Kruk | FILM.ORG.PL

Kruk

Dla wielu Kruk został i pozostaje filmem kultowym.




Prawdziwa miłość nie umiera nigdy




Agnieszka Stasiowska
02.03.2016


31 marca 1993 roku zginął Brandon Lee, jedyny syn Bruce’a Lee. Do tragedii doszło na planie filmu Kruk w reżyserii Alexa Proyasa. Pomimo że zdarzenie zostało uznane za nieszczęśliwy wypadek, a jego sprawca, aktor Michael Massee, za niewinnego tej śmierci, teorie spiskowe, mówiące o zemście Triady na ojcu Brandona, odżyły natychmiast. Dodatkowym asumptem do podejrzeń było niezwykłe podobieństwo pomiędzy losami młodego aktora i granej przez niego postaci – bohater filmu, Eric Draven, lider zespołu rockowego, umiera w przeddzień swojego ślubu z Shelley Webster. Brandon Lee planował swój ślub z Elizą Hutton na kwiecień 1993 roku.

Film udało się dokończyć, ponieważ scena, w której ginie Eric, została nakręcona jako jedna z ostatnich, zaledwie tydzień przed końcem produkcji. Brakujące fragmenty zostały uzupełnione z wykorzystaniem techniki cyfrowej. Do dziś nie jest pewne, czy strzał, który widać w początkowych ujęciach filmu, to ten sam, który zabił Brandona Lee, czy ujęcie zostało powtórzone. Kruk kończy się dedykacją – dla Brandona i Elizy (Hutton).

Opisana powyżej tragedia na zawsze zapisała Kruka w pamięci widzów i w niezliczonych opracowaniach, wzmianka o niej pojawia się w każdym tekście na temat filmu. A przecież nie tylko ze względu na nią powinien zostać zapamiętany.

O-Corvo-1

Film Alexa Proyasa na podstawie komiksu Jamesa O’Barra to historia młodego człowieka, który powraca zza grobu, aby dokonać zemsty na gwałcicielach i mordercach swojej narzeczonej. Eric Draven i Shelley Webster zamierzali pobrać się w Halloween. W przededniu tego święta w ich mieście co roku wybucha seria pożarów, a światek przestępczy fetuje tak zwaną Noc Diabła. To podczas takiej właśnie zabawy banda T-Birda wpada do mieszkania młodych i brutalnie gwałci Shelley oraz zabija Erica. Shelley umiera w szpitalu na skutek obrażeń. Rok później Eric powraca i rozprawia się z bandą, eliminując jej członków jednego po drugim. Motyw romantyczny i tragiczny zarazem, bo przecież zemsta, choć słodka, życia ofiarom nie wróci.

W Kruku doprowadzone do perfekcji jest niemal wszystko. Klimat filmu jest ciężki, depresyjny, chciałoby się powiedzieć – mroczny – gdyby nie fakt, że to określenie ostatnio nabrało raczej humorystycznego wydźwięku. Większość scen nakręcona jest w smętnym deszczu, nocą, w zadymionych klubach, zacienionych salach, brudnych klitkach, nędznych barach. Główny bohater, ubrany w czarne ciuchy, z demonicznym makijażem na twarzy, z nieodłączną gitarą przy boku i krukiem na ramieniu to uosobienie punk rockowego romantyka ze zbolałą duszą. W tle muzyka takich zespołów jak Nine Inch Nails, Rage Against the Machine, The Cure. Kontrastem do tego wszystkiego są krótkie migawki z życia Erica i Shelley – w ciepłym blasku świec, szczęśliwi, uśmiechnięci młodzi ludzie w rozkwicie uczucia. Te przebłyski wspomnień jeszcze bardziej podkreślają szarość, smutek i gniew dnia obecnego.

i047235

Brandon Lee w roli Erica jest rewelacyjny – i niestety nigdy się nie dowiemy, czy był to szczyt jego możliwości. Kruk miał być dla niego przepustką do filmów innych niż filmy akcji, w których zwykle grał – część widzów kojarzyła go z takich produkcji jak Rapid Fire czy Ostry poker w Małym Tokio, jednak było to dość wąskie grono. To Kruk miał być tą furtką, która poprowadzi go ku nowym wyzwaniom i przyznać trzeba, że Lee poradził sobie świetnie. Jego Draven jest szalony i okrutny (śmiech Erica po upadku z dachu budynku tuż przed walką z Tin-Tinem śmiało może konkurować z każdym Jokerem…), a jednocześnie czuły i wrażliwy (w scenach z Sarą, dziewczynką, która przyjaźniła się z Shelley, czy z Albrechtem, policjantem, który zajmował się sprawą morderstwa młodej pary). Mocną sceną jest ta, w której Eric uświadamia matce Sarah, Darli, jaką krzywdę wyrządza córce swoim trybem życia. Wielka szkoda, że nie dane było zagrać Lee w kolejnych, planowanych częściach cyklu.

crow-feat-image

Na uwagę zasługuje też Michael Wincott w roli Top Dollara, czyli szefa wszystkich szefów. Etatowy czarny charakter o rozpoznawalnym, ochrypłym głosie, w Kruku tworzy postać znudzonego króla półświatka, dla którego Draven to nie tylko problem do rozwiązania, ale i – paradoksalnie – źródło nowej energii. Top Dollar docenia w Ericu godnego przeciwnika, a Wincott potrafi to pokazać. Właściwa osoba na właściwym miejscu.

Najsłabszym punktem Kruka  jest po latach rola Bai Ling. Myca, w założeniu demoniczna kochanka Top Dollara, dziś może budzić śmiech swoimi strojami, pozami, manierą. Wycinanie oczu młodym kobietom, usta malowane w strażacką czerwień i lateksowe ciuszki wyszły już z mody i trącą tandetą. Pamiętać jednak należy, że w latach 90. inaczej być nie mogło. Zresztą, Myca nawet w tym nieco komicznym wydaniu dobrze wpisuje się w całość filmu.

the_crow

Dla wielu Kruk został i pozostaje filmem kultowym. Opinie na temat, czy by takim był, gdyby Brandon Lee nie został zastrzelony na jego planie, są podzielone. Pozwolę sobie jednak przyklasnąć tym, którzy twierdzą, że i bez tego tragicznego dodatku film, oddający tak dobrze ducha punkrockowych lat 90., zyskałby sobie to miano. Jest bowiem zbyt dobry – nawet po dwudziestu latach – żeby zostać zapomnianym lub zapamiętanym tylko ze względu na szokującą śmierć młodego człowieka.

korekta: Kornelia Farynowska







  • Staghorn

    „Wycinanie oczu młodym kobietom, usta malowane w strażacką czerwień i lateksowe ciuszki wyszły już z mody i trącą tandetą”

    Kiedy była moda na wycinanie oczu młodym kobietom? :O

    • Agnieszka Stasiowska

      Właśnie wtedy. Wtedy zUa kobieta musiała nie tylko popylać w lateksie, ale i być DEMONICZNA. Wycinanie oczu było gustownym dodatkiem do prężenia się na stole. ;)

      • Jednak to wycinanie oczu i kiczowaty „make up” tak bardzo wpisały się w konwencję, że twórcy kolejnych odsłon postanowili do tego wrócić. :)

  • apolinary

    Wycinanie oczu jest zbyt mainstreamowe

  • Dobry tekst i odpowiednia ocena, ale przydałoby się…jeszcze więcej na temat tak relewantnego utworu. Kruk z Brandonem Lee to naprawdę świetny film, tyle tylko, że kolejne części – już niestety zakrawają do miana gniotów.






Poprzedni tekst

Zbieg z Alcatraz

Następny tekst

ŻÓŁTA CEGLANA DROGA #13



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE