nowości kinowe

NIEWYGODNA PRAWDA. NIECIEKAWY SHOW

Miłośnicy Roberta Redforda niczego nowego nie zobaczą, a fani "Wszystkich ludzi prezydenta" raczej nie będą zachwyceni.

Autor: Jan Dąbrowski
opublikowano

Dziennikarstwo bez polotu

7730590.3Rok 2004, Stany Zjednoczone. Dan Rather (Robert Redford) jest doświadczonym dziennikarzem stacji CBS, prezenterem cenionego programu 60 minut. To opiniotwórczy serwis informacyjny, współtworzony również przez Mary Mapes (Cate Blanchett). Kiedy trafia na ślad dokumentów kompromitujących prezydenta George’a W. Busha, postanawia zebrać ekipę dziennikarzy i poznać szczegóły. W tym zadaniu wspiera ją zespół składający się z Dana, Rogera Charlesa (Dennis Quaid), Lucy Scott (Elisabeth Moss) i Mike’a Smitha (Topher Grace). Śledztwo ujawnia szereg faktów niewygodnych dla głowy państwa, a podanie ich do opinii publicznej może rzutować na wynik zbliżających się wyborów prezydenckich.

By film poświęcony śledztwu dziennikarskiemu był udany, powinien angażować widza w takim stopniu, że z ciekawości nie może on spokojnie wysiedzieć w fotelu. W historii kina można wyszczególnić kilka wybitnych przykładów – Wszyscy ludzie prezydenta czy późniejsze Good Night And Good Luck – do poziomu których  zbliżył się ostatnio jedynie Spotlight Toma McCarthy’ego. Takie produkcje koncentrują się zazwyczaj na garstce bohaterów szperających w kartotekach, stukających w klawiaturę i ujawniających swoje odkrycia na łamach prasy/radia/telewizji. W dodatku często fabuła opiera się na wydarzeniach znanych z historii, wobec tego zamiast na zaskakującym zakończeniu twórcy muszą skoncentrować się na możliwie najciekawszym przedstawieniu przebiegu śledztwa.

Twórca Niewygodnej prawdy, James Vanderbilt, powinien już to wszystko wiedzieć – napisał swego czasu (w 2007 roku) świetny scenariusz do Zodiaka. Jednak tym razem postanowił swój skrypt wyreżyserować i niestety nie poszło mu najlepiej. Podczas seansu można odnieść wrażenie, że film właściwie pozbawiony jest napięcia. Zamiast wciągającego przebiegu śledztwa widza częstuje się wątkami melodramatycznymi (np. wpływem trudnego dzieciństwa Mary na jej pracę). I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że są na ekranie często i chwilami dominują film. Jest to nie tylko irytujące, ale także niepotrzebnie rozprasza podczas seansu.

Brakuje też płynności w przechodzeniu między zawodowymi i prywatnymi sprawami bohaterów. Ponadto są to tylko wcielenia określonych cech, a nie pełnokrwiste postacie. Dan Rather w wykonaniu Redforda to reporter „starej szkoły”, profesjonalista i patriota, w dodatku pełni funkcję ojcowską względem Mary. Innym przykładem jest Mike Smith – swobodnie ubrany, wygadany hippis (jak nazywa go jeden z bohaterów), zadziorny typ o gołębim sercu. Niestety skonstruowani są tak niedbale, że nie da się w nich uwierzyć, tym samym trudno przejąć się ich losem. Aktorom nie udało się wiarygodnie przedstawić tych postaci. Jak by tego było mało, z pierwszych scen Niewygodnej prawdy widz dowiaduje się, że całe śledztwo kończy się dla dziennikarzy nie najlepiej, przepada więc element zaskoczenia.

003

Brian Tyler – autor skądinąd niezłej muzyki do np. Iluzji i Iron Mana 3 – skomponował tym razem mało oryginalną ścieżkę dźwiękową. Żaden jej fragment nie zostaje w głowie zbyt długo, a po zakończeniu seansu znika z pamięci. Oczywiście najważniejsza w tego typu filmach jest trzymająca w napięciu fabuła, lecz skoro na tym polu nie dzieje się nic szczególnego, dobrze byłoby móc przynajmniej cieszyć się utworami w tle. I choć potencjał był duży, a kompozytor doświadczony, powstała mało wyrazista i nieciekawa oprawa muzyczna do kiepsko poprowadzonej historii zawartej w Niewygodnej prawdzie.

Miłośnicy Roberta Redforda niczego nowego nie zobaczą, a fani wspomnianych Wszystkich ludzi prezydenta raczej nie będą zachwyceni. Nie każdemu dane jest popełnić dobre reporterskie kino, a James Vanderbilt powinien zostać przy pisaniu scenariuszy. Szkoda, że Niewygodna prawda okazała się także nieszczególnie ciekawa, bo zarówno obsada, jak i temat dawały nadzieję na solidne i intrygujące kino. Trzymająca klasę Cate Blanchett to za mało, by trwający dwie godziny seans uznać za udany.

korekta: Kornelia Farynowska

016

Ostatnio dodane