Jesus Christ Superstar | FILM.ORG.PL

Jesus Christ Superstar

Jeden z najwspanialszych i najoryginalniejszych musicali w historii kina








Iwona Kusion
26.03.2016


Strony: 1 2

Tekst z archiwum (2007).

You will get the power and the glory – for EVER and EVER and EVER!

Zaczęło się od Iana Gilliana i jego rewelacyjnego wokalu… taki był początek w moim przypadku. Gdy pierwszy raz usłyszałam ów album, rzucił mnie na kolana. Zachwycił mnie sposób śpiewania, umiejętność oddania każdej emocji, stworzenie wizerunku Chrystusa tak mocno przemawiającego do świadomości. Obraz był już zbędny. Film jedynie mgliście pamiętałam z dzieciństwa, ale nie powracałam do niego. Znacznie później usłyszałam soundtrack, który mnie zaciekawił. Chrystus w wydaniu Teda Neeleya był inny, aniżeli ów w wersji wokalisty Deep Purple. U Teda przebija więcej szaleństwa, złości… znacznie mniej idealizmu. Jest człowiekiem, a nie Bogiem. Do tej pory skłaniam się ku wersji Gilliana, jednak wydaje się, że to właśnie Neeley idealnie pasuje do zamysłu twórców owej rock- opery. W wersji filmowej spisał się wyśmienicie, był tak bardzo ludzki, nasączony wszelkimi słabościami i emocjami, jakie charakteryzują człowieka.

Pamiętać jednak musimy, że obraz traktuje o ostatnich dniach Jezusa. Jest człowiekiem, który lata nauczania ma już za sobą, nie widząc efektów tego co mówi, do czego przekonuje, ma prawo poddać się. Ma prawo przestać tłumaczyć, a stawiać oczekiwania. Ile bowiem można powtarzać wciąż to samo i nie widząc zmian, wciąż żyć nadzieją? Czy nawet Syn Boga to potrafiłby? A przecież to o Człowieku ów obraz opowiada, o człowieku, który zginął jak wielu innych, na krzyżu, o trudnych wyborach i zderzeniu dwóch tak podobnych do siebie osobowości – Chrystusa i Judasza. Podobnych, aczkolwiek odmiennie patrzących na świat, mających dwie wersje na jego zbawienie.

jesus-christ-superstar

Film jest zbudowany na zasadzie skontrastowania ze sobą dwóch osobowości, przy jednoczesnym ukazaniu jak bardzo te dwie postaci były do siebie podobne.

Jest to zabieg bardzo ciekawy, albowiem Judasz, będący synonimem zdrady, zostaje zrehabilitowany, jeżeli tylko potrafimy zrozumieć i wybaczyć słabości, prowadzące do jego zagubienia się. To miłość, w połączeniu ze złością, prowadzi do podjęcia decyzji, od której nie było już odwrotu. Postać tragiczna, mająca do wypełnienia rolę, która przyniosła jej potępienie przez historię. Łatwo jest oceniać po czynach, nie zastanawiając nad motywami. Produkcja Jewisona nie bazuje natomiast na ostatecznych wyborach postaci, nie przypisuje im konkretnych znaczeń, jakie odegrały w Męce Chrystusa. Nie ma tu ludzi czarno – białych, dobrych i złych. Są wpisani w scenariusz, jaki Bóg ułożył, nie potrafią uwolnić się od presji otoczenia, nie potrafią przebaczać i dlatego podejmują decyzje, niezgodne z ich przekonaniami. Z jednej strony są jak bohaterowie antycznych tragedii – nie mogą uciec przed losem, z drugiej – owo fatum stanowi ich własny wybór, będący wynikiem działania wolnej woli. Zamyka się błędne koło, które nakazuje kojarzyć Judasza ze zdradą przyjaciela, a Piłata z tym, który wydał wyrok śmierci.

Paradoksalnie te dwie postaci są najbliżej Jezusa, znajdują się najbliżej zrozumienia tego o czym mówi, zrozumienia kim mógł być ów fantasta… i może to jest powód, dla którego zostają ukarani. Będąc tak blisko, odrzucają poznanie, albowiem wiąże się ono z decyzjami, których nie są w stanie podjąć – dla Judasza jest to wybór ostatecznego zaufania, odrzucenia swoich przekonań, pozbycie się niepewności. Dla Piłata oznacza możliwość utraty władzy. Pozwalają się zdominować temu, nad czym powinni panować, a co rodzi strach przed przyszłością. Nie mają również gwarancji Jezusa, jasnej wytycznej jak postąpić powinni. Zostają sami ze swą niepewnością. Im też poświęcono znaczna część tej opowieści.

Judas Kiss Superstar

JEZUS i JUDASZ

Listen Jesus I don’t like what I see.
All I ask is that you listen to me.
And remember, I’ve been your right hand man all along.
You have set them all on fire.
They think they’ve found the new Messiah.
And they’ll hurt you when they find they’re wrong.

Już w pierwszej scenie otrzymujemy dogłębną charakterystykę Judasza. Siedzi samotnie, daleko od Jezusa, otoczonego swymi fanami. Krzyczy, prosi, ale czyni to będąc poza zasięgiem swego przyjaciela. Wydaje się być zazdrosny, opuszczony, boi się mitu, jakim Jezus zostaje otoczony…

Zacząłeś znaczyć więcej, niż prawda, którą głosisz…

On, który zawsze był przy nim, nagle zostaje wyrzucony na pobocze. Będzie od tej pory czekał, aby to Jezus przyszedł do niego. Poprzez szereg zaczepek, krytykowanie swego Mistrza, niczym dziecko starał się będzie zwrócić na siebie jego uwagę. Jego i Jezusa różni sposób widzenia świata- Judasz, bojący się tłumu, uważający że „robienie zbyt dużego szumu” jest szkodliwe i Jezus – otwarcie głoszący swe poglądy, przyjmujący oznaki uwielbienia swych fanów, ale podchodzący z dystansem do nich. Dziwna jest przyjaźń, która ich łączy, opierająca się na relacjach mentora i niepokornego ucznia. Dlatego też Chrystus, kiedy widzi jak Judasz się oddala – nie idzie za nim, zostawia go samego z wolną wolą, chociaż dobrze wie, gdzie owo rozgoryczenie go zaprowadzi. On bowiem się zagubił gdzieś pomiędzy szacunkiem do człowieka, a uwielbieniem dla idola, jakie widzi wokół. Nie jest to jednak uwielbienie, w które i on się mógłby wpisać, do którego gestów dołączyć, jego interpretacja roli, jaką Chrystus powinien odegrać, jest zupełnie inna. Wydaje się, iż zadowoliłoby go, gdyby nie musiał tą postacią dzielić się z rzeszami ludu, gdyby to, co nauczyciel mówi, pozostawało w zasięgu wybranych, którzy nie przefiltrują tego aż tak mocno przez własny system wartości, planów, nie zmienią wymowy jego słów.

judas

Uwierz mi, mój podziw dla Twej osoby jest wciąż żywy, ale każde Twoje słowo jest dziś przeinaczane.

Sam nie ma ustalonej drogi postępowania, nie podoba mu się zmiana, nie podoba fakt, że zostaje zepchnięty na plan drugi. Rozumuje w sposób egoistyczny, typowy dla każdego człowieka, albowiem narzucony przez uczucia, przez wrażliwość, a jednocześnie determinowany przez zaborczość. Jezus natomiast myśli w szerszej skali, to czemu on się poświęca to idea, którą chce przekazać innym. Sam jednak widzi, że jego wysiłki idą w dużej mierze na marne, że ludzie faktycznie interpretują to, co mówi, w sposób charakterystyczny dla siebie – dopasowując słowa do oczekiwań i potrzeb własnych. To co łączy najmocniej te dwie postaci to samotność, samotność- Jezusa wśród tłumu i wiwatujących na jego cześć fanów, Judasza poza tłumem, owym społeczeństwem, w które przecież jednak nie wpisywał się i Jezus. Judasz zostaje odrzucony, bowiem występuje przeciw bożyszczu ludu, Jezus jest samotny, bowiem nie jest rozumiany. Deklaracja lojalności, wyznawców („Simon Zealotes”) pociąga za sobą propozycję objęcia władzy, wierni chcą mu ją ofiarować, chcą wystąpić przeciw Rzymowi. To, że wybiera śmierć, uważają za ucieczkę. Nie chcą mu na to pozwolić, szydzą, chcą mieć w nim przywódcę, tego który pokona przeciwników, bez znaczenia, ile krwi miałoby się przelać. Jezus nie tego jednak chce. Proponuje życie dniem dzisiejszym, nie wpisuje się w ustalone ramy społeczeństwa, normy, wartości i pozory. Wyłamuje się ze świata hipokryzji, nie ocenia po tym co powierzchowne, pozwala zbliżyć się do siebie prostytutce, co krytykuje Judasz. Dla niego takie zachowanie daje argumenty ich przeciwnikom, sprawia że Idol naraża nie tylko siebie, ale też swych wyznawców.

Uczeń Chrystusa myśli o dniu jutrzejszym, myśli o tym, co ów fantasta może zrobić, o tym że może wszystkich zaprowadzić w przepaść. Wie że ludzie są słabi, wie że odwrócą się od Jezusa… tak samo, jak on to zrobi. Judasz jednak nie przychodzi ze swymi żalami do nauczyciela. Już we wspomnianej scenie, widzimy jak odchodząc, błaga aby przyjaciel go wysłuchał, ale błaga, będąc na pustyni, błaga tam, gdzie nikt go nie może usłyszeć. I on widzi w Jezusie kogoś więcej aniżeli człowieka, dlatego też uważa że to on powinien wyciągnąć do niego dłoń. Krytykuje go w wielu kwestiach, ale nigdy nie mówi tego, czego się faktycznie obawia.

Tak też jedną z najbardziej dramatycznych scen w filmie jest pożegnanie Jezusa i Judasza. Następuje przy dźwiękach „Everything’s alright”. Mimo obejmującej Mesjasza Marii Magdaleny, mimo tłumu otaczającego postaci, są tylko oni dwaj. W oczach Judasza maluje się przerażenie, w oczach Jezusa pozostaje smutek. W końcu puszcza jego rękę, zostają odłączeni, Judasz odchodzi samotnie, Chrystus, mimo otaczających go wyznawców, pozostaje równie samotny. Aż do momentu zdrady pocałunkiem, Judasz będzie pojawiał się w otoczeniu Jezusa, będzie go obserwował, trzymając się jednak na uboczu. Zdradzając go wyrzuci z siebie wszystkie emocje i oskarżenia. Jezus również nie zachowa zimnej krwi, obawia się, że to wszystko, co robi, przeminie, że zostanie zapomniany, nakazuje Judaszowi odejść, uciekać, szydzi z niego… gdy emocje opadają, podchodzi do niego, ów jednak odrzuca gest pojednania. Ostatni raz ich dłonie się łączą w dotyku i Judasz ucieka… pojednanie jest już niemożliwe. Można by rzec, że te dwie postaci to dwie strony jednej osobowości – realizm kontra idealizm, egoistyczna chęć zachowania drugiej osoby tylko dla siebie, skonfrontowana z otwarciem na innych. Zatem człowiek wiecznie rozdarty, zamknięty w samotności i niezrozumieniu, chociaż otoczony tłumem wyznawców.

tedbarry_med_hr

PIŁAT

I dreamed I met a Galilean;
A most amazing man.
He had that look you very rarely find:
The haunting, hunted kind.
I asked him to say what had happened,
How it all began.
I asked again, he never said a word.
As if he hadn’t heard.

Osobowość niezwykle fascynująca, przepełniona złością, frustracją, nasączona zdenerwowaniem. Musi dokonać wyboru najtrudniejszego – stanąć w opozycji do siebie samego, przeciwstawić się temu w co wierzy i czego pragnie, a wszystko przez ograniczenia, jakie paradoksalnie nakłada na niego nieograniczona władza. Owa postać fascynowała już wielu ludzi. Pojawił się w „Mistrzu i Małgorzacie”, w utworze Pearl Jam, Simon Vestdkijk napisał o nim nowele, a Monty Python przedstawił go oczywiście w ujęciu satyrycznym. W sposób najciekawszy o tej osobie opowiedział Bułhakow, to, co u niego charakteryzowało Piłata, to wieczna samotność. Kim jest tutaj? Człowiekiem, który musi zmierzyć się z tym czego pragnie, a tym czego oczekują od niego inni. Konfrontację ową przegrywa. Trudno jednak go potępić. Jest ograniczony przez władzę, jaką sprawuje. Jako namiestnik prowincji rzymskiej, musi liczyć się nie tyle z mieszkańcami Judei, co z cesarzem, którego ci, którzy żądają śmierci dla Jezusa, przywołują.

We need him crucified.
It’s all you have to do.
We need him crucified.
It’s all you have to do.

Tak jak i Judasz ulega paradoksowi, nie może wyzwolić się z odgórnych ograniczeń. Tak jak Judasza pęta determinizm skonfrontowany z wolną wolą, tak Piłata obowiązki wobec prawa, przeciwstawione obowiązkom wobec sumienia. Czy faktycznie miał zatem wybór ? Wydaje się, że scena, kiedy zostają mu symbolicznie podane insygnia władzy sugeruje że nie miał, bowiem tego wyboru dokonał o wiele wcześniej – przyjmując ustaloną rolę społeczną, z której wyłamać się nie sposób ( a precyzując- z której wyłamać się jest bardzo trudno i należy wiele poświęcić to czyniąc). Nie może uciec od norm i ograniczeń, przypisanych funkcji, jaką pełni. Nie potrafi wyzwolić się od Strachu, myśl o konsekwencjach go paraliżuje. Wyrzuca z siebie złość, bo to Jezus jest winien sytuacji, w jakiej ten się znalazł. Ów idealista nie chce się ukorzyć, nie chce zaprzeczyć… a przecież to tylko są słowa, słowa, które można wypowiedzieć bez wiary w nie. Dla obu tych postaci oznaczają jednak zapewnienie konkretnego miejsca w pamięci potomnych. Gdy Piłat obmywa ręce z krwi Chrystusa, nie biorąc odpowiedzialności za jego śmierć, ucieka tym mocniej w swój Strach. Nigdy bowiem nie uwolni się od poczucia, że coś zaprzepaścił, czego dowodem jest scena, gdy zamyślony patrzy na ukrzyżowanego człowieka.

960 (1)

MARIA MAGDALENA

I don’t know how to love him.
What to do, how to move him.
I’ve been changed, yes really changed.
In these past few days, when I’ve seen myself,
I seem like someone else.

Kobieta, z którą Jezus, według słów Judasza, nie powinien mieć nic wspólnego. Odgrywa ważną rolę, gdyż stanowi symbol nawrócenia. Przyzwyczajona do wielu mężczyzn w swym życiu, którzy byli częścią jej pracy, z którymi nic jej nie łączyło, poza fizycznością. Nagle spotyka Jezusa, w którym się zakochuje. Nie do końca potrafi poradzić sobie z rodzącym się uczuciem.

Jest zagubiona, bo jeden człowiek wywraca jej świat do góry nogami, traktuje z szacunkiem i ofiarowuje swą przyjaźń. Jest jednak mężczyzną, jak ona twierdzi „tylko mężczyzną”, mężczyzną jak inni… a jednak go kocha. Pierwszy raz uczucie ją pokonało, straciła kontrolę nad nim. Pragnie Jezusa, a jednocześnie to ją przeraża, gdyż on nie jest kolejnym w jej życiu, a tym, który sprawił że zaczęła dzielić szczęście z bólem. Pożądanie zostaje w dużej mierze pokonane przez odbiór drugiej osoby na zupełnie innym poziomie, jednak pragnienia wciąż oscylują chwiejnie pomiędzy cielesnością a duchowością.

20131229_233142

KAJFASZ

I see blood and destruction,
Our elimination because of one man.

Kajfasz to postać przekoloryzowana. Wszystko w nim sugeruje że mamy do czynienia ze sługą Szatana. Od głosu- po sposób bycia. Jest bliźniaczo podobny do Jafara, z disneyowskich opowieści o Alladynie. Poza wizualną zbieżnością łączy te dwie postaci sposób działania- knucie, kierowanie się zawiścią i zazdrością, wysokie mniemanie o sobie samym… Kajfasz twierdzi, że widzi jak Jezus staje się przyczyną przelewu krwi i zniszczenia. O ile jednak strach przed tym determinuje działania Judasza, o tyle dla Kajfasza to tylko tania wymówka. Jest archetypem zła, symbolizuje te wszystkie najgorsze, pierwotne cechy człowieka, którym ów daje się zdominować. Dla niego wszystko jest proste- Jezus musi umrzeć, bo stanowi zagrożenie, wnosi nowe wartości. Są to wartości niezrozumiałe, obce, burzące ustalony porządek. Najgorsze w tej postaci jest to, iż możliwe, że nie rozumie czym faktycznie jest, widzi w sobie obrońcę porządku. Jest ograniczony, nie pojmuje roli ani zła, ani dobra, bowiem żyje w rzeczywistości jaką zastał, nie zastanawia się nad sensem czegokolwiek, drogę postępowania wyznaczona mu jest przez banalne normy. Dramatem tego człowieka jest fakt, że nie dostrzega, iż jest niewolnikiem władzy jaką posiada. To co pęta Piłata, jemu wydaje się być wyzwoleniem. Jest niewolnikiem, nieświadomym swego niewolnictwa, trudno zatem go szanować. Zło może być pociągające, w elektryzujący sposób fascynujące, ale nie gdy jego kwintesencję stanowi ktoś, kto jest zdominowany przez nie. Zatem nie dajmy się zwieść Kajfaszowi i nie myślmy, że to co przede wszystkim nim kieruje to wizja krwi, która może zalać świat, a przyczyną będzie Chrystus.


Strony: 1 2










Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Dama w vanie. Cudowna Maggie Smith

Następny tekst

Filmowe Gry Komputerowe #6: Batman: Arkham Asylum



Strony: 1 2

OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE