Nieustraszona. Mumbajski świat przestępczy | FILM.ORG.PL

Nieustraszona. Mumbajski świat przestępczy




Girl Power!




Tekst gościnny
16.03.2015


Autorką recenzji jest Ada Iniarska.

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale całkiem niedawno, w wybranych kinach w Polsce, pojawił się indyjski czarny kryminał Nieustraszona z Rani Mukerji w roli głównej. Film ten znajduje się na przeciwległym biegunie względem niedawno goszczącego nad Wisłą Kicka, reprezentującego kino w stylu glamour, gdzie kobiety śpią w makijażu, pięćdziesięcioletni gwiazdorzy grają młodzieniaszków i wszyscy mieszkają w pałacach. Nieustraszona zalicza się do nurtu Mumbai noir – bardzo brutalnych, wypranych z kolorów i (zazwyczaj) muzyki produkcji o mumbajskim świecie przestępczym. W Polsce swego czasu ukazały się nawet na DVD dwa filmy z tego gatunku: D – król podziemia i Sarkar Rama Gopala Varmy.  O ile jednak tamte filmy były trochę rozwleczone i mogły nużyć, o tyle Nieustraszona trzyma widza w napięciu od początku do końca.

Zaczyna się od brawurowego aresztowania gangstera, później akcja na chwilę spowalnia, abyśmy mogli bliżej poznać główną bohaterkę – inspektor z mumbajskiego wydziału kryminalnego, Shivani Shivaji Roy. Szybko jednak film z powrotem przyspiesza, gdy porwana z przytułku zostaje dziewczyna, którą Shivani raz już wyrwała ze szponów handlarzy żywym towarem. Odtąd inspektor skoncentruje wszystkie swoje wysiłki na jej odnalezieniu. A nie będzie łatwo.

6a00e551a4e0f3883301b7c76025a5970b

Nieustraszona to  idealna propozycja dla wszystkich miłośników inteligentnego kina sensacyjnego, gdzie fabuła nie jest wzięta z tak zwanego nie powiem czego, ale widać, że twórcy postarali się i rozeznali w temacie, żeby przedstawić pracę policji jak najbardziej realistycznie. Całość jest doskonale sfilmowana – co zawdzięczamy pracy naszego rodaka, Artura Żurawskiego. Intryga poprowadzona jest bezbłędnie, akcja toczy się wartko aż do odpowiednio emocjonującego finału.

Rani Mukerji, jako jedyna gwiazda w obsadzie, dźwiga na swych barkach cały film. Szczerze powiedziawszy, przez pierwsze dwadzieścia minut miałam wątpliwości, czy podoła temu zadaniu. Rani nie ma gabarytów, które by naturalnie predestynowały ją do ról w filmach akcji. Wyjątkowo nieprzekonująco wypada w scenie, gdzie rozprawia się z przywódcą nacjonalistycznej bojówki demolującej kawiarnię, która ośmieliła się ustawić walentynkowe dekoracje. Później jej gra staje się jednak bardziej subtelna, a jej postać ożywa na ekranie. Shivani zaprawdę jest jak Tommy Lee Jones w Ściganym.  Rani udowadnia, że kobiety potrafią nie gorzej od mężczyzn spuszczać na ekranie łomot, rozwiązywać samodzielnie zagadki kryminalne i zbijać antagonistów z pantałyku ciętymi ripostami. Nad podziw dobrze w roli jej nemezis spisuje się nieopierzony Tahir Raj Bhasin. Gra, którą ze sobą prowadzą, dodaje filmowi rumieńców.

Tym, co najbardziej w filmie kuleje, są niestety dialogi – zdarzają się kwestie naprawdę błyskotliwe, ale niektóre wymiany zdań brzmią jak wyjęte żywcem z polskiej telenoweli.

Sporo jest typowego dla kina indyjskiego tłumaczenia wszystkiego jak krowie na rowie, łącznie z obowiązkowym montażem flashbacków na końcu, który aż do bólu dobitnie wyłuszcza filmową intrygę.

Trudno powiedzieć, czy należy to traktować jako wadę, ale zapewne niektórych może denerwować, że Nieustraszona to film z misją. Twórcy koniecznie chcą zwrócić naszą uwagę na problem handlu ludźmi. Niestety wychodzą z założenia, że aby ten cel osiągnąć, muszą bohaterce wkładać w usta moralizatorskie kazania, które nie bardzo do niej pasują. Film miałby moim zdaniem równie silną wymowę i bez tego. Niemniej jednak, Nieustraszona to film, który naprawdę warto obejrzeć.

korekta: Kornelia Farynowska

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • KLC

    „D” i „Sarkar” rozwleczone? Dziwne, odniosłem zupełnie inne wrażenie. To właśnie przy „Mardaani” nudziłem się niemiłosiernie, czego o filmach ze stajni Rama Gopala Varmy nie mogę powiedzieć. Problem z „Nieustraszoną” jest zasadniczo taki, że ta produkcja bardzo stara się udawać mumbajski film neo-noirowy, ale tak naprawdę to kolejna masalowa, uładzona dla potrzeb masowej widowni historyjka spod szyldu Yash Raj Films. W dodatku potwornie asekurancka, no bo oczywiście nie może być tak, że dzielnej pani policjantce porwą i pohańbią córkę, trzeba wymyślić w scenariuszu postać doskonale zbędną, czyli koleżankę ze szkoły. W ten sposób zgrabnie omijamy temat: jakie perspektywy ma ta dziewczynka na powrót do normalnego życia poza ewentualnym popełnieniem honorowego samobójstwa?
    BTW, „Mardaani” to również znakomity przykład hipokryzji YRF. W 2007 roku ta sama wytwórnia, z tym samym reżyserem i tą samą aktorką w roli głównej (!!!) nakręciła film „Laaga Chunari Mein Daag: Podróż kobiety” opisujący zalety sprzedawania własnego ciała za pieniądze, a teraz nagle, patrzcie państwo, odwidziało im się.
    Tak ogólnie mówiąc, mumbajski nurt neo-noirowy jest bardzo ciekawym zjawiskiem i ma się dobrze. Szkoda, że w Polsce postrzegany jest akurat przez pryzmat „Nieustraszonej”.

    PS: Czy w scenie poskramiania bojówki bohaterka nie ma aby przypadkiem parodiować Salmana Khana? Chwilę wcześniej uliczny sprzedawca okularów zachęca ją do kupna, mówiąc, że będzie wyglądać jak Chulbul Pandey z „Dabangg”.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Coś za mną chodzi

Następny tekst

Sen o jednorożcu



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE