejoratywna kategoryzacja zwierząt? o co kaman?), o tyle spokój przed zbliżającą się obławą jest według mnie nieumotywowany psychologicznie. Przede wszystkim weźmy pod uwagę najzwyklejszy instynkt samozachowawczy. Kopanie grobów zmarłym kolegom jest niczym więcej jak powtarzaną przez wiele lat kalką poprawnych politycznie filmów o polskich herosach, pt. „nieustraszony Partyzant”, „siła zjednoczenia”, „honor moich kompanów”; gdyby rzeczywiście miał „skłonności samobójcze”, które sugerujesz, to chyba po prostu strzeliłby sobie w łeb, czy to nad grobem swoich kolegów, czy widząc ich porozrzucane ciała.

      • Jokullus

        Wiesz, nie chce wchodzić w aż taką psychologię – czy w takich sytuacjach istnieje jeszcze coś takiego jak instynkt samozachowawczy, jaki wpływ miało życie w partyzantce na ten „instynkt” itp. – bo się na tym totalnie nie znam, więc jeszcze jakiś student/absolwent psychologii by się zadławił jedzeniem podczas czytania tego.
        Patrząc jednak na sam film, zwróć uwagę na to, że my nie wiemy jaki los spotkał kaprala Wydrę. Wiemy jedynie o jego pozostaniu w lesie, wykopaniu grobu dla swoich towarzyszy i złożeniu ich w nim oraz o tym, że wykopał również miejsce dla siebie. My nie wiemy czy został tam w oczekiwaniu na obławę i zginął/trafił do niewoli, czy może popełnił samobójstwo – zakończenie jest na swój sposób otwarte. I nie jestem pewien, czy wytykanie jego spokoju podczas tej czynności jest aż tak ważne z punktu widzenia odbioru całości filmu.
        Zgodzę się jednak z Tobą, że kopanie grobu dla zmarłych kolegów jest kolejną kalką, kalki obecnej w polskiej kinematografii wojennej od lat. Liczę jednak na to, że już niedługo – za parę lat dosłownie – doczekamy się naprawdę świetnego filmu na ten temat. Nic tylko czekać ;)

        • Karolina

          Masz rację, zakończenie jest otwarte i każdy z nas dopisze sobie pewnie do niego swoją historię. Kalkom mówię jednak stanowcze nie. Uznajmy więc, że „Obława” jest przystawką do głównego dania, które będziemy mieli przyjemność spożywać w najbliższym czasie. Oby, oby :)

  • Nox

    Demitologizacja – tak, reinterpretacja – być może, ale postmodernizm? nieuznawanie prawdy hstorycznej? Jeszcze w przypadku „Pokłosia”, które wątek historyczny traktuje jako pretekst do opowiedzenia pełnej napięcia historii o spisku, takie stwierdzenie byłoby uzasadnione. Jest uzasadnione w przypadku takich obrazów, jak „Django”. Ale akurat polskim twórcom poruszającym ostatnio tematykę historyczną raczej zależy na ukazaniu prawdy historycznej w całej rozciągłości, niż na nieuznawaniu jej. Nie uznają raczej „poprawności historycznej”, wedle której Polak=bohater, Niemiec=morderca, a Żydów mordowali wyłącznie naziści, którym donosili czasem polscy szmalcownicy (max. 0,1 promila społeczeństwa).

    • Karolina

      Słowo postmodernizm zostało tutaj użyte w kontekście współczesnych tendencji w kinie, nie twierdzę, że jest to film postmodernistyczny, ale, że reinterpretacja historii, którą proponuje nam reżyser jest typową cechą tejże ery – ery, w której żyjemy. Tutaj pojawia się również problem naszych czasów związany z pojęciem prawdy jako takiej, czy prawdziwy według Ciebie jest obraz Polaków przedstawiony w „Pokłosiu”? Czy ktokolwiek z nas (a sądzę, że nikt obecny na tym forum nie uczestniczył w tym wydarzeniu) może przedstawić rzetelną relację z masakry w Jedwabnem? To jest akurat problem filozoficzny, bo nic nie jest czarne albo białe i właśnie na to zwracałam uwagę, że granice między dobrem i złem są płynne. Jeżeli uznamy więc na przekór Twoim równaniom, że Polak=zły człowiek, Niemiec=uprzejmy, litościwy człowiek, to również do niczego nie dojdziemy, ale znacznie ciekawsze także pod względem filmowych portretów psychologicznych byłoby przedstawienie choćby tego nieszczęsnego Polaka, jako osobę, nie czarną lub białą, a „różnobarwną”. Ja również życzyłabym sobie mniej poprawności historycznej, ale niestety, kapral Wydra, koniec końców jest bardzo „poprawny”.

  • Kazik

    Bardzo celnie napisany tekst. Niestety jest to bardzo częsty problem rodzimych, filmowych twórców. Realizacyjnie nieomal cacko, tak jest właśnie w przypadku „Obławy”, za to myślowo całkowita płycizna i muł pełna uproszczeń i zaniechań aby pokazać coś naprawdę innego.

  • Kazik

    Warto też przy okazji demitologizacji polskiej partyzantki z lat II wojny światowej przywołać chociażby sztukę Tadeusza Różewicza „Do piachu”. W swoim czasie Kazimierz Kutz wystawił ją w teatrze TV. Może się mylę, ale w rzekomo wolnej od cenzury Polsce, wyemitowano ten spektakl raz.

  • Kazik

    A swoją drogą jak jeszcze raz zobaczę w jakimś durnym polskim filmie scenę męskiego onanizmu pod hasłem „pogłębiamy psychologiczny portret głównego bohatera”, to nie wiem co zrobię.

    • Artur Gralla

      Ale najzabawniejsze w tym jest to ze nasi intelektualisci beda mieli ciezki orzech do zgryzienia ha ha ha.w sumie to ja sie chyba codziennie poglebiam psychologicznie ha ha ha a mowili mi ze to szkodzi ;).

  • Artur Gralla

    Jak ja nie lubie polskich filmow !!!.

  • Kazik

    Arturze, nie marudź:) Nie miałem na myśli wszystkich polskich filmów, ale większość tak.

  • Dawid

    Wszystko fajnie, ale lepiej napisać, że coś jest „trudno wytłumaczyć” niż „ciężko wytłumaczyć”, Tak na przyszłość.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

The Raid 2: Berendal - pierwszy teaser

Następny tekst

Wspomnienia czasu Apokalipsy



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE