Krudowie 3D - recenzja filmu | FILM.ORG.PL

Krudowie

Pstrokata i głośna animacja, w której trochę można przyczepić się do stylu wirtualnej kreski. Nakręcona jest jednak z głową, konsekwentnie przekazując widzowi swoje całkiem niegłupie przesłanie.




Pochwała postępu




Maciek Poleszak
09.04.2013


Świat się zmienia. To straszne zaczynać recenzję od takiego suchara, ale jak na złość wytwórnia DreamWorks postanowiła za myśl przewodnią swojego filmu przyjąć właśnie coś w mniej więcej takim stylu. Na ekranie jest kolorowo, dzieję się dużo, tak żeby dzieciaki miały na co popatrzeć i nie marudziły, że rodzice zabrali je do kina na jakieś nudne nie wiadomo co, kiedy spokojnie mogły zostać w domu nabijając kolejne godziny w LoLa, Minecrafta czy co tam teraz jest modne. Oprócz tego jednak „Krudowie” są wyraźnie „o czymś”, nie będąc jedynie pstrokatym zapełniaczem czasu.

Każdy dzień Krudów, ostatnich jaskiniowców w prehistoryznej okolicy nie wykończonych przez drapieżniki, choroby i/lub warunki pogodowe, od zawsze wyglądał tak samo. Jaskinia, pobudka, ostrożne sprawdzanie terenu, poszukiwanie jedzenia, odnalezienie jedzenia, ucieczka pozwalająca nie stać się jedzeniem dla kogoś innego, a na koniec dnia znowu jaskinia oraz wielki kamień zamykający wejście skutecznie odcinając od świata zewnętrznego. Chwila spokoju i odpoczynek do jutra w bezpiecznym miejscu. Od czasu do czasu ojciec rodziny opowie reszcie bajkę z morałem. Bajki są różne, ale morał jest zawsze ten sam: nowe jest złe. Może i nie żyje nam się świetnie, ale lepiej po prostu się nie da. A tym, co trzyma nas jeszcze przy życiu są żelazne, nieprzekraczalne zasady i… strach przed zmianami.

Jak to zwykle w tego typu historiach bywa ktoś musi wyłamać się ze schematu codzienności, a tym kimś jest nastoletnia córka – archetyp ciekawskiego poszukiwacza nowych wrażeń, której nie straszne jest przeciwstawianie się surowym zaleceniom rodziców. Następnie ułożony świat głównych bohaterów zostaje wywrócony do góry nogami (brzmi jak hasło z plakatu, prawda?) – trzęsienie ziemi niszczy ich dom, ale odsłania przejście do części świata, o której do tej pory Krudowie nie mieli nawet pojęcia. Pchani koniecznością i poganiani kolejnymi trzęsieniami ziemi, wybuchami wulkanów oraz innymi atrakcjami serwowanymi przez ruchy płyt tektonicznych bohaterowie porzucają znajome tereny i wyruszają przed siebie w poszukiwaniu bezpieczeństwa i nowego miejsca do życia.

Jaka nauka wypływa z całej tej historii? Bohaterowie dochodzą w pewnym momencie do wniosku, że zasady, którymi się kierowali, uległy dezaktualizacji i zwyczajnie przestały działać, ale na ich drodze pojawił się chłopak o imieniu Guy. Ktoś, kto niesie ogień – postęp. Krudowie przez całe życie kierowali się zasadą: „bój się wszystkiego”, podczas gdy Guy mówi: „nie bój się niczego” i udowadnia, że ciemność zamkniętej od środka jaskini jest bardziej niż symboliczna. Podczas gdy Krudowie chronią się przed drapieżnikami ukryci pod ziemią, drżąc ze strachu przed spróbowaniem czegoś nowego, Guy szuka nowych sposobów i nowych możliwości nie ograniczając się do tego, co już osiągnął.

Łatwo (i całkiem pochopnie) dałoby się wydać osąd, że ten morał jest krytyką precyzyjnych i surowych zasad, którymi ktoś może kierować się w swoim życiu. Jednak krytykowane są nie same zasady, które faktycznie przyczyniły się do ocalenia tytułowej rodziny przed śmiercią, ale raczej sztywne umysły, dla których bezrefleksyjne przestrzeganie zasad staje się celem samym w sobie.

Czyli w skrócie – ostatni film od DreamWorks to pochwała postępu. Całe szczęście film nie wpada jednak w pułapkę hurraoptymistycznego, stronniczego myślenia. Zauważa bowiem, że postęp również nie może być celem samym w sobie i nie wszystko co nowe jest w rzeczywistości potrzebne, a czasami nawet nie jest mądre.







  • Na przyszłość – daruj sobie takie kretyńskie uwagi, jak te ze wstępu, na temat ‚popularnych gier’, gdyż:
    1) Jak widać nie wiesz o czym mówisz
    2) Całkiem niepotrzebnie obrażasz czytelnika
    3) Ani to błyskotliwe, ani zabawne.

    Tekstu powyżej nie da się nawet nazwać recenzją, bo jedyne co opisujesz to fabuła – nic o muzyce, kresce, postaciach, humorze, jakości 3D… Słowem – nie wiem co to „tutaj” w ogóle robi.

    Jedyne co się tutaj zgadza, to ocena.
    7-8/10 jest jak najbardziej sprawiedliwe – polecam, jeżeli nie ma lepszej opcji / lubicie bajki / chcecie iść całą rodziną. ;)

    • leo

      1) a po czym to widać że autor nie wie o czym mówi (a już wiem w Tibie się nie „nabija kolejne godziny” tylko zbiera Expa :) sa sa sa

      2) nie wiem, ale ja nie wyłapałem na wstępie miejsca w którym zostałem obrażony

      3) a miało być?

      co do oceny recenzji to się mniej więcej zgodzę

      elo

    • Fidel

      Zupełnie nie widzę sensu zarzutu do uwagi o grach. Nikt tam nikogo nie obraża, a jedynie stwierdza, że duża część dzieciaków od oglądania bajek woli kompa i grę komputerową. Z autopsji wiem, że sporo w tym prawdy.

    • Maciek „Ciuniek” Poleszak

      Zarzut odnośnie nawiązania do gier nie do końca rozumiem, nie wiem też w jaki sposób mogłoby to kogokolwiek obrazić. Chyba po prostu złapię mój diamentowy kilof i pójdę wykuć parę tuneli żeby odreagować ;). A co do drugiego zarzutu – zawsze wydawało mi się, że lepiej napisać o czymś, co w danym filmie się wyróżnia, zamiast po raz kolejny powtarzać utarte frazesy o takim sobie 3D, standardowej muzyce która jest i tyle można o niej powiedzieć i wielu innych rzeczach, które nie wybijają się ponad przeciętność. Ten film jest pstrokaty i ma trochę toporną kreskę, która może się nie podobać. I takie stwierdzenie jak dla mnie wyczerpuje temat. Mógłbym pisać więcej, ale to byłoby już tylko pustosłowie. Nie lepiej skupić się na czymś ciekawszym?

      • Jakub Piwoński

        w przypadku filmu zrobionego na pewnym standardowym poziomie, taka forma recki-przynajmniej dla mnie- jest jak najbardziej ok.

      • Po prostu zawsze razi mnie przedstawianie gier komputerowych jako czegoś, co jest skierowane dla dzieciaków. SWOTR – MMO w świecie SW – koszt produkcji wyniósł ponad 200 mln $; w LoL-u RiotGames wprowadził coś podobnego do „pensji” dla profesjonalnych graczy; najlepsze mapy / mody / texture-packi do Minecrafta robią prawdziwi architekci i trzepią z tego niezłe pieniądze… I tak dalej, i tak dalej, można długo wymieniać.

        Kiedyś może i gry były przeznaczone tylko dla dzieci, ale obecnie główny segment w który celą producenci gier to osoby w wieku od około 18 do 28 lat i na te produkcji idą dosłownie miliony.

        Rozumiem, że nie miałeś nic złośliwego na myśli i przyznaję, iż moja reakcja była przesadzona, soo.. no hard feelings? ;)

    • Andriej

      Cholerni fanboye Minecrafta, po prostu żałosne. Do recenzenta: Najwyraźniej nie wiesz, że choć takie rzeczy jak wymienione gry, kucyk Pony itp. choć adresowane do dzieciaków właśnie, najpopularniejsze są wśród 20-30 letnich piwniczan. Unikaj takich wstawek, to butthurt z komentarzy też zniknie. Recka na plus ;)

      • Maciek „Ciuniek” Poleszak

        Wiem, wiem. O Minecrafcie nawet z pierwszej ręki, chociaż za piwniczanina się nie uznaję (swoją drogą świetne określenie, do zanotowania ;)). Po prostu nie spodziewałem się, że można się oburzyć, jeśli ktoś napisze: „dzieci grają w gry”. No ja pierdziu, jasne że grają. Nie napisałem przecież, że „tylko i wyłącznie dzieci grają w gry a każdy kto się do tego przyznaje jest zdziecinniałym maminsynkiem”.

        • kelley

          ale na pewno tak myślisz

      • Tak, tak, oczywiście – z domu nie wychodzę, moja dziewczyna ma końcówkę .jpg i tak dalej. Leć oglądać mecz, czy co tam robią „jedyni, prawdziwi, dorośli mężczyźni”, a ja wracam do piwnicy. :D

  • obywatel Kane

    dramat… filmu(?) nie oglądałem i nie powiem wszystkie pixary i dream works zawsze są świetne,ale to jest dramat kina żeby na filmie o rybkach, mamutach czy kung fu pandzie 3/4 sali to były dorosłe osoby. Przyznaje że w czasach gdzie 8/10 normalnych filmów ( z aktorami) to gnioty pod pretekstem że „biorę dzieci do kina” idę oglądać fajną historię animowaną czy komputerową. A najlepsze w tym wszystkim że niektóre „gwiazdy” znam bardziej z ich kreacji dubbingowych niż tych przed kamerą. Może to znak czasu ale jakoś nie mogę tego ogarnąć że że recenzenci mają rozkminkę jakie to fajne historie pixara czy DW oglądali, jakie tam morały były, postawy życiowe głównych bohaterów, czy w końcu przesłanie reżysera – a tam w głównych rolach: świstak, Nemo czy król Julian…tja…
    Ja chcę żeby to wszystko było w normalnym filmie z żywymi aktorami, ich kreacjami, i chcę wiedzieć że człowiek na którego patrzę jest z krwii i kości. Ok trochę mnie poniosło, recenzja ok, Może trochę za dużo o samych Krudach, a za mało o technicznych detalach filmu. Ok , chyba właśnie zaprzeczam temu co napisałem powyżej bo interesuję się jakąś bajką :)

  • Wioletta

    To jest super film byłam na tym z przyjaciółką, ta dzidzia jest sweet.
    1. Nie nudziło mi się to.
    2. Piękna grafika.
    3. Ciekawe wydarzenia
    No było super






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Kierowca

Następny tekst

Hity i kity, czyli gdzie są pieniądze?



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE