Listy do M 2. Zapiski malkontentki | FILM.ORG.PL

Listy do M 2. Zapiski malkontentki

Świąteczny wyrób czekoladopodobny




Zapiski malkontentki




Karolina Chymkowska
17.11.2015


Zarażona entuzjazmem recenzji redakcyjnego kolegi, Dawida Gawałkiewicza, pomyślałam sobie – czemu nie, warto dać szansę, może moja alergia na komedie romantyczne z rodzimego podwórka tym razem okaże się nieuzasadniona. Nie miałabym nic przeciwko odrobinie magicznego wigilijnego klimatu, uronieniu paru łez wzruszenia i kilku salwom oczyszczającego śmiechu.

Zgłaszam reklamację. Nic z tego.

Może byłoby łatwiej, gdyby film okazał się jednoznacznie i bezsprzecznie zły. Nie jest – jest po prostu mdły i nijaki. Ograne do znudzenia schematy przepuszczone po raz kolejny przez maszynkę do mięsa (czy może do maku, skoro święta), najdrobniejsze drobiazgi nadmuchane do granic wybuchu, co może ma sens w serialu, ale nie w filmie fabularnym, przypadki drętwego aktorstwa, na szczęście na dalszym tle – prym wiodą Małgorzata Kożuchowska do spółki z Martą Żmudą-Trzebiatowską, a co gorsza, praktycznie brak ciepłego, świątecznego humoru, jeżeli oczywiście nie liczyć momentów pod hasłem „uwaga, teraz będzie śmieszna scena i się śmiejemy, hej!”. Mamy scenę zrywania narzeczeństwa bijącą rekordy braku klasy i zwykłego chamstwa, niedokończony wątek Małgorzaty, na który zabrakło widać pomysłu, irytujące sprzeczki Szczepana i Kariny – na jego miejscu zwiewałabym jak najdalej od tej furiatki – nieodpowiedzialnych dorosłych mieszających dziecku w głowie i tak dalej, i tak dalej.

listy 3

Ponieważ konwencja romantycznej komedii zakłada uproszczenia i przymrużenie oka, to wszystko dałoby się znieść, gdyby zostało ładniej podane, zgrabniej opakowane, a postaci wzbudzały więcej sympatii. Brakuje, przede wszystkim, zwykłej ludzkiej szczerości, jakiejś serdecznej rozmowy, pogłębienia, chociaż odrobinę, relacji między bohaterami. Czegoś, co faktycznie jest przejmujące, a nie z założenia miało takie być. Pod tę kategorię podpada chyba tylko wątek relacji Mela z synkiem – przy czym Mela, mimo starań, nie jestem w stanie polubić, ale to już kwestia mojego prywatnego gustu – i ciepła, wyważona scena na ławce między Tosią a Wojciechem (Malajkat prezentuje się z dużą klasą). Miła chemia jest wyczuwalna w tercecie Mikołaj-Doris-Kostek, i to pomimo faktu, że podobne akcje widzieliśmy już lekko licząc z pięćset razy.

listy 2
Chociaż czerpania z wzorców poprzedników, nawet w formie bezpośredniego odwołania, nie uznaję automatycznie za wadę, to tutaj jest to po prostu sztuka dla sztuki. Już pierwszej części zarzucano powielanie rozwiązań fabularnych z romantycznych klasyków, ten sam zabieg w drugiej to już fotokopia fotokopii. Postuluję: dosyć tworzenia na siłę potworków z dopiskiem „po polsku”. Polskie To właśnie miłość, Bezsenność w Seattle po polsku, polska odpowiedź na coś tam… Cytat może być formą uznania, ale kopia to już tylko kopia.

A na koniec dodam, że porzucanie nieszczęsnej owieczki w rozbitym samochodzie na mrozie po to, by pognać za jakimś chłystkiem, uważam za szczyt nieodpowiedzialności! Jak się ta biedna Matylda musiała zestresować, i to w samą Wigilię…

korekta: Kornelia Farynowska

Karolina Chymkowska

Karolina Chymkowska

Zastępca rednacza na film.org.pl.
Jestem filmowym profilerem. Kino to dla mnie przede wszystkim emocje. Bohaterowie. Niuanse. Półtony. Lubię wgryzać się pod powierzchnię, szukać tego, co niedopowiedziane.
Karolina Chymkowska






  • Fanta

    Mnie się film podobał, zarówno rozwiniecie starych wątków jak i te zupełnie nowe, Karolak jako szelmowski Mikołaj – doskonały, a na koniec co do rzeczonej owieczki mniejszy stres przeżyła siedząc spokojnie w aucie, niż gdyby miał z nią ktoś na rękach ganiać ;-) A ciepło miała w końcu wełenka grzała!

  • Libertynka

    A ja się nie do końca zgodzę, moim zdaniem „Listy do M 2” są bardzo przyjemnym filmem i polecam się wybrać samemu. Widocznie autorka nie poczuła ducha świąt :)

  • Marti

    Nie wiem, może poszłam z zupełnie innym podejściem, a może to, że odświeżyłam sobie jedynkę dzień przed seansem, a może jeszcze coś innego sprawiło, że film naprawdę mi się podobał :) i chętnie obejrzę przy nadarzającej się okazji raz jeszcze :)

  • katolik patriota

    Moja ocena. Bylem na seansie. I staralem sie skupic aczkolwiek kilka razy spojrzalem w strone wyjscia/wejscia zastanawiajac sie czy nie wpadnie zaraz ktos z ak47.
    Jednak do rzeczy.
    Watek REDOO i jego starej milosci – calkiem przyjemny. nawet sie wzruszylem. stara milosc nie rdzewieje.
    Watek CHOREJ umierajacej : przypomnialo mi sie pukajac do nieba bram. myslalem ze naprawde wyjedzie w jakies alpy.
    Watek NIEPELNOSPRAWNEGO: wzruszajacy. szkoda chlopaka. nie dziwie sie ze sie zalamal. przystojny a kaleka.
    WATEK sztucznej dygant i szczepana: nie wiem co w niej widzial. dla mnei to zouza i latawica
    WATEK kostek i familia : taki sobie. fiu bzdziu.
    WATEK MEL i synek: mysle sobie o ty kre*ynie. uciekles do kochanic a po dwoch latach przypominasz sobie ze masz synka? masz ostatnia szanse!!!

  • Slv

    Świetna recenzja idealnie oddająca mój stosunek do tego filmu. Po seansie kontynuacji nawet skusiłem się na powtórkę części pierwszej i jeszcze bardziej utwierdziłem się w swoich osądach. Jedynka lepsza o kilka klas i zamiast tułać się na seans, lepiej ją sobie powtórzyć.






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

DANNY BOYLE I JEGO FILMY - W stronę słońca (2007)

Następny tekst

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 2



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE