nowości kinowe

Kumba 3D

Jak dotąd najlepsza animacja roku obok Uniwersytetu Potwornego i Krudów. Film o dzielnej zebrze jest pochwałą różnorodności. Pozbawiony jest nachalnego dydaktyzmu i traktuje widza serio niezależnie od jego wieku.

Autor: Maciej Niedźwiedzki
opublikowano

Kumba 3D reklamuje się jako najnowsza animacja twórców legendarnego Króla Lwa. Gdy film powołuje się na tak ważne dzieło, to oczekiwania wobec niego automatycznie rosną. Oba filmy są również wyraźnie ze sobą połączone tematycznie i pod względem lokacji. W obu historiach bohaterami są zwierzęta, głównym postacią jest młody i niedoświadczony reprezentant stada. Podobnie jak Simba w Disneyowskiej produkcji, Kumba opuszcza swoją rodzinę oraz bezpieczne schronienie i w trakcie wyprawy poznaje dwójkę samotników. 

Mimo tych podobieństw Kumba 3D doskonale się broni. W nieuniknionej konfrontacji z zasłużonym Królem Lwem wychodzi z tarczą. I okazuje się, w moim odczuciu, najlepszą tegoroczną animacją obok Uniwersytetu Potwornego i Krudów. Jest to opowieść ciekawa na kilku płaszczyznach, która sprawi wiele przyjemności oraz skłoni do refleksji nie tylko dziecko, ale również widza dorosłego.

Biedny Kumba urodził się z pewną wadą. Jest zebrą, ale niestety natura nie obdarzyła go paskami na całym ciele. Jego dramat nie łączy się tylko z tą przykrą przypadłością, ponieważ jego matka, z którą był mocno emocjonalnie związany, wkrótce umiera. Na dodatek zostaje obarczony winą za brak deszczu koniecznego dla życia zwierząt. Kumba jest postrzegany jako kuriozum gatunku, z powodu którego pogoda mści się na wszystkich, nie zsyłając na ziemię oczekiwanej ulewy.

U biednej zebry determinuje to potrzebę rehabilitacji w oczach stada, a co ważniejsze, we własnych. Opisałem zaledwie sam początek, kilka pierwszych minut filmu (myślę, że tym samym nie odbiorę przyjemności z jego oglądania). Moim celem było jedynie zaprezentowanie, jak rzetelnie scenarzyści podeszli do kreacji świata i występujących w nim postaci. Każde zachowanie któregokolwiek z bohaterów ma swoje nieproste motywacje. Większością z nich kieruje jakaś osobisty tragedia. Podróż Kumby staje się przyczyną wielu zmian u wszystkich okolicznych mieszkańców, jego determinacja inspiruje kolejne zwierzęta. Również one uciekają od własnych krzywdzących wizerunków i zwalczają swoje ograniczenia.

Historia Kumby jest również uzupełniona o elementy tajemniczości (wszechwiedzy) reprezentowane przez modliszkę i starą antylopę gnu. Główny bohater oraz jego przeciwnik – lampart (dobrze zdubbingowany przez Roberta Więckiewicza) swoje misję uzasadniają wiarą w legendarne opowieści. Będą musieli się zmierzyć z wyznawanymi mitami i dokonać ich weryfikacji.

Khumba

Twórcy umieścili w tej historii również niezwykle istotne przesłanie, które na pewno wpłynie na wrażliwość dziecka i późniejszą umiejętność właściwej oceny postaw czy sytuacji. Za ważne uznaję również, że Kumba motywuje do zmian, do ciągłego poszukiwania rzeczy nowych i obcych, a nie unikania ich.

Pod względem wizualnym animacja jest również niezwykle atrakcyjna. Afrykańskie pustkowie zdumiewa swoją bezkresnością ale jednocześnie wyczuwalna jest niegościnność tego obszaru. Twórcy uzupełnili przedstawiony świat o wszelakiego rodzaju bohaterów. Pierwszo-, drugo- czy trzecioplanowe postaci sprawiają, że cały świat żyje. Nie stanowi jedynie tła dla podróży Kumby.

Trudno mi sformułować jakikolwiek zarzut w kierunku tej animacji. Może jeden: zbyt częste żarty oparte na grze z wykorzystaniem słowa “pasy” (choć i tak mam wrażenie, że robię to trochę na siłę). Za pierwszymi kilkoma razami rzeczywiści to śmieszy, lecz później staje się to mocno przewidywalne. Jest to chyba jedyna moja uwaga wobec Kumby, która tonie w morzu zalet tego filmu.

Ostatnio dodane