MÓJ BIEGUN - recenzja filmu | FILM.ORG.PL



Mój biegun

Rodzina i emocje


Nieskomplikowane dialogi, narracja, zdjęcia, montaż, muzyka nie odciągają naszej uwagi ani od fabuły, ani – przede wszystkim – od obrazu dzielnej rodziny i emocji związanych z tragicznymi wydarzeniami, na których reżyser oraz producentka skupili swoją uwagę.

7427180.3„Mój biegun” oparto na prawdziwych wydarzeniach. O Jaśku Meli usłyszeć można było przy okazji jego rekordowego osiągnięcia w 2004 roku – jako piętnastoletni chłopiec wraz z polarnikiem Markiem Kamińskim zdobyli północny i południowy biegun Ziemi. Sukces ten zapoczątkował kolejne wyprawy Jana Meli. Obecnie prowadzi on fundację „Poza Horyzonty”. „Mój biegun” to historia Jaśka oraz jego rodziny, przedstawione wydarzenia ukazują czas sprzed wielkiej wyprawy.

Nie będziemy oglądać przebiegu podróży czy nawet przygotowań: film przedstawia to, co było wcześniej, jest dramatem rodzinnym. Na skutek nieszczęśliwego wypadku ponosi śmierć dziecko, Piotrek – syn Uli i Bogdana, a brat dla Jaśka, Agaty i Doroty. Rodzina musi poradzić sobie ze stratą i poczuciem winy z powodu wypadku. Po kilku latach rodzinę dotyka kolejne nieszczęście: Jasiek zostaje porażony przez prąd, skutkuje to amputacją dwóch kończyn. Trauma związana ze śmiercią Piotrka stanowi połowę całej przedstawionej historii. A i później, gdy wypadkowi ulegnie Jasiek, pamięć o Piotrku nie zniknie z akcji filmu (tj. z życia rodziny), jest obecna, kiedy Jasiek cierpi po wypadku, przechodzi rehabilitację, a także gdy „walczy” z rygorystycznym, surowym ojcem, żądającym od syna męstwa i hardości.

Reżyser, Marcin Głowacki, debiutant w dziedzinie filmu fabularnego, do tej pory realizował seriale i programy telewizyjne. Producentką filmu jest Krystyna Lasoń, autorka fabuł kręconych w oparciu  o prawdziwe historie („Laura”, „Cisza”, „Krzysztof”, „Bokser”, „Nad życie”, „Oszukane”), jej produktami są też telewizyjne seriale i programy dokumentalne (paradokumentalne), wszystkie pod sztandarem telewizji TVN. Spośród wymienionych filmów fabularnych producentki miałam okazję widzieć „Oszukane”, i porównując ten obraz do wczoraj obejrzanego, to tym razem efekt wyszedł dużo lepszy, przede wszystkim jest lepiej pod względem aktorskim i narracyjnym.

g-6

Chociaż i tak należy powiedzieć, że „Mój biegun” aktorsko niczym nas nie zaskoczy, żadna rola nie chwyci za serce: ani Maciej Musiał w roli Jaśka, ani Bartłomiej Topa jako ojciec, ani Magdalena Walach jak matka, o dalszoplanowych rolach nie wspominając. Nieskomplikowane dialogi, narracja, zdjęcia, montaż, muzyka nie odciągają naszej uwagi ani od fabuły, ani – przede wszystkim – od obrazu dzielnej rodziny i emocji związanych z tragicznymi wydarzeniami, na których reżyser oraz producentka skupili swoją uwagę. Najpierw skonfrontujemy się z emocjami rodziny wywołanymi śmiercią Piotrka, a po tej traumie przyjdzie czas, by poradzić sobie z tragicznymi skutkami wypadku Jaśka. Główny wątek to relacje ojca z dziećmi, bardzo dobry kontakt ojca z córkami kontra poczucie winny i obwinianie Jaśka za śmierć młodszego brata; czułość i wesołość względem dziewczynek i surowość, oschłość w stosunku do syna. Do tego dochodzi wypadek Jaśka, po którym ojciec bardzo chce pomóc synowi, a ten potrzebuje go, jak nigdy dotąd. Jednak porozumienie nie będzie łatwe.

Reżyser ukierunkowuje naszą uwagę również na rolę matki i żony. Ciepła, troskliwa Ula próbuje łagodzić napięcia oraz konflikty. Szuka kompromisów, nazywa emocje po imieniu. Wielokrotnie znosi cierpkie i krzywdzące słowa męża, który nie może sobie poradzić z targającymi go poczuciem winy oraz złości. Mimo to wydaje mi się, że kobieta pozostaje na uboczu, podobnie jak jej córki, główna akcja toczyć się będzie wokół niezastąpionego ojca i jego relacji z synem. A być może postaci niekonfliktowe, spokojniejsze nie rzucają się tak bardzo w oczy?

525aa378eb728-image01

Wyprawy Jaśka na bieguny oraz w jaki sposób podołał temu zadaniu film nie pokazuje. „Droga”, którą musiał przebyć chłopak, pozostaje w domyśle, dopowiadamy ją sobie, znając przecież osiągnięcia rzeczywistego Jaśka Meli (autentyczne zdjęcia z zakończenia wyprawy zobaczymy w filmie). W zasadzie mogłaby powstać kolejna część, pokazująca pracę nad sobą (nad psychiką i ciałem), która pozwoliła Jaśkowi osiągnąć niejeden sukces.

Reżyser koncentrując się całkowicie na emocjach w rodzinie, chce wzruszyć widza pokazywanymi tragediami, cierpieniem, emocjami, ale za to bez dokładniejszego wyjaśnienia, pozostawia takie kwestie, jak: zatrudnienie Uli i Bogdana, ucieczka z miejsca wypadku kolegi Jaśka, opieka nad córkami pod nieobecność rodziców, sytuacja bohatera w szkole (wiemy coś o tym z jego relacji), miejsce zamieszkania Bogdana, który wyprowadza się od rodziny, nie zobaczymy ojca Bogdana, o którym się wspomina, a wspomnienie to jest istotne. Takie informacje urzeczywistniłyby ten rodzinny dramat.

446113.1

 „Mój biegun” nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak ostatnio oglądane „Chce się żyć”. Wrażenie, jakie wywarł obraz Głowackiego, jest o połowę mniejsze niż po filmie Pieprzycy – chcąc zastosować porównanie. Chociaż pewnie łatwo oceniać „Mój biegun” nie będąc w skórze osoby, której dotknęły przedstawione problemy, bo być może film zawiera wystarczająco trafnie ukazany ładunek emocji podany w optymalnej formie, tak że poruszy i pokrzepi. Niestety obejrzany film specjalnie mnie nie poruszył ani też nie pokrzepił, choć sama historia Jana Meli bez wątpienia brzmi przerażająco i niesamowicie.










Przeczytaj także:

Nagi lunch
Na zawsze Laurence
Niemożliwe
James Hunt vs. Niki Lauda - dokument
Niezgodna
New York, New York






  • Kazik

    Warto zauważyć jedną rzecz. Doceniam oczywiście starania niepełnosprawnego chłopca, chęć pokazania, że jego własne ograniczenia mogą być jednocześnie siłą, jednak z tym zdobyciem przez niego bieguna, to nie jest tak do końca. Mela bowiem nie pokonał całej trasy, ale zaledwie jej część.

    To trochę tak, jak przy zdobyciu Mount Everest trafić w okolice 6 000 tys metrów, np przy pomocy śmigłowca a następnie przejść te pozostałe 2848 i szczyt ziemi zdobyty. No, może i zdobyty, ale nie można tego porównywać z wyczynami prawdziwych himalaistów.

    Niewątpliwie ze wszystkich niepełnosprawnych osób, Jaś Mela dokonał rzeczy ponadprzeciętnej, jednak w porównaniu z innymi zdobywcami bieguna, raczej nikłej.

    • Przemysław Zakrzewski

      To, że nie pokonał całej trasy nie oznacza przecież, że nie zdobył bieguna. Zdobył. Jaś Mela dokonał rzeczy wspaniałej i to bardzo przykre, że tak to odbierasz. Rzecz nie była mniej wspaniała w porównaniu z innymi zdobywcami bieguna, dlaczego? Dla niego krótsza trasa była o wiele trudniejsza, niż dla innych długa. Nie widzę sensu odbierać mu tego zaszczytu i sukcesu twierdząc, że to był nikły wyczyn. Poza tym Jaś Mela również zdobył Kilimandżaro czy Elbrus, nie wiem na jakiej zasadzie, ale i tak Go za to podziwiałem, podziwiam i będę podziwiał.

      • Boguś Linda

        Koleś ma prawie 25 lat więc może przestańmy nazywać go Jasiem, Jan może Jasiek, ale nie Jaś. Poza tym chłop wlazł do stacji transformatorowej mając niemal 14 lat czyli w wieku, w którym można oczekiwać po człowieku chociaż minimalnej odpowiedzialności za swoje czyny, a zwiastun sugeruje, że jest on jedynie, a ofiarą nie także współsprawcą własnej tragedii.

        Co do samego filmu, to materiały promocyjne sugerują popularne w Polsce zjawisko puszczania w kinie filmu telewizyjnego.

        • Przemysław Zakrzewski

          Sam mówi, żeby nazywać Go Jasiem/Jaśkiem. Poza tym odnosiłem się to wydarzenia sprzed lat, stąd napisałem Jaś, zresztą nie widzę w tym nic złego. Nie twierdzę, że to co zrobił było roztropne, odnosiłem się jedynie do zdobycia bieguna, więc nie rozumiem skąd ten zarzut. Filmu nie oglądałem właśnie m. in. z powodu wymienionego przez Ciebie – film telewizyjny powinno się oglądać w TV, tam jest jego miejsce, nie w kinie.

          • Kazik

            Nie przesadzaj. Wg twojego poglądu w kinach powinny być wyświetlane wyłącznie letnie blockbustery za przeproszeniem? Gwoli twojej pamięci, lub niepamięci śpieszę donieść, że kiedyś istniały (nie wiem, na ile się jeszcze ostały) tzw kina studyjne gdzie wyświetlano właśnie filmy bardzo kameralne, podobne w formie do filmu TV. A zatem nie widzę najmniejszego problemu aby jeżeli jest taka możliwość, film TV był puszczany w salach kinowych. Nie chcesz oglądaj. O co ci chodzi? Skrzywdził cię ktoś tym faktem?

          • Kazik

            Nie chcesz, nie oglądaj. Tak miało być.

          • Boguś Linda

            Jest jednak pewna różnica pomiędzy kameralnym filmem kinowym, a czymś co wygląda jak dwugodzinny odcinek polskiego serialu telewizyjnego. A „nie chcesz nie oglądaj” to argument stojący niewiele wyżej niż „jak ci się nie podoba to zrób to lepiej” czyli nie warty funta kłaków.

          • Kazik

            Co do tego to pełna zgoda, też jestem zdania, że film TV filmowi TV nierówny i że
            TVN-owskie gówno nie powinno być puszczane w kinach. A co do oglądania, to dlaczego zły argument. Ja nie chcę tego oglądać i nie będę.

        • shamar

          Podpisuję się. Pod filmem telewizyjnym.
          I „transformatorze”. Od dziecka miałem zakodowane „uważać na prąd” a już totalnie kiedy mnie pierdzielnęło gniazdko w domu.

  • Andriej

    Mam alergię na tego pedzia Musiała. Właśnie przez niego filmu nie mam zamiaru nawet próbować obejrzeć

  • MIke

    Kolejny TVNowski film telewizyjny który trafia do kin…

  • Leniwiec

    „Chce się żyć” jest filmem niełatwym,ale bardzo dobrym-z wyjątkowym Dawidem Ogrodnikiem.Jednak „Mój biegun”,mimo raczej kiepskich recenzji,też mi się podobał i jako matkę(czyniącą odniesienia do własnego dziecka-co by było gdyby…)wzruszył do łez i -wbrew powyższej opinii -zrobił duże wrażenie. M.Musiał poradził sobie z rolą J.Meli całkiem nieźle.Sto razy bardziej wolę obejrzeć w kinie taki film (jak to niektórzy nazywają-telewizyjny) – niż np.chłam typu Maczeta.Z harcerskim pozdrowieniem, Leniwiec.

  • Agata

    Jeżeli ktoś chciałby pobrać film to polecam z tego linku, sama tam pobierałam http://pobieramygry.pl/?p=93

  • TomekNS

    Nie polecam. Po obejrzeniu mam wrażenie ze film zrobiony jest na odczep. Spodziewałem się czegoś innego. Zdobycie bieguna wcale nie pokazane no i życia po zdobyciu szczytu kompletnie nie ma nic na ten temat. A przecież to było chyba najważniejsze aby pokazać że z niepełnosprawnością da się żyć. Brak jest scen kiedy Jasiek wychodzi do ludzi, spotyka się z nimi zakłada własną fundacje itd. Film oceniam na marne minus 3.

  • Pingback: W kinie « Niepubliczne Gimnazjum "Nasza Jedynka"

  • Pingback: magdalena walach na go | sexsexkatalog.com.pl

  • Karolina7141

    Byłam na tym w kinie z klasą :) Polecam :)

  • Gabryśka

    Film superowy. Płakałam prawie cały. Dziś w mieście, w którym mieszkam było organizowane spotkanie z Jaśkiem Melą. Moja szkoła zabrała po kilka osób z każdej klasy i miałam szczęście iść. Muszę powiedzieć, że Jasiek jest tak pełen entuzjazmu i zaraża swoją energią. Opowiadał nam trochę o tym jak poznawał ludzi, którzy nie mieli rąk czy nóg. Często nas rozśmieszał. Nie umiałabym taka być. Ta siła jaką w sobie ma… jest nie do opisania. I nawet jeśli nie lubicie Maćka Musiała to nie rezygnujcie z filmu, bo naprawdę warto go obejrzeć.




Ewelina Świeca

25/10/2013

KMF Film.org.pl 1999-2014 Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja, publikacja, dystrybucja w celach komercyjnych bez zgody właściciela tej strony są zabronione.

Strona załadowała się w 0,775 sekund.

banner