Krampus. Duch Świąt - recenzja | FILM.ORG.PL

Krampus. Duch Świąt

Baśniowy horror komediowy, posępny i zabawny jednocześnie. Świąteczna rozrywka dla tych, którzy lepiej bawią się na „Gremlinach” niż „Listach do M.”.




Prezent dla niegrzecznych dzieci




Krzysztof Walecki
08.12.2015


Już pierwsza scena Krampusa, prześmiewcza, acz szokująco prawdziwa, niejako usprawiedliwia późniejsze poczynania tytułowego bohatera, złego i bezlitosnego ducha, który jest przeciwieństwem Świętego Mikołaja. W otwierającej film, nakręconej w zwolnionym tempie sekwencji oglądamy ludzi szturmem zdobywających sklep, a następnie z furią walczących ze sobą o prezenty. Wyrywają je sobie z rąk, często niszcząc, biją i gryzą się nawzajem, dochodzi również do poważnych uszkodzeń ciała u pracowników, a swoje małe dzieci doprowadzają do łez. Przy kasach natomiast zarówno klienci, jak i kasjerzy są już tak zmęczeni, że przypominają żywe trupy – bezmózgie, leniwe, pozbawione jakichkolwiek oznak życia, stłoczone w kupie. Konsumpcjonizm uczynił z nas potwory, nic więc dziwnego, że przyjdzie po nas inny potwór.

Pojawienie się Krampusa ma również bezpośredni związek z podarciem przez małego Maksa (bardzo dobry Emjay Anthony) jego listu do Świętego Mikołaja. On jedyny w rodzinie jeszcze wierzy w wesołego grubaska, który spełnia życzenia grzecznych dzieci; wyczekuje Bożego Narodzenia jako magicznego okresu, kiedy jego najbliżsi (Adam Scott i Toni Collette w roli rodziców) usiądą przy jednym stole, aby móc wspólnie przeżywać najwspanialszy czas w roku. Ale wraz z przyjazdem dalszej rodziny od strony matki i nieznośnego kuzynostwa chłopiec traci chęć przeżywania świąt we wspólnym gronie. Wkrótce potem rozpętuje się potężna burza śnieżna, wysiada prąd, a telefony głuchną, natomiast odciętą od świata rodzinę Maksa zaczynają atakować… ciasteczkowe ludki, wyskakujący z pudełka wielki pajac, aniołek z obłędem w oczach, krwiożerczy pluszowy miś oraz elfy z nożami. Święta jak się patrzy.

Krampus 4

Film Michaela Dougherty jest horrorem komediowym, trochę w duchu „Gremlinów” Joe Dantego.

Tam bożonarodzeniowa atmosfera ciekawie współgrała z nie do końca poważnym ukazaniem destrukcyjnego działania sił fantastycznych. Tutaj jest podobnie, choć wraz z pojawieniem się Krampusa i jego pomocników realizm ustępuje miejsca baśniowej atmosferze, którą możemy kojarzyć z twórczością braci Grimm bądź Hansa Christiana Andersena. Miejscami jest posępnie, groteskowo i strasznie, tak jak w bajkach tych pisarzy. Nieprzypadkowo zresztą osobą, która znajduje wyjaśnienie dla obecności złego ducha, jest mówiąca w języku niemieckim babcia Maksa. Ale nawet ona nie jest w stanie powstrzymać olbrzymiej postaci z rogami i kopytami, podobnie jak Mikołaj dostającej się do domów przez komin.

Pierwsza scena, w której pojawia się tytułowy bohater, jest zresztą rewelacyjna. Gdy starsza siostra Maksa wychodzi z domu spotkać się ze swoim chłopakiem, wygląd całej pokrytej śniegiem okolicy momentalnie się zmienia – robi się ciemniej, domy sąsiadów stają się oblodzone, a ulice znikają. Bez światła elektrycznego przedmieście sprawia wrażenie opuszczonego i niezbyt przyjaznego. I wtedy Beth widzi na dachu jednego z domów wielką postać, która zaczyna gonić dziewczynę, skacząc z jednego budynku na drugi. Robi to piorunujące wrażenie, a przede wszystkim straszne, gdyż wtedy jeszcze nie wiadomo, kto lub co to jest.

krampus

Dougherty nakręcił wcześniej bardzo udaną Upiorną noc Halloween – nowelowy horror, w którym również bawił się świąteczną mitologią, aby dostarczyć solidnej porcji dreszczy i rozrywki. Widać, że lubi ten gatunek bardziej niż swoich bohaterów, choć dzięki aktorom przejmujemy się ich losami, nawet jeśli na to nie zasługują. Zwłaszcza cioteczne rodzeństwo Maksa zasługuje na wyróżnienie dla najgorszych krewnych od czasu Kevina samego w domu – spasiony niemowa i wyglądające jak chłopcy dwie dziewczynki, które opowiadają o tym, jak Mikołaj musiał zjeść wszystkie swoje renifery, łącznie z Rudolfem, nie są najlepszymi towarzyszami przy wigilijnym stole. A reżyser wyraźnie ma radochę, pozbywając się kolejnych postaci.

Tytułowa postać nie karze jednej rodziny, lecz całe osiedle, a być może nawet cały świat. Zabija ludzi, bo oni zabili Boże Narodzenie.

Pod pozorami kontynuowania tradycji stało się ono próbą nerwów dla rodziców i niechcianym obowiązkiem dla dzieci – nawet podczas szkolnego wystawienia szopki musi dojść do bójki. Nic więc dziwnego, że Krampus robi czystkę wśród ludzi. Jest równie bezwzględny i nieprzejednany, a jednocześnie złośliwy i ma czarne poczucie humoru. Jak bowiem wytłumaczyć wygląd jego wysłanników? Bohaterów atakują ciasteczka, prezenty i dekoracje, co jeszcze bardziej potwierdza, że sami sobie zgotowali taki los.

krampus2-social

Krampus. Duch Świąt to jednak przede wszystkim kino rozrywkowe. Ma straszyć i śmieszyć, z czego wywiązuje się doskonale, przy okazji dając nam cenną lekcję na zbliżające się święta. Postarajmy się jak najdłużej wierzyć w magię Bożego Narodzenia, nie wyrastajmy z myśli o najpiękniejszym okresie w roku, a jeśli nie my, to przynajmniej niech dzieci cieszą się myślą, że Mikołaj przeczyta ich listy. Dougherty właśnie w najmłodszych dopatruje się szansy na przetrwanie spotkania z Krampusem, choć jest w tym przekonaniu przewrotny. Nie zdradziwszy puenty, napiszę tylko, że reżyser, mając do wyboru baśniowe i horrorowe zakończenie, wybiera to drugie.

korekta: Kornelia Farynowska

film.org.pl_b

Krzysztof Walecki

Krzysztof Walecki

Lubi horrory.
Krzysztof Walecki

Krzysztof Walecki - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • Macc

    Może jakieś małe zestawienie horrorów dziejących się w Bożenarodzenie? Bo jak przeczytałem opis Krampusa, to momentalnie skojarzył mi się Zły Święty z Billim Goldbergiem w roli złego demona.

  • pawul

    Obejrzyj cały film. Polecam :D https://www.youtube.com/watch?v=5eZ0zXC9pRU






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Grzeszne rozkosze 1#. Fantaghirò

Następny tekst

Drugie Dno #3: morska lekcja pokory



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE