NA SKRAJU JUTRA - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Na skraju jutra

Ten film posiada wszystko to, co idealny blockbuster mieć powinien. Niegłupią fabułę, świetną i wartką akcję oraz dwójkę głównych bohaterów, świetnie zagranych przez Cruise'a i Blunt.




Czarny koń sezonu




Szymon Pajdak
05.06.2014


edge-of-tomorrow-international-poster-600x888Pętla czasowa to motyw, po który filmowcy sięgają bardzo chętnie. Nic dziwnego – to swoisty samograj, który w odpowiednich rękach potrafi sprawić, że widz zostanie wessany do przedstawionego świata i zaangażuje się w wydarzenia na ekranie. Oczywiście bardzo łatwo wpaść w pułapkę i zepsuć dobry pomysł wyjściowy przez dziury logiczne w scenariuszu i tanie efekciarstwo.

Co jednak wydarzy się, jeżeli scenariusz okaże się precyzyjną konstrukcją bez błędów, film będzie obfitował w całą masę dobrej akcji, a aktorzy wywiążą się ze swojego zadania znakomicie? Wtedy otrzymamy „Na skraju jutra”.

Akcja ma miejsce w niedalekiej przyszłości, kiedy to rasa obcych zwanych Mimikami przypuściła atak na Ziemię rozprzestrzeniając się na niej niczym rój. Ludzkość łączy swoje siły, aby odeprzeć atak wroga, i jak to w przypadku każdej wojennej zawieruchy bywa na najwyższe obroty wskakuje także maszyna propagandy. Jej głównym przedstawicielem jest major William Cage, który z uśmiechem na ustach opowiada o rosnącej przewadze ludzi i nadchodzącym dniu zwycięstwa. Niestety podczas spotkania z generałem dochodzi do kłótni, w wyniku której bohater zostaje uznany za dezertera i trafia na pierwszą linię frontu. Podczas desantu wchodzi w kontakt z krwią obcego i od tej pory zostaje uwięziony w pętli czasu, przeżywając dzień pierwszej walki od nowa.

To, co stanowi o niewątpliwej sile „Na skraju jutra”, to przede wszystkim świetny scenariusz, który można nazwać połączeniem „Dnia świstaka”, „Raportu Mniejszości” i ”Obcego”. Twórcy ustrzegli się błędów logicznych, dzięki czemu nie musimy podczas seansu co chwilę łapać się za głowę zwracając uwagę na różnego rodzaju głupoty. Nie zaserwowano nam także taniej łopatologii, wierząc w to, że sami będziemy potrafili dopowiedzieć sobie pewne rzeczy i zrozumieć przedstawiony w produkcji świat. Oglądając „Na skraju jutra” nawet przez chwilę nie czujemy znużenia i zniechęcenia, fabuła wciąga i angażuje od początku do końca, nie pozwalając nawet na chwilę oderwać się od ekranu. Oprócz tego cała historia posiada idealnie wyważone proporcje tragizmu i lekkiego, nienachalnego humoru, który wynika głównie z poruszania motywu pętli czasowej i powtarzania tych samych czynności po raz kolejny.

XXX EOT-TRL2-01925R.JPG D ENT

Na wyróżnienie zasługują także fantastyczne sceny akcji, w tym desant na plażę. Co ważne, znienawidzony greenscreen ograniczono do minimum i postawiono na praktyczne efekty – pirotechnikę, linki i klasyczną scenografię. Całość sprawia ogromne wrażenie i daje poczucie realizmu, którego tak brakuje wielu dzisiejszym blockbusterom. Aktorzy biegają, brudzą się i męczą fizycznie, a nie udają, że coś robią, bo przecież i tak resztę załatwi komputer. Chwała twórcom za staroszkolne podejście do tematu! O ile design obcych może nie jest szczególnie pomysłowy, bardzo przypomina to co pokazano nam w grach z serii „Crisis”, o tyle wygląd egzoszkieletów jest kapitalny. Odpowiednio masywne, podatne na modyfikacje i śmiercionośne. Ze wszystkich filmów, które ostatnio wykorzystywały ten motyw, w produkcji Limana pokazano to najlepiej.

Aktorsko film stoi na bardzo wysokim poziomie. Wiadomo, to tylko letni blockbuster, ale zarówno Tom Cruise, jak i Emily Blunt wywiązali się ze swojego zadania znakomicie. Cruise po raz kolejny pokazał, że potrafi dać z siebie wszystko i bardzo wiarygodnie ukazał przemianę swojego bohatera z tchórza do gotowego na poświęcenia wojaka. Oczywiście większość scen – nawet tych niebezpiecznych – wykonał sam, bez pomocy dublera. Blunt w roli Rity „Full Metal Bitch” Vrataski wyciągnęła ze swojej postaci maksimum pokazując, że ta twarda kobieta ukrywa emocje pod płaszczem osobistej tragedii. Wisienką na torcie jest zaś rola Billa Paxtona w roli starszego sierżanta Farrella. Już sam jego widok wywołuje uśmiech na twarzy, a jeżeli dorzucimy do tego wojskową aparycję i sposób wysławiania się dostaniemy prawdziwą perełkę. Trójkę uzupełniono o postacie poboczne, które bazują na stereotypach, ale na szczęście podano to w bardzo przystępny sposób – nie mamy wrażenia, że oglądamy po raz kolejny to samo. Chociaż trzeba przyznać, że kiedy poznajemy oddział, do którego wcielono Cage’a od razu przychodzi nam na myśl „Obcy – decydujące starcie”.

buLwDqt

Jeżeli miałbym na siłę szukać minusów, to z pewnością jednym z nich byłby brak jakiegokolwiek charakterystycznego motywu muzycznego. Zresztą muzyki w tym filmie praktycznie nie odnotowałem, nie dlatego, że jej nie było, a dlatego, że była słaba i nie zwróciła mojej uwagi. Drobnym minusem jest także zakończenie, które sprawia wrażenie zmienionego w ostatniej chwili przez wytwórnię. Owszem, jest logiczne i konsekwentnie trzyma się tego co pokazują nam twórcy, powoduje jednak pewien zgrzyt. Na szczęście nie jest w stanie zmienić wysokiej oceny na jaką ten film zasługuje.

„Na skraju jutra” wyrósł właśnie na lidera tegorocznego sezonu ogórkowego. Ten film posiada wszystko, co idealny blockbuster mieć powinien: niegłupią, wciągającą fabułę, która nie pozwala na chwilę nudy. Świetną i wartką akcję opartą o praktyczne efekty i pirotechnikę oraz dwójkę głównych bohaterów, między którymi czuć chemię, bez popadania w tandetny romans.

Już dawno nie bawiłem się w kinie tak dobrze. Mało tego, przypuszczam, że w weekend wybiorę się na obraz Douga Limana po raz drugi. Jeżeli jakikolwiek inny film miałby zagrozić „Na skraju jutra” i zapewnić mi więcej frajdy i rozrywki w kinie w 2014 roku, to mogą to być tylko „Strażnicy Galaktyki”. Póki co zakładam egzoszkielet i idę skopać tyłki kosmitom!

EDGE OF TOMORROW

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.

Arahan - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Negatywny

    jaki czarny koń? od pierwszego zwiastuna był to jeden z najlepiej zapowiadających się filmów roku.

  • Szymon Pajdak

    Wiele osób wieszczy temu filmowi klapę w B.O. mam nadzieję, że pozytywne opinie przyciągną ludzi do kina.

  • canismajoris

    No to idę do kina. Ale czy warto wydać kasę na CzyDe?

    • Szymon Pajdak

      W Cinema City było ok :)

    • Pan Zwieracz

      Nie, nigdy nie warto. Technologia 3D to zwykły bubel.

  • steppenwolf1982

    ja też czekam niecierpliwie na ten film, ale myślę, że zarobi on niedużo w stosunku do tego na co zasługuje

  • Ruda

    Ja jeszcze nie widziałam filmu, ale zdążyłam przeczytać książkę Sakurazakiego, na której podstawie powstał. Książka jest rewelacyjna i mimo pochlebnej recenzji filmu i wcześniejszego zamiaru obejrzenia ekranizacji nieco się tej konfrontacji boję. Z tego co zdążyłam przeczytać to zakończenie w literackim pierwowzorze jest inne niż w filmie, nie wiem jakie jest filmowe, ale książka wypada tutaj bardzo dobrze – nie mam nic do zarzucenia wizji Japończyka.
    Pozostaje mi zebrać się w weekend i obejrzeć film, a tym którzy książki nie czytali – polecić lekturę :)

  • Andriej

    Mało to przekonujące, śliniliście się już na widok pierwszego zwiastuna, więc hurraoptymistyczna recenzja wcale mnie nie dziwi – autor pewnie wymyślił jej treść i wystawił ocenę na poczekaniu, siedząc podniecony w kinie i czekając aż „przelecą” wszystkie reklamy przed seansem. Pointa zresztą mówi sama za siebie:
    „Jedynym lepszym filmem w tym roku będzie GoG, już nie mogę się doczekać żeby dać mu 10/10!!1!”
    Takich to recenzentów teraz ma KMF…

    • Rotten Tomatoes też ma takich.

    • Szymon Pajdak

      Tak, wymyśliłem sobie ocenę będąc w wc przed seansem. Wiedziałem, że film będzie dobry, ale zaskoczyło mnie to jak dobry jest. Poza tym byłem w kinie z koleżanką, która takiego kina nie znosi, a po wyjściu z sali powiedziała, że bardzo jej się podobało. Kino ma cieszyc i zapewniac rozrywkę, a film wszędzie zbiera bardzo wysokie oceny, ale to ja się ślinię.

      • Joe Chip

        Funkcja kina jest bardzo różna – kino wyłącznie jako rozrywka jest tezą pospolitych głupków. I takich użytkowników wam na forum nie brakuje. Inna sprawa, że film jest faktycznie ok, po Raporcie mniejszości najlepszy s-f Cruisa. Szczerze powiedziawszy to nie widzę innego, który dałby mi większą satysfakcję ostatnimi czasy. Beznadziejny Interstellar się może schować przy tym.

    • pornokrator

      Skąd waćpanna tą nienawiść bierze? Frustracja seksualna to żadne usprawiedliwienie takich komentarzy pełnych żółci.

  • mały85

    Film na 5 może na 4/10 nic ciekawego , edge chyba się zakopało gdzieś na plaży.

  • Pingback: Na skraju jutra - recenzja filmu | FILM.ORG.PL()

  • Radosław Dopieralski

    Do książki film ma się nijak bo zarzucił pewne główne idee (choćby wyjaśnienie mechanizmu pętli czasu). Akurat tego właśnie się obawiałem. Szkoda bo więcej było by we wszystkim logiki. W dodatku to amerykańskie zakończenie. Mimo wszystko bardzo przyjemnie się to oglądało i coś czuję, że będzie to moja osobista „klasyka”.

  • guadalcanal

    „Twórcy ustrzegli się błędów logicznych” – niespełnione marzenia. Po prostu autor recenzji nie jest na tyle bystry i inteligentny, żeby je zauważyć, a one są i to nie w małej ilości.

    „niegłupią, wciągającą fabułę” – autor recenzji chyba nigdy takiej nie poznał, skoro dla niego EoT ma taką. Ech… tak to jest, jak napisać recenzję może każdy – popisze głupoty i będzie. Tym właśnie kończy się brak stawiania jakichkolwiek wymagań osobom chcącym to zrobić.

    • Szymon Pajdak

      Ważne, że Ty jesteś na tyle bystry żeby mi wytknąć moje braki. Dzięki!
      To jest blockbuster, większych błędów logicznych nie zauważyłem, a fabuła mimo, że jechała na kliszach potrafiła mnie wciągnąć i zainteresować.
      Użyję argumentu najgorszego ze wszystkich – skoro tekst nie pasi napisz lepszy. Piszemy za darmo, hobbystycznie. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyś sam coś napisał i wysłał do Desa.
      Pozdrawiam

  • wiedzmin3demo

    Film Na skraju jutra jest już dostępny
    online, w końcu udało mi się znaleźć, dostępne powinno być w
    dniu premiery a nie:
    http://przedczasem.wordpress.com/2014/06/10/na-skraju-jutra/






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

STANLEY KUBRICK W KRAKOWIE

Następny tekst

Rewolwerowe kołysanki Sergio Leone - ZA GARŚĆ DOLARÓW



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE