Legenda Kaspara Hausera, La leggenda di Kaspar Hauser | FILM.ORG.PL

Legenda Kaspara Hausera

Oglądanie filmu przypomina bardziej przerzucanie kolejnych stron ze zdjęciami niż doświadczenie znane z kina.




Czyli o śmierci kultury modernizmu




Maciej Niedźwiedzki
04.10.2013


Kaspar Hauser jest postacią autentyczną. Znany jest z niespodziewanego pojawienia się w 1828 roku w Norymberdze. Od urodzenia żył zamknięty w celi, bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym. Od momentu, gdy zjawił się na ulicach niemieckiego miasteczka, stał się niezwykłym fenomenem epoki, a następnie symbolem.

Dochodzi do konfrontacji niewinnego, bezbronnego i nieobytego Hausera z osobami kultury i nauki. Kaspar zaczyna być zwierciadłem całego świata zachodniego, w którym jego przedstawiciele mogą się przejrzeć i zobaczyć zarówno swoje osiągnięcia, jak i wypaczenia. W tym też tonie Werner Herzog nakręcił „Zagadkę Kaspara Hausera”. Podstawą filmu Niemca są rozważania filozofów, artystów i naukowców nad człowiekiem-barbarzyńcą. I następnie próba zasymilowania go, nauczenia życia w oświeconym społeczeństwie.

Film Davida Manuli wywodzi się z całkowicie innego źródła. Mit Kaspara Hausera zostaje przefiltrowany przez sito popkultury. Stworzone zostaje zupełnie nowe otoczenie, akcja dzieje się poza czasem, a bohaterowie odgrywają uformowane przez kulturę role: szeryf , księżna, dealer, ksiądz, prostytutka i parobek (na to, że są to jedynie ikony, wskazuje pozbawienie ich zindywidualizowanych imion). Bohaterowie są takimi właśnie pozostałościami gatunków, z których pochodzą.

W tak skodyfikowany świat trafia Kaspar Hauser. Wygląda na wyrzutka współczesności. Nie wiadomo dokładnie, jak go traktować. Czy jest kobietą, czy mężczyzną? Zbawicielem czy błaznem? Królem czy więźniem? Jakiej jest orientacji seksualnej? Wobec podobnych wątpliwości postawieni są mieszkańcy Wyspy X nad morzem Y (a jakże inaczej). Określenie miejsca akcji filmu jest tak samo trudne dla nas, widzów, jak dla bohaterów filmu określenie celu, dla którego pojawił się Hauser. Nie odgrywa on żadnej roli, wzbudza jedynie zainteresowanie. Nie ma nic do zaoferowania społeczności, wśród której przebywa. Posiada jedynie całkowicie nieprzydatne umiejętności.

Na płaszczyźnie symbolicznej interpretuję to jako podanie w wątpliwość funkcjonalności i przydatności współczesnej bezpłciowej i anonimowej kultury. Taki też jest Hauser dla księdza. W jego oczach Kasper jest fałszywym, wypaczonym błędem historii. Jest upośledzonym i przypadkowym kuriozom XXI wieku. Nie takiego zbawiciela oczekiwał. Hauser, podobnie jak Chrystus, przybywa do miasta wierzchem. Hauser zostaje przywieziony na mule (nie na osiołku, jak Jezus, jednak analogia zastosowana przez Manuliego jest w moim odczuciu czytelna). Nie ma jednak w zanadrzu żadnej ideologii, wiedzy czy choćby pomysłu na cokolwiek.

KH

(Post?)modernizm, który obecnie szaleje w każdej ze znanych nam dziedzin sztuki, zaczyna zjadać swój własny ogon. Kultura staje się beznadziejne i bezrefleksyjnie odtwórcza. Tworzą ją wszyscy, ale w efekcie jest dla nikogo. Taki też jest sam Kaspar. W końcu darzący go sympatią szeryf wymyśli Hauserowi zajęcie. Jednak jest ono całkowicie bezużyteczne, wręcz absurdalne. Biedny Kaspar czuje się w nim idealnie. Odnalazł swoje powołanie. Nie pozostaje mi nic innego, jak skwitować cynicznym uśmieszkiem pozorny sukces chłopaka.

Film Davida Manuliego jest bardzo atrakcyjny wizualnie. Legenda Kaspara Hausera jest dziełem bardzo fotograficznym. Ruch kamery i aktorów przed nią jest mocno ograniczony – postaci są statyczne. Montażu wewnątrzkadrowego praktycznie nie ma. Kolejne sekwencje, brutalnie ze sobą sklejane, nadają filmowi pozornie nieprzemyślaną przypadkowość. Te cechy odbierają Legendzie… filmowość. Oglądanie filmu przypomina bardziej przerzucanie kolejnych stron ze zdjęciami niż doświadczenie znane z kina. Jest to jednak kino eksperymentalne, niekonwencjonalne, inne. Myślę, że twórcy tego rodzaju kina też nie chcą, by ich dzieła były analizowane narzędziami przygotowanymi do oceny klasycznych filmów. W tym również chyba tkwi ratunek dla bezbronnego Hausera, którego będziemy mogli sprawiedliwie ocenić jedynie wtedy, gdy stworzymy odpowiednie do tego instrumenty.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

W KMF od 2013 roku. Uwielbiam filmy Martina Scorsese i animacje Pixara. Interesują mnie europejskie filmy festiwalowe, animacje z całego świata i oczywiście wysokobudżetowe filmy amerykańskie (wyłączając produkcje Marvela, których nie lubię i nie rozumiem). Trzy najlepsze filmy w historii kina to "Ojciec Chrzestny II", "Brokeback Mountain" i "Wściekły byk".
Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Karolina

    Oto instrument: wyobraźnia.

  • Jurek F.

    Myślę że ta interpretacja którą przeczytałem jest bardzo powszechna i według mnie reżyser prowokuje do takich przemyśleń żeby zakpić z tak typowego zamkniętego sposobu myślenia. To co dla mnie niezwykłe w filmie to jego konstrukcja w której abstrakcja jest przedstawiona jako rzeczywistość a ta z kolei jest abstrakcją. Jest to swoisty negatyw naszej rzeczywistości. Film jest przedstawieniem narkomańskiego lotu jako rzeczywistego bytu w którym pojawia się nierealny, niezrozumiały bóg. Kaspar HAuser jest po prostu jakimś typkiem który naćpał się na imprezie słuchając imprezy i ma swój lot. I teraz ten lot nie jest surrealizmem, absurdem tylko jest przedstawiony z pozycji realnego świata w myśl wurzej opisanej zasady negatywu rzeczywistości. Dosyć jasno jest poruszony wątek w którym szeryf ćpa na początku filmu. Szeryf sugeruje bezpieczeństwo narkomańskiej jazdy. Dealer jest jego bratem, jest tą samą postacią. Kiedy przedstawimy świat nierealny jak rzeczywistość w której swoje role odgrywają normalni bohaterowie, którzy przeżywają swoją rzweczywistość, utorzsamiamy się z nimi i próbujemy odczytywać absurdalnego Kaspara jak tajemniczą postać, jak boga i myślę że to jest właśnie najbardziej zaskakująca koncepcja filmu, że przecież tak samo moglibyśmy pomyśleć o naszym życiu. Czy nasze życie nie jest abstraktem, narkomańską jazdą dla kogoś kogo zupełnie nie rozumiemy kogo nazywamy w naszym świecie bogiem? czy nie jesteśmy wytworem jego wyobraźni?

  • Królik

    Jurku F. ogladałeś ten film naćpany?

    • Jurek Fuck You

      który film? twoje życie?

    • Jurek F.

      a ty w ogóle wiesz o co ci chodzi? chociaż trochę? w twoimi filmie nie odwiedzi cie nawet żaden Kaspar. kiepski masz lot. nielot.

      • Królik

        Jurku, to chyba ty nie wiesz o co chodzi! To ja twój dealer! Oddawaj hajs!

        • O. K.

          to ty oddawaj za ten paracetamol

          • Królik

            Paracetamol możesz sobie wziąć, kodeina dla mnie






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

BURN NOTICE - nudne popołudnia ze szklanką mojito w ręku

Następny tekst

"Jack Ryan: Shadow Recruit" - pierwszy zwiastun



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE