OBCE CIAŁO - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Obce ciało

Reżyser dobitnie pokazuje, że feminizm to współczesny odpowiednik stalinizmu. Przecież nie bez powodu oba te słowa kończą się na „izm”.




Szach mat, ateiści!




Grzegorz Fortuna
06.12.2014


cialoW polskim kinie wszystko jest ostatnio na opak. Postmoderniści, tacy jak Wojciech Smarzowski czy Władysław Pasikowski, bez problemu zdobywają finanse na swoje kolejne postmodernistyczne filmy, które okropnie mącą w głowach widzów, a Mistrz polskiego kina, Krzysztof Zanussi, przez kilka lat musi czekać na dofinansowanie z PISF-u i jest blokowany przez lewicowe media. To sytuacja o tyle frustrująca, że reżyser „Obcego ciała” pisze przecież scenariusze już od ponad czterdziestu lat, a co za tym idzie – jest nieomylny i pieniądze na film powinien dostawać bez żadnych przeszkód. Ba, to my powinniśmy Profesorowi Zanussiemu dziękować, że ciągle chce kręcić filmy w Polsce i – mimo wielu możliwości zagranicznych – rzuca perły przed wieprze.

Blokowanie „Obcego ciała” w instytucjach państwowych to zresztą nie koniec niegodziwości, jakie spotkały Mistrza. Pan Zanussi otrzymał ostatecznie odpowiednią ilość pieniędzy (dzięki czemu nie musiał dokładać do filmu z funduszy swojej firmy produkującej artykuły AGD), ale już po pierwszych pokazach festiwalowych spotkały go same przykrości. Nie dość, że krytycy w głos śmiali się z „Obcego ciała” na pokazie prasowym, to jeszcze napisali wiele nieprzychylnych, niegodziwych, stronniczych i nieobiektywnych recenzji. Chodzą także słuchy, że „Obce ciało” zostało celowo zablokowane przez jury Festiwalu w Gdyni, co zakrawa na kpinę. Wszystkie te wydarzenia doprowadziły Mistrza do dramatycznej konstatacji: w Polsce krytyka filmowa nie istnieje. Poruszony dogłębnie tym trafnym spostrzeżeniem, ogłaszam, że niniejsza recenzja została napisana w zgodzie ze wszystkimi wytycznymi Jego Ekscelencji Zanussiego i że dzięki temu jak najbardziej istnieje.

Nietrudno zgadnąć, dlaczego „Obce ciało” było tak wściekle blokowane przez środowiska lewicowo-feministyczno-liberalne – otóż dlatego, że bezlitośnie te środowiska obnaża. Fabuła opisywanego filmu opowiada o parze młodych katolików: Kasi (Agata Buzek) i Angelo (Riccardo Leonelli). Choć bohaterowie są w sobie zakochani, Kasia postanawia, że pójdzie do klasztoru. Angelo liczy, że dziewczyna zmieni decyzję przez ślubami zakonnymi, zatrudnia się więc w polskiej korporacji, by być blisko niej. Tu czeka jednak na niego okrutna, harpiowata szefowa, Kris (Agnieszka Grochowska), która stara się zdemoralizować Angelo i – o zgrozo! – zaciągnąć go do łóżka. Kiedy nie udaje jej się to ostatnie, Kris zaczyna znęcać się nad niewinnym i trwającym w czystości chłopakiem.

ciało1

Mistrz Zanussi często powtarza bardzo mądrą maksymę, wedle której feminizm jest jak cholesterol – może być dobry albo zły. Kris jest niewątpliwie jedną z tych złych feministek. Swoich podwładnych traktuje bez cienia szacunku, wręcza łapówki zagranicznym kontrahentom, nie ma żadnych oporów moralnych, a w rozmowach z równie rozwiązłą koleżanką chwali się swoim życiowym credo: „My, ludzie postępu, popieramy przekraczanie wszystkich granic, łącznie z granicami przyzwoitości. To jest transgresja”. W hallu jej drogiego, nowoczesnego (albo może wręcz ponowoczesnego?) domu wisi bicz, służący do seksualnych praktyk, o istnieniu których porządni katolicy nawet nie wiedzą. Dlaczego Kris jest taka? Oczywiście dlatego, że jest ateistką. Ale to nie wszystko – Kris jest też córką zatwardziałych komunistów. Reżyser dobitnie pokazuje, że feminizm to współczesny odpowiednik stalinizmu. Przecież nie bez powodu oba te słowa kończą się na „izm”.

Po drugiej stronie stoi niewinny i odważny Angelo, który nie robi nic złego, czeka tylko na swoją prawdziwą miłość. O tym, że Angelo jest pozytywnym bohaterem, wiemy już na początku, gdyż bohater nazywa się Angelo, a Angelo to po włosku anioł. Mistrz Zanussi po raz kolejny zaskakuje tu oczytanych i inteligentnych widzów swoją erudycją, wykorzystuje bowiem imię znaczące. Angelo wystawiany jest na wiele prób przez niegodziwą, postępową i postmodernistyczną Kris, ale nigdy się nie poddaje. Kiedy w nocy budzi go grzeszna pokusa, zamiast jej ulec i zanieczyścić prześcieradło (a przy okazji także sumienie), Angelo idzie pod prysznic, odkręca zimną wodę i kieruje jej strumień prosto na swoje grzeszne genitalia. Nie każdej pokusie należy ulegać – naucza reżyser i pokazuje kontrast między niewinnością Angelo, a zepsuciem Kris, która zamawia do domu męskie prostytutki; w dodatku dwie naraz, co jasno sugeruje, że Kris jest zepsuta podwójnie. Angelo chodzi natomiast na spotkania modlitewne, odbywające się w ciemnych katakumbach. Taki wybór scenografii to kolejna sugestia dla widza – katolicyzm jest w Polsce prześladowany, a prawdziwi katolicy muszą się modlić w piwnicach, bo inaczej zostaną napadnięci przez feministki, postępowców i środowiska lewicowe.

ciało4

Wielu współczesnych postmodernistycznych krytyków zarzuca Profesorowi Zanussiemu, że jasny podział na dobrych i złych bohaterów jest nierealny i nieprawdziwy. Każdy fan… tfu, fanem to można być Tarantino! Każdy miłośnik twórczości Zanussiego wie, że to oczywiście bzdura. Zamazywanie tożsamości bohaterów i prezentowanie różnego rodzaju niejednoznaczności to przecież postmodernistyczny wymysł, któremu prawdziwi Mistrzowie nie mogą ulegać. Albo ktoś jest katolikiem, albo ateistą; albo tradycjonalistą, albo postmodernistą; albo zakonnicą, albo feministką. Nie da się być jednocześnie jednym i drugim, i bardzo dobrze, że reżyser to tak dobitnie pokazał, zamykając jednocześnie usta wszelkim krytykom, którzy teraz pewnie wyładowują swoje frustracje za pomocą pejczy.

Reżyser trafnie ocenia też świat współczesnych korporacji, ulokowanych w bezdusznych, szklanych budynkach. Pracujący w nich ludzie właściwie nie zajmują się prawdziwą pracą, a jedynie knuciem, romansowaniem i upokarzaniem siebie nawzajem. Dochodzi tu do scen takich jak na przykład lesbijski podryw. Po drugiej stronie widzimy Angela, który – dzięki sile swej wiary – kontaktuje się z oddaloną o tysiące kilometrów matką za pomocą telepatycznych sygnałów. To kolejny dowód na siłę jego wiary.

ciało2

Wszelkiej maści liberalni krytycy zarzucają reżyserowi, że jego film to karykatura, w dodatku pełna logicznych błędów. Tego typu argumenty można zbić w sposób bardzo prosty: Mistrz Zanussi kręci filmy od ponad czterdziestu lat, w związku z czym nie popełnia błędów, a wszystko, co widzimy na ekranie, jest efektem jego artystycznych założeń. Widać to choćby na przykładzie sceny, w której reżyser świadomie i ironicznie wykorzystuje postmodernistyczny motyw przełamania czwartej ściany. Zresztą założę się, że wszyscy ci postępowi krytycy pialiby z zachwytu, gdyby feministka Kris była pozytywną bohaterką, a katolik Angelo – postacią negatywną (wtedy musiałby się oczywiście nazywać Diavolo).

W związku z tym, że „Obce ciało” jest arcydziełem, gorąco polecam pójść na ten film, by przekonać się na własnej skórze, czym grozi postępowość i postmodernizm. A ponieważ dystrybutor celowo blokuje film Zanussiego (w całym Trójmieście jest tylko jeden seans dziennie), by widzowie nie poznali prawdy, dobrym pomysłem będzie zorganizowanie pokazu na przykład w lokalnym Kole Przyjaciół Radia Maryja. Seans we właściwym towarzystwie pozwoli na obejrzenie filmu w skupieniu i odcięcie się od ewentualnych postmodernistycznych szyderców, którzy mogliby pojawić się na zwykłej sali kinowej.

Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna

Miłośnik polskiej kultury filmowej okresu transformacji, dawnego włoskiego kina gatunkowego, filmu grozy i współczesnej popkultury. Członek kolektywu VHS Hell. Zainteresowany wszystkim tym, co zapomniane lub niedocenione. Bardzo lubi kebab.
Grzegorz Fortuna

Grzegorz Fortuna - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • arestor

    Rozumiem, że ów film jest zapewne silnie tendencyjny i stronniczy, ale taka „recenzja” (bo przecież nie jest to prawdziwa recenzja) świadczy tylko i wyłącznie o tym, że tak samo tendencyjny i stronniczy jest jej autor. Prawda zawsze leży gdzieś pośrodku.

    • hossse

      Może autor jest feministką i tak bardzo go dotknęło banalne spojrzenie na problem Zanussiego, że postanowił odpowiedzieć… też banałem?

    • „ogłaszam, że niniejsza recenzja została napisana w zgodzie ze wszystkimi wytycznymi Jego Ekscelencji Zanussiego i że dzięki temu jak najbardziej istnieje.”

      :)

  • Cudowny tekst.

    • Grzegorz Fortuna

      Wielkie dzięki! :)

  • INGSOC

    Żebyś się nie zesrał czasem.

    Co ma piernik do wiatraka? Typowa zagrywka liberalnego histeryka, rodem z „kropki nad i” vel pani stokrotki. Jad i żółć aż się wylewa z tego bełkotu, ale to pan jest tym jaśnie oświeconym, współczesnym przedstawicielem kultury zachodu.

    Można krytykować film, ale krytyką filmu usprawiedliwiać tendencyjność polskiego kina? Że ostatnio wszystko kręcone jest na modłę „gazety wyborczej”, to OK, a jak piśniesz choć słówko, że proporcje są nierówne to nazwą cię faszystą Typowa taktyka szantażu „tolerancyjnych”: jeżeli ekstatycznie nie popierasz parady zboczeńców na ulicy, to jesteś średniowiecznym, zacofanym, katolickim, rydzykowskim, prawicowym kibolem.

    Zanussiego nie lubię, filmu nie widziałem, ale wszystkie argumenty, które z szyderstwem wyśmiewasz są akurat bardzo zasadne.

    Na przykład: Polacy są największą grupą wśród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata – dlaczego nie nakręci się o nich filmu? Dlaczego wybiera się jakiś jeden incydent, aby rozdmuchać go do olbrzymich rozmiarów rzutując na cały naród? To takie nowoczesne, wyborcza-approved i w ogóle.

    Niech żyje zatem aborcja, homoseksualizm, ateizm i Nergal z Dodą! Niech żyje dwumyślenie! Tylko proszę nie nazywajcie mnie więcej kibolem, czy czym tam jeszcze.

    • Dlaczego wiążesz aborcję z ateizmem, homoseksualizm z Nergalem? Co ma piernik do wiatraka, co ma Twoja krytyka wspólnego z recenzją filmu?

      • INGSOC

        To jest recenzja filmu? Czy recenzja światopoglądu? Odniosłem wrażenie, że film był tylko pretekstem do zaprezentowania ideologi autora tego tekstu.

        Skoro on może atakować pewien nurt myślowy pisząc recenzję na portalu filmowym (!) i stosując nieuczciwą zagrywkę to ja nie mogę zaprotestować w… komentarzu?

        A dlaczego nieuczciwą zagrywkę? Bo w kontrze stawia tutaj Zanussiego, jako samozwańczego przedstawiciela wartości konserwatywnych. To tak jakby pisząc krytykę ateizmu za reprezentanta drugiej strony wybrać Stalina, bo też nie wierzył w Boga, a był zbrodniarzem, to znaczy, że cały światopogląd jest śmieszny i można sobie z niego kpić.

        • Nie wiem gdzie zobaczyłeś wykładnie poglądów autora, bo ja tu widzę jedynie sporą dawkę ironii, która jest odpowiedzią na film zrobiony ciężką ręką, mało wysublimowany i z zagrywkami tak tandetnymi, że zęby bolą. Nie widzę w tekście krytyki konserwatyzmu per se, ale krytykę konserwatywnej wizji w filmie Zanussiego.

    • John Wayne

      Liberalny histeryk, stokrotka, parady zboczeńców, naród…
      Spod jakiego kamienia wylazłeś?

    • Andriej

      Mam nadzieję że pieluchę zmieniłeś po napisaniu tego komentarza, LMAO
      Jakie to typowo prawilne – łączenie ze sobą kompletnie niezwiązanych elementów (włącznie z wyciąganiem ich z tyłka, jeśli trzeba) i wyciąganie idiotycznych wniosków. Hehe, ni mniej ni więcej dowód na genialność tekstu Fortuny ;)

    • Grzegorz Fortuna

      Zaraz, moment. Nie widziałeś filmu, ale wiesz, że przedstawione w nim argumenty są zasadne? I jakie to niby argumenty są zasadne? Przedstawianie ateistów jako pozbawionych choćby cienia moralności sukinsynów jest zasadne? Sugerowanie, że wiara pozwala na kontakty telepatyczne z rodziną jest zasadne? No błagam, ja nawet nie wiem, jak to skomentować.

  • Maniek

    Recenzja równie stronnicza, jak krytyka lewicowych mediów, która jest tutaj wytykana. Przykro jest patrzeć, jak Polacy dzielą się tak radykalnie. Już samo nadużywanie słowa „Mistrz” sugeruje, że ktoś tu za wszelką cenę chciał stanąć po drugiej stronie barykady. Recenzent próbuje wtłuc, że świat jest czarno-biały (tak było za komuny, ale nie teraz), niestety zapomniał, że we współczesnym świecie są również odcienie szarości. Są ateiści, którzy są dobrzy i są ateiści, którzy są źli, są katolicy dobrzy i są katolicy źli. Autor samodzielnie przecież zaznacza, że są feministki złe i są feministki dobre. Cóż to za hipokryzja? Sam film jest zachęcający, ale jeśli istotnie jest tam scena, w której bohater telepatycznie porozumiewa się z matką za pomocą telepatii, to ja głupieję. Chyba, że mam nie interpretować tego dosłownie? Ale w takim wypadku jak miałbym odbierać film? Traktować go jako dosłowny przekaz, czy mam się domyślać, co reżyser miał na myśli?
    Faktem niezaprzeczalnym jednak jest, że w Polsce lewica rządzi i niestety nie dziwi mnie, że ten dostęp do tego filmu jest ograniczany. Ale sugerowanie, że po obejrzeniu jego, ludzie dowiedzą się prawdy, sświadczy, że recenzent zatracił się w swojej wyimaginowanej rzeczywistości.

    • Maniek

      Proszę mi wybaczyć tę tautologię: „Sam film jest zachęcający, ale jeśli istotnie jest tam scena, w której bohater telepatycznie porozumiewa się z matką za pomocą telepatii”

    • Zundapp

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Ironia
      Serio tego nie zauważyłeś?

    • Grzegorz Fortuna

      Nazwałem Zanussiego „Jego Ekscelencją”, zasugerowałem, że ma fabrykę AGD, napisałem, że feminizm i stalinizm to to samo, bo kończą się na „izm” – serio, nie wiem, ile jeszcze tego typu absurdów powinienem tu dodać, żeby jasnym było, że to są jaja :).

      • Andriej

        Niestety, zawsze znajdą się tacy, którzy wszystko potrafią brać tylko dosłownie… Chociaż ja myslę że tak naprawdę prawaczki po prostu wyładowują się tutaj, bo się z ich poglądów nabijasz.
        Nie umieją się odgryźć równie cwanie, więc mszczą się tak jak umieją :D

        • Marek

          Cwany Andrieju to nie jest wojna ideologiczna na odgryzanie się tylko cwaniacki prymitywny satyrykon opatrzony oceną wprowadzającą pobieżnego czytelnika w błąd. Słowa mogą znaczyć cokolwiek, ale znaczenia liczb nie zmienia się tylko dlatego, że nie ma się pomysłu na recenzję.

      • takietam

        to są jaja takiego samego kalibru co kazanie Zanussiego – kogoś może rozśmieszysz ale ogólnie słabo; a szkoda, bo KMF to nie onet jesli chodzi o teksty

        • Grzegorz Fortuna

          Ok, nikogo przecież nie zmuszam, żeby się śmiał na siłę. Jeśli taka formuła komuś nie odpowiada, w pełni to rozumiem.

  • jjjj

    „Pan Zanussi otrzymał ostatecznie odpowiednią ilość pieniędzy (dzięki
    czemu nie musiał dokładać do filmu z funduszy swojej firmy produkującej
    artykuły AGD)”

    Mr Fortuna, you made my day ;)

  • Kazik

    Grzegorz, naprawdę dobra robota.:) Niestety Pan Zanussi nie ma pojęcia kiedy ze „sceny zejść”.

    • Grzegorz Fortuna

      Dzięki! :) Pełna zgoda, co jest tym bardziej smutne, że Zanussi kręcił kiedyś naprawdę dobre, inspirujące filmy.

      • Commando

        A mnie smuci, że na KMF znajdowałem kiedyś inspirujące, inteligentne recenzje. Nie wiem jaki jest film Zanussiego, ale nawet jeżeli jest taki okropny, to dobremu recenzentowi nie wypada dołączać do tego kabotyńskiego pochodu „śmiesznych” recenzentów. Poza tym mam wrażenie, że największą zbrodnią Zanussiego nie jest tutaj po prostu zły film czy zarozumiałość, ale posiadanie niewłaściwych poglądów.

        • Grzegorz Fortuna

          Ale tu nie chodzi o poglądy same w sobie, a o sposób ich przedstawienia. „Obce ciało” wygląda jak połączenie kina eksploatacji (sacroxploitation?) z filmem propagandowym. Jest toporne, śmieszne i nieprawdziwe. Pod względem sposobu przedstawienia bohaterów i ich postaw nie różni się niczym od produkcyjniaków z czasów stalinizmu. Tylko wektory są przedstawione.

          • Commando

            No dobrze, nie mówię, że nie. Ale ja mówię o samym stylu recenzji. Gdybym był recenzentem KMF starałbym się, na przekór reszcie polskiego internetu, wykazać na drodze logiki czemu ten film jest zły. Wszyscy inni będą śmieszkować, ale to na KMF Czytelnik dowie się co jest z „Obcym ciałem” nie tak i czy naprawdę nie ma tam nic dobrego. Stąd moje ubolewanie. Wolałbym, żebyście zostawili wygłupy blogaskom i innym wynalazkom z Facebooka. Może wtedy nie byłoby tyle nieporozumień w komentarzach…

          • Grzegorz Fortuna

            Ale widzisz, w Internecie ukazało się wiele sensownych, konkretnych tekstów – choćby recenzja na Dwutygodniku czy Filmwebie albo wcześniejsza recenzja Fidela u nas. Każdy z tych tekstów traktuje film Zanussiego poważnie, bez śmieszkowania.

            Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że recenzja powinna w jakiś sposób odbijać styl filmu. Owszem, nabijam się z Zanussiego, ale dlatego, że to Zanussi kpi sobie z inteligencji widowni i w pewnym sensie obraża myślącego widza tą uproszczoną, nieprawdziwą wizją świata.

            Poza tym, starałem się pisać tę recenzję tak, by pokazać w niej wady omawianego filmu mimo prześmiewczego charakteru całości. Piszę przecież o komicznie jednoznacznych postaciach, o absurdalnych scenach, uproszczeniach i deklaratywnych dialogach. Nie jestem w stanie ocenić, na ile mi to wyszło, ale starałem się, żeby ten tekst mówił między wierszami, co w „Obcym ciele” jest nie tak.

          • Commando

            Tylko, że mi, osobie która filmu nie widziała, bardzo trudno jest ocenić na ile opisujesz rzeczywiście istniejący film, a na ile (i czy) jesteś nieuczciwy naginając i/lub zmyślając pewne fakty. To jest problem każdej recenzji, ale przyjmując formę śmieszkową są one jeszcze bardziej wyraźne.

            „recenzja powinna w jakiś sposób odbijać styl filmu” – czyli recenzja horroru powinna być straszna, albo pisana jakby spod koca? ;)

          • Grzegorz Fortuna

            Gdybym zmyślał fakty odnośnie tego, co się dzieje w filmie, to byłbym pieprzonym idiotą ;). Jedynym zmyślonym faktem w tekście jest fabryka AGD Zanussiego, ale chyba jasnym jest, że to suchar. Sam zresztą zauważyłeś, że zmyślać może każdy, niezależnie od tego, w jakiej konwencji utrzymany jest tekst.

            Styl i gatunek to dwie różne rzeczy ;). Chodzi mi o to, że inaczej staram się pisać np. o kinie dynamicznym, a inaczej o powolnym i refleksyjnym. Oczywiście nie mi oceniać, na ile mi się to udaje.

          • Commando

            Potrafisz mówić mądrze, chociaż na ogół daleko od moich osobistych refleksji. Po prostu nie chciałbym, byście Wy, KMF, marnowali Wasz potencjał na śmieszkowanie, kiedy Internet tak potrzebuje dobrych, polskich tekstów o kulturze, nie tylko filmowej.

          • Grzegorz Fortuna

            Dzięki :). W pełni rozumiem potrzebę dobrych tekstów o kulturze, staramy się takowe dostarczać. Nie musisz się obawiać, że zajmiemy się śmieszkowaniem na pełen etat – tego typu tekstów mamy przecież 0,01%, reszta jest na poważnie :).

  • Jakub Piwoński

    Motoduf – mistrz ironii.

    • Cassel

      I to jaki. Tam wyżej INGSOC palnął: „Żebyś się nie zesrał czasem”. Kiedyś na forum Hitch powiedział do Motodufa: „Nie zesraj się”. On na to: „Jak będę chciał, to się zesram”. Mistrz. ;)

  • yyy

    Totalna bzdura, taka apologia własciwie mógłby tą „recenzję” napisać sam Zanussi. Szanuje go, ale film na prawdę nie ma w sobie za grosz subtelności, autor zafascynowany słowami „postmodernizm” i „mistrz” , tragedia to jest poziom intelektualny wczesnego liceum..

    • Grzegorz Fortuna

      Bardzo się cieszę, że recenzja wygląda tak, jakby napisał ją sam Zanussi, gdyż ponieważ Pan Zanussi jest mistrzem polskiego kina i również co za tym idzie mistrzem recenzowania. Pańskie postmodernistyczne zarzuty mnie nie dotykają, wręcz przeciwnie, utwierdzają mój szacunek do Pana Profesora Zanussiego.

  • marecky1983

    …juz więcej sarkazmu nie dalo się chyba upchnąć w tej recenzji. I like It! :)

  • wrrr

    Gratuluję recenzji. Sarkazm jest bronią osób inteligentnych, broniących się w ten sposób przed terrorem zaproponowanego przez Zanussiego „prawomyślenia”, który jeszcze przed wejściem filmu do kin odebrał moralne prawo do krytycznego wyrażania się o jego arcydziele. Przepraszam, Arcydziele.

  • theVenator

    Co ja właściwie przed chwilą przeczytałem? Koło Przyjaciół Radia Maryja, Telepatyczna więź z matką? Ten film ma jakieś wady, bo miast recenzji widzę tu jedynie ukazanie swojego… światopoglądu? Nie

    Quo Vadis KMF?
    http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/c7/22/2a/c7222a0102a5d3d5867198b7bc06cda4.jpg

  • Andriej

    Widziałem na necie sporo tego typu zagrań, ale dla mnie ten tekst to absolutne mistrzostwo świata, LoL
    Jeśli nie pracujesz na etacie jako dziennikarz itp, to moim zdaniem zdecydowanie powinieneś zacząć

    • Grzegorz Fortuna

      Wielkie dzięki, bardzo się cieszę :). Niestety nie pracuję w tym fachu na etacie, ale chcę spróbować się gdzieś dostać, więc bardzo miło mi usłyszeć tak serdeczną opinię :)

      • Andriej

        No to zostaje mi tylko życzyć powodzenia!

  • Mefisto

    Best recenzja ever :) Masz u mnie piwo.

    • Grzegorz Fortuna

      Wielkie dzięki! Upomnę się przy pierwszej okazji :)

  • BioreDoDupy

    Beka, że wśród komentarzy lewaków często przewija się zdanie „ironia bronią ludzi mądrych” :D Ludzie mądrzy i lewaki – to oksymoron!!! :D Polecam maść na ból dupy po stosunku z przyjacielem tolerancyjnym lewakom:D Poza tym Wasza Ekscelencjo Grzegorzu Fortuna, chodzi Pan do kina z przyszłą żoną? Chciałem tylko przypomnieć, że w nowoczesnym świecie nie przetrwa tradycyjny model rodziny mąż + żona. Po drugie, jeśli ktoś już jest chory na heteroseksualizm i tego nie leczy, to nie powinien takiego związku legalizować! Powinien walczyć o legalizację związków partnerskich i być wolnym od kościoła i prawackiego myślenia!

    • CCCP

      Ocenzurować!!!

    • BioreDoDupy

      Panie Grzegorzu, w powyższym komentarzu nie ma ironii. Uprzedzam, jeśli miałby Pan zamiar jej szukać ;)

      • Andriej

        Bujać to my, ale nie nas;) Po prostu zauważyłeś że ci nie wyszło…

    • Andriej

      Właśnie udowodniłeś, że ironia nie jest bronią dla każdego, LoL

      • BioreDoDupy

        Aha, ok ;)

  • al_jarid

    Film może być naprawdę zły – jestem w stanie w to uwierzyć, zwłaszcza, że żaden film Zanussiego mnie jakoś nie porwał. Ale sposób napisania tej recenzji mnie dziwi…
    No bo naprawdę, bywały tu recenzowane już nieraz filmy złe i okropne, ale wszystkie otrzymały prawdziwą recenzję, a nie tekst satyryczny.
    Czyżby więc recenzent, o przepraszam, satyryk, został jednak aż tak urażony przekazem ideologicznym filmu? Jeszcze raz powtarzam, wierzę na słowo, że to kiepskie filmidło, ale czy gdyby ten zły film wpisywał się w dominujące lewicowe trendy, to też zostałby podsumowany w aż tak kpiący sposób, pokazujący, że nie ma o nim nawet co gadać na serio, bo zasługuje, nawet na forum filmowym, tylko na to, żeby się z niego ponabijać?

    • ech

      Raczej arogancją reżysera, który ma w dupie wszelką krytykę, więc sam jest sobie winien.

    • Grzegorz Fortuna

      W wypadku prawie każdego innego filmu zgodziłbym się w pełni. Problem w tym, że Zanussi jest niereformowalny, wygaduje bzdury w wywiadach, ucina wszelką dyskusję i psioczy na okropnych „postmodernistów”, a jego film jest zwyczajnie okropny. Rzeczowych recenzji znaleźć można w Internecie niemało i owszem, mogłem to napisać „po bożemu”. Problem w tym, że wtedy byłoby to powtarzanie tych samych argumentów – o koszmarnym scenariuszu, karykaturalnych bohaterach i upośledzonej symbolice. Uznałem po prostu, że nie warto zarzucać czytelników kolejną taką samą recenzją i warto spróbować czegoś innego :)

      • eraserhead

        Panie aspirujący recenzencie uświadom sobie, że nikogo nie obchodzi Twój tak głęboko osobisty stosunek do danej osoby. Recenzję filmu Polańskiego oparłbyś na tym, że ten uprawiał seks z 13-latką? Recenzja ma dotyczyć filmu, a nie wywiadów z jego reżyserem czy jego osobistego życia. Jak sam przyznajesz w pogoni za oryginalnością postanowiłeś nie pisać recenzji, problem w tym, że to nie jest portal satyryczny. Zwyczajnie zbrandzlowałeś się własnymi niskich lotów emocjami przykrywając je ironią, odwaliłeś najgorszą hejterską amatorszczyznę i opublikowałeś tekst na portalu nie związany tematycznie z Twoimi wynurzeniami – kiedyś przyznasz się do tego nawet przed samym sobą.

        • Grzegorz Fortuna

          1. Jeśli reżyser uważa się za autora i uważa, że robi kino autorskie, to pisanie o filmie przez pryzmat jego osoby jest jak najbardziej uzasadnione.
          2. Recenzja to dość specyficzny gatunek i można z nim eksperymentować. Tak jak mówiłem wcześniej – może się to podobać albo nie. Ale nie wiem, po co ta agresja.

          • eraserhead

            1. Ironiczne himalaje pogardy do autora to Twoja ideologiczna agresja w temacie filmu o którym prawdopodobnie nawet szkoda pisać – po co ta agresja?
            2. Dość specyficzny gatunek może oznaczać cokolwiek? A rozprawka i felieton to to samo co recenzja? Której formy właściwie użyłeś? Jeśli treść recenzji może być dowolnie nie na temat/ironiczna to czy ocena liczbowa na samym początku recenzji może być nieprawdziwa/ironiczna? Zmieniamy definicję liczb/ilości gwiazdek w imię artystycznej wolności autora-recenzenta? Jeśli KMF będzie chciał kiedyś umieścić ocenę liczbową każdej recenzji w jakichś statystykach to co wtedy?
            Jeśli w ramach Twojej „autorskości do krwi i kości” nazwę Cię nabuzowanym lewoskrętnym gołowąsem to będę wystarczająco na przekór modom ironiczny czy może całkiem kato-prawicowo oczywisty?
            PS. Ułatwiłem Ci sprawę, jeśli Cię zaswędzi na odpisanie to skup się na moich nieeleganckich wycieczkach (a może to tylko uprawniona ironia na temat autorskości?), zasłonisz tym samym meritum, o które zapytałem.

          • Grzegorz Fortuna

            1. Jaka agresja? Żyjemy w epoce, w której wszyscy na wszystkich wszędzie bluzgają i robi się to (niestety) coraz powszechniejsze, a dla ciebie napisanie recenzji „na opak” i trochę ironii to szczyt agresji? No błagam.
            BTW. „Ironiczne himalaje pogardy” – robisz w poezji nowoczesnej czy co?

            2. Nie wiem, czego nie rozumiesz po mojej poprzedniej odpowiedzi. Recenzja to nie sprawozdanie sądowe czy podanie o urlop. Recenzja może przybrać formę eseju, może być mikroanalizą, może być nawet opowiadaniem, jeśli ma to jakiś sens. Jeśli redaktor naczelny stwierdza, że się nadaje do publikacji, to idzie na stronę i już. Nie jesteśmy urzędem statystycznym, ale portalem o kinie. Natomiast jeśli KMF będzie chciał kiedyś umieścić ocenę liczbową każdej recenzji w jakichś statystykach, to przy wyliczaniu średniej dla „Obcego ciała” świat wybuchnie. Z powodu mojego durnego kawału.

            „Jeśli w ramach Twojej „autorskości do krwi i kości” nazwę Cię
            nabuzowanym lewoskrętnym gołowąsem to będę wystarczająco na przekór
            modom ironiczny czy może całkiem kato-prawicowo oczywisty?”

            Będziesz po prostu prymitywny i niezbyt pomysłowy, sorry.

          • eraserhead

            Twoja linia obrony – tam gdzie nie da się obronić wykpię oponenta lub narysuję grubą kreskę oddzielającą prymitywów od intelektualistów.

            Łopatologicznie pokazuję Ci, że podobnych niskich lotów środków można użyć do krytyki Twojej pracy (prześmiewczej ujadanki z biciem ogonkiem o ziemię, gdy piszesz o firmie agd i tak nie przebiję).

            W internetach możesz sobie pisać recenzję jak chcesz, ale w druku (np. Kino) jest czytelny podział na recenzje, felietony i analizy. Tam największy ironista nie pluje pod wiatr i nie wystawia nieprawdziwych ocen, zresztą w opiniotwórczych internetach też prawie nikt nie wystawia zmyślonych ocen. Średnie z ocen filmów są często wykorzystywane do rankingów, od których żadna mądra głowa jeszcze nie wybuchła, a wielu ludzi, którzy recenzji nie czytają, dowiedziało się co warto obejrzeć. Masz jednak swobodę twórczą do uczynienia własnej opinii bezużyteczną, reprezentujesz KMF przy użyciu aktualnego stanu swojej głowy, a redaktor naczelny akceptuje to przy użyciu aktualnego stanu swojej.

            Branżowe, personalne wycieczki mało mają wspólnego z recenzją, więcej z tabloidową retoryką. Autorskość to przede wszystkim pryzmat poprzednich filmów reżysera, a nie jego wywiadów czy innych aktywności. Filmów Jacka Bromskiego nie warto oceniać w kontekście tego, że kręci bo ma układy, a Zanussi nie ma i jest sfrustrowany, to tematy nieistotne w recenzowaniu filmów.
            Może po raz pierwszy poznałeś Zanussiego z wywiadu jakiego udzielił w wieku 75 lat i najprościej Ci popłynąć z prądem i napisać recenzję jako odwet za jego betonowe podejście do życia, zamiast rozważyć szerszy kontekst filmów tego starego dziadka. Łatwizna, proste kontrasty, tanie chwyty i tabloidowa retoryka są na topie, ale może warto postarać się bardziej niż reżyser recenzowanego dzieła i potraktować swoją głowę zimnym prysznicem?

          • Grzegorz Fortuna

            Ale ty nie używasz „tych samych” środków do krytyki mojej recenzji, tylko wprost mnie obrażasz. Mniejsza o to, że mnie to nie rusza, ale to po prostu prymitywne, nic więcej.

            Nie widzę sensu w tłumaczeniu własnych żartów (nie mi oczywiście oceniać, czy są udane), ale proszę bardzo: ponieważ Zanussi sam zalecał krytykom, jak powinni recenzować filmy, postanowiłem się do tych zaleceń zastosować i efekt podnieść do potęgi, wejść w skórę niewyedukowanego prawicowego recenzenta (polecam teksty Łukasza Adamskiego, jeśli nie wiesz, o czym mówię) i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Może się to podobać lub nie, ale akurat twoje zarzuty są absurdalne.

            „W internetach możesz sobie pisać recenzję jak chcesz, ale w druku (np.
            Kino) jest czytelny podział na recenzje, felietony i analizy.” – między innymi właśnie dlatego ta recenzja ukazała się w Internecie.

            „Średnie z ocen filmów są często wykorzystywane do rankingów, od których
            żadna mądra głowa jeszcze nie wybuchła, a wielu ludzi, którzy recenzji
            nie czytają, dowiedziało się co warto obejrzeć. Masz jednak swobodę
            twórczą do uczynienia własnej opinii bezużyteczną, reprezentujesz KMF
            przy użyciu aktualnego stanu swojej głowy, a redaktor naczelny akceptuje
            to przy użyciu aktualnego stanu swojej.” – robimy podsumowanie roku, ale nie na podstawie ocen z recenzji, a na podstawie indywidualnych rankingów. Średnia nigdy nie jest wyciągana, już choćby dlatego, że byłoby to bez sensu, bo większość filmów ma tylko jedną recenzję. Natomiast portalu agregacyjnego, takiego jak Rotten Tomatoes, w Polsce po prostu nie ma. Problem, o którym mówisz, jest całkowicie wyimaginowany i nigdy nie zaistnieje.

            Odnośnie ostatnich dwóch akapitów:

            Kwestie takie jak wypowiedzi reżysera czy problemy z produkcją mogą i często są istotne przy pisaniu o filmie, bo pozwalają rzucić na dany tytuł nowe światło.

            Zanussiego pierwszy raz poznałem podczas seansu „Iluminacji” i byłem tym filmem szczerze zachwycony. Nie moja wina, że na starość mu odbija.

            To, o czym piszesz w ostatnim akapicie, to już raczej materiał na analizę (pisze się je zwykle po kilkukrotnym obejrzeniu filmu, kiedy od premiery minęło sporo czasu), a nie na recenzję pisaną na gorąco w dniu premiery.

  • takietam

    pewnie mój komentarz gdzieś tutaj zginie, ale uważam, że ten film domaga się rzeczowej recenzji, żeby ludzie mogli zobaczyć poza swoje światopoglądy, że to zwyczajnie słaby film – a taka recenzja jak ta wyżej wcale nie robi dobrej roboty; ta podszyta paniką „szydera” recenzenta jest równie słaba jak twór Zanussiego

    • mec

      Film, który jest tylko pretekstem do rzucania jakąkolwiek ideologią i niczym więcej, którego reżyser przykrywa swoją miernotę pod płaszczem męczeństwa za wiarę, nie jest wart normalnej recenzji.

  • Mec

    Jeden z kilku gatunków typowych dla kinematografii III RP, „wieszak na prostacką ideologię” (robisz jakiś żałosny film i napychasz go ideologią po brzegi, obojętnie czy prawacką czy lewacką, po czym każdy atak na twój film tłumaczysz spiskiem i męczeństwem). Mam nadzieję, że Zanussi w kolejnej produkcji zajmie się moim ulubionym polskim gatunkiem, „bombą sentymentalną” (propozycja scenariusza: upośledzony psychicznie, beznogi chłopiec przenosi się z pozbawionej prądu podlaskiej wsi do szarego blokowiska i zaczyna prowadzić gorącą linię na skype’ie, na której rozmawia z ludźmi nękanymi myślami samobójczymi i, uśmiechnięty, śpiewa im utwory Marka Grechuty żonglując warzywami, dzięki czemu postanawiają odkryć na nowo piękno egzystencji).

  • Obywatel X

    Bardzo dobra recenzja! POPIERAM w 100%! Dobrze, że jeszcze normalni ludzie istnieją:)

  • szczyglis

    Pięknie napisane Mistrzu Fortuna :) Pośmiałem się.
    A potem spojrzałem na komentarze i się przeraziłem. Co jest z Wam ludzie? Nie rozumiecie, nie czaicie sarkazmu w recenzji, nie łapiecie tego humoru, za trudne to dla Was? Kabarety na TVP są prostsze? Nie wiem o co ta burza w komentarzach, ludzie – qrwa ogarnijcie się! Żeby nie było – jestem wielkim konserwatystą i w dupie mam lewicowe podejście do życia, ale nie rozpętuję z tego powodu III wojny światowej.

  • Grifter

    Zacna recenzja :) Chyba najlepsza jaką czytałem o tym bzdecie.

  • Pirx

    Zabawna recenzja :) i brak dystansu w komentarzach ….

  • Marek

    Ból dupy autora jest nie do zniesienia. Trudno napisać recenzje bez bólu dupy i oceny, która znaczy coś więcej niż ironiczna życiowa frustracja? Czekam na recenzję, nawet najbardziej krytyczną, a nie żałosne ujadanie pieska. Chciałem dowiedzieć się czegoś o filmie, ale przestałem czytać, takie teksty to na joemonster, zdjąć to ścierwo z kmf, a autora bojkotować.

  • Artur Gralla

    No ale panowie 50 komentarzy wow.W koncu sie cos ruszylo…

  • Jarek Jackiewicz

    Dla wszystkich „poważnych” czytelników – na KMF istnieje również „poważna” recenzja tego filmu:
    http://film.org.pl/r/recenzje/obce-cialo-30-wff-60901/

  • Tiefstapler

    Jestem ateistą. Nie mam bicza w domu. Nie prześladuję katolików (oni bardziej mnie). Nie jestem za adopcją dzieci przez homo. Nie uczęszczam do burdelu. Nie lubię gołych bab w filmach. Nie zabijam. Nie kradnę. Wspieram bezdomnego. Kocham moją Jedyną narzeczoną. Dziękuję.

  • deina

    Dobra robota, Grzegorzu:)

    • Grzegorz Fortuna

      Dzięki! :)

  • Endern

    Śmieszne to jak szło kontaktowe… Przewidywalne do bólu i ciosane jak dla typowego półinteligenta w oparciu o rozpoznawalna i intuicyjnie identyfikowalna dla niego symbolikę(radio maryja np.).
    Dziękuję, postoję – preferuję bardziej wyrafinowaną intelektualnie satyrę.

  • bombel

    Ja tu wyczuwam SpiseQ – fylm tfu..film jest tak toporny specjalnie, by osmieszyć konserwatywne poglady przez przeciążenie zwieraczy (ze śmiechu). Wieloletnia walka o dofinansowanie to szprytny marketing w stylu samo-ataku hackerskiego Sony, a pieniądze na film zapodali pod stołem wysłannicy z Czerskiej, Wiertniczej i Godman Sachsa.. A te pejcze czy tam bicze to podświadomy hołd dla: ‚Yeah science, bitch!’

  • tk

    Dobry film, w odroznieniu od innych filmow szkalujacych Polakow,
    Warto go zobaczyc, Grochowska przyciaga do ekranu ,Buzek jako aktorka to jest jakies nieporozumienie,

  • Papa Smerf

    Kurcze ta recenzja brzmi jak sklecona przez mądralę małolata. Smerf Ważniak to najwyraźniej wypluł.
    W każdym razie filmu nie widziałem jeszcze ale Zanussi nie robi złych filmów, natomiast trend aktualny w mediach na pewno nie sprzyja próbie ukazania wartości zawartych w tym filmie. Co do korpo akcji to akurat z tego co czytałem o tym filmie to się sprawdzają i to dobrze, znajomi nie raz opowiadali róźne chore akcje jakie miały miejsce w ich pracach, takze myślę, ze swoją drogą korporacjom to bardzo nie pasuje, żeby ich źle pokazywać. Rozumni po obejrzeniu będą wiedzieć co myśleć, także to chyba najważniejsze, nie trzeba im pomagać taką elokwentną ekspresją Smerfie pseudo recenzencie :)

  • malgorzata50

    Niestety kompletnie sie nie zgadam z ta ironiczna recenzją .Wydaje mi się ,że zrozumiał Pan tylko zewnętrzną prościutka warstwę narracji nie zadając sobie trudu ,żeby sie chwile zastanowić .Tu przecież chodzi o cos zupełnie innego o konsekwencje zderzenia nadrzędności oddania „idei” -obojętne czy to fanatyczne pogrążenie sie w wierze czy oddanie się korporacyjnemu dążeniu do osiągnięcia „celów” za każdą cenę. A ta konsekwencja to krzywda ludzi bliskich i postępujących przyzwoicie .proste -ale nie oczywiste do tego film jest bardzo dobrze wyreżyserowany ,bardzo dobrze zagrany i jest jednym z niewielu polskich filmów który można bez wstydu pokazywać to tu to tam. Zanussi jest mistrzem historii pozornie prostych a jednak bardzo przewrotnych .A młodzi recenzenci -po za Google istnieje świat realny warto obejrzeć pare filmów ,poczytać to to to tamto poznać historię kina przynajmniej grubsza ,a później chlastać bez litości.

  • Irena

    Obejrzałam i jestem oburzona tym filmem. Jest on głęboko antyreligijny i antykatolicki- ośmiesza Kościół.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

November Man

Następny tekst

John Wick



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE