nowości kinowe

NAZNACZONY: OSTATNI KLUCZ. Powrót do domu

Lepszy dramat niż horror – najnowsza odsłona „Naznaczonego” nie przynosi ujmy cyklowi, choć na tle poprzedników wypada najsłabiej.

Autor: Krzysztof Walecki
opublikowano

Po czterech częściach serii zapoczątkowanej filmem Jamesa Wana z 2010 roku jasne jest, że polski tytuł powinien brzmieć raczej Naznaczona. Ostatecznie bowiem to drugoplanowa, choć kluczowa w oryginale postać medium Elise Rainier awansowała i począwszy od trzeciego rozdziału jest główną bohaterką cyklu. Nie dziwi zatem, że twórcy postanowili zainteresować się jej przeszłością, tym, w jaki sposób odkryła w sobie umiejętność widzenia duchów, czyniąc teraz z jej rodzinnego domu miejsce przerażających wydarzeń.

Dosyć rozbudowany prolog rozgrywa się w latach 50. i zabiera nas do mieściny Five Keys w Nowym Meksyku. Dziesięcioletnia Elise mieszka z rodzicami i młodszym bratem w domu wybudowanym obok więzienia, w którym jako strażnik pracuje jej ojciec (znany z Kolekcjonera Josh Stewart, ze swoim zwyczajowym cierpiętniczym wyrazem twarzy). Ten karze córkę okrutnie, gdy dziewczynka korzysta ze swojego daru, co jest nader częste, gdyż duchów tam pełno. Wkrótce przekonuje się, że jeden z nich jest w rzeczywistości potężną, niszczycielską siłą. Prawie 60 lat później dorosła kobieta zmuszona jest tam wrócić, aby raz na zawsze rozprawić się z potworem ze swojego dzieciństwa.

Dotychczasowe części Naznaczonego uzupełniały mniej lub bardziej klasyczne fabuły o nawiedzonych domach oryginalnie pomyślanymi postaciami demonów – czerwonym diabłem i kobietą w czerni w oryginale, kobietą w bieli z drugiej części czy człowiekiem w masce tlenowej. Ostatni klucz nie zawodzi pod tym względem, dając nam bestię z palcami zakończonymi kluczami, która nie tylko potrafi zrobić z nich wyjątkowy użytek, więżąc ludzi w swoim specjalnym więzieniu, ale i wyciągając z nich to, co najgorsze. Dzięki temu nowy film jest najokrutniejszy z całej serii, bo fantastyczne zagrożenie zostaje tu często zaprezentowane w formie realistycznej, domowej przemocy, której dopuszczają się nawet członkowie rodziny.

Praktycznie każda straszna w założeniu scena oparta jest na nieoczekiwanych i naprawdę głośnych efektach dźwiękowych oraz wyskakujących z ciemności upiorach.

Gorzej ma się sytuacji ze straszeniem. Już poprzednia część cierpiała z powodu braku Jamesa Wana na stołku reżysera, choć debiutujący wtedy w tej roli Leigh Whannell (scenarzysta serii) bardzo rzetelnie wypełnił swe obowiązki – tam, gdzie nie umiał w świeży sposób wywołać w widzach przerażenia, ratował się banalnymi, acz skutecznymi jump scares. Nową odsłonę podpisał Adam Robitel i niestety wypadł najgorzej na tle swych poprzedników. Praktycznie każda straszna w założeniu scena oparta jest na nieoczekiwanych i naprawdę głośnych efektach dźwiękowych oraz wyskakujących z ciemności upiorach. Robitelowi udało się dosłownie raz mnie zaskoczyć i wystraszyć, nie tyle efektownym zwieńczeniem sceny, co oczekiwaniem na nie, sugerując zupełnie inne rozwiązanie. Częściej jednak to scenariusz autorstwa Whannella dba o szokujące niespodzianki, dzięki którym horror Elise wydaje się dla niej jeszcze dotkliwszy. Ostatecznie to, co w Naznaczonym: ostatnim kluczu najlepsze, to właśnie historia kobiety z bliznami na ciele i duszy, chcącej pogodzić się z przeszłością i tymi, których mogła zawieść. 74-letnia Lin Shaye jest w tej roli znakomita, będąc nie tylko twarzą, ale i sercem serii. Szkoda, że nie trafił się jej dużo odważniejszy twórca, aby z tej opowieści uczynić ciekawszy i straszniejszy film. Również sam Whannell nie jest tu bez winy, serwując widzom niewybredny humor w wykonaniu swoim i Angusa Samsona, znów w rolach Specsa i Tuckera, dwóch pomocników Elise. W finale zaś posuwa się do kopiowania samego siebie, tak jakby nie miał już nowych pomysłów.

Oryginalny tytuł, Insidious, oznacza „podstępnego”, i główny czarny charakter nowego filmu rzeczywiście można tym mianem nazwać. Cieszę się jednak, że to wcale nie na złym koncentrują swą uwagę twórcy cyklu (konia z rzędem temu, kto zna motywację Klucznika i jego poprzedników), czyniąc z Elise główną bohaterkę. Ale jej historia zatoczyła koło, co musiało się w końcu stać, mając w pamięci finał oryginału. Whannell wyraźnie wskazuje na jej sukcesora, choć nie zdziwię się, jeśli kolejna kontynuacja, w której powstanie nie wątpię, pójdzie w całkiem innym kierunku. Ostatni klucz nie przynosi ujmy serii, ale Naznaczonym jest najsłabszym.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane