Love the Coopers. Kochajmy się od święta | FILM.ORG.PL

Love the Coopers. Kochajmy się od święta

Film straconej szansy, który mógłby być smacznym dramatem psychologicznym, a jest tylko standardową wigilijną laurką.




Dramat rodzinny w świątecznych dekoracjach




Karolina Chymkowska
05.12.2015


Filmy z choinką w tle to w zasadzie pełnoprawny gatunek. Co prawda święcą triumfy dosyć krótko, bo w bardzo konkretnym okresie, za to niezwykle regularnie – każdego roku można liczyć co najmniej na jeden. Niestety, taka perełka jak To właśnie miłość trafia się może raz na dekadę, a To wspaniałe życie raz na pół wieku. Cała reszta to raczej celuloidowe badziewie, klasyczne przeciętniaki zdobne w bombki i światełka, na które i tak nabieramy się co roku – napędzani złudną nadzieją, że być może tym razem i w nasze życie wkroczy odrobina bożonarodzeniowej magii.

Ktoś niespodziewanie wyzna nam głębokie uczucie (bo w święta mówi się prawdę), rodzina nad karpiem i barszczem z uszkami wybaczy sobie wszystkie urazy, a nieszczęśliwych singli piorun z jasnego nieba trafi podczas ogonkowania w Starbucksie. Wszystko jest możliwe, bo to przecież najpiękniejszy okres w roku!

I tak dalej.

Kochajmy się od święta to film zmarnowanej szansy. Zarys rodzinnej historii plus gwiazdorska obsada to dobre bazowe składniki na porządny dramat obyczajowy. Rodzina na pozór szczęśliwa, a w gruncie rzeczy niedoskonała, zaplątana w siateczkę wzajemnych żalów, zadawnionych konfliktów, zmarnowanych szans, zapomnianych marzeń. Senior rodu Bucky (Alan Arkin) w przyjaźni z młodziutką kelnerką odnajduje poczucie własnej ważności i upust dla tęsknoty za tym, co było osią jego życia, ale minęło bezpowrotnie. Charlotte i Sam (Diane Keaton i John Goodman) po czterdziestu latach małżeństwa gdzieś zagubili siebie samych i przestali dbać o łączące ich uczucie. Emma (Marisa Tomei) jest zgorzkniała i czuje się wyrzucona poza nawias. Młodsze pokolenie też nie ma lekko: Eleanor (Olivia Wilde) jest gotowa przyprowadzić na świąteczny obiad przypadkowo poznanego faceta w charakterze narzeczonego, by uniknąć współczujących spojrzeń i wrażenia, że jest rozczarowaniem dla każdego. Jej bezbarwny brat Hank (Ed Helms) dręczy się natomiast poczuciem, że życie go omija i wstydzi się przyznać, że nie stać go nawet na prezenty dla dzieci.

cooper 2

Wyborny materiał na rodzinny dramat, na psychologiczną wiwisekcję, nic, tylko zajrzeć pod ten dywan i zobaczyć, co jeszcze został skrzętnie zamiecione, wniknąć w dusze tych ludzi, poznać ich lepiej. Ale to niemożliwe, ponieważ mamy do czynienia z filmem świątecznym, ba, ze świąteczną komedią, a te rządzą się swoimi prawami: nawet jeśli coś nie działa, z pewnością magicznie naprawi się na koniec, wszystkie klocki wskoczą na właściwe miejsce, a zapach nadziei i piernika wypłoszy wszelkie negatywne fluidy. W konsekwencji potencjalnie interesujące wątki zostają niemiłosiernie spłycone po to, by zrobić miejsce na wysilone elementy komediowe i kilka podnoszących na duchu kwestii rodem z Coelho.

Znakomita stawka aktorska wychodzi z siebie, by nadać swoim postaciom maksimum szczerości i głębi, ale z pustego scenariusza i Diane Keaton nie naleje. Chemia między nią a Goodmanem jest cudowna, ileż mogliby jeszcze pokazać, gdyby tylko dać im szansę! Niestety, oko kamery skupia się raczej na Eleanor i Joem, gdzie chemii jest zdecydowanie mniej.

Ponieważ jednak narzekaniem trudno coś zdziałać, skupmy się na pozytywach. Jako produkt świąteczny film bowiem wybija się jednak nieco ponad przeciętność, co samo w sobie można uznać za sukces. Machinę napędza zgrany komediowy duet: June Squibb w roli cierpiącej na demencję ciotuni Fishy i fantastyczny pies Bolt jako rodzinny pupilek Rags. Bolt nie bez kozery ma przydomek Marlona Brando wśród psów, bezwstydnie kradnie każdą scenę, w jakiej się pojawia.

cooper 3

Wątki w gruncie rzeczy fajne i udane – Ruby i Bucky, Emma i zmagający się z własną seksualnością policjant – tracą na sile wyrazu z powodu tych kiepskich i wysilonych, jak miłosne perypetie najmłodszego pokolenia czy Hank i jego plująca jedzeniem była żona Angie. Twórcy filmu starają się nas zaangażować emocjonalnie w każdą historię po kolei, starają tak usilnie, że w rezultacie nie poświęcamy w pełni uwagi żadnej z nich. Inaczej niż w To właśnie miłość, gdzie niemal każdy widz miał swoją ulubioną opowieść i ulubiony wątek. Tutaj trudno się do kogoś tak naprawdę przywiązać.

Trochę zatem ten piernik zakalcowaty, ale mimo wszystko przełknąć się go da – dla kilku scen, kilku dialogów, dla obsady i przede wszystkim w imię świątecznego klimatu, ufności i nadziei na lepsze, która rozwieje się bezpowrotnie mniej więcej w połowie stycznia. Aż do kolejnych świąt i kolejnej komedii spod znaku śniegu i jemioły.

korekta: Kornelia Farynowska

Karolina Chymkowska

Karolina Chymkowska

Zastępca rednacza na film.org.pl.
Jestem filmowym profilerem. Kino to dla mnie przede wszystkim emocje. Bohaterowie. Niuanse. Półtony. Lubię wgryzać się pod powierzchnię, szukać tego, co niedopowiedziane.
Karolina Chymkowska











Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Filmowe Gry Komputerowe #3 - STAR WARS BATTLEFRONT

Następny tekst

Bella i Sebastian 2. Solidny film familijny



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE