Interstellar - recenzja | FILM.ORG.PL

Interstellar

Są w najnowszym filmie Nolana momenty, które sprawią, że przez wasze ciało przebiegnie przyjemny dreszcz, a chwilami obraz w połączeniu z muzyką da Wam niemal sakralne odczucia. Niestety to wszystko za mało.




Nie tym razem Panie Nolan...




Szymon Pajdak
06.11.2014


CC

interstellar

Każdy kolejny film Christophera Nolana wywołuje ogromne emocje, dzieląc widzów na dwa obozy – fanów, którzy cenią go za próbę przemycenia do blockbusterów swojej autorskiej wizji oraz za umiejętność praktycznego podejścia do produkcji filmów, a także osób, które uważają go za twórcę pretensjonalnego, tworzącego superprodukcje pod płaszczykiem artyzmu. Sam zaliczam się raczej do tej pierwszej grupy, a w kinie Nolana cenię to, że jego filmy nie są jedynie pokazem możliwości komputera, że reżyser stara się zainteresować widza i wciągnąć go do swojego świata, że ma ambicję stworzenia czegoś więcej aniżeli dwuipółgodzinnej pokazówki. Czasami zahacza o łopatologię, ale zawsze w większym lub mniejszym stopniu angażuje w przedstawianą historię. Tak przynajmniej było do momentu premiery Interstellar.

Historia rozpoczyna się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której na Ziemi zaczyna brakować jedzenia. W ciągu jednego pokolenia gatunek ludzki może wymrzeć z głodu. Grupa naukowców z rozwiązanej organizacji NASA przygotowuje się do misji, która może zapewnić przetrwanie ludzkości. Przygotowują ekspedycję, która korzystając z tunelu czasoprzestrzennego, ma znaleźć nam nowy dom, planetę, którą będziemy mogli skolonizować po opuszczeniu Ziemi.

Największym problemem nowego filmu twórcy Prestiżu jest jego scenariusz. Interstellar wygląda jak stary, sponiewierany, utkany ze schematów i banałów kocyk, który gdzieniegdzie ma łatkę sprawiającą, że można go jeszcze używać, ale generalnie nadaje się do śmieci. Niesamowite jak bardzo poszczególne elementy tej układanki gryzą się ze sobą, sprawiając, że momentami mamy wrażenie oglądania mieszanki różnych scen, które zupełnie do siebie nie pasują. Samo założenie było naprawdę ciekawe, bo to nie o zagładę Ziemi tutaj chodzi, chodzi o poświęcenie i o to jakimi kierujemy się w życiu priorytetami, o to ile jest w nas człowieczeństwa. Pod tym względem film naprawdę się sprawdza, Nolan potrafi grać na emocjach, niestety jest to zaledwie 15-20 minut w całej produkcji. Reszta to wypełniacze, które, albo Was zachwycą, albo sprawią, że będziecie patrzeć w ekran i zastanawiać się, o co chodzi. Szkoda, że reżyser nie rozwinął wątków z początku filmu, w którym pokazał nam społeczeństwo chylące się ku upadkowi, gdzie nie ma wojska, historia jest fałszowana, a dzieci mają z góry narzucone role społeczne. Zostało to zaledwie dotknięte, a prosiło się o zdecydowanie więcej.

interstellar-christopher-nolan-s-interstellar-aliens-wormholes-or-what

Najnowszy obraz Nolana próbuje być mądry, brzmieć mądrze i dotykać nauki w sposób, który potrafi przyprawić o zawrót głowy. Postacie co rusz używają naukowych sformułowań (ograniczających się do 4-5 wyrazów), które zresztą same objaśniają widzowi, sprawiając, że film cierpi na syndrom Incepcji (mimo to i tak czujemy się nieco zagubieni). Kolejnym minusem są dialogi. Bohaterowie nie mówią, nie rozmawiają ze sobą, oni przemawiają, sprawiając, że każde, absolutnie każde słowo brzmi jak prawda objawiona.  Dosyć powiedzieć, że najlepsze kwestie dostaje robot wojskowy TARS, który jest wielkim plusem tej produkcji – wnosi do niej powiew lekkości i humoru.

Aktorzy to chodzące ekspozycje, ale nie można ich winić za to, jak zostali napisani ich bohaterowie. Najlepiej z jednowymiarowością swojej postaci radzi sobie Matthew McConaughey, wcielającego się w doskonale wykształconego farmera, który samotnie wychowuje dwójkę dzieci. Naturalność, z jaką aktor odgrywa swoją rolę, sprawia, że autentycznie mu kibicujemy. Wszystkie sceny z jego udziałem, zwłaszcza te emocjonalne, potrafią wzruszyć i złapać za serce. Czujemy wtedy, jak dużo jego bohater poświęcił i jak wiele go to kosztuje. O Anne Hathaway  i Jessice Chastain może powiedzieć jedynie tyle, że pojawiły się na ekranie. Ani jedna, ani druga nie zrobiły absolutnie nic, żeby zostać zapamiętane. Jeżeli zaś chodzi o etatowego współpracownika Christophera Nolana, czyli Michaela Caine’a, no cóż, aktor od 2-3 filmów powtarza swoją rolę. Jego bohater, profesor Brand, to połączenie lokaja Alfreda z trylogii o Batmanie oraz Milesa z Incepcji. Doświadczony  starzec, co chwila rzucający życiowymi mądrościami. Cała reszta pojawia się na ekranie na kilka minut i tak naprawdę ma marginalne znaczenie dla całej historii.

MV5BMzAzMDczMTM4MV5BMl5BanBnXkFtZTgwMTU0Mjk3MjE@._V1__SX1537_SY723_

Interstellar zachwyca pod względem technicznym. Efekt próżni w kosmosie robi piorunujące wrażenie i sprawia, że odzywają się we mnie moje klaustrofobiczne lęki. Zdjęcia są przepiękne, a ich autor (Hoyte Van Hoytema) przebił według mnie to, co zrobił Lubezki w Grawitacji. Czuć przestrzeń, a jednocześnie pustkę, która otacza bohaterów. Poza tym anomalie takie jak Czarna Dziura czy tunel przestrzenny są fantastycznie sportretowane i dają wrażenie obcowania z czymś naprawdę unikalnym. Momentami można odnieść wrażenie, że pod względem wizualnym produkcja jest hołdem dla Kubricka i jego Odysei Kosmicznej. Muzyka Hansa Zimmera potęguje to, co widzimy na ekranie i może kojarzyć się z dokonaniami Vangelisa sprawiając, że przez nasze ciało przechodzi przyjemny dreszcz podniecenia, a oglądanie filmu nabiera wymiaru niemal religijnego.

Jeżeli spodziewacie się porywającej przygody, eksploracji kosmosu, obcych galaktyk, nowych, dziwnych planet – darujcie sobie. W Interstellar tego nie zobaczycie, mimo że zwiastuny mogły sugerować, że tak właśnie będzie. To opowieść o poświęceniu i więzach rodzinnych, opowieść, w której niestety nie wszystko do siebie pasuje. Są w najnowszym filmie Nolana momenty, które sprawią, że przez wasze ciało przebiegnie przyjemny dreszcz, a chwilami obraz w połączeniu z muzyką da Wam niemal sakralne odczucia. Niestety to wszystko za mało. Całość tonie w bełkocie i sprawia wrażenie filmu złożonego z różnych, niekoniecznie pasujących do siebie elementów. Postacie wygłaszają nadęte przemowy, a ostatnie 20 minut sprawi, że złapiecie się za głowę i totalnie pogubicie. Mimo ogromnego kredytu zaufania do Nolana, rozczarowałem się. Tym razem reżyser próbował przeskoczyć samego siebie i zwyczajnie przekombinował.

Arahan

Pracownik, student i podróżnik. W świat filmu ucieka od otaczającej go rzeczywistości. Uwielbia Spielberga, Nolana, Leone, Tarantino, del Toro i Scorsese. Na ekranie lubi oglądać DiCaprio, McGregora, Pacino, Daniela Day-Lewisa i Oldmana. Kino ma przede wszystkim wzbudzać emocje, niezależnie od tego jakie one będą. Ma wzruszać, zaskakiwać, dawać radość i skłaniać do refleksji - wszystko zależne od nastroju. Pierwszą recenzję do redakcji wysłał w 2009 roku, a od listopada 2011 pisze w miarę regularnie, raz lepiej, a raz gorzej, ale chyba nie tak źle skoro zaproszono go do zacnego KMF-owego grona.






  • Bombel

    O matko, tylko w Polsce takie rzeczy. Polaczek-hejter stanął na wysokości zadania, brawo ! Pojęcia Pan nie ma o kinematografii i nie piszę tego jako fan boy Nolan’a tylko jako człowiek, który naprawdę kocha kino.

    • Szymon Pajdak

      Po pierwsze, nie pisz Polaczek. To pogardliwe, a zakładam, że sam jesteś Polakiem. Po drugie widział film? Czy uważa, że zjadł wszystkie rozumy i nie musi widzieć, żeby wiedzieć, że Nolan stworzył niedocenione arcydzieło. Z tego co wiem nie jestem odosobniony w krytyce, a nie jest ona bezpodstawna. To nie jest czepialstwo. Idź, zobacz, wypowiedz się. Wtedy porozmawiamy.
      Czy każdy komu film się nie podobał jest teraz hejterem, a komu się podobał fanbojem?

      • Bombel

        Dlaczego mam nie pisać Polaczek? Owszem, jest to pogardliwe ale taki też jest cel tego słowa. Ja sam czasem również o sobie mogę powiedzieć: Typowy Polaczek.
        Owszem, widział film i nie uważa, że zjadł wszystkie rozumy. Wręcz przeciwnie. Uważa się za skromnego człowieka, który to czasem musi zareagować jak czyta takie brednie. Po pierwsze, film z czysto technicznego punktu widzenia jest arcydziełem ale to nie jest najważniejsze. Mamy tu mocny, solidny scenariusz w który wpleciona jest masa ciekawych teorii i zagadnień. Jakby Pan miał troszeczkę pojęcia o fizyce to może bardziej bym Pan docenił ów teorie, pomysły. Silne, niewymuszone aktorstwo, świetnie dobraną muzykę (Hans – not the best but he’s back again). Skala filmu jest przeogromna, to też piękny hołd dla klasycznych arcydzieł fantastyczno-naukowych. Nie rozumiem, co tu może się nie podobać? Trzeba włączyć myślenie a ja nie łapać się za główkę :)

        • a można bez obrażania? po co te wtręty o Polaczku? Po co poniżanie?

          • Bombel

            O jejku, dlaczego tak bardzo się przyczepiliście tego całego „obrażania”? Trochę się zirytowałem, ot cała sprawa. Nie róbcie z tego afery, chyba, że aż tak bardzo jesteście na to wyczuleni, nie wiem.

          • Kuba Kowalik

            A kogo obchodzi czy się zirytowałeś?
            Twój komentarz był na poziomie komentarzy Onetu. „typowy Polaczek”, „nie masz zielonego pojęcia o kinie”, „trzeba włączyć myślenie”… żenujący sposób prowadzenia dyskusji. Wycieczki osobiste i zaznaczanie własnej wyższości.

            Dostałeś na co zasłużyłeś to nie odwracaj kota ogonem.

            Poza tym są różne gusta i nie ma „jednej słusznej opinie o filmie”.

            A wielu uznanym krytykom Interstellar się nie spodobał… cóż, pewnie zapomnieli włączyć myślenie.

          • Bombel

            Widocznie Ciebie obeszło, że się zirytowałem skoro tak „pięknie” odpowiedziałeś na mój komentarz. Onet to taki portal, prawda? Wnioskować można, że Twój ulubiony ale mniejsza z tym. Nie dostałem tego na co zasłużyłem, ponieważ gdybym to dostał to może bym zmienił zdanie dotyczące was „kinomaniaków”. Tak się jednak nie stało. Założę się, pławisz się w korygowaniu innych osób i czerpiesz z tego satysfakcję, prawdopodobnie taką samą jak ja, kiedy prowokuje innych. W tym filmie nie ma nic co mogło by się nie podobać. Jak coś, co jest znakomite i dopięte na ostatni guzik może się nie podobać? Panie Kuba Kowalik, jakby Pan napisał swoje imię poprawnie to może potraktował bym Pana poważnie.

          • Kuba Kowalik

            A teraz zabawa w psychologa. Tak, oczywiście pławię się w korygowaniu innych osób i czerpię z tego satysfakcję.

            Panie Bombel, czy mnie Pan traktuje poważnie czy nie, mało mnie to interesuje.

            Skoro uważasz swoją opinię o filmie za prawdę objawioną to nie ma o czym więcej mówić.

          • Bombel

            Nie bawię się w psychologa, nigdy nie miałem takiego zamiaru i to nie jest moją intencją. Świdrowaniem problemów psychicznych innych osób niech zajmą się specjaliści. Nie uważa, że moja opinia o filmie to prawda objawiona, uważam natomiast, że mam sporo racji w tym co piszę, cóż jednym się podoba a innym nie. Nie można jednak zlekceważyć pewnych wspaniałych rzeczy, które daje nam najnowsze dzieło Nolan’a. Nigdy nie byłem entuzjastą kina pokroju MROCZNY RYCERZ, nawet Incepcja (choć dobra) nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. Inaczej się ma sprawa z tą epicką epopeją kosmiczną.

          • Negatywny

            no argumentów tyle, że sam to chyba nie dam rady policzyć :D

          • Czekam na recenzję skoroś objawiony. wspolpraca[at]film.org.pl
            Bomblu, ton twoich wypowiedzi jest nie do zaakceptowania. Albo dyskutujesz za pomocą argumentów, albo ad personam. Jeszcze jedna wypowiedź w duchu tego drugiego, a dostajesz bana. Nie twoje podwórko, uszanuj zasady.

          • Bombel

            Proszę mnie nie straszyć banem bo jest to poniżej pańskiej inteligencji a wiem, że jest Pan inteligentnym człowiekiem, czytam Pańskie recenzje i często zaglądam na ten portal. Pozwólcie mi więc swobodnie się wypowiadać, w takim duchu w jakim uznam to za stosowne. Nie uważam, żebym złamał zasady tu panujące a moje tzw. „wycieczki osobiste” wynikają z niezgody, nie zgadzam się z ludźmi którzy uważają, że INTERSTELLAR nie jest dobry. To, że mnie ponosi nie znaczy, że jestem szatanem ani jakimś objawionym człowiekiem. Nie postradałem zmysłów, po prostu jeszcze nie ochłonąłem do końca po seansie.

          • Jak powiedziałem, jeszcze jedna wycieczka osobista wobec autora recenzji lub komentatorów, a dostaniesz bana. Jesteś to gościem, więc zachowuj się zgodnie z netykietą. I dyskutuj na argumenty, myślę że Szymon chętnie podejmie rękawicę.

          • Bombel

            Myślę, że ów BAN będzie zbędny Panie Rafale. Owszem, jestem gościem i chętnie zmierzę się z każdym :) Mam solidne argumenty opowiadające się za wielkością tego filmu. Mam argumenty jako laik i jak fizyk, także nie widzę przeciwwskazań. Uprzejmie proszę już więcej mnie nie „straszyć” banowaniem, stracili byście wówczas ciekawą burzę, apropo – u mnie właśnie nadciąga :)

          • komentarze na argumenty są otwarte, dawaj!

          • Dareth

            Fuck you Bombel.

          • SOD

            Osobiście uważam,że polaków należy poniżać najwięcej jak tylko można !!!

        • Szymon Pajdak

          Solidny scenariusz? To chyba żart, raczej masa niekoniecznie zgranych ze sobą pomysłów spiętych ze niezręczną klamrą. A co do ogromu produkcji – to nie czyni z niej dobrego filmu. I nie każdy jest fizykiem.

          • Bombel

            Widzę, że scenariusz tutaj kogoś przerósł, no cóż, zdarza się nawet najlepszym. Wbrew pozorom doświadczyć można w tej historii pełnej spójności, trzeba się tylko trochę wysilić, żeby to załapać. Ma Pan jakiś swój ukochany, ulubiony film? :)

          • Kazik

            Panie Fizyku Bomblu (dobrze napisałem?) Wróć! Bąbelku:) teraz dobrze. Zapamiętaj sobie jedną rzecz: Im bardziej jako jedyny z tego grona będziesz obstawał za rzekomą wielkością tego filmu, tym bardziej uwidocznisz jego braki, tudzież zawód nad najnowszym Nolanowskim dziełem. Pojmij, że Tobie ten film może się podobać, innym nie. A pisanie pierdół w rodzaju. „Nie znasz się na kinie”, dodatkowo nie poparte absolutnie żadnymi argumentami, jest nawet nie dziecinne. Jest po prostu infantylne, idiotyczne, głupie, kompromitujące. Tyle. Bez odbioru.

          • Szymon Pajdak

            Scenariusz jest nielogiczny i chaotyczny,na początku bawi się formułą paradokumentu, później miesza farmazony o miłości i wierze, z teoriami o czarnych dziurach i przestrzeni, które obrazuje przebiciem kartki długopisem, aż w końcu zahacza o sensacje rodem ze strefy 11. Gdyby Nolan z bratem bardziej skupili się na swoich bohaterach i nadali im więcej głębi, to nikt by się tego nie czepiał, a tak to zlepek wielu scen mniej lub bardziej ze sobą połączonych. Nie umniejszam Nolanowi ogromu pracy i zaangażowania, bo technicznie to perełka, a i momenty potrafią się zdarzyć, świetnie gra na emocjach, ale dla mnie jest pusty. Sztuka dla sztuki. Ulubiony film? Nie ma jednego ;)

          • Maciej Niedźwiedzki

            Po pierwsze Nolanowie powinni przestać się skupiać nad pisaniem scenariuszy :) Oni już nie potrafią tego robić. Też chciałbym, by sięgnął po nowego kompozytora i montażyste i skończył współpracę z Cainem. Chciałbym zobaczyć Nolana w nowym otoczeniu, pracującego nad filmem z mniejszym budżetem i poza niszczącym amerykańskie kino PG-13.

          • michax

            Ja się powoli zaczynam zastanawiać jak to się stało że Nolanom udało się napisać tak dobry scenariusz do Memento.

          • Kazik

            Uważasz, że scenariusz do „Memento” był naprawdę czymś wyjątkowym? Zgoda, sam pomysł na to aby film toczył się od końca do początku był rzeczywiście czymś bardzo przyjemnym, jednak Nolan skutecznie popsuł wszystko kretyńskim wstawkami w których główny bohater rozmawia przez telefon i tłumaczy wszelkie zawiłości fabuły. To było straszne. Nolan właśnie taki jest. Robi te swoje infantylne bajeczki dla dorosłych.

          • Joozek

            „scenariusz jest nielogiczny i chaotyczny” – logiczny, choć wpada w pułapkę paradoksu podróży w czasie

          • Andriej

            Typowy pomylony faboy Nolana – tacy jak ty spamują losowe strony gdzie popadnie, waląc bloki tekstu jeden za drugim, próbując w idiotyczny sposób usprawiedliwić każdy debilizm w Nolanowskich filmach (zjawisko osiągnęło apogeum po Dark Knight Rises), najchętniej zarzucając rozmówcom że są za głupi, żeby zrozumieć film (modna riposta wśród półgłówków od kilku lat, vide fanboye Prometeusza). Rozpętałeś zajebisty flamewar i jedyne co udowodniłeś, to że docelowa widownia Nolana jest niczym więcej niż zgrają agresywnych idiotów z potężnym kompleksem niższości. Zrób nam wszystkim przysługę i sam się kurwa wystrzel w kosmos…

        • Kuba Kowalik

          Proszę się nie ośmieszać. Autor recenzji napisał konkretnie co mu się w filmie podobało a co nie.
          Christopher Nolan od dawna ma swoje przywary, jego ostatnie 3 filmy miały sporo wad – przede wszystkim scenariuszowych. I takie też wady dostrzega autor recenzji.

          „Interstellar” wzbudza wielkie kontrowersje i chyba najbardziej ze wszystkich filmów tego reżysera dzieli widzów na fanów i antyfanów.

          Na nic skala efektów jeśli scenariusz jest niespójny, dialogi sztuczne, emocjonalnie wieje pustką. A co dopiero jeśli jak to u Nolana, pod koniec mamy mieszankę kiczu i patosu.

          Filmu jeszcze nie widziałem i być może z Twoją opinią o filmie jeszcze się zgodzę, ale to nie powód by obrażać kogoś za inną opinię od swojej.

          • Bombel

            Nie uważam, żebym się tutaj czymkolwiek ośmieszył. Oczywiście, jeśli ktoś odbiega od tzw. „przyjętych norm” to zaraz zostanie ukamienowany słownie przez rzeszę „polskiej yntelygencji”. Banialuki. Może jakby ludzie troszeczkę poczytali przed seansem i uzupełnili wiedzę po seansie to inaczej by spojrzeli na pewne sprawy.

          • Aleksandra Gon

            jaki jest sens komentowania filmu, którego się nie widziało?

    • A może coś o filmie? Bo teksty o hejterstwie, Polaczkach i braku pojęcia o kinie (choć brak słów „jad” oraz „żółć” mocno rozczarowuje) może każdy bot napisać. Jeśli tak wygląda obrona filmu, to jak to o nim świadczy, skoro osoba X nie jest w stanie napisać nawet jednego zdania na jego temat?

  • Maciej Niedźwiedzki

    Zgoda, zgoda, zgoda. Szymon ma rację. Tym razem Nolanowi się nie udało (poprzednim w sumie też). Dla mnie też 5/10. Nolan rozstał się z Pfisterem. Na dobre wyszło to temu drugiemu. To zaskoczenie, ale „Transcendencja” jest filmem trochę lepszym. A i tak to nie jakieś cudo.

    • Bombel

      Transcendencja jest filmem trochę lepszym – to zdanie ugruntowało mnie dobitnie w przekonaniu, że istnieją na świecie ludzie, którzy zielonego pojęcia nie mają i kinematografii.

      • bobzielarz

        Święta racja. Transcendencja miała tylko momenty, a cały film to pseudofilozoficzny bełkot, podobnie jak Lucy.

        • Bombel

          Według mnie debiut Pfister’a wypadł bardzo blado. Wymuszona, marna gra aktorska wpleciona w nędzny scenariusz. Przecież to już było, nic odkrywczego. Kino doświadczało tego typu rozwiązań fabularnych wielokrotnie. Depp tam w ogóle nie pasuje, poza tym (według mnie) to nie aktor tylko takie drewienko z minami.

    • Jakub Piwoński

      Maćku, jeśli w Twoim przekonaniu „Transcendencja” jest filmem lepszym od nowego Nolana, to nie mogłeś mnie bardziej do obejrzenia tego filmu zachęcić, bo moje zdanie o tym pierwszym znasz ;). Choć Szymonowi mimo wszystko ufam.

      • Maciej Niedźwiedzki

        To plus dla mnie. Pomimo morza zarzutów wobec tego filmu i wyliczeniu morza głupotek udało mi się zachęcić. :) Bo ja napisałem kontrecenzję do twojej recki „Transcendencji”. Ty dałeś jej 5 gwiazdek, ja sześć. „Interstellarowi” daję pięć. Dla mnie film Pfistera jest o tą jedną lepszy. Bez szału, ale „Transcendencja” jest znacznie bardziej spójna, ma sprecyzowany temat, też jest patetyczna, ale mimo wszystko zdrowiej, Pfister jest zdecydowanie bardziej konkretny.

  • frost

    Kiedy ostatnim razem pod recenzją było 30 komentarzy? w dodatku w 9 godzin po publikacji… takie zainteresowanie to tylko Nolanem. Szkoda, że ilość nie przełożyła się na jakość.

  • Lawrence

    Jeżeli tak wygląda zły film, to aż się boję jak wyglądają te dobre?
    P.S. Ja tam bardziej słyszałem inspirację Goblinem i „Suspirią” niż Vangelisem.

  • Andriej

    Eh, prędzej czy później Nolan musiał przegrać wyścig z hype’m mu towarzyszącym. Cóż, właściwie to przegrał go już z TDKR, ale teraz nie będzie już taryfy ulgowej (mam nadzieję).

  • Mefisto

    Zgodzę się z wieloma zarzutami, prócz jednego – braku porywającej przygody, jakiej przecież w Interstellar nie brak. Film ma problemy, nawet sporo, ale ogląda się naprawdę dobrze, mimo blisko trzech godzin seansu.

    • brecht

      Przecież to infantylne kino.

      • Mefisto

        Trudno, co robić? Jak żyć?

  • Q

    Recenzja jak na film.org.pl przystało nieobiektywna za to osobista. Czyli zero profesjonalizmu ;-) Buntownicze gówniarstwo.

    Co do filmu ma zalety i wady. Jeden kulminacyjny bardzo żałosny i śmieszny punkt i wiele dobrych a czasem świetnych momentów. Szkoda ze nie zatrudnili więcej wybitnych aktorów którzy są zmotywowani aby pracować lepiej niż dobrze. Jeden aktor to sporo ale można lepiej. Fajnie, że czuć fabule fajnej książki sf. Technikalia kosmosu i fizyki są bardzo ok. Szkoda ze trailers pokazuje wszystkie planety. Kilka rzeczy naprawdę fajnie zaskakuje.

    Nolan nie jest wybitnym twórca i nie można za dużo od niego wymagać. Bywa rzetelny i stara czasem coś od siebie dodać ale to cały czas komercja. Memento 2 nie będzie. Raczej kolejne „batmany” i to nie jest komplement.

    Mnie ostatnio z sf zachwyciła Ona. To jest ambitne sf z wybitna gra aktorska, zdjęciami, boska obsada, cudownymi zdjęciami. Inteligentne a jednocześnie całkiem proste. Bo nie odwołujące się prawie do wiedzy widza. Zupełnie inny poziom. Totalne i z rozmachem.

    Automata z kolei sympatyczne i fajnie ze nawiązujące do wielu starych patentów ale przez to kompletnie wtórne i banalne. Trochę średnie. Szkoda ze nie mieli pomysłu.

    Bo i jest jeszcze Lucy. To jest wybitnie głupie i trochę nudne kino w końcu.

    Naprawdę dobrze ogłada się na krawędzi jutra. To nie jest ambitne ale fajne i sprawdzone.

    • Q

      Dodam jeszcze niepamięć, całkiem fajny pomysł na końcu skopany hamskiej kalkami. Genialne nawiązanie do projektów starych sf.

    • merk

      Recenzja z definicji jest nieobiektywna. Jeśli to według ciebie gówniarstwo, to długo będziesz szukał odpowiednich dla siebie tekstów :). Albo najlepiej sam zacznij pubikowac cwaniaku. Swoj poziom w pierwszym akapicie pokazales obrazajac innych, bo ci sie nie spodobalo zdanie inne niż twoje.

      Very mature ;)

  • Aleksandra Gon

    „momentami mamy wrażenie oglądania mieszanki różnych scen, które zupełnie do siebie nie pasują” – nie, nie mamy. to, że pan tego filmu nie zrozumiał jeszcze nie znaczy, że wszyscy tak mają. ja się jakoś nie pogubiłam, więc liczba mnoga jest nie na miejscu.

    „Jeżeli spodziewacie się porywającej przygody, eksploracji kosmosu, obcych galaktyk, nowych, dziwnych planet – darujcie sobie. W Interstellar tego nie zobaczycie” – a to bardzo ciekawe, może pan był na jakimś innym filmie? bo ja byłam na takim, którego 1,5 godziny dzieje się w odległym kosmosie.

    • Szymon Pajdak

      I ile jest tam faktycznej przygody? Pionierstwa o którym wspomina Cooper? Eksploracji? A co do pierwszego zarzutu, brak spójności widać nawet w montażu…

      • Aleksandra Gon

        Ile pionierstwa? Rozumiem, że misje w ramach Lazarusa, przelot przez tunel czasoprzestrzenny, lądowanie na planetach w innej galaktyce oraz przelot obok czarnej dziury nie są wystarczająco pionierskie. Zastanawiam się w takim razie, co by pana zadowoliło.
        Gdzie konkretnie widać brak spójności w montarzu? Dziś idę obejrzeć film raz jeszcze, chętnie zwrócę uwagę.

        • Szymon Pajdak

          Chodzi o to, ile z tego faktycznie pokazano. Pierwsza planeta – raptem 5 min i raczej średnio pomysłowa, druga lodowe pustkowie, trzecie pokazana w końcówce. Sama podróż też (oprócz przelotu przez czarną) dziurę jakaś super wyjątkowa nie była.

          • Aleksandra Gon

            nie, zupełna normalka. codziennie jadę tak do pracy.
            kompletnie nie przyjmuję tego zarzutu, że pierwsza planeta mało pomysłowa: czytałam dużo sf i nigdy się z taką planetą nie spotkałam. szkoda, że w trailerze zdradzono, że to nie góry, lecz fala. wrażenie w kinie – ogromne.
            lodowe, dryfujące chmury drugiej planety, jej nachodzące na siebie warstwy – świetne. porównaj sobie z Hoth i powiedz, która jest bardziej pomysłowa.

            trzeciej planety pokazano dokładnie tyle, ile trzeba, żeby a) film nie przedłużył się o kolejne, należące już do innej opowieści pół godziny, b) zorientować się, że planeta ma nadające się do oddychania powietrze, glebę nie skutą zmarzliną i – w ostatnim ujęciu – wodę.
            pewne skróty w filmie obejmującym tak rozległą tematykę i tak długi czas musiały się pojawić, uważam, że Nolan wykroił je zgrabnie. mnie się podoba ta możliwość dopowiedzenia sobie pewnych rzeczy, brak spętania.

          • mr mister

            Mnie się wydaje, że wiem co by pana recenzenta zadowoliło – gdyby na jednej z planet były wielkie roboty okładające się pięściami z wielkimi potworami i to najlepiej przez 90% filmu. Pani Aleksandro, trzeba zwracać uwagę na to, że autor recenzi pisze bardzo subiektywnie i, moim zdaniem, nie spełnia za bardzo swojej roli, ja te recenzję traktuję raczej jako osobisty komentarz, który bardziej pasuje na prywatną stronę FB niż na portal poświęcony kinu – w końcu jak inaczej mogę odbierać teksty kogoś kto ocenił film Pacific Rim jako wybitne, ponadczasowe dzieło, zrównując je z największymi dokonaniami kina (co sugeruje ocena 10/10) jednocześnie wystawiając Interstellar ocenę taką samą jaką wystawił TMNT. Osobiście uważam, że film Nolana ma swoje minusy, jednak jest jednym z lepszych obrazów s-f ostatnich lat. Baśn na miarę naszych czasów, której nie musimy odbierać dosłownie i w której możemy szukać drugiego dna.

          • Szymon Pajdak

            A gatunkowośc coś Ci mówi? Pacific Rim w swojej klasie to 10/10 – bawi nadal. Film Nolana to ani science, ani fiction. Naprawdę muszę to tłumaczyc?

          • mrmister

            Nie, nie musisz mi tłumaczyć. Poczytałem twoje odpowiedzi na inne komentarze (btw. więcej tekstu zostało napisane w twoich odpowiedziach niż w samej recenzji) i widzę, że posiadłeś ponadludzką wiedzę na każdy temat, a ja nie mam w zwyczaju debatować z kimś kto wie już wszystko o wszystkim. Do filmu, który lubię i tak mnie nie zrazisz, bo dla mnie nie wszytko musi być zaszufladkowane i sprotokołowane, stąd mało mnie interesowało czy to science, czy to fiction, czy może ani to ani to. Ja mam tylko swoje odczucia po seansie, nikomu też ich nie zamierzam narzucać, bo wiem, że wszytko może zostać odebrane na różne sposoby. Twoje recenzje z kolei,w moim odczuciu, mają właśnie cechę, którą ku ironii sytuacji, piętnujesz w Interstellar. Głosisz prawdy obiawione, nie pozostawiasz niczego do dopowiedzenia, więc twój tekst sprowadza się finalnie do tego, że nie lubisz filmu bo cię rozczarował, ja z kolei lubię czytać recenzje, przeważnie już po seansie, po to, żęby konfrontować swoje odczucia z innymi, ale oczekuję, że będzie tam więcej zaangażowania niż na licealnych korytarzach, podczas dyskusji młodych fanortodoksów. Ale nie zrazisz mnie też do tego portalu, który sobie bardzo cenię, po prostu twoich recenzji nie zamierzam już czytać, bo nic mi po nich. Taką mam już wolność w sieci i żaden twój komentarz tego nie zmieni. Z kolei dla kogoś kto chce przeczytać więcej niż, napisaną na szybko, emocjonalną opinię zawiedzionego znawcy gatunku, mogę polecić taki tekst (nie recenzję, więc uwaga na spojlery): http://www.dwutygodnik.com/artykul/5553-supernowa.html

  • Aph3X

    Ta recenzja zachęciła mnie do sprawdzenia innych recenzji autora. Czy przy okazji płodzenia innych tekstów, równie celnie trafia kulą w płot z odbiorem albo ma po prostu taką manierę i potrzebę bycia w grupie krytykantów, opozycji do szerokiej masy fanów: „Wszystkim się podoba, mnie nie będzie się podobał bo ja jestem wrażliwszy, mądrzejszy i widzę wady, których zwykły Kowalski nie zobaczy albo nie zrozumie”. Pójdź człowieku jeszcze raz na ten film, z czystym umysłem, nie jako ktoś kto musi napisać recenzje, nie jako znawca dzieł Nolana. Zapomnij że ten film zrobił Nolan, nie patrz na niego z perspektywy innych jego filmów.

    Konkretnie, co w tej recenzji mi się nie podoba, czyli komentarz do twoich minusów. Piszesz, że pewnych rzeczy ci w Interstellar brakuje, jakbyś sam potrafił lepiej zrobić ten film od Nolana.
    1) Zbyt uboga wizja końca świata, za mało scen na ziemi – Gdyby było tego więcej film po pierwsze trwałby 2x dłużej, po drugie odwróciłoby to uwagę od „clue” filmu, czyli podróży kosmicznej, podróży w nieznane. Chodziło oto żebyś na 3 godziny poleciał z Nolanem w kosmos i zobaczył jego sen, jego wizje rzeczy nieopisywalnych, niewytłumaczalnych. Po 3 jak ci za mało to masz Igrzyska śmierci i District 9
    2) Puste, marne dialogi – jak wyżej. To nie oto chodzi w tym filmie. Muzyka, wizja. To jest space opera. Czy w Odyseji Kosmicznej 2001, 2010 były potrzebne długie dialogi, wyraźnie zarysowane postacie???
    3) Wypełniacze, bałagan, sponiewierany kocyk – kompletnie nie zrozumiałeś tego filmu, idź jeszcze raz.

    Zły jestem. Mam nadzieje, że nikt nie zasugeruje się tą recenzją i nie zrezygnuje z pójścia do kina. Świat potrzebuje takich reżyserów jak Nolan, i potrzebuje jego filmów – właśnie takich filmów jak Intersterllar. Za mało jest Nolanów na tej planecie, żeby nakarmić spragnionych dobrego kina.

    • Szymon Pajdak

      „Za mało jest Nolanów na tej planecie, żeby nakarmić spragnionych dobrego kina” – tym zdaniem sprawiłeś, że nie można Cię traktować poważnie.

      • Aph3X

        Jeżeli dla Ciebie Strażnicy Galaktyki i Gwiezdne Wojny to space opera to ja już nie mam więcej pytań… W prostych słowach, żebyś zrozumiał: postawisz obok siebie / porównasz Star Trek i Odyseje Kosmiczną? A może lepszym zakończeniem by było, gdyby Cooper spotkał w sercu czarnej dziury obcą cywilizację, która za pomocą ogromnego lasera robiącego „bing!” odesłała go z powrotem na ziemię? Happy end satysfakcjonujący niecierpliwe, zmęczone po 2,5 godziny seansu umysły.

        Mam wrażenie, że obecnie widownia dzieli się albo na bezkrytycznych, wyznawców Nolana albo smakoszy kinematografii, którzy idą na jego film z przeświadczeniem „aaa kiedyś to był Nolan, kiedyś to robił dobre filmy, Nolan się kończy”. Idą do kina porównać do tego co zrobił wcześniej. Po co? W wywiadzie na imdb.com powiedział, że zależało w tym filmie przede wszystkim na tym, żeby zabrać widzów w podróż, żeby wessali się w tą historię i poczuli się, że siedzą obok Coopera i ruszają w absolutnie nieznane. Nie udało mu się to?

        Morał jest następujący: Obecnie ludzie przestali latać w kosmos, przestali marzyć. Od momentu końca misji Apollo nie jesteśmy już pionierami „każdy dzień nie jest już Gwiazdką” (cytat z Interstellar) Wszystko przelicza się na opłacalność i zysk.

        Ten film jest bardzo ważny, może obudzi marzenia wśród dzieciaków, wychowa jakiś przyszłych astronatów, astrofizyków, pionierów. Nie sądzę, żeby otworzył klapki na oczach obecnego pokolenia.

        No dobra trochę się zapędziłem.,,to tylko „blockbuster” :) Podsumowując rzeczy, które wytknąłeś w tej swojej recenzji, kompletnie nie mają znaczenia na po pierwsze jasność i jakość przekazu wiadomości zaszytej przez Nolana i po drugie wrażenia jakie wywiera na widzu. Ja zostałem kompletnie wessany, moja żona też. Miałem drgawki jak po seansie Dark Knight-a. Z żalem wychodziliśmy z kina, powrót do szarej rzeczywistości bolał.

        • Szymon Pajdak

          Proszę Cię, zanim się skompromitujesz po raz kolejny, chociaż sprawdź co to jest space opera i czym się ten gatunek charakteryzuje żebyś później nie pisał głupot.
          Miałeś drgawki na „Mrocznym Rycerzu”? Nie mamy o czym rozmawiac, serio. Pewnie zafascynował Cię ten MROK i powaga jaka bije z ekranu, a może scena z barkami. Nie twierdzę, że „Interstellar” jest zły i wbij to sobie do głowy. Technicznie i muzycznie to perełka, aktorsko, przynajmniej jeżeli chodzi o główną rolę również. Fajnie, że znany fizyk współpracował z Nolanem i mu podpowiadał, ale powtórzę po raz kolejny – historia to banał, postacie mówią pierdoły, a konstrukcja filmu, ekspozycje i zawiązanie akcji to sztampa rodem z najgorszych blockbusterów. Gromkopierdnośc na każdym kroku.

  • Maciej Niedźwiedzki

    „tegoroczny rok” – haha, ale brednie. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. :)

  • mac

    sakralność pewnie z powodu tych organów Zimmera ;}






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Tydzień z Nolanem - BATMAN - POCZĄTEK

Następny tekst

Tydzień z Nolanem - PRESTIŻ



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE