Najważniejszy dzień życia (1974) | FILM.ORG.PL

Najważniejszy dzień życia (1974)

"Najważniejszy dzień życia" szczególnej popularności nie zdobył, ale to perełka polskiej telewizji lat 70.




Opowiedz mi swoją historię




Tekst gościnny
16.04.2015


Autorem recenzji jest Borys Jagielski.

Według Marka Twaina dwa najważniejsze dni naszego życia to ten, w którym przychodzimy na świat oraz ten, w którym odkrywamy, po co przyszliśmy. W Najważniejszym dniu życia nie uświadczymy co prawda ani narodzin, ani egzystencjalnego przebudzenie, ale fabuła i tak zainspirują nas do poszukania odpowiedzi na pytanie, które pewien reporter zadał dziewięciu przypadkowo napotkanym osobom.

Najważniejszy polski cykl filmów fabularnych można wskazać nadzwyczaj prosto. Dekalog Krzysztofa Kieślowskiego stanowi wszak nie tylko wybitne osiągnięcie rodzimego kina, ale jest też kamieniem milowym w historii światowej kinematografii. Wziąwszy jednak pod uwagę, że podobnych serii powstało u nas bardzo niewiele, dziwi trochę, iż Najważniejszy dzień życia wspomina się tak rzadko.

najwazniejszy_dzien_zycia1

Wyprodukowana przez Zespół Filmowy Iluzjon seria składa się z dziewięciu mniej więcej godzinnych filmów wyemitowanych pierwotnie w 1974r. pomiędzy lipcem a listopadem.

Lista płac uśpi czujność kinomana, ponieważ trudno wyłowić z niej rozpoznawalne nazwiska. Za reżyserię odpowiedzialni są praktycznie nieznani Andrzej Konic i Sylwester Szyszko, oraz odrobinę sławniejszy Ryszard Ber (Gdzie jest trzeci król, serial Lalka). Scenariusze napisali Andrzej Szypulski i Zbigniew Safjan (figurujący pod wspólnym pseudonimem Andrzej Zbych), autorzy przygód Hansa Klossa.

Najważniejszy dzień życia to ciekawy wyjątek od reguły, że w większości dobrych polskich produkcji z tamtego okresu pierwsze skrzypce grali znakomici aktorzy. Niby pojawiają się tutaj Ryszarda Hanin (Niespotykanie spokojny człowiek), Tadeusz Janczar (Chłopi), Marian Kociniak (Jak rozpętałem drugą wojnę światową), Wacław Kowalski (Dom), Jan Machulski i Witold Pyrkosz (Vabank), Anna Seniuk (Czterdziestolatek) oraz młoda Anna Dymna (Nie ma mocnych), ale z wyjątkiem Hanin nikt nie zapada w pamięci. W sensie ilościowym na planie dominują zresztą nieznane twarze. Krótko mówiąc, aktorstwo Najważniejszego dnia życia nie stanowi w żadnym wypadku atutu cyklu. Jest nim natomiast różnorodność poszczególnych części.

najwazniejszy_dzien_zycia2

Z grubsza rzecz biorąc znajdziemy tu wszystkie odmiany sztuki filmowej z wyjątkiem tych skrajnych, to znaczy horroru i erotyki.

Seria oferuje nam obyczajówkę, dramat zwyczajny, dramat historyczny, kryminał, thriller, film katastroficzny, komedię, komedię obyczajową oraz (peerelowski) romcom. Szeroka rozpiętość gatunkowa w połączeniu z wyraźnymi ograniczeniami produkcyjnymi budzi podejrzenia, że w przynajmniej połowie odcinków twórcy ponieśli porażkę. Niesłusznie. Najważniejszy dzień życia trzyma bowiem zaskakująco wysoki poziom. Dwa filmy ocierają się o ocenę celującą, a trzy są bardzo dobre. Za nieudany uważam tylko jeden.

Ramę fabularną serii wyznacza bezimienny reporter radiowy, który pyta przypadkowych ludzi o ich najważniejszy dzień życia. Kolejnymi bohaterami stają się więc emerytowany dyrektor zakładów produkcyjnych, starsza pani, inżynier, milicjant, docent, nauczyciel, burmistrz, chłopak ze wsi. Ich historie na przemian bawią, trzymają w napięciu i dają do myślenia.

Uszczelka i Broda podnoszą na przykład – bez moralizatorstwa! – zagadnienia etyki pracy kierowniczej i pedagogicznej. W Uszczelce postawa dobrodusznego dyrektora Sochackiego, który mnóstwo rzeczy załatwia „na lewo”, ale zawsze dla dobra fabryki i tak, by nikomu z pracowników nie stała się krzywda, zostaje zderzona z twardymi wymogami przestrzegania norm oraz procedur. Znakomicie rozegrana scena rozmowy Sochackiego z wiceprzewodniczącym rady zakładowej Borelakiem mogłaby z powodzeniem, pomimo upływu czterdziestu lat, służyć za punkt wyjścia dla dyskusji na lekcjach wiedzy o społeczeństwie. Podobne debaty z pewnością chciałby prowadzić w swojej klasie Krzysztof Kulak, bohater Brody i świeżo upieczony nauczyciel-luzak, który w szkole na prowincji szybko zjednuje sobie uczniów, ale staje się przy tym wrogiem zgredziałych kolegów. Zabawna sprawa: gdy oglądałem ten odcinek w wieku nastoletnim z całego serca kibicowałem Kulakowi, lecz w wieku dojrzałym i po kilku latach pracy w szkole dostrzegam, że jego metody pedagogiczne istotnie budzą niejakie wątpliwości.

Gąszcz i Telefon zamiast dylematów moralnych serwują widzowi sensację. Gąszcz to wyborny kryminał o podwójnie retrospekcyjnej konstrukcji. Pułkownik Stefko opowiada reporterowi, jak pojechawszy z synem na wczasy musiał niespodziewanie zająć się znów sprawą morderstwa sprzed trzydziestu lat. Twórcy sprawnie prowadzą intrygę wpisując ją w oryginalną formą (zdarzenia z najdalszej przeszłości nakręcone są z perspektywy pierwszoosobowej). Na wysoką notę zasługuje również Telefon, w którym antypatyczny docent ściga się z czasem, by zapobiec samobójczej śmierci nieznajomej kobiety. Historię ujęto w znakomitą klamrę nadającą filmowi ambitnego akcentu. Wątek kryminalny występuje także w Strzale, choć akurat ten odcinek więcej wspólnego ma z dramatem.

Chyba najbardziej znaną i zarazem najpogodniejszą częścią Najważniejszego dnia życia jest Gra opowiadająca o zahukanej Melanii Kicale, starszej pani mieszkającej z rodziną córki i postanawiającej potajemnie wystąpić w teleturnieju „Wielka Gra”. Gra zręcznie operuje humorem sytuacyjnym w odróżnieniu od Złota, odcinka z założenia na wskroś komediowego, w gruncie rzeczy wysilonego i nieśmiesznego. Nie porywają również ani Katastrofa, ani Karuzela. Historia o zasypanych górnikach, którym na ratunek rusza dwóch kolegów kochających tę samą kobietę, nie chwyta pomimo ogromnego potencjału dramatycznego (notabene, dlaczego dotąd w Polsce nie nakręcono wysokobudżetowego filmu katastroficznego rozgrywającego się w śląskiej kopalni?). Natomiast zamykająca cykl Karuzela jest nijaka, choć niewątpliwą ozdobę przygód sercowych przybyłego do wielkiego miasta chłopaka ze wsi stanowi 23-letnia Anna Dymna.

Gdy przeglądam internetowe opinie na temat Najważniejszego dnia życia, z pewną przykrością odkrywam, że wielu widzów wystawia cyklowi ocenę zdecydowanie niższą od mojej. Wiadomo, przystawiwszy do dowolnej produkcji telewizyjnej z epoki Gierka miarę współczesnego kina odnajdziemy bez trudu mnóstwo niedoskonałości i naiwnych skrótów. W tym konkretnym przypadku proponuję jednak przymknąć na nie oko i docenić raczej swoisty rozmach serii, jej inteligentne fabuły i zaskakująco niejednoznaczne zakończenia niemal wszystkich poważniejszych odcinków.

najwazniejszy_dzien_zycia3

Dodatkową, niespodziewaną zaletę okazują się też… wystroje mieszkań bohaterów. Nie wiem, czy to ja z jakiegoś subiektywnego powodu uległem ich urokowi, czy też scenografowie spisali się wyjątkowo dobrze, ale te wszystkie peerelowskie M2 i M3 wypadły nader autentycznie, przytulno-siermiężnie. O dziwo, żaden z bohaterów nie stwierdza, iż najważniejszym wydarzeniem jego życia było otrzymanie przydziału na mieszkanie. Po lokalowe perypetie należy odesłać widza do Nie ma róży bez ognia Barei. To ten sam rocznik.

korekta: Kornelia Farynowska

Tekst gościnny

Tekst gościnny

Jeśli potrafisz pisać recenzje lub artykuły filmowe (które zazwyczaj lądują w Twojej szufladzie), a chciałbyś zaprezentować się przed tysiącami czytelników, możesz gościnnie publikować na naszej stronie! Przy większej i regularnej liczbie tekstów, takie osoby takie dopisujemy do stałej współpracy.
Napisz do nas: wspolpraca@film.org.pl
Tekst gościnny






  • Nie widziałem wszystkich odcinków tego serialu, ale to i tak jedna z ciekawszych telewizyjnych produkcji polskich. Jedna rzecz w tej recenzji nie daje mi spokoju:
    „Za reżyserię odpowiedzialni są praktycznie nieznani Andrzej Konic”
    przecież Konic to współreżyser „Stawki większej niż życie” i określenie praktycznie nieznany troszeczkę mi tu nie pasuje, ale może się mylę

    • Tak, racja, zbierając materiały przegapiłem to. Inna sprawa, że dużo lepiej rozpoznawalne jest nazwisko drugiego z reżyserów „Stawki…”, Janusza Morgensterna. Dzięki za uwagę.

  • apolinary

    Dzięki za to omówienie. Szczerze mówiąc nie miałem w ogóle pojęcia o tym, że istnieje taki serial. Czas nadrobić zaległości.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

MIASTO GNIEWU

Następny tekst

SILVERHIDE / POUNCE - KINO KLASY Z



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE