MISSION: IMPOSSIBLE -ROGUE NATION | FILM.ORG.PL

MISSION: IMPOSSIBLE – ROGUE NATION

Reżyser swobodnie i z gracją przeskakuje kolejne stopnie niemożliwego, miejscami specjalnie ocierając się o autopastisz.




Mission completed




Maciej Niedźwiedzki
10.08.2015


Nowe Mission: Impossible ma kilka punktów kulminacyjnych. Każda z tych scen mogłaby samotnie wieńczyć, obecnie wydawałoby się, spokojną część pierwszą. Kino akcji jak mało które jest idealnym przykładem eskalacji filmowych gatunków.

Pozwolę sobie na lekki spoiler. Na pewnym etapie filmu Ethan Hunt ma dostać się do sejfu w prawdopodobnie najpilniej strzeżonym banku na świecie i dokonać zamiany specjalnej karty. Dodam tylko, że miejsce, do którego Hunt musi się dostać, znajduje się pod wodą w specjalnej kapsule. Podmienienie wspomnianej karty umożliwi jego koledze z zespołu, Benjiemu, bezpieczne wejście do tajnej skrytki i wykradzenie pendrive’a z niezwykle ważnymi danymi. Wcześniej obaj muszą wkraść się do budynku, zhakować kilka zabezpieczeń, a Hunt musi wytrzymać pod wodą ponad trzy minuty… Jednym słowem: banał.

b

Wokół tej misji jeszcze kilkanaście lat temu można by skonstruować całą trylogię. Wokół tego, jak długich przygotowań potrzebuje, ile specjalistycznego sprzętu wymaga, ile tygodniu prób zabiera, by w końcu osiągnąć konieczną synchronizację między trójką agentów. To byłoby nie mniej fascynujące niż samo przeprowadzanie akcji. Udanej bądź nie. W Mission: Impossible – Rogue Nation temu włamaniu poświęcone jest zaledwie piętnaście minut. Stanowi ono jedynie krótki rozdzialik całej produkcji. Trzeba je przyjąć jako wprowadzenie do sekwencji jeszcze bardziej spektakularnej. W Rogue Nation reżyser swobodnie i z gracją przeskakuje kolejne stopnie niemożliwego, miejscami specjalnie ocierając się o autopastisz.

Nieprawdopodobna kumulacja przeszkód jednak nie razi.

Narracja filmu przypomina tę z gier przygodowych, gdzie najważniejszym czynnikiem nie jest psychologiczny rozwój postaci, ale konsekwentnie stopniowany poziom trudności. 

W Rogue Nation wszystko jest ze sobą spięte w logiczną całość, oczywiście rządzącą się wewnętrznymi regułami. Bardzo szybko przestaje chodzić o to, czy Hunt wyjdzie z kolejnego zamieszania bez szwanku (bo wiadomo, że tak), ale o samo wyśrubowanie poziomu trudności. O ciągłe podnoszenie poprzeczki.

b

Kolejne sekwencje są doskonale wyreżyserowane. Christopher McQuarrie sprawnie podnosi napięcie, a każda scena przemyślana jest do ostatniej klatki. Imponować musi fizyczne poświęcenie aktorów, bawić powinien inteligentnie wplatany humor. Rogue Nation pełne jest zmyślnej choreografii (ucieczka Hunta przed torturami), rewelacyjnej pracy kamery (pościg na motocyklach) i całych sekwencji atrakcyjnych za sprawą strony plastycznej: etap w operze wiedeńskiej czy ostatnich kilka scen filmu rozgrywających się w ciasnych i ponurych uliczkach Londynu.

To kino niezwykle intensywne, pędzące na złamanie karku, oczekujące od widza przymrużenia oka i pewnej wyrozumiałości.

Trudno odmówić inscenizacyjnej reżyserskiej pomysłowości McQuarrie’emu. Pomimo zalewu kina sensacyjno-szpiegowskiego jego film wydaje się być świeży i niewymuszony. Zrealizowany jest z werwą i rozsadzającą każdy kadr energią. Rogue Nation funkcjonuje jak doskonale naoliwiona maszyna, czasami wręcz osiągając puls najnowszego Mad Maxa. To ogromny sukces jak na piąty film w serii.

b

Twórcy Mission: Impossible – Rogue Nation są doskonale świadomi filmowej konwencji tego cyklu i w kilku momentach umiejętnie ją wręcz parodiują. Nie potrafię inaczej uzasadnić obecności takich gadżetów jak laptop zrobiony z gazety czy komediowej tonacji odczuwalnej w otwierającej film sekwencji. Tom Cruise nieraz wręcz spogląda na widza, zadając pytanie: „jesteś gotowy na kolejny skok?”. Dodatkowo jedna z przemów Aleka Baldwina ma jawnie autotematyczny charakter i jest również świetnie spuentowana. McQuarrie wie, na co może sobie pozwolić: na ile może nagiąć prawa fizyki i ile jest w stanie przeżyć Ethan Hunt osiągający wreszcie status niezniszczalnego herosa.

Mniejsza już o to, kogo Tom Cruise tym razem ściga. Nieistotne jest to, kto chce schwytać Toma Cruise’a. Nieważne, jaki w tym interes ma CIA, jaki IMF, ani w jakie zbrodnie zamieszany jest Syndykat (przestępcza organizacja dowodzona przez Solomona Lane’a, który musi przypominać szwarccharaktery z filmów o Bondzie epoki Seana Connery’ego). To jednak fabularne detale, raczej pretekstowa intryga. Przede wszystkim chodzi o efektowny, przebojowy spektakl. Mission: Impossible – Rogue Nation jest nim w całej rozciągłości. Chyba każdy widz powinien wyjść z kina syty.

korekta: Kornelia Farynowska

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Piotr

    Jest dokładnie tak, jak pisze autor recenzji. Bezpretensjonalna zabawa w niemożliwe z odrobiną humoru na dobrym poziomie. I tylko może MI chwilami niebezpiecznie i niepotrzebnie wtapia się w poetykę Bonda. Scena pościgu wymuszała na mnie ciągłą korektę pozycji w kinowym fotelu. Polecam.

  • Roman

    Coś w stylu Bonda – z tym się zgodzę. Film na poziomie, ale szcerze bardzo przewidywalny
    Osoby które lubią dynamiczne filmy jak te z Hondę czy inne to napewno się odnajdą, jednak film nie trafi do każdego odbiorcy
    Ocena 5/10

  • Marzenka340

    Zgodzę się… film niesamowicie słaby, nie zbyt mi się spodobał chodź nie powiem, lubię ten gatunek filmów.
    Niestety nie polecam.

  • ali akca baba

    Ja po bardzo słabej i męczącej dwójce odpuściłem sobie serię na kilka lat, jak się okazało niesłusznie, bo każda kolejna część jest lepsza (dla mnie). Wprowadzenie autoironii było strzałem w dziesiątkę.

  • Andriej69

    Faktycznie, mnie filmy z serii MI podobały się coraz bardziej, na tym etapie są chyba lepsze od samego Bonda i mdłego Craiga. Cieszę się, że Maciej pisał reckę – teraz wiem, że spokojnie mogę się wybrać do kina!

  • Kubekk

    Nie wiem czemu niektórzy tak słabo oceniają tą część. Jak dla mnie reżyser i aktorzy wykonali kawał dobrej roboty.

    Dla chętnych przeczytać jeszcze jedną recenzję polecam: http://erudyci.net/mission-impossible-i-niestarzejacy-sie-cruise/

  • Michał

    Ja wybrałem się z żoną po 2 latach absencji kinowej. Bawiłem się świetnie – moja żona również. Uważam, że to dobre kino akcji. Śmiało można się wybrać na seans. :)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

DAR

Następny tekst

Najciekawsze filmy z Nowych Horyzontów 2015



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE