nowości kinowe

NEON DEMON. Psychodeliczny taniec śmierci

"Neon demon" jest jak parkiet nocnego klubu, zawieszonego między snem a jawą, skąpanego w ciepłej krwi i zimnych kolorach, wściekle pulsującego w rytmie psychodelicznej muzyki. Idealne miejsce do refnowskiego tańca śmierci.

Autor: Miłosz Drewniak
opublikowano

Jeśli miałbym określić poetykę Neon demona w kontekście filmografii Refna, powiedziałbym, że to stylistyczna hybryda. Z jednej strony to film z klasyczną narracją, opierający się na gatunkowych schematach, jakimi Duńczyk posiłkował się w Pusherach i Drive. Z drugiej – sporo w nim surrealistycznego odlotu, znanego z Bronsona, Tylko Bóg wybacza i Valhalli.

Tym razem Refn, znany z portretowania męskich postaci, stawia na bohaterki (z nowego wyzwania wychodzi zdecydowanie zwycięsko). Jesse (zjawiskowa Elle Fanning) jest nowa w mieście aniołów. Marzy o karierze modelki, chociaż nie zna nikogo z branży. W Los Angeles ma tylko jedną przyjazną duszę – Deana (Karl Glusman) – fotografa-amatora. Mimo braku doświadczenia i dziecięcej naiwności (dziewczyna ma dopiero szesnaście lat), inne modelki i projektanci widzą w Jesse nadprzyrodzone zjawisko, wcielone piękno, i wróżą jej wspaniałą karierę. Bohaterka nie jest świadoma uroku, jaki roztacza wśród koleżanek po fachu, projektantów, speców od castingu i fotografów (niektórych dosłownie zatyka na jej widok). Jednak z czasem, karmione narastającą pychą, budzą się w Jesse tytułowe demony.

neon-demon-the-2016-003-girl-looks-in-mirror-covered-in-blood-ORIGINAL

Reżyser opowiada historię dosyć oklepaną – o degeneracji hermetycznego i wpływowego środowiska, które – koniec końców – podetnie skrzydła nawet takim blond aniołkom jak Jesse. Schemat był już wielokrotnie wałkowany przez X Muzę, jednak Refn – jak to Refn – opakowuje go w niepodrabialną wizjonerską formę, decydującą ostatecznie o wartości filmu.

Właściwą akcję reżyser przeplata sekwencjami dziwacznych wizji.

Raz po raz, do rytmu elektronicznej muzyki i gry pulsujących świateł, naszym oczom ukazują się neonowe trójkąty, mężczyzna zawieszony w nieokreślonej przestrzeni i tym podobne dziwactwa. Mimo najszczerszych chęci ich jednoznacznego zinterpretowania, ostatecznie nie bardzo wiadomo, co z nimi zrobić. Wydawałoby się, że sam reżyser tego nie wie, a jego intencją jest  – po prostu – wedrzeć się do naszych głów, przemówić bezpośrednio do podświadomości, odwołać się do emocji zamiast intelektu.

neon-demon-the-2016-004-girl-opens-curtain

Oderwana od rzeczywistości wydaje się również typowo Refnowska gra na biało, którą stosują jego aktorzy, wykorzystując w interpretacjach swoich postaci długie pauzy, przemilczenia i oszczędną mimikę (przez to bohaterowie przypominają żywe trupy).

Oprócz znakomitych ról kobiecych (takich jak występ Elle Fanning i Christiny Hendricks) zobaczymy w filmie równie udane kreacje męskich bohaterów. Reżyser przypomina światu o Keanu Reevesie, który w Neonowym demonie kreuje rolę bardzo nietypową dla swojego emploi. Zarówno Reeves, jak i Alessandro Nivola – inne znalezisko Refna – dostarczają widowni tak bardzo potrzebnego humoru, który rozbraja traumę wielu scen. Neonowy demon jest bowiem dziełem łamiącym kulturowe tabu za kulturowym tabu i odhaczającym kolejne punkty z listy największych dewiacji rodem z filmów klasy B: mamy tu nekrofilię, rytualny kanibalizm, wampiryzm i soczysty gore.

Neon demon jest jak parkiet nocnego klubu, zawieszonego między snem a jawą, skąpanego w ciepłej krwi i zimnych kolorach, wściekle pulsującego w rytmie psychodelicznej muzyki. Idealne miejsce do Refnowskiego tańca śmierci.

okino.ua-i-walk-with-the-dead-795811-a

Ostatnio dodane