nowości kinowe

Niesamowity Spider-Man 2

Autor: Jakub Koisz
opublikowano

spiderman2-posterNie uważam, żeby trzecim filmem Sam Raimi zgwałcił serię „Spider-Mana” tak boleśnie, że niedługo po jej zakończeniu wymagała restartu. Z drugiej strony, coś za szybko mi uciekły te licealne lata Petera Parkera, więc gdy pojawiły się informacje, że za kamerą stanie Mark Webb a głównego bohatera zagra Andrew Garfield, dałem odświeżonej wersji kredyt zaufania. I słusznie, bo mimo że nie uchroniła się przed kilkoma mieliznami, to „Niesamowity Spider-man” robił to, co trzeba – „dostarczał”. Czy kontynuacja również to potrafi?

Już w samym prologu widać, że tropy fabularne akcentowane są inaczej niż w przypadku filmów Raimiego, bowiem Webb kładzie nacisk na Petera oraz rodzinne tajemnice. Peter Parker, kończący szkołę średnią świeży superbohater, próbuje pogodzić związek z uroczą i wyrozumiałą Gwen Stacy oraz rolę obrońcy Nowego Jorku. Mniej więcej mu się to udaje, a największy problem polega nie na „zalataniu” w pracy oraz codziennym wkładaniu spandeksowego wdzianka, ale na traumie Petera. Jakiś czas temu obiecał umierającemu ojcu Gwen, że będzie ją trzymał z dala od kłopotów. Na domiar złego miasto zalewa nowa fala łotrów, między innymi władający elektrycznością (sic!) Electro. Również powrót do rodzinnego miasta milionera i dawnego przyjaciela Petera, Harry’ego Osborna, dorzuca naszemu pajączkowi nowych trosk.

spiderman2-1

Fabularnie wszystko jakby już było – związek, trudna przyjaźń, tajemnice, łotry, które nie chcą być łotrami. Ten film to podsumowanie wszystkiego, co w postaci Spider-Mana najlepsze, cieszę się więc, że porzucono ten przyciężkawy ton z poprzednika, w którym humor był wymuszony, a sam Parker wypadał podczas żartów jak… buc. Tutaj mamy świetnie nakręcone akcje, błyskotliwe dialogi oraz bardzo dobry wątek romantyczny. Mimo że duża zasługa w tym chemii między Garfieldem a Emmą Stone, to Webb świetnie rozumie, w czym tkwi dramat nastolatka, który jedną nogą tkwi jeszcze w licealnych rozterkach, a drugą już dawno zamoczył w kałuży wyborów i obowiązków. W wątku romantycznym tkwi nie tyle prawdziwość, co nieszkodliwa i niemęcząca klisza sprawdzająca się w kinie od zawsze. Tak, to również romans dla nastolatków, ale jeden z tych dobrze zagranych i przeplatanych scenami godnymi zapamiętania. Spider-Man natomiast to żartowniś, który nie odmówi sobie kilku popisów w czasie miejskich akcji. Typowy Spider-Man (tutaj jest miejsce na mem ze Spideyem i koniecznie suchy żarcik w napisie pod spodem).

spiderman2-2

Aktorsko jest więc naprawdę dobrze. Sprawdzają się wszystkie rozpisane w scenariuszu relacje. Oprócz wspomnianej, jak zwykle urczej, Emmy Stone, mamy Garfielda, który wydaje się lepiej bawić zarówno rolą skocznego Spider-Mana, jak skonfliktowanego Parkera. Danae DeHaan, grający młodego Osborna, był wielką niewiadomą, tym bardziej, że wątek przyjaźni z protagonistą wydawał się być nieco wymuszony, ale należy przyznać, że to dobra rola. O wiele mniej bawi przerysowany Jamie Foxx w roli Electro. Sam łotr ciekawie wygląda i brzmi, a jego zdolności to spore wyzwanie dla Pająka, jednak przemiana gapowatego technika jedzie na stereotypach oraz uproszczeniach, na które nie zgodziliby się na pewno niektórzy twórcy komiksów, a w „Niesamowitym Spider-Manie 2” jest to główny badguy widowiska. Jest też Sally Field jako ciocia May i jak wspomniałem, każda emocjonalna scena w tym filmie się sprawdza, a poczciwa zastępcza matka jest nośnikiem kilku tych wartych zapamiętania.

Jedyne, co mnie męczyło, to epatowanie spowolnieniami. I choć to łatwy sposób na pokazanie refleksu Spideya, reżyser powinien się ograniczyć do owych scen. Całość zresztą ma konsolowy feel, to pulsujące światłami miasto oraz wybuchy, latające samochody przywołują na myśl cut-scenki z gier wideo. Znalazło się miejsce na kilka niezłych rozwałek ulicznych oraz kaskaderzy wykonali kawał dobrej roboty, jednak plastelinka niekiedy ścieka po kamerze i nie da się tego ukryć mroczną scenerią. Muzycznie, tak jak w poprzedniej części, jest nijak, choć niektóre wątki oraz postacie aż się proszą o ciekawe motywy przewodnie.

spiderman2-3

Ale podobało mi się. Naprawdę mi się podobało, bo gdy siedzisz w kinie na tego typu popisie eskapizmu (również emocjonalnego), a w pewnym momencie mówisz sobie „rozumiem cię, Pająku”, to znaczy, że i tym razem „dostarczono”, co trzeba. Jestem całym sobą z bohaterami, a nie mogłem tego powiedzieć o ostatniej części trylogii Raimiego oraz poprzednim „Niesamowitym”. Nie jest to górna półka ekranizacji komiksowych, nie jest to też połka najniższa oraz ta pośrodku. To film zabawny, zabawowy, czasami iskrzący w najprzyjemniejszy dla miłośnika ekranizacji komiksów sposób, więc powinien spodobać się nie tylko fanom pajęczaka. Brakuje mu tego „czegoś”, żadnych głębszych inspiracji i zabaw nie zaobserwowałem, jak na przykład quasi-szpiegowska konwencja ostatniego „Kapitana Ameryki”, ale całość trzyma się na czymś grubszym niż pajęcze nóżki. Niech seria sobie trwa.

Ostatnio dodane