nowości kinowe

MAKBET – Fassbender i Cotillard w ostatnim filmie w Cannes

Nowa wersja tragedii oferuje widzowi głównie walory audiowizualne. Kurzel zbytnio nie kombinuje, stara się po prostu odtworzyć mroczny świat stworzony niegdyś przez Szekspira.

Autor: Filip Jalowski
opublikowano

Szekspirowska "Valhalla Rising".

Za Makbeta brało się już wielu uznanych reżyserów. Szekspirowską opowieść o żądzy władzy na język filmu przełożyli między innymi Orson Welles, Akira Kurosawa czy Roman Polański, a to jedynie kropla w morzu mniej popularnych adaptacji. Za najlepszą filmową wersję tragedii uznaje się zazwyczaj japoński Tron we krwiPod dzisiejszej premierze Makbeta w reżyserii Justina Kurzela raczej nic się w tej kwestii nie zmieni. Nie oznacza to jednak, że okrutna historia z udziałem Cotillard i Fassbendera jest całkowitą klapą.

Najnowszy Makbet to film, który traktuje Szekspira dosłownie, nie stara się wpisywać tekstu w nowe konteksty. W zamian skupia się jednak na stronie wizualnej, która sprawia, że pojawiająca się za plecami bohaterów Szkocja staje się przestrzenią przywodzącą na myśl wizje dantejskiego czyśćca.

image (1)

[quote]Makbet Kurzela utrzymany jest w tonie podobnym do Valhalla Rising Nicolasa Windinga Refna.[/quote]

Posępne krajobrazy, na które składają się strzeliste i ośnieżone wierzchołki gór oraz niekończące się szkockie wyżyny, niemal nieustannie skąpane są we mgle. Bohaterom pojawiającym się na ekranie daleko do teatralnych aktorów ubranych w nieskazitelne stroje odwzorowujące epokę. Bohaterowie Kurzela noszą się w brudnych i sfatygowanych ciuchach, na których plamy błota mieszają się ze śladami krwi kolejnych ofiar bratobójczego konfliktu. Monochromatyczna paleta barw czyni świat Makbeta chłodnym i pozbawionym światła. Ciepłe kolory pojawiają się jedynie w kilku znaczących momentach filmu. Najczęściej możemy obserwować je jednak w postaci czerwieni wydobywającej się z ran poległych żołnierzy. Posępność świata podkreślona zostaje również przez muzykę Jeda Kurzela – hipnotyzującą, opierającą się na nieustannych wariacjach na temat głównego motywu.

Macbeth

Kurzel, podobnie jak niegdyś Refn, stara się wprowadzić widza w coś na wzór transu. Nieśpieszna narracja filmu w połączeniu z jego walorami audiowizualnymi sprawia, że szybko zaczynamy czuć się otumanieni przez dźwięk i obraz, doświadczamy uczucia obcowania z przestrzenią nieprzyjazną człowiekowi, dziwną, pełną grozy, stąd porównanie do dantejskiego czyśćca. W stylistyce doskonale odnajduje się przede wszystkim Fassbender. Jego interpretacja Makbeta z całą pewnością przejdzie do filmowego kanonu szekspirowskich adaptacji. Bezbarwna jest niestety Cotillard. Kurzel nie daje jej rozwinąć skrzydeł, ponieważ rola Lady Makbet zostaje przez niego nieco zmarginalizowana. W jego ujęciu Makbet jest przede wszystkim opowieścią o szaleństwie szkockiego generała.

MarionCotillardMichaelFassbenderMacbeth_article_story_large

[quote]Nowa wersja tragedii oferuje widzowi głównie walory audiowizualne. Kurzel zbytnio nie kombinuje, stara się po prostu odtworzyć mroczny świat stworzony niegdyś przez Szekspira.[/quote]

Jeśli komuś będzie odpowiadać tego typu podejście, powinien wyjść z seansu zadowolony. Jeśli oczekuje czegoś więcej, może czuć delikatny niedosyt. Makbet Kurzela to w zasadzie Valhalla Rising w świecie Williama Szekspira. Film Refna może być traktowany zatem jako tester gustu. Jeśli podoba Wam się opowieść o ubrudzonym we krwi Madsie Mikkelsenie, spodoba się również o Fassbenderze. W innym wypadku radzę trzymać się z daleka.

Ostatnio dodane